fbpx

HFM

Nowe testy

czytajwszystkieaktualnosci2

 

Iron Maiden - The Final Frontier

119 11 2011 IronMaiden

EMI 2010

Interpretacja: k4
Realizacja: k3

Od dobrych trzech dekad zmiany w muzyce Iron Maiden zachodzą z prędkością dryfu kontynentalnego. Najnowszą płytę legendy ciężkiego rocka rozpoczynają awangardowe, jak na standardy zespołu, dźwięki syntetycznego basu, nerwowa perkusja i industrialne wręcz gitary.
Wprawdzie już po kilku minutach muzyka wskakuje na znane fanom Maiden tory, ale Brytyjczycy jeszcze parę razy na „The Final Frontier” zaskakują dość nowatorskim podejściem do ogrywanych przez lata rozwiązań.
Bo choć znowu można usłyszeć znaną galopującą gitarę basową Steve’a Harrisa, typową melodykę trzech gitar i manierę wokalną Dickinsona, to muzycy zrównoważyli te elementy bardziej progresywnymi wstawkami oraz oryginalniejszymi aranżami. Owszem, pojawiają się piosenki, jak „The Alchemist”, brzmiące niczym żywcem wyjęte z sesji nagraniowej którejś ze starszych płyt, jednak w czasie słuchania 9i 11-minutowych kompozycji („Isle of Avalon” , „When the Wild Wind Blows”) dominuje przyjemne odczucie świeżości.
„The Final Frontier”, z tradycyjnie kiczowatą okładką i przepełniającym muzykę duchem Maiden, zapewne nie przysporzy zespołowi nowych wielbicieli. Niemniej amatorzy gatunku nie będą mieli powodów do narzekań. Piętnastym studyjnym krążkiem nie pierwszej już młodości muzycy Iron Maiden elegancko i dumnie wkroczyli w panteon rockowych dinozaurów.

Autor: Bartosz Szurik
Źródło: HFiM 11/2010

Pobierz ten artykuł jako PDF