fbpx

HFM

artykulylista3

 

Harbeth 40.2 Domestic 40th Anniversary Edition

42 49 Hifi 06 2018 001
Przywykliśmy do narzekań, że świat schodzi na psy. Goniąc za zyskiem, kolejne firmy rozmieniają renomę na drobne, a klienci czują się jak dziecko porzucone w głębokim lesie. Przedmioty stają się jednorazowe. Na pociechę zostają opowieści o starych, dobrych czasach, kiedy samochody przejeżdżały milion kilometrów, a meble przeżywały właścicieli. Pesymiści mówią: to już nie wróci.

Mimo wszystko, nadal znajdują się wytwórcy, stawiający jakość na pierwszym miejscu. Rozwój technologii wykorzystują do poszukiwania coraz lepszych, a nie tańszych materiałów. Zapewne połowa z nich to idealiści. Reszta – ludzie rozsądni. Konkurowanie ze światową nadprodukcją dóbr jest coraz trudniejsze, więc decydują się siedzieć w niszy, której nowicjusz nie zaatakuje.
Przykładem najdalej posuniętego konserwatyzmu jest Harbeth. Koncepcja, na której bazuje, przystaje bardziej do XIX wieku albo do japońskich rzemieślników, wykuwających samurajskie miecze.
Harbeth to wcielenie stabilności. Od lat nie poszukuje nowych odbiorców ani rynków. Raz, że nie potrzebuje, dwa – że… nie może. Alan Shaw twierdzi, że zwiększenie skali produkcji odbiłoby się na kontroli jej kolejnych etapów, a w konsekwencji – na jakości, zaś wypuszczanie nowości z okazji kolejnych wystaw stałoby w sprzeczności z ideą pracy konstruktora. Jego zadanie polega bowiem na zbudowaniu układu tak dobrego, jak to tylko możliwe, i ewentualnie, z czasem, ulepszaniu tego, co już jest dobre. Stąd nowe opracowania pojawiają się niezmiernie rzadko. Aktualnie są to „dłubnięte” wersje modeli sprawdzonych przez lata.


Budowa
Na początku wypadałoby przedstawić w skrócie historię Harbetha. Tym bardziej, że jest ciekawa i pouczająca. Robiliśmy to jednak wielokrotnie i najlepiej, jeżeli odeślę Was do wydań „HFiM” 11/2009 i 7-8/2016, w których opisywaliśmy poprzednie wersje „czterdziestek” (oba testy znajdziecie również na naszym portalu internetowym). Dość powiedzieć, że brytyjska firma specjalizuje się w monitorach, dla których punktem wyjścia są projekty opracowane kiedyś na zlecenie BBC. Punktem wyjścia, ale nie celem, ponieważ Shaw je ulepsza.

42 49 Hifi 06 2018 002

Góra – Seas Excel.
Średnica – 20-cm Radial 2.
Bas – 30-cm membrana pracuje
z niewielkim wychyleniem.


Idea się jednak nie zmienia: obudowa to pudło rezonansowe i – tak jak instrumentach akustycznych ze strunami – gra razem z głośnikami. Przytłaczająca większość producentów postępuje odwrotnie, starając się budować skrzynie martwe akustycznie. Dlatego są wykonywane z grubego MDF-u i klejone tak, by stanowiły monolit. U Harbetha ścianki są relatywnie cienkie. Przednią i tylną przykręca się do ramy. Jako że istotne jest ustawienie momentu obrotowego wkrętarki, samemu lepiej nie rozbierać obudowy, bo zmiana wartości może wpłynąć na brzmienie (no, chyba, że znamy ustawienia fabryczne).

42 49 Hifi 06 2018 002

O tym, że mamy do czynienia
z wersją limitowaną, informuje
mała tabliczka na froncie.


Wytłumienie skrzyni jest dosyć obfite, więc nie przypomina wnętrza skrzypiec czy gitary. Tam pudła mają wzmacniać dźwięk, tutaj chodzi o pozbycie się energii wytwarzanej przez powracające po wychyleniu membrany, więc każdy szczegół przemyślano gruntownie. Jaki jest materiał tłumiący, jak rozmieszczony, gdzie, w jakiej ilości – to nie przypadek, ale element strojenia układu.

 

42 49 Hifi 06 2018 002

Mocowanie maskownicy,
czyli Frameless Frame.


Skrzynie wykonują w Anglii wykwalifikowani stolarze, co kosztuje. Teoretycznie można by znaleźć warsztat gdzieś daleko stąd, jednak wiązałoby się to z ciągłym nadzorem inżynierów, a wykształcenie załogi pochłonęłoby mnóstwo czasu. A i efekt wcale nie byłby pewny.
Maskownice są wciskane w wyżłobienie przy krawędzi frontu. Ten sposób montażu firma zwykła określać mianem „Frameless Frame”. Przednia część z ramką stanowi jednolitą powierzchnię, a Alan Shaw zaleca słuchanie z założonymi osłonami. To jedna z rad i można jej posłuchać albo nie. Ja w każdym razie nie zauważyłem różnicy, a szkoda mi było chować piękne słoje drewna i przetworniki.

42 49 Hifi 06 2018 002

Limitowana wersja ma lepsze
okablowanie wewnętrzne.


Te są trzy, a Monitor 40.2 to konstrukcja trójdrożna. Dodajmy, że bardzo duża i zaprojektowana po to, by odtwarzała pełne pasmo akustyczne.
Największe wrażenie robi 30-cm membrana basowa, wykonana z polimerów. Zawieszono ją na niewielkim resorze. Przy tej średnicy zdolność do pracy z dużym wychyleniem nie jest wymagana, więc stożek drga prawie niewidocznie. A i tak wytwarza potężne ciśnienie akustyczne.
Za charakter brzmienia odpowiada głównie 20-cm głośnik średniotonowy, którego membranę wykonano z Radialu 2 – materiału opatentowanego przez Harbetha. Średniotonowiec pracuje w osobnej komorze akustycznej.

42 49 Hifi 06 2018 002

Limitowana wersja ma lepsze
okablowanie wewnętrzne.


Wysokie tony powierzono miękkiej kopułce Seas Excel o średnicy 25 mm. Przed uszkodzeniami mechanicznymi chroni ją metalowa siateczka.
Zwrotnica jest ogromna. Osobne filtry zamocowano przy głośnikach średnio- i wysokotonowym. W Anniversary montuje się kondensatory wykonane w Wielkiej Brytanii na zamówienie Harbetha. Tak samo jest z wewnętrznym okablowaniem. Na potrzeby limitowanej edycji stosuje się także pojedyncze terminale WBT Nextgen.
W standardowej wersji Monitorów 40.2 dostępnych jest kilka fornirów; w Anniversary tylko jeden, za to wybrany specjalnie dla nich – orzech.

42 49 Hifi 06 2018 002

Dekonstrukcja wytłumienia.


Pozostałe atrakcje to ozdobne tabliczki z przodu i z tyłu.
Różnic jest niewiele. Czy warte są wyższej ceny? Ilość chętnych na 40th Anniversary Edition jest wystarczająca, aby producent nie musiał się tym zamartwiać.
Wersja urodzinowa nie jest dostępna w ciągłej sprzedaży. Wykonuje się ją na zamówienie.

42 49 Hifi 06 2018 002

Dekonstrukcja wytłumienia.


Wrażenia odsłuchowe
Premiera jubileuszowych „czterdziestek” wywołała szczególne emocje. Nic dziwnego – w końcu to model flagowy i szczyt marzeń miłośnika marki.
Lata praktyki nauczyły mnie jednak, że nie zawsze „najdroższe” znaczy „najlepsze”. Kontakt ze szczytowymi modelami, nawet uznanych marek, nie zawsze pokazuje potencjał producenta, ponieważ często zachodzi zjawisko „przedobrzenia”. Konstruktorzy chyba zbyt mocno się starają, doprowadzając wybrane cechy brzmienia do przesady. Dźwięk traci przez to równowagę, a my z ulgą wracamy do tańszych modeli.

42 49 Hifi 06 2018 002

Dekonstrukcja wytłumienia.


Monitory 40.2 Anniversary nie należą do tej grupy. To najlepsze kolumny Harbetha, jakie kiedykolwiek powstały. Pod każdym względem i w każdym calu. Są pokazem możliwości Alana Shaw. Być może za kilka lat konstruktor znowu podłubie w zwrotnicy, wymieni kabelki i będzie jeszcze o włosek lepiej, ale na obecną chwilę dla miłośników brytyjskiej firmy to koniec poszukiwań.
Dla osób, które się wahają pomiędzy wersją zwykłą i jubileuszową, najważniejsze jest pytanie, co zyskają, dopłacając blisko 20 % do całkiem już sporej kwoty. Nową jakość? Nie. Subtelną, ale odczuwalną poprawę precyzji, rozdzielczości – tak; a jako kropkę nad „i” – odrobinę blasku wysokich tonów. To nadal ten sam dźwięk, ale wyniesiony na wyższy poziom szlachetności.

42 49 Hifi 06 2018 002

Dekonstrukcja wytłumienia.


Znajdą się jednak osoby, które stwierdzą, że to za mało, aby wyłożyć tyle, co za bardzo dobry telewizor. Dla nich mam dwa argumenty. Aby osiągnąć podobną poprawę, można poszukać lepszych kabli. Zrobią swoje robotę i wylądujemy oczko powyżej standardowych Monitorów 40.2. Drugi argument to już czysta psychologia. Te 10 tysięcy z kawałkiem załatwia sprawę na bardzo długo. O wydanych pieniądzach zapomnimy szybko, a satysfakcja, że nie mogliśmy kupić lepiej, pozostanie. Tym bardziej, że klient decydujący się na Anniversary nabywa je albo na całe życie, albo przynajmniej na ładnych paręnaście lat.

42 49 Hifi 06 2018 002

Dekonstrukcja wytłumienia.


Te zestawy można potraktować jako docelowe. Nie ma cienia wątpliwości, że reprezentują poziom hi-endu. W kwestii prestiżu Harbeth również nie ma kompleksów wobec żadnej innej marki. Wreszcie – samo brzmienie: Anniversary wyznaczają poziom odniesienia w kilku aspektach, w jednym zaś stanowią niedościgniony wzorzec. Poza tym, to głośnik dla melomana, recenzenta, muzyka, a nawet dla reżysera dźwięku. Jego możliwości zapewniają też świetną zabawę przy projekcjach filmowych. I nie należy wcale tego traktować jako świętokradztwa. Harbethów trzeba po prostu używać, bo zaprojektowano je do grania, a nie do stania i podziwiania.

42 49 Hifi 06 2018 002

Dekonstrukcja wytłumienia.


Czy Anniversary preferują jakiś repertuar? I tak, i nie. Z jednej strony, ich możliwości dynamiczne, bas i rozmiary dźwięku zapewnią wystarczające zaplecze koncertom rockowym, gitarowemu łojeniu czy wspomaganemu elektroniką popowi. Z drugiej – ich cechy kierują słuchacza w stronę muzyki akustycznej. Czy to symfonika, czy kameralistyka, czy to jazz w trio albo z big-bandem – wszystko jedno. „Żywy instrument” to jest coś, co Harbeth pokaże tak, że spodnie opadną do kostek. Jedyne, co może definitywnie zepsuć humor, to kiepskie nagranie. To brytyjskie monitory zdemaskują bezlitośnie i pokażą słabości jak na tacy. Na szczęście, działa to w dwie strony, więc płyty zrealizowane wybitnie… Wiadomo.

42 49 Hifi 06 2018 002

Wytłumienie komory głośnika średniotonowego.

 

42 49 Hifi 06 2018 002

Wytłumienie komory głośnika średniotonowego.


Co ciekawe, Harbeth selekcji dokonuje inaczej, niż się tego spodziewamy. Stare, nawet monofoniczne rejestracje uznajemy często za śmieci w płytotece. Niesłusznie, bo niektóre potrafią się zaskakująco otworzyć i zaskoczyć bezpośredniością i namacalnością. Miałem okazję spotkać się z moim starym przyjacielem, miłośnikiem początków rock and rolla. Nawet nie jestem w stanie wymienić nazw zespołów z końca lat 50., bo to dla mnie zupełna egzotyka. W każdym razie, zabrzmiały na „czterdziestkach” tak, że do dzisiaj nie potrafię o tym zapomnieć. Więcej wpadek zdarza się wśród współczesnych realizacji, nawet tych pozornie dobrych.

42 49 Hifi 06 2018 002

Wytłumienie komory głośnika średniotonowego.

Dotyczy to zwłaszcza polskiej muzyki jazzowej. Niestety, minimalny budżet wyłazi tu jak dżdżownice po deszczu. Słychać piwnicę, domowe studio, laptop, a na końcu próbę ratowania wszystkiego w postprodukcji. Jeżeli dodamy do tego niechlujny miks, powstaje katastrofa. Najbardziej humorystycznie brzmią winyle. Obecnie są modne i każdy muzyk chce mieć taki w dyskografii. Problem w tym, że ich rodowód nie ma nic wspólnego z analogiem. To ten sam laptop, te same ścieżki, w zasadzie – ten sam master. „Analogowości” dodaje „przepuszczenie przez taśmę”. Czyli do ogólnej słabizny dochodzi archaiczny, czasem nie do końca sprawny (bo kto to teraz dobrze serwisuje) szpulowiec, mający dodać „szumku”. Efektem jest kuriozum, a Harbeth pokazuje ten blamaż z kąśliwą satysfakcją. Czasem mam podejrzenie, że go nawet przedrzeźnia.

42 49 Hifi 06 2018 002

Wytłumienie komory głośnika średniotonowego.


Na szczęście, dobrze nagranych płyt jest sporo. A skoro mamy zacząć od tych najbardziej „harbethowych”, to wejdźmy w świat instrumentów akustycznych. Zacznijmy od króla, czyli fortepianu. Opis można poprowadzić dwojako: rozwijając go do trylogii, albo ujmując krótko. Wybieram drugą opcję, jako bardziej komunikatywną: jest doskonały. Nie w sensie: znakomity, wspaniały przepyszny i cudowny. Doskonały jako wzorzec, ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami. W małej salce (ćwiczeniówce, studiu 3 x 3 m, kameralnym klubie) ostry, agresywny i przytłaczający. W sali filharmonicznej, z oddalenia: aksamitny, gładki i wyrównany. Czuje się „mięso” strun basowych, artykulację oddaną „dokumentalnie”, w zależności od aparatu pianisty. Inaczej zagra Zimerman, inaczej Pogorelich, a jeszcze inaczej młody i stary Horowitz. Harbeth to pokazuje z obojętnością zawodowca. Dla niego to świetna zabawa; dla słuchacza – uczta. Zdarza się, że i łezka poleci.

42 49 Hifi 06 2018 002

Wytłumienie komory głośnika średniotonowego.


Po fortepianie może być tylko symfonika. Od pierwszego taktu słychać, że to zestawy wprost do niej stworzone. Nią karmione, urastają do rangi dzieła sztuki. Tak, to już nie porządny sprzęt hi-fi, ale wysokiej klasy instrument muzyczny. Tak samo szlachetny w niuansach, a jednocześnie donośny, jakby miał go usłyszeć stadion. Harbeth w tej kwestii może być szkodliwy, bo potrafi znacząco zmniejszyć potrzebę chodzenia na koncerty. Po co to robić, skoro w domu mamy tak samo albo i lepiej? Po to, żeby się ładnie ubrać, wyperfumować i wysnobować w gronie znajomych? Bo jak kupimy bilet „na jaskółce” albo przy samej scenie, to klops. A tu zawsze siedzimy w najlepszym miejscu. Otaczają nas realistyczne dźwięki, skomponowane w obszernej i plastycznie wypełnionej przestrzeni. Tak zwana „atmosfera” jest zwykle dodatkiem do spektaklu, a tutaj znajduje się na pierwszym miejscu.

42 49 Hifi 06 2018 002

Wytłumienie komory głośnika średniotonowego.


Przestrzeń, oddech, nieskrępowana i oddychająca dynamika to jedno. Barwa – drugie. Jest cudowna. To kwintesencja piękna. Wszystko jedno, czy to fagot, kontrabas, skrzypce, czy waltornia. Harbeth panuje nad wszystkimi liniami partytury; odczytuje ją w jedynie słuszny sposób. Im dłużej słuchamy, tym bardziej jesteśmy tego pewni.
Beethoven, Szostakowicz, Mahler, Chopin, Berlioz po słuchaniu wykonań swoich utworów zapewne postawiliby Alanowi dobrą butelkę. Ale Verdi, Puccini i Palestrina wparowaliby do niego z beczką wina i zostali na „tygodniówkę”. Bo kiedy pojawiają się wokale, pojawia się też magia. Jeżeli jesteście miłośnikami opery, nie wyobrażam sobie, abyście pominęli ten głośnik w poszukiwaniach. Ba, od niego trzeba zacząć! To samo dotyczy renesansowych madrygałów czy średniowiecznych, ale i tych Bachowskich mszy. Take 6, Diana Krall, a nawet chórki w muzyce country to niedościgniony poziom odniesienia. Jeżeli położycie w salonie hi-fi pół miliona złotych i poprosicie o „najlepszą średnicę na świecie”, to i tak lepiej nie będzie. Pozostańcie przy Monitorach 40.2 Anniversary. Ja w każdym razie nie znajduję im konkurencji, bez względu na cenę.

42 49 Hifi 06 2018 002

Alan Shaw zaleca słuchanie
z założonymi maskownicami.


O ile w muzyce akustycznej trudno mówić o charakterze brzmienia, o tyle w nasyconym elektroniką popie czy rocku Harbeth nadaje swój ton. Umiejętnie łączy łagodność z przejrzystością. W tańszych kolumnach te cechy zwykle wchodzą sobie w paradę. Tutaj symbioza jest wręcz fizjologiczna. Muzyka płynie, dostarczając relaksu, a jednocześnie możemy obserwować szczegóły i dalekie plany. Monitor 40.2 nie pomija żadnego sygnału. Potrafi jednak ustalić między nimi właściwe proporcje. Ta umiejętność dotyczy w zasadzie wszystkich modeli brytyjskiej manufaktury, ale tutaj osiąga poziom szczytowy. O ile flagowy Graham trochę przytłaczał bogactwem inwentarza, Monitor 40.2 Anniversary pozostaje oazą spokoju. Miłośnikom metalu może zabraknąć hałasu i brudu, za to mogą śledzić każdą gitarę z osobna. Pomimo natłoku decybeli zestawy się nie gubią, pokazując tym samym swój studyjny rodowód.

42 49 Hifi 06 2018 002

Rozbudowana zwrotnica.


Precyzję widać także przestrzeni. W pierwszej chwili nie odbieramy jej jako spektakularnej, ale kiedy się skupimy, złudzenie obecności na koncercie staje się  niemal pełne. Proporcje są prawidłowe. Nie da się określić, że szerokość dominuje nad głębią ani odwrotnie. Wiadomo za to, że scena jest ogromna i po brzegi wypełniona pogłosem. Nie to jednak decyduje o klasie prezentacji. Najbardziej spektakularna okazuje się gradacja planów i staranność oddania aury instrumentów. Aby to dostrzec, trzeba się jednak skupić, bo muzyka płynie jako niepodzielna całość.

42 49 Hifi 06 2018 002

Na podstawkach Monitory 40.2 wyglądają klasycznie i pięknie.


Osoby, które miały okazję pracować w studiu, bez trudu rozpoznają, czy owa aura jest naturalna, czy też jest dziełem urządzeń pogłosowych. Niestety, w tej kwestii Harbeth obnaża wszelkie niestaranności, niekiedy nawet demaskuje legendy. Tak się stało z większością płyt ECM-u. Na średniej klasy sprzęcie realizacje Eichera zachwycają przestrzennością i czytelnością. Ta druga u Harbetha pozostaje bez zmian, natomiast scena? Hm… czuje się pewną sztuczność, kreację. Wszystko wręcz pływa w pogłosowym sosie i o ile się do tego nie przyzwyczaimy, może zacząć denerwować.

42 49 Hifi 06 2018 002

Muzykalne trio.
licznik rozładowania kondensatorów.


Za to po raz kolejny potwierdziła się klasa realizacji albumów Pink Floyd. Trudno sobie wyobrazić, ile pracy w nie włożono przy ówczesnej technologii, skoro nie da się znaleźć żadnego potknięcia czy niestaranności. Świat niby poszedł do przodu, ale dzisiaj trudno znaleźć równie spektakularne realizacje. Do tego dochodzi realizm. Słynne zegary faktycznie brzmią tak, jakbyśmy wylądowali o dwunastej u zegarmistrza. Te uderzenia młotków w druty – przez skórę wyczuwa się wibrujący metal.

42 49 Hifi 06 2018 002

Głośnik średniotonowy pracuje
we własnej komorze.


Dynamika w zasadzie nie ma limitu, choć jest realizowana inaczej niż w amerykańskich podłogówkach pokroju Wilsona. Monitory są w stanie wytworzyć ścianę dźwięku, ale nie robią tego przy każdej okazji. Koncentrują się raczej na subtelnych kontrastach, te duże pokazując jakby mimochodem. O samym charakterze kulminacji trudno powiedzieć coś konkretnego, bo to już zależy od realizacji. Potrafią zabrzmieć masywnie albo chudo i przyznam, że wiele albumów mnie pod tym względem zaskoczyło. Było odwrotnie, niż się spodziewałem.

42 49 Hifi 06 2018 002

Osobny filtr dla kopułki.


W barwie można odnaleźć lekkie ocieplenie, podkreślone dyskretnym złagodzeniem góry. Dlatego użytkownicy Harbetha cenią sobie przejrzyste i jasne wzmacniacze. Kopułki nie hałasują ani nie wpadają w manierę metalicznego nalotu. Wysokie tony są przez to czyste i „akustyczne” i jeśli nawet wzmacniacz poda ich więcej, zmianie ulegną proporcje, ale nie całościowy charakter brzmienia. Stąd do Monitorów 40.2 można dobierać elektronikę w dowolnej cenie. Jak dla mnie, aż się prosi podłączyć końcówkę mocy D’Agostino.

42 49 Hifi 06 2018 002

Rozbieramy dalej…


Ogromne membrany wooferów i dwa tunele bas-refleksu wywołują oczywiste oczekiwania. Wyobrażamy sobie falę potężnego, poruszającego powietrzem dołu. Lekko spowolnionego, ale masującego żołądek. Otóż… nic podobnego. Bas jest zaskakująco konturowy i kontrolowany. Wybrzmienia się nie przeciągają, a monitory szybko reagują na impulsy. Kontrabas i kotły brzmią blisko tego, co słyszymy na żywo. Basówka Marcusa Millera także jest energetyczna i czytelna. Głośnik miał obsługiwać pełne pasmo i robi to.

42 49 Hifi 06 2018 002

Woofer ma potężny układ
magnetyczny.

Proponuję sprawdzenie tego w muzyce organowej. Przyznam, że 64-stopowe piszczałki słyszałem u siebie dość dawno. Harbeth pokazał ten pomruk, a raczej warkot, dodający pryncypałom niesłychanej głębi. W ten sposób wpadłem w kolejną pułapkę – wygrzebałem wszystkie płyty z organowym repertuarem. A potem, cóż, trzeba było znowu wracać do fortepianu Goulda. I tak można w kółko.

42 49 Hifi 06 2018 002

Filtr średniotonowca.


Konkluzja
Słuchanie Monitorów 40.2 Anniversary uzależnia. Brytyjskie zestawy mają jednak dziwną przypadłość. O ile nigdy nie znikają z pola widzenia, ze względu na przyciężkawe proporcje i słuszne gabaryty, o tyle z „pola słyszenia” znikają po jakimś czasie raz na zawsze. Większość kolumn z umownej kategorii high-endu przyciąga uwagę jakąś cechą, wynosząc ją na poziom zapierający dech w piersiach. Harbeth pozostawia nas sam na sam z muzyką.

42 49 Hifi 06 2018 002

Pojedyncze terminale WBT.

 

42 49 Hifi 06 2018 002

Tabliczka znamionowa.


Kierując się tylko brzmieniem, Alan Shaw mógł wycenić te głośniki nawet na 200 tysięcy złotych. I tak znaleźliby się klienci, a rynek przyjąłby to po prostu do wiadomości. Z drugiej strony, w tej decyzji jest logika. Nie można przecież zapłacić majątku za coś… czego nie ma.

 

2018 07 29 14 59 21 42 49 Hifi 06 2018.pdf Adobe Reader

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Maciej Stryjecki
Źródło: HFM 06/2018


Pobierz ten artykuł jako PDF