fbpx

HFM

artykulylista3

 

Revel Performa F228Be

042 049 Hifi 12 2019 0019
Amerykański koncern Harman International potrzebował kolumn do swoich wzmacniaczy Mark Levinson. Tak wykreowano markę Revel. W połowie lat 90. XX wieku zainwestowano w zaawansowane technologicznie studio badawcze w Northridge w dolinie San Fernando, na przedmieściach Los Angeles. Mieści się tam stanowy Uniwersytet Kalifornia, który zapewnia naukowe zaplecze każdej ambitnej firmie.

Studio wyposażono w laserowy wibrometr Ometron, komorę bezechową i system umożliwiający ocenę porównawczą w tzw. podwójnym ślepym teście.
W 1997 roku światło dzienne ujrzały pierwsze zestawy podstawkowe Revel Ultima Gem. Miały odwróconą tytanową kopułkę, a przetworniki wyposażono w neodymowe magnesy. Niewielkie monitory kosztowały sporo, jednak ich brzmienie zbierało wysokie noty w testach magazynów specjalistycznych i wśród uczestników branżowych wystaw.


Z czasem firma opracowała modele Ultima Salon i Ultima Studio, a po nich – serie Performa i Concerta, kierowane do mniej zamożnych, choć nadal wymagających melomanów. Niekoniecznie do tych, którzy wybierali wzmacniacze Marka Levinsona. Wśród słuchaczy nowe linie cieszyły się bowiem opinią uniwersalnych, a to pomagało w sprzedaży.
Aktualny katalog Revela składa się z drugiej generacji serii Ultima (podłogowe Salon 2, Studio 2 i podstawkowy Gem 2), trzeciej serii Performa, drugiej budżetowej Concerty oraz uzupełniających je głośników centralnych i zestawów naściennych, przeznaczonych do instalacji kina domowego. Osobną zakładkę stanowią produkty do stosowania na zewnątrz budynku, odporne na działanie czynników atmosferycznych. Na marginesie warto dodać, że systemy nagłośnienia Revela montuje się także w luksusowych limuzynach marki Lincoln.
Do niedawna najwyższą pozycję w linii Performa zajmował model F208, wprowadzony w 2013 roku. Teraz na eksponowanym miejscu zastąpiły go
testowany F228Be oraz podstawkowy M126Be. Oba wyposażono w berylowe tweetery, przez co tworzą oddzielną miniserię Performa Be.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Cewki powietrzne i kondensatory
foliowe w średnio-wysokotonowej
sekcji zwrotnicy.

 
 

Beryl
Beryl jest metalem ziem rzadkich; materiałem idealnie nadającym się na membrany głośników wysokotonowych. W porównaniu z aluminium i tytanem jest 4,5 raza sztywniejszy, trzykrotnie skuteczniej tłumi drgania, pozostając przy tym lżejszym niemal o połowę. Czy na membrany beryl jest lepszy niż diament? Na pewno cechuje się mniejszą gęstością i jest bardziej elastyczny, co w zakresie przetwarzania sygnałów akustycznych stanowi zaletę. Jego sprężystość, określana liczbą Poissona, wynosi 0,08 w porównaniu z 0,31 diamentu, 0,34 tytanu i 0,33 aluminium. Im mniej, tym lepiej. Natomiast kopułki diamentowe są w stanie przenosić wyższe częstotliwości, do 100 kHz, podczas gdy beryl „tylko” nieco powyżej 50 kHz. Czy zamontowanie berylowego tweetera decyduje o wyższej jakości dźwięku? Nie, ale może być jego istotnym elementem.
Berylowe kopułki to skomplikowana technologicznie i kosztowna inwestycja. Dość powiedzieć, że w porównaniu z F208 model F228Be jest dwukrotnie droższy, choć na pierwszy rzut oka niczym się nie różnią. Oczywiście poza istotnymi szczegółami technicznymi, bo beryl nie jest jedyną nowością w tej konstrukcji.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Zwrotnica zajmuje dużo miejsca
za wooferami.

 
 

Budowa
Estetyka
Wypakowanie kolumn nie jest łatwe, ponieważ zostały dobrze zabezpieczone na czas transportu. Na wielkich kartonach F228Be widnieje napis „Made in Indonesia”. Amerykanie wyprowadzili produkcję do Azji (przetworniki pochodzą z Chin), ale nie można wykluczyć, że kiedyś wrócą do rodzimej Kalifornii. Wiele amerykańskich firm rozważa taką decyzję, co jest związane zarówno z rosnącymi kosztami pracy, jak i z „wojną handlową” pomiędzy USA a Chinami.
Testowana wersja została pokryta czarnym lakierem na wysoki połysk. Ten model występuje również w bieli, srebrnym metaliku oraz okleinie orzechowej, wszystkie w wysokim połysku. Osobno spakowano długie maskownice, które trzymają się na ukrytych magnesach. Wystarczy zbliżyć ramkę do ścianki frontowej i przylgnie dokładnie tak, jak trzeba, w żadnym miejscu nie wystając poza obudowę.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Porządne pozłacane terminale
z blaszanymi zworkami

 
 

Kolumny wspierają się na cokołach przykręcanych czterema śrubami. Dopiero w cokoły wkręca się kolce. Te ostatnie zostały, co prawda, zaokrąglone, ale i tak warto się zaopatrzyć w dodatkowe podkładki, ponieważ pod naciskiem skrzyń wgniatają się w parkiet. Zauważyłem to dopiero, pakując kolumny po teście i przyznam, że była to średnio przyjemna niespodzianka.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Terminal głośnikowy od środka
– solidne lutowanie i gęste
wypełnienie materiałem tłumiącym.

 
 

Konstrukcja
Performa F228Be to kolumna trójdrożna, czterogłośnikowa, z obudową bas-refleks. Za niskie tony odpowiadają dwa 20-cm przetworniki z membranami aluminiowymi, pokrytymi ceramicznym kompozytem DCC (Deep Ceramic Composite) i odlewanymi koszami. Membrana 13,3-cm średniotonowca DCC ma większą niż wcześniej powierzchnię i węższe zawieszenie. Większa średnica cewki powinna pozytywnie wpłynąć na dynamikę. Podobnie jak w przypadku wooferów, kosz jest odlewany.
Wysokotonową kopułkę berylową o średnicy 25 mm osadzono w falowodzie z soczewką akustyczną (Revel pisze, że 5. generacji), ten zaś wykonano z aluminium pokrytego mieszanką ceramiczną, a kształt dobrano tak, aby rozpraszał dźwięk podobnie do głośnika średniotonowego. Do napędu wykorzystano podwójny, 85-mm magnes, zamknięty w puszce.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Część niskotonowa.

 
 

Obudowa zwęża się w tylnej, zaokrąglonej części. W przekroju poziomym uzyskamy kształt zbliżony do lutni, znany i sprawdzony także przez inne wytwórnie. Na metalizowanej i lekko wypukłej powierzchni górnej, metodą galwanicznego elektroformowania, umieszczono napis „Performa”.
Podwójne terminale zamontowano w zagłębieniu dolnej części tylnej ścianki. Przyjmują widełki, banany i gołe przewody. Pozłacane, blaszane zworki może nie budzą entuzjazmu, ale spełniają swoje zadanie. W przyszłości można je zstąpić czymś bardziej wyrafinowanym.
Po wykręceniu głośników naszym oczom ukazuje się rozbudowana zwrotnica wyższego rzędu z dobrymi podzespołami Bennica. W sekcji wysoko- i średniotonowej wykorzystano kondensatory foliowe i cewki powietrzne. Końcówki przewodów są lutowane do wyprowadzeń w głośnikach, co dziś spotyka się coraz rzadziej.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Para 20-cm wooferów.

 
 

042 049 Hifi 12 2019 0001 Wysokotonowiec
i średniotonowiec z profilu.

 
 

Konfiguracja
Kolumn Revel Performa F228Be słuchałem ze wzmacniaczami Marantz PM-10 i Lavardin ISx Reference. Marantz SA-10 odtwarzał zarówno płyty CD i SACD, jak i pliki hi-res. Wykorzystałem łączówki XLR Acrolink A2080 i Audioquest AudioTruth Diamond oraz RCA Monster Sigma Retro Gold i Straight Wire Serenade II. Sygnał do kolumn płynął Monsterem Sigma Retro Gold. Do odtwarzania plików z laptopa MacBook Pro służył program JRiver Media Center 24; komputer z Marantzem SA-10 łączył 5-metrowy Chord USB Silver Plus.
Kolumny grały w pokoju o powierzchni 28 m², oddalone 2,7 m od siebie, 1,5 m od ściany tylnej i 0,3 m od półek z płytami po bokach. Odległość od słuchacza wynosiła 3,5 m.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Solidny odlewany kosz
niskotonowca.

 
 

042 049 Hifi 12 2019 0001 Średniotonowa „trzynastka”
z dużym magnesem.

 
 

Wrażenia odsłuchowe
Kto docenia równowagę tonalną, będzie usatysfakcjonowany. Pomimo dużych rozmiarów obudowy i dwóch wooferów, bas nie wybija się na pierwszy plan. Nigdy też nie odczułem potrzeby zatkania wylotów bas-refleksu dostarczanymi w komplecie gąbkami.
Zacząłem łagodnie, od „Oh My My” J. J. Cale’a z ostatniej płyty „Stay Around”. Legendarny bluesman wystąpił tu solo, akompaniując sobie na gitarze akustycznej. Każdy akord był czytelny i wybrzmiewał krystalicznie czysto. Na tym tle matowy głos Cale’a wydawał się nieco wycofany. Stalowa gitara w „Girl of Mine” jest tu ostra jak brzytwa, choć zrelaksowana, podobnie jak śpiewający trochę przez nos artysta. Słychać pogłos niewielkiego studia, dokąd muzycy przyszli pograć dla przyjemności. Revele potrafią uchwycić ten nastrój leniwego niedzielnego popołudnia. Charakterystyczny dla stylu Cale’a utwór „Go Downtown” został rozplanowany na szerokiej scenie, z udziałem kilku instrumentów. Dzięki bardzo dobrej separacji, łatwo je było przypisać do określonego miejsca w przestrzeni. Natomiast w głosie wokalisty nadal pobrzmiewała ta ciepła, zadumana nuta mądrego starego bluesmana.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Berylowa kopułka zamknięta
w puszce, a w niej – podwójny magnes

 
 

Podwójny album „Honk” skompilowano, abyśmy mogli posłuchać Rolling Stones w najlepszej formie. Revele nie były przesadnie surowe w ocenie niedoskonałości wczesnych realizacji, takich jak np. „Brown Sugar”, natomiast te późniejsze, nagrane lepiej, jak „Bitch”, wyeksponowały soczyście brzmiące gitary Keitha Richardsa i Micka Taylora, dynamiczną perkusję Charliego Wattsa i nieco zblazowany wokal Micka Jaggera. Kiedy jednak ten śpiewa „Hate to See You Go”, jest agresywny i przekorny, kolumny zaś czytelnie to przekazują. Stopa perkusji w „One More Shot” została zdecydowanie podkreślona nisko schodzącym basem. Wreszcie „You Got Me Rocking” zyskał koncertową dynamikę i rockowy pazur, podkreślony gitarowymi riffami Richardsa. Ale tego, jak mocno Watts wali tu w bębny, dowiedzą się tylko posiadacze Reveli lub innych kolumn o dynamicznym charakterze i nisko schodzącym basie. Amerykanie już nie mogą się doczekać trasy koncertowej Stonesów, a kto nie ma biletów, niech podkręci wzmacniacz i włączy płytę. Berylowe Revele świetnie się sprawdzają, odtwarzając atmosferę występu na żywo.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Dyskretna elegancja
z maskownicami albo dizajnerska
biel membran – co kto lubi.

 
 

Są i takie rockowe nagrania, w których przydaje się wysoka precyzja. Słuchając na F228Be „Rattle That Lock” Davida Gilmoura, docenimy jego wyrafinowane gitarowe solówki i orkiestrację Zbigniewa Preisnera. Byłem pod wrażeniem; jakbym słuchał tej płyty pierwszy raz.
Świetnie zrealizowany album „Toy” szwajcarskiego duetu Yello otworzył mi uszy na dźwięki, jakie z innych kolumn do mnie nie docierały, a już na pewno nie tak wyraźnie. Złożyło się na to kilka cech: mocny, nisko schodzący bas, którego w elektronice nie brakuje, bogata paleta barw analogowych i cyfrowych syntezatorów, rytm trzymający w ryzach wyobraźnię Szwajcarów i przestrzeń, jaką można zobaczyć tylko ze szczytów Alp. Ależ pomysły ma ten Boris Blank! A wzmocniony elektroniką głos Dietera Meiera czasem zamienia się w bas-baryton. Tak mi się spodobały te elektroniczne efekty, że płyty wysłuchałem w całości, a następnie sięgnąłem po najnowszego Jean-Michela Jarre’a. Z Reveli „Equinoxe Infinity” brzmi tak, jakby ją nagrało z pięć zespołów Yello i to w najlepszej, ambitnej formie. Francuz zręcznie miesza brzmienia współczesnych i analogowych syntezatorów, tworząc obrazy i sceny dramatyczne. Temat „Robots Don’t Cry” generuje sporo basu, który przy głośniejszym słuchaniu powoduje drżenie szyb i filiżanek z kawą.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Firmowa soczewka akustyczna rozpraszająca wysokie tony
i głośnik średniotonowy
– zachowano jednolite wzornictwo.

 
 

Z nostalgią wysłuchałem „Oxygene 1” Jarre’a z pliku hi-res 24/48, pochodzącego z kompilacji „Planet Jarre”. Nie słuchałem dotąd tego utworu na tak dobrych kolumnach. Z pewnością ich rzetelność, dokładność i równowaga wpłynęły na te ekscytujące doznania.
A że na testowaniu zastał mnie wieczór, nie od rzeczy było sięgnąć po „Blue Ballads” kwartetu Archiego Sheppa. Szorstki saksofon i charakterystyczny sposób frazowania lidera były organicznie bliskie. Cykające miarowo czynele, konturowy kontrabas i fortepian w tle dopełniały klubowy nastrój tego nagrania zacnej japońskiej oficyny Venus Records.
Uwielbiam testować zdolność reprodukcji niskich częstotliwości przy użyciu kontrabasu Briana Bromberga z płyty „Wood II”. Solowy utwór „Blue Bossa” potrafi poruszyć firanki. Tym razem dużo uwagi poświęciłem bogactwu barw przeniesionych z pudła rezonansowego wspomnianego instrumentu do mojego pokoju. Aż trudno uwierzyć, że to tylko cztery struny, ale przecież słuchałem jednego z najwybitniejszych współczesnych instrumentalistów. Bas schodził przy tym niżej, niż słyszę na co dzień z jubileuszowych Harbethów SHL5 Plus. Zresztą, cała płyta jest świetnie nagrana, a zespół Bromberga wypełnił przestrzeń przed i za kolumnami, tworząc sugestywną aurę wirtualnej obecności w moim salonie.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Głośniki basowe zintegrowane wizualnie z wylotem bas-refleksu.

 
 

Znakomita wokalistka Cecile McLorin Salvant, z nagrodzonej Grammy koncertowej płyty „Dreams and Daggers” (24/96), ulokowała się tuż za linią kolumn, a akompaniujący jej muzycy rozsiedli się blisko niej. Dosyć ciasno było w tym klubie. Z pomocą elektroniki Marantza Revele przeniosły cały zespół do mojego pokoju. W przypadku innych nagrań, kiedy przestrzeń nie mieści się w pomieszczeniu odsłuchowym, wrażenie jest odwrotne – to my przenosimy się do sali koncertowej. Dojdziemy i do tego.
Jeszcze zachwyt nad głosem Luciany Souzy, śpiewającej z akompaniamentem Marco Pereiry i dwóch innych gitarzystów na płycie „Brazilian Duos”. To świetne nagranie z dużą przestrzenią, wiernym oddaniem niuansów brzmieniowych gitar, jak i barw wokalu. Dopiero teraz zacząłem doceniać wyrafinowane wysokie tony. Po prostu trzeba mieć do tego nagranie odpowiedniej jakości.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Cokół przykręcany
czterema śrubami.

 
 

Sięgnąłem więc po album Manfredo Festa „Just Jobim” (DMP Records, 1998). To, co się działo w temacie „Double Rainbow”, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Perkusjonalia i czynele Steve’a Davisa wprost wylewały się z kolumn. To zasługa ustawienia w studiu najlepszych mikrofonów, nagrania DSD i konwerterów Meitnera.
Revele czują się swobodnie w repertuarze wokalnym, choć miałem wątpliwości, czy nie okażą się… za dokładne. Diana Krall na składance „The Very Best of…” zabrzmiała jednak na piątkę. Miodowy wokal z dodatkiem whisky sprawił mi przyjemność może nie tak intensywną jak z Harbethów, za to wzbogaconą precyzyjną separacją instrumentów. Głos Diany ani przez chwilę nie był ostry, ani nie raził sybilantami. Pozostał zmysłowy, otwarty i  realistyczny. Jak żywy.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Śruba zakończona kolcem.

 
 

W kantatach J. S. Bacha (No. 43, 88 i 146) w nagraniu Bach Collegium Japan pod kierunkiem Masaakiego Suzuki (SACD, BIS, 2009) wyczuwało się energię już od wstępu na organy i orkiestrę kameralną. Ileż w tym nagraniu życia i entuzjazmu; emocji i szacunku dla wielkiego dzieła. Amerykańskie kolumny mają istotną dla każdego melomana cechę skracania dystansu dzielącego słuchacza od artystów.
Nagranie kantaty „Carmina Burana” Carla Orffa, dokonane przez orkiestrę i chóry niemieckiego radia MDR pod kierunkiem Kristjana Jarviego, nie pozostawiło wątpliwości, że potęgę brzmienia Revele mają zapisaną w DNA. Potęgę, lecz bez gigantomanii, bo na nią nie pozwala ich rzetelność. To znakomite kolumny do każdego repertuaru, bowiem z każdego dźwięku wydobywają to, co stanowi o jego istocie: moment jego powstania i zaniku. Ale jest też w nich coś ulotnego, co tworzy niewidzialną aurę wokół instrumentów i śpiewaków. Daje wyobrażenie o wielkości pomieszczenia, w którym powstawało nagranie. Pomaga w tym wyjątkowo dokładny głośnik wysokotonowy, który posądzam o tworzenie tej aury w rejonach, w które nie sięga już nasze ucho, ale wyobraźnia podpowiada, że są tam składowe harmoniczne, wpływające na barwę instrumentów i głosów. W końcu po to opracowano system DSD, płyty SACD, a później pliki hi-res, żeby te informacje zapisać i odtworzyć. Bo że mikrofony te niuanse wyłapują, wiemy już od ponad pół wieku.

042 049 Hifi 12 2019 0001 Śruba zaokrąglona z jednej strony.

 
 

Wspomniana rejestracja kantaty Orffa pokazuje pazur Reveli w części „In taberna”, gdzie soliści prezentują kunszt i humor, a orkiestra daje czadu. Dynamiczne fragmenty „Ego sum Abbas” zapierają dech, a uderzeń w kotły można się przestraszyć. Nie, nie przyciszajcie wzmacniacza; po to są takie dzieła, żeby włosy stawały dęba. Revele potrafią przydzwonić, aż miło. Jeśli pogłaszczą uszy, pokazując niuanse i wielobarwne pejzaże, to jest w tym dynamika emocji, a nawet odrobina grozy.

042 049 Hifi 12 2019 0001Napis Performa wykonany
metodą galwaniczną.

 

Konkluzja
Nie przyłapałem amerykańskich kolumn na żadnych błędach ani nawet na drobnych potknięciach. Każde nagranie mi się podobało, nawet jeśli nie było audiofilskie. Za to te najlepsze pokazywały kunszt realizatorów i artystów. Po prostu rewelka!

 

 

042 049 Hifi 12 2019 0001 Performa bez maskownicy
w pełnej krasie.

 
  

 

2019 12 29 15 02 58 042 049 Hifi 12 2019.pdf Adobe Reader

Janusz Michalski
Źródło: HFM 12/2019