fbpx

HFM

artykulylista3

 

McIntosh MCD600

054 061 032019 017
W roku 1984 marzyłem o amplitunerze Amator 3 i „kolumnach ośmioomowych” (marzenie wkrótce miało się spełnić). Planowałem do tego podłączyć swój magnetofon szpulowy ZK-147 i rozpłynąć się ze szczęścia. Ale jeszcze w tym samym roku natrafiłem w „Młodym Techniku” na obszerny artykuł, który wprawił mnie w stan niemal katatonicznego osłupienia. Dotyczył on nowego wynalazku, cudu techniki, przełomu – płyty kompaktowej.

Czytając tekst, wprost nie mogłem uwierzyć, że istnieje nośnik, który się nie zdziera, nie demagnetyzuje, a muzyka na nim zapisana pozostaje wolna od szumów i trzasków. Płyta kompaktowa jawiła się jako symbol niemal kosmicznej nowoczesności, której przeznaczeniem miało być zastąpienie niedoskonałej płyty winylowej, nie mówiąc już o kasecie żelazowo-chromowej.

Emotiva ERC-3 Gen 2

1621022019 012
Renesans winylu, zmierzch płyty kompaktowej i ekspansja bezstratnej kompresji dźwięku to zjawiska, które jednych cieszą, a innych niepokoją. Choć wszyscy widzą, w jakim kierunku podąża branża audio, to chyba nikt nie wie, jak będzie wyglądała za 10 lat.

Niewykluczone, że niektóre rodzaje urządzeń i nośników wyginą. A może jednak zdołają przetrwać? Tak czy inaczej, nikomu nie powinno nastręczać trudności wskazanie najbardziej zagrożonego gatunku. Selekcja naturalna najbrutalniej traktuje budżetowe odtwarzacze CD.

Vitus SCD-025 mk.II

050 057 Hifi 06 2018 001

Vitus ma fantazję. Szalone projekty, szalone ceny, szalona jakość. Ma więc chyba prawo zaszaleć również w dziale autopromocji. W prezentacji testowanego odtwarzacza znajdziemy nawiązanie do piękna żeglarstwa, zakończone frazą: „Wszystkie morza wpływają do nieskończonego muzycznego oceanu Vitusa”.

W przypadku większości firm po takiej metaforze uśmiechnąłbym się pod wąsem, którego nie mam, ale Hans Ole Vitus swoimi słowami przyprawił mnie o gęsią skórkę. Zapowiada bowiem coś naprawdę niezwykłego, a ja wiem, że nie rzuca słów na wiatr.
Przekonałem się o tym dwukrotnie, testując dwa zintegrowane wzmacniacze jego firmy. W obu przypadkach odniosłem wrażenie, jakbym trafił do świata audiofilskiego absolutu. Przyjęta przez Duńczyka koncepcja hi-endu po prostu mnie obezwładnia i nic na to nie poradzę. Ale do rzeczy.

Audionet Planck

042 047 Hifi 05 2018 008
Pierwsze urządzenia niemieckiej firmy Audionet trafiły na rynek w połowie lat 90. XX wieku i z miejsca zyskały uznanie. Nie wchodząc w detale historyczne, przypomnę tylko, że stereofoniczna końcówka mocy AMP I dzielnie zmagała się z utytułowaną konkurencją przez ponad 10 lat, a kolejne odsłony odtwarzaczy ART skutecznie budowały renomę marki.

W ostatnim czasie w firmie zaszły zmiany: personalne, organizacyjne i produkcyjno-marketingowe. Po 20 latach działalności Audionet przeniósł się z Bochum do Berlina i mniej więcej w tym samym czasie zadebiutowała cała grupa nowych urządzeń. Ruch marketingowy polegał na wprowadzeniu nowego nazewnictwa. Obok dotychczasowych, enigmatycznych symboli typu PRE I G3, SAM G2, EPS G2 czy VIP G3 szczyt katalogu okupują teraz maszyny tematycznie nawiązujące do nazwisk wybitnych fizyków i wynalazców. Odtwarzacz CD nazywa się Planck (od Maxa Plancka, „ojca” mechaniki kwantowej), integra – Watt (od Jamesa Watta, który zrewolucjonizował – dosłownie, bo przemysłowo – nasz świat, „ojca” jednostki mocy), przedwzmacniacz – Stern (od Otto Sterna, fizyka-atomisty, pioniera badań momentów magnetycznych cząstek), monoblok – Heisenberg (od Wernera Heisenberga, badacza mechaniki kwantowej, odkrywcy słynnej zasady nieoznaczoności, nazwanej od jego nazwiska), a zewnętrzny zasilacz – Ampere (od André Ampère’a, pioniera elektrodynamiki i „ojca” jednostki natężenia prądu).