fbpx

HFM

artykulylista3

 

Accuphase E-800

056 061 Hifi 09 2020 006E-800 pojawił się niedawno jako najwyższy w katalogu wzmacniacz japońskiej firmy Accuphase. Już pierwszy rzut oka na posturę i cenę pozwala go określić mianem superintegry. Spojrzenie na parametry techniczne zachęca do sprawdzenia tej tezy.

Urządzenia Accuphase’a w systemie odsłuchowym zawsze witałem z radością. A trochę ich było: przedwzmacniacze C-2820, C-2850, C-3800 i C-3850, wzmacniacze mocy A-47, A-65, A-200, P-6100 i P-7300, a na dokładkę – wkładka AC-5. Po raz pierwszy jednak miałem okazję recenzować wzmacniacz zintegrowany.

Budowa
O wyglądzie E-800 powiem tylko tyle, że może bardziej elegancką opcją byłoby rozdzielenie go na dwa. Ale to przecież nonsens w przypadku integry. Wniosek z tego, że lepiej być nie może. Proporcje obudowy wynikają z konieczności zamknięcia w niej masywnego zasilania, przedwzmacniacza oraz końcówek mocy. Jakość wykonania jest idealna. Patrząc na detale i spasowanie elementów, widać pieczołowitość – cechę przynależną mistrzom rękodzieła.
Front jest wysoki, a w dolnej części przełamany i lekko cofnięty. Centralnie umieszczone okienko przykrywa wyświetlacze wysterowania każdego z kanałów – raptem dwóch (niech Was nie zmyli wielkość urządzenia), a także wzmocnienia, wyrażonego cyframi. Jakiś czas temu wskaźniki wychyłowe zaczęły znikać z frontów Accuphase’a. Ich miejsce zajęły wyświetlacze punktowe. Działają naprawdę wspaniale i superszybko, choć są mniej hipnotyzujące niż rozkołysane wskazówki.
Po lewej stronie znajduje się selektor wejść. Gałka jest gładka i obraca się bez punktów końcowych. Pozycje zostały opisane, a wybór podświetla czerwona dioda. Poniżej umieszczono główny włącznik, gdyż wzmacniacza nie wyposażono w tryb czuwania ani opcję uruchamiania z pilota. Pokrętło regulacji głośności znajduje się z prawej strony. Nacięcie wskazuje pozycję na podziałce wyskalowanej od 0 do 10. Obraca się jak konwencjonalny potencjometr, jednak nie jest elementem toru sygnałowego, a jedynie sterownikiem dla skomplikowanej regulacji AAVA, o której dalej. Już niewielki ruch pokrętła – do godziny 8.00 – skutkuje znacznym przyrostem natężenia sygnału. Na godzinie 9.00 kolumny ATC o katalogowej skuteczności 85 dB grały już naprawdę głośno. Wygląda na to, że program sterujący funkcją regulacji wzmocnienia został ustawiony agresywnie, a zakres użytecznego ustawienia uległ w ten sposób ograniczeniu. Posiadacze kolumn o bardzo wysokiej skuteczności zapewne skorzystają z tłumika (Attenuator). Aktywujący go przycisk ulokowano obok gniazda słuchawkowego. Opcja ta zmniejsza wzmocnienie o 20 dB i pozwala skorzystać z szerokiego zakresu operowania pokrętłem, nawet do godziny 15.00.

056 061 Hifi 09 2020 002

Tylna ścianka.
  

 


Przydać się mogą także funkcje uruchamiane przy pomocy pokręteł i przycisków umieszczonych pod klapką. Obok tradycyjnych regulacji barwy (tony niskie, wysokie i kontur Comp), balansu, wyboru wyjść głośnikowych czy wejść do końcówki mocy, można rozłączyć pętlę magnetofonową, włączyć tryb mono, odwrócić fazę sygnału, a w przypadku wyposażenia wzmacniacza w opcjonalne moduły DAC lub Phono – obsłużyć także ich ustawienia. Aktywowanie części z tych funkcji sygnalizują czerwone diody, rozmieszczone pod wyświetlaczem.
Tylna ścianka zawiera zestaw gniazd sygnałowych RCA (5 wejść linowych, pętla rejestratora, pre out oraz main in) i XLR (3 wejścia liniowe, pre out oraz main in). Nieużywane złącza można zabezpieczyć plastikowymi nakładkami, dostarczanymi w standardzie. Bardzo podoba mi się ten gadżet. Potężne i bardzo wygodne zaciski głośnikowe zdublowano. Ulokowane nisko gniazdo zasilania ułatwi podłączenie porządnej sieciówki. Z tyłu znajdują się jeszcze dwa zaślepione sloty do montażu wspomnianych modułów: DAC-a oraz stopnia korekcyjnego.
Nie jest łatwo dostać się do wnętrza E-800. Wymaga to odkręcenia boczków, których wkręty znajdują się także pod spodem. Dopiero wtedy uzyskuje się dostęp do mocowań wspaniałej w dotyku, satynowej pokrywy.
Tuż za przednią ścianką zamontowano płytkę z układami sterującymi pracą przełączników oraz wyświetlaczem. Przedwzmacniacz znajduje się nieco głębiej. Od wejść sygnałowych do wyjść przekazujących sygnał końcówce mocy tor jest symetryczny.
Regulację głośności zrealizowano w układzie AAVA (Accuphase Analogue Vari-gain Amplifier). Zasadę jego działania opisywaliśmy na naszych łamach wielokrotnie. E-800 zawiera elementy przeniesione z przedwzmacniacza C-2850 („HFiM” 3/2017), więc wspomnę tylko, że ze ścieżki sygnałowej wyeliminowano elementy pasywne (rezystory), realizując regulację wzmocnienia w domenie prądowej. Do jej obsługi przeznaczono czujnik w formie wykonanego na zamówienie potencjometru. Jego położenie jest odczytywane i przenoszone na elementy AAVA, które zajmują się regulacją wzmocnienia. Sygnał napięciowy jest najpierw rozdzielany na regulatory prądowe, a następnie sumowany na wyjściu.

056 061 Hifi 09 2020 002

Wnętrze podzielone i starannie wypełnione.
  

 


Końcówki mocy zbudowano w oparciu o sześć komplementarnych par tranzystorów MOS-FET, o symbolach FQA35P15 i FQA28N15. Na niektórych widnieje logo Fairchilda, na innych ON Semiconductor, co zadziwiło naszego oswojonego inżyniera. Sterują nimi komplementarne tranzystory bipolarne Toshiba 2SA1837 i 2SC4793. Aluminiowe radiatory nie zaskakują rozmiarem, chociaż trzeba wziąć pod uwagę, że są wyższe niż w pozostałych integrach Accuphase’a. Porównanie ich wielkości do radiatorów wykorzystanych w końcówce mocy A-47 („HFiM” 7/2017) stawia jednak pod znakiem zapytania deklarację producenta dotyczącą mocy E-800 oddawanej w klasie A. Na szczęście, umieszczono na nich zabezpieczenia termiczne.
Przed wyjściami głośnikowymi widać układy zabezpieczające z cewkami nawiniętymi naprawdę grubym miedzianym drutem o przekroju prostokątnym. To jeden z elementów wpływających na bardzo wysoki współczynnik tłumienia (damping factor), wynoszący 1000. Główną rolę odgrywają tu jednak tranzystory wykorzystane w końcówce mocy. Charakteryzuje je bardzo wysoka wydajność prądowa, sięgająca 36 A w przypadku pojedynczego FQA35P15 oraz 33 A dla FQA28N15. Do tego system Balanced Remote-sensing monitoruje spadki napięcia przy terminalach głośnikowych i poprzez układ sprzężenia zwrotnego dostosowuje parametry pracy stopnia mocy oraz obniża impedancję wyjściową. Wysoki współczynnik tłumienia decyduje o zdolności E-800 do odtwarzania nagłych zmian poziomu sygnału. Przekłada się to na odsłuchowe wrażenie szybkości i mocy wzmacniacza. Ta deklarowana ciągła wynosi 50 W przy obciążeniu 8 ?, podwaja się przy 4 ? i jeszcze raz przy 2 ?, by przy chwilowym spadku do 1 ? osiągnąć wartość 300 W. Wszystko na kanał i wszystko byłoby możliwe tylko na papierze, gdyby nie sprawny i wystarczający dopływ prądu.
Centralną część wnętrza zajmują ekranowany transformator toroidalny oraz dwa spięte sztabką kondensatory o pojemności 60000 µF każdy. Można więc górnolotnie stwierdzić, że Accuphase E-800 ma bogate wnętrze. Wzmacniacz wyraźnie się grzeje, zarówno w czasie pracy, jak i na biegu jałowym. Powinien mieć zapewnioną właściwą wentylację.
Pilot RC-240 pozwala obsługiwać wybór wejścia, regulację głośności oraz funkcje odtwarzaczy Accuphase’a. Podobnie jak wzmacniacz, został wykończony w kolorze zwanym szampańskim (choć ja określiłbym go jako złoty). Proszę zwrócić uwagę, że w odróżnieniu od poprzednich moich recenzji informację o kolorze umieściłem w ostatnim możliwym akapicie.

056 061 Hifi 09 2020 002

Wzorowa jakość montażu
komponentów.
  

 


Konfiguracja systemu
Na czas testu nieco przemeblowałem system odniesienia. Główny stolik z McIntoshami wyjechał w kąt pokoju. Na mniejszym StandArcie SSP znalazł się Accuphase E-800 oraz odtwarzacz Audio Research CD-7 Reference. Obok, na StandArcie STO, spoczęło źródło analogowe – gramofon Garrard 401 z ramionami SME312 z wkładką Audio-Technica AT33PTG/II (MC) oraz Ortofon AS212 z wkładką Audio-Technica AT440MLa (MM), a także stopień korekcyjny Pre-Amplifikator Gramofonowy z zasilaniem akumulatorowym. ARC CD-7 pracował na zmianę z odtwarzaczem Accuphase DP-560, który pełnił także funkcję przetwornika c/a dla plików z Tidala. Okablowanie pochodziło z serii Coherence One firmy Fadel. Wyjątek stanowiły przewody phono od ramion gramofonowych oraz zasilający dla integry.
System z kolumnami ATC SCM-50PSL grał w zaadaptowanej akustycznie części pomieszczenia o powierzchni około 24 m2.

056 061 Hifi 09 2020 002

Rozbudowane regulacje
schowano pod klapką.
  

 


Wrażenia odsłuchowe
Wrażenia odsłuchowe są mocne od pierwszego włączenia. Accuphase E-800 prezentuje brzmienie będące zachwycającym połączeniem nasycenia z kontrolą i szybkością. Proporcje narastania impulsów oraz ich trwania wypadają doskonale. Dźwięki są wyraźne, rysowane mocną kreską, kolorowane nasyconymi barwami, wprost rozkwitają przed słuchaczem wielobarwnym bukietem. Dość dawno nie doznałem w moim systemie tak namacalnego efektu. Źródła cyfrowe zyskują organiczną tkankę i tworzą spektakularne muzyczne obrazy oraz krajobrazy.
Accuphase E-800 jest dynamicznie niezmordowany, a energetycznie – niewyczerpany. W czasie odsłuchów daje pewność kontroli – i muzyki, i systemu. Trudno mu mieć za złe tę żarliwość. Z drugiej strony, samo obserwowanie takich wysiłków może niektórych zmęczyć. W dziedzinie dynamiki wzmacniacz balansuje na umownej granicy pomiędzy elegancją a agresją. Ale właśnie: balansuje czy łączy? Jest intensywnie, ogniście i żywiołowo. Dobra barwa, nasycenie i świetna kontrola zdecydowanie ratują tę ryzykowną z opisu sytuację. Bo tak naprawdę wrażeń nie zaburza żaden niepokój. Znam wzmacniacze bardziej neutralne, ale i tak Accuphase E-800 gra w drużynie najbardziej naturalnych. Jego brzmienie jest niebanalne i potrafi łączyć różne światy. Także cyfrowe i analogowe.
Tym razem bowiem płyty CD stanowiły dużą część materiału do oceny brzmienia. Połączenie odtwarzacza Audio Research Ref CD-7 ze wzmacniaczem Accuphase’a okazało się synergiczne. Wzmacniacz podkreślał atuty źródła z lampowym wyjściem – jego płynność, gładkość, szczegółowość i pewien analogowy charakter. Od siebie dodawał moc, rozmach i szybkość. I jak przed laty, znowu czerpałem radość ze słuchania CD.
Niedawno wyjąłem ze skrzynki pocztowej paczuszkę. Zawinięta w pakowy papier, delikatnie ściśnięta sznurkiem zawiązanym na kokardki, z dwoma znaczkami pocztowymi i ręcznie zaadresowana, wyglądała jak przesyłka z innej epoki. Jako nadawca widniał Dalbergia Duo, a w środku znajdowała się płyta CD „Korzenie. Roots”. Wykonawczynie to żeński duet perkusyjny. Obie panie mają stopień doktora sztuk muzycznych i grają na marimbach. Dobór utworów, ale i pasja, z jaką zostały zagrane, wskazują na bardzo przemyślane i poważne podejście do tematu. Marimby mają swe unikalne brzmienie, duże możliwości barwowe i dynamiczne. Potrafią zahipnotyzować. Potrafią też poderwać do tańca albo skłonić do kontemplacji. Accuphase E-800 wszystko idealnie doprawił. Wydobył barwy, faktury i nadał trójwymiar. Jak dźwięczne mogą być palisandrowe sztabki, uderzane dwiema parami pałek i wspomagane rezonatorami? Zachęcam do posłuchania. Panie nagrały tę płytę dzięki finansowaniu społecznościowemu. Wydaje się, że to raczej niszowa sprawa, jednak uważam, że otwiera nowe horyzonty. Trzymam kciuki!

056 061 Hifi 09 2020 002

 Accuphase E-800
  

 


Scena stereofoniczna w wykonaniu E-800 wypada spektakularnie. Trójwymiarowa, holograficzna, przekracza rozmiary pola widzenia. Dźwięki są prezentowane bardzo szeroko, dobiegają do uszu znacznie spoza bazy kolumn. Pojawiają się jak w sali kinowej, nie tylko z boków, ale także z góry, gdzieś z poziomu sufitu. Bo Accuphase potrafi je rozmieścić także w tym wymiarze i to bez unoszenia całej sceny, którą tylko rozciąga we wszystkich kierunkach. Jej głębia jest podobnie wspaniała, przywodząc na myśl arenę; oświetloną i wyraźnie widoczną. Wzmacniacz pokazywał ją z każdego źródła i praktycznie w każdym materiale, ale szczególnie niesamowite efekty przyniósł album „Broken China” Ricka Wrighta, zmiksowany w technologii Q Sound. Tutaj scena przyjmowała kształt kopuły, przechodzącej ponad głową słuchacza. Niemożliwe? A jednak wrażenie podróży w muzycznej przestrzeni pozostało dojmujące. Muszę przyznać, że zjawiska przestrzenne były tak niesamowite, że aż sprawdziłem fazowość podłączenia kolumn oraz okablowania. Wszystko było prawidłowe. Wygląda więc na to, że Accuphase posiadł szczególne cechy przedstawiania przestrzeni w nagraniach stereo.
Wśród urządzeń towarzyszących znalazł się także odtwarzacz Accuphase DP-560, którego DAC dekoduje streaming MQA. Tidal stanowił więc jedno z uważniej ocenianych źródeł w tym teście. Duet Accuphase’a także i tu popisał się temperamentem i rozmachem. Zachowane zostało ponadprzeciętne odtworzenie stereofonii, głębinowe rozciągnięcie basu oraz poczucie nieograniczonej dynamiki. Muszę powiedzieć, że po raz pierwszy poczułem w systemie potencjał jakości muzyki odtwarzanej tym sposobem, a nasz oswojony high-endowy inżynier włączał coraz to nowe nagrania, słuchał, słuchał, a na odchodne kazał mi zakupić ten wzmacniacz.
Do tej pory nie wspomniałem o płytach winylowych. Cóż, grały jeszcze lepiej, a Accuphase E-800 pozostawił po sobie trwały ślad w mojej jaźni. Na słodkie chwile pomógł mi oderwać się od rzeczywistości i wizji nadchodzącej pandemii. Gdy wysyłałem materiał do redakcji, ulice miasta wyglądały już inaczej.


Konkluzja
Accuphase E-800 dysponuje zasobami niewyczerpanej energii. Jest szybki jak błyskawica i gra wspaniałym, nasyconym dźwiękiem. To topowy wzmacniacz zintegrowany i trudno mi wskazać lepszy. Gdybym miał zarekomendować lub kupować jedno wybrane urządzenie Accuphase’a, byłby to właśnie E-800. Brawa!

 

2020 09 22 12 13 33 056 061 Hifi 09 2020.pdf Adobe Acrobat Pro DC

 

Paweł Gołębiewski
Konsultacja techniczna:
Jarosław Cygan