HFM

artykulylista3

 

McIntosh MA9000

068 075 Hifi 11 2018 016
McIntosh nieczęsto wymienia ofertę – każdy model czeka na następcę średnio cztery lata. Zdarzają się monobloki, o mocach przekraczających 1 kW, nowoczesne źródła, specjalne edycje legendarnych konstrukcji z czasów zimnej wojny, a ostatnio nawet miniwieże i gadżety dla fanów marki. Nic jednak nie wywołuje takich emocji, jak kolejna wersja flagowej integry.

Emotiva XPA-DR2

062 067102018 001
W ostatnich latach pojawia się coraz więcej urządzeń, które można zaliczyć do zwykłego, wysokiego lub kosmicznego hi-endu. Wartki nurt tej tendencji porywa kolejnych producentów. Przyświeca im coraz słabiej maskowana dewiza: jeśli mamy coś zrobić, zróbmy to jak najdrożej. A jeśli przy okazji wyjdzie lepiej – to tym lepiej.

Moja kąśliwość wynika zapewne po części z ograniczonej siły nabywczej, po części zaś jest wynikiem audiofilskiej nostalgii za czasami, w których wielkie emocje budziły grupowe testy wzmacniaczy po 1500 zł. Może dlatego każdy odsłuch urządzenia w cenie poniżej 10 tysięcy złotych traktuję teraz jako coś wyjątkowego?
Emotivie należą się słowa uznania za odwagę pójścia pod prąd. Amerykańska firma określiła sobie bowiem jasny cel: chcemy coś zrobić możliwie najlepiej, a równocześnie najtaniej. Kiedyś naiwnie sądziłem, że tym prawem kierują się wszyscy, ale niewidzialna ręka rynku dziwnym trafem zarządza inaczej.

Vincent SA-32/SP-331

036 043102018 001

W wakacyjnym numerze „Hi-Fi i Muzyki” („HFiM” 7-8/2018) ukazała się recenzja zintegrowanego wzmacniacza Vincent SV-237MK. Teraz na warsztat trafił zestaw, złożony z preampu oraz stereofonicznej końcówki mocy. Nie jest to jednak dzielona wersja wspomnianej integry.

MBL Noble N51

058 065 Hifi 09 2018 001
Wprawdzie nie wszystko złoto, co się świeci, ale jeśli coś się świeci na złoto z dodatkiem czarnego akrylu, to może być tylko MBL. Wcielenie luksusu, niemiecka „Spitzenklasse” i obietnica brzmienia równie ekskluzywnego, jak samo opakowanie.

Skoro o luksusie mowa – w internecie można obejrzeć film ilustrujący proces produkcji najnowszych modeli Rolls-Royce’a. W przypominającej sterylne laboratorium hali uwijają się panowie w bawełnianych rękawiczkach. Dopieszczają tapicerkę, montują drewniane i chromowane elementy, a na końcu organoleptycznie oceniają jakość łączeń i fakturę materiałów. Oglądamy nie tyle powstawanie samochodu, co dzieła sztuki inżynierskiej.
Przypuszczam, że w berlińskiej fabryce MBL-a proces ten może przebiegać bardzo podobnie, jeśli nie identycznie. Dobitnie świadczy o tym sam produkt, którego jakości wykonania i osiągów wręcz nie wypada komentować. Tak jak w przypadku brytyjskiej limuzyny, są one nieodłączną częścią firmowego pakietu.
MBL-a z Rolls-Royce’em łączy jeszcze jedno – ich superluksusowe wzornictwo wcale nie musi się wszystkim podobać. Są klienci, którzy wyżej cenią sobie wysmakowany minimalizm i dyskretną elegancję niż ociekającą złotem i chromami ostentację. I doskonale ich rozumiem, ponieważ sam do nich należę.

Soulution 325

052 057 HIFI 07 2018 001

Bieg szwajcarskiej rzeki Aare na odcinku pomiędzy jeziorem Bielersee a miastem Brugg ma kształt do złudzenia przypominający wykres pasma przenoszenia dobrego sprzętu hi-fi. To coś w rodzaju linii łamanej, ale wychylającej się tylko w niewielkim zakresie względem umownej prostej. Nad rzeką Aare leży miasteczko Dulliken. Tam z kolei mieści się siedziba firmy Spemot, w której produkowane są urządzenia elektroniczne sygnowane marką Soulution. Czyż kształt biegu Aare może więc być przypadkowy?

Firmy Soulution przedstawiać raczej nie trzeba. Jej nowej serii zapewne też, a przynajmniej nie czytelnikom „Hi-Fi i Muzyki”. Po teście stereofonicznej końcówki mocy 311 („HFiM” 6/2018) przyszła pora na przedwzmacniacz 325.

Vincent SV-237MK

040 045 HIFI 07 2018 001
Niemiecką markę Vincent Audio stworzył w 1995 roku Uwe Bartel, współwłaściciel Sintron Vertriebs z Iffezheim, firmy dystrybuującej i produkującej sprzęt hi-fi. Recepta na sukces była prosta: bardzo dobry dźwięk w przystępnej cenie.

Aby osiągnąć ten cel, nadzorowany przez Bartela dział badawczo-rozwojowy zajął się konstruowaniem urządzeń, natomiast ich wykonanie zlecano w Chinach. Dziś to codzienność, jednak blisko trzy dekady temu niewiele europejskich firm decydowało się na taki krok.