HFM

artykulylista3

 

Soul Note SD300

34 39 HIFI 09 2017 001



Japońska marka Soul Note pojawiła się w Polsce zaledwie trzy lata temu, jednak jej początki sięgają 2004 roku. O tym, jak powstawała, można przeczytać w „Hi-Fi i Muzyce” 2/2015, nie będę więc niepotrzebnie zabierał miejsca na łamach.

Obecnie w katalogu Soul Note znajdziemy siedem urządzeń: dwa odtwarzacze CD, trzy wzmacniacze zintegrowane, przetwornik cyfrowo-analogowy oraz testowany wzmacniacz słuchawkowy SD300. Firma mieści się w Kraju Kwitnącej Wiśni i tam też produkuje większość urządzeń. Podkreśla to ich elitarny charakter.
Za firmowymi projektami stoi zespół inżynierów pod światłym przewodnictwem pana Kato. Wszyscy pracownicy bezpośrednio zaangażowani w prace konstrukcyjne są aktywnymi muzykami, co już na starcie definiuje filozofię brzmienia urządzeń Soul Note. Pan Kato w jednym z wywiadów mówi o niej w ten sposób: „wielu inżynierów i projektantów audio polega głównie na pomiarach przy pomocy oscyloskopu. Zaciemniają one jednak obraz tego, o co chodzi w prawdziwej jakości dźwięku. W odróżnieniu od nich, wraz z moim zespołem, polegamy przede wszystkim na własnym słuchu”.
Szach i mat, kreskomaniacy.

 


Budowa
Estetyka wszystkich urządzeń Soul Note jest podobna. Z ciemnymi frontami ze szczotkowanego aluminium kontrastują przyciski i pokrętła oraz niewielka wypukła tabliczka z nazwą firmy, utrzymane w naturalnym odcieniu metalu. Nie inaczej jest w przypadku SD300, w którym dwa pokrętła to regulator siły głosu oraz selektor wejść. Pomiędzy nimi znalazł się spory wyświetlacz z wbudowanym odbiornikiem podczerwieni. Display informuje o aktywnym źródle, częstotliwości próbkowania sygnału cyfrowego i poziomie głośności. Pod nim widać dwa wyjścia słuchawkowe: 6,3-mm duży jack i 4-pinowy, symetryczny Neutrik. Listę manipulatorów zamyka główny włącznik sieciowy oraz wyłącznik przedwzmacniacza liniowego.

 

34 39 HIFI 09 2017 002Moduł Bluetooth i kontroler
wejścia USB.


Urządzenie pozbawiono trybu czuwania, więc wszystkie kutwy narzekające na bezsensowne zużycie prądu między odsłuchami powinny być ukontentowane. Za to wyłącznik preampu w pierwszej chwili może się wydać zbędnym dodatkiem. Kiedy jednak SD300 stanie się elementem większego systemu, ze wzmacniaczem i kolumnami, odcięcie wyjścia liniowego i skierowanie sygnału tylko do słuchawek można potraktować jako dodatkowy przycisk wyciszający. We wzmacniaczach zintegrowanych włożenie wtyczki do gniazda słuchawkowego odcina zazwyczaj wyjścia głośnikowe, ale opcja ta wyklucza np. równoczesne słuchanie muzyki przez kolumny i wygrzewanie nauszników.
Należy w tym miejscu nadmienić, że SD300 może pracować z dowolną końcówką mocy, kolumnami aktywnymi bądź jako DAC, podłączony do wzmacniacza zintegrowanego. W ostatnim przypadku należy podkręcić jego potencjometr tak, by nie ograniczał głośności całego systemu.
Choć frontowi SD300 trudno odmówić urody, to jego tylna ścianka okazuje się nie mniej interesująca. Znalazły się na niej szeroko rozstawione wejścia cyfrowe – koaksjalne i optyczne, wejście analogowe RCA oraz trzy wyjścia liniowe: 3,5-mm minijack, RCA i wreszcie symetryczne, zrealizowane na XLR-ach Neutrika.
Komputer do Soul Note’a można podłączyć za pośrednictwem asynchronicznego wejścia USB. Niecodziennie w tym towarzystwie wygląda gniazdko służące do przykręcenia anteny, zamiast jednak spodziewanego tunera bądź karty wi-fi w SD300 zamontowano moduł Bluetooth aptX. No cóż, prawdziwy audiofil gardzi wszystkim, co nie potrzebuje grubego kabla.

 

34 39 HIFI 09 2017 002Wzmacniacz słuchawkowy
na osobnej płytce.


Po zdjęciu pokrywy, wykonanej z 2-mm blachy stalowej, ujrzałem wnętrze, jakiego nie powstydziłaby się żadna high-endowa manufaktura. Zawartość obudowy SD300 została czytelnie rozdzielona na sekcje: cyfrową, analogową, wzmacniacz słuchawkowy oraz zasilanie.
Za prawidłową dystrybucję energii odpowiada zasilacz zbudowany w oparciu o transformator z rdzeniem R, o niskim rozproszeniu pola magnetycznego. Uzupełnia go kilka elektrolitów Nichicona o łącznej pojemności 16,2 tys. µF.
W preampie zastosowano dwa układy scalone NJW1194V, wyprodukowane przez New Japan Radio Corporation i odpowiedzialne za regulację głośności oraz wzmacniacz operacyjny MUSE8920, z wejściem J-FET tej samej firmy.

 

34 39 HIFI 09 2017 002W środku ciasno.

 

W części cyfrowej pierwsze skrzypce gra DAC ESS Sabre ES9016, pracujący z sygnałami do rozdzielczości 32 bitów/384 kHz.
Sekcja analogowa jest symetryczna, co szczególnie dobrze widać w pobliżu wyjść. Znajdziemy tam m.in. cenione przez audiofilów kondensatory Elna for Audio. Wyjścia RCA i XLR są załączane przekaźnikami JRC.
Do dna obudowy przymocowano cztery standardowe stopki, ale w worku z akcesoriami znalazłem też trzy wysokie stożki, które można wkręcić w przygotowane do tego celu gniazda. Zabieg ten powinien poprawić brzmienie oraz zapobiec chybotaniu urządzenia na ewentualnych nierównościach podłoża.

 

34 39 HIFI 09 2017 002Czarne szczotkowane aluminium
i białe manipulatory to znaki
rozpoznawcze Soul Note’a.

Wyposażenie i obsługa
SD300 dysponuje mocą 190 mW przy 32 omach, co powinno wystarczyć do wysterowania większości słuchawek. Producent deklaruje, że zakres obsługiwanych impedancji mieści się w przedziale 16-600 omów.
Do obsługi, zwłaszcza na odległość, przyda się ciężki, metalowy pilot systemowy Soul Note. Podłączenie do komputera będzie wymagało zainstalowania niezbędnych sterowników, których trzeba poszukać na stronie producenta.
Jedyne zastrzeżenia, jakie mam na tym etapie, dotyczą nieoczekiwanych atrakcji akustycznych. Otóż przy każdym rozpoczęciu lub zakończeniu odtwarzania przez podłączone źródło sygnału Soul Note wydaje głośny stuk. Na szczęście, przy ciągłym odtwarzaniu tego problemu nie ma. A skoro już jesteśmy przy dźwiękach…

 

34 39 HIFI 09 2017 002W sekcji analogowej tłoczą się
kondensatory Elna for Audio.

Wrażenia odsłuchowe
SD300 trafił do mnie częściowo wygrzany, więc po tygodniu niezobowiązującego plumkania wziąłem go w obroty. I już po kilku minutach wiedziałem, że szybko się nie uwinę.
Jako pierwsze podłączyłem stare, wierne Sennheisery HD 600. Natychmiast odniosłem wrażenie, jakby moim weteranom ubyła połowa lat. Wyzbyły się dystyngowania i zasuwały z rockandrollową werwą, niczym, nie przymierzając, nauszniki adresowane do miłośników elektronicznych bitów. Kontrolne podpięcie amerykańskich Master & Dynamic MH40 dodatkowo podgrzało atmosferę, a różnica w charakterze brzmienia pomiędzy nimi a „Zenkami” była bardziej niż oczywista.

 

34 39 HIFI 09 2017 002Transformator od reszty
elektroniki oddziela stalowy ekran.

 

Trochę się między nimi pomiotałem, aż w końcu wybrałem salomonowe rozwiązanie. Zgodnie z zasadą „gdzie dwóch się bije...” założyłem przenośne Ultrasone Edition M Black Pearl, przy których zostałem już do końca. Okazało się, że z całej trójki to właśnie niepozorne niemieckie nauszniki przekazują najwięcej informacji. Oczywiście, w trakcie odsłuchów wielokrotnie wracałem do poprzednich modeli, ale wyższość Ultrasone była niepodważalna.
Soul Note bezceremonialnie odsłania niuanse nagrań oraz różnice w podłączonych do niego słuchawkach. Tylko od tych ostatnich będzie zależał efekt, jaki uzyskamy. Gdy po zakończeniu formalnych testów, tuż przed oddaniem japońskiego wzmacniacza dystrybutorowi, do mej pieczary trafiły Grado GS2000, okazało się, że SD300 jest dla nich zbyt mało tolerancyjny. Precyzyjnie oddawał szczegóły nagrań, także te, które aż się prosiły o odrobinę wyrozumiałości. Zainteresowanych odsyłam do „Hi-Fi i Muzyki” 4/2017.

 

34 39 HIFI 09 2017 002Do SD300 można podłączyć
dwie pary słuchawek naraz.

 

Jak widać, fenomenalna przejrzystość SD300 może mieć także złe strony, co tylko potwierdza konieczność przesłuchania każdego sprzętu przed zakupem. Jeśli natomiast chodzi o neutralność, to brzmienie instrumentów i ludzkich głosów było niemal rzeczywiste. Nie mylcie jednak neutralności z nudą. Gdyby muzykę uwiecznioną na płytach rozpatrywać jako efekt pracy wielu żywych artystów, to SD300 będzie ostatnim urządzeniem na Ziemi, które można by oskarżyć o bezosobowość. Soul Note angażował się w przekazywanie emocji towarzyszących wykonywanym utworom. Odnosiłem wrażenie, że jest w nim coś z żywej istoty, coś na kształt obdarzonego osobowością androida, a nie tylko sterta żelastwa, kabli i scalaków.

 

34 39 HIFI 09 2017 002W dno SD300 można wkręcić
dodatkowe stalowe stożki.

 

W klasyce SD300 daje nam wgląd w strukturę nagrania, ale podchodzi to tego nieszablonowo. Zamiast skupiać się na aspektach technicznych, swoją i słuchacza uwagę kieruje na wartość artystyczną interpretacji. O tym, że audiofilskie realizacje Dunedin Consort czy Café Zimmermann zabrzmiały olśniewająco, nikogo chyba nie muszę zapewniać, ale pod względem emocjonalnym nie ustępowały im… monofoniczne albumy Furtwänglera czy Toscaniniego. Te nowsze i zrealizowane na żywo nagrania były ozdobione niezliczonymi drobnymi odgłosami z tła: skrzypieniem krzeseł czy szelestem przewracanych kart partytury, co dodatkowo podkreślało ich namacalny charakter. Warto, rzecz jasna, podłączyć do Soul Note’a możliwie najlepsze nauszniki, bo zupełnie inaczej odbiera się muzykę wzbogaconą o powyższe niuanse, a inaczej, gdy nawet ulubiona melodia wydobywa się z puszki.

 

34 39 HIFI 09 2017 002Soul Note SD300

Emocje towarzyszyły muzyce niezależnie od repertuaru. Ich przekaz wydaje się priorytetem japońskiego wzmacniacza,. W nagraniach rejestrowanych na żywo z udziałem słuchaczy ich obecność wynikała z samego występu przed publicznością. Ale emocje ujawniały się również w nagraniach realizowanych w studiu, na setkę, np. na płycie „Live in Studio” grupy Friends of Carlotta, na krążkach Erica Bibba wydanych pod szyldem Opus 3 czy w niektórych rejestracjach Naim Label. Jednak to nie sposób realizacji był najważniejszy, lecz osobiste zaangażowanie wykonawcy.
Niekwestionowanym wzorcem w tej dziedzinie był nieodżałowany Joe Cocker. Jak można zobaczyć na licznych sfilmowanych występach, na scenie śpiewał całym sobą, dzięki czemu każdemu utworowi towarzyszył charakterystyczny „taniec św. Wita”. Scena sceną, ale podobnie Joe Cocker zachowywał się w studiu. To nie było zwyczajne śpiewanie piosenek. Każdemu dźwiękowi towarzyszyły emocje, które w czasie słuchania za pośrednictwem SD300 dosłownie eksplodowały z każdego nagrania.

 

34 39 HIFI 09 2017 002SD300 to nie tylko wzmacniacz
słuchawkowy, ale także DAC
i przedwzmacniacz.

 

Porównałem cockerowską wersję „One” U2 z oryginałem i pomimo porywającej linii melodycznej pierwowzoru to właśnie jego interpretację nazwałbym epokową. Po jej parokrotnym przesłuchaniu musiałem sobie nawet zrobić przerwę, bo ilość skumulowanych wrażeń podniosła mi ciśnienie. Nie była to, bynajmniej, moja imaginacja, wynikająca z sympatii dla angielskiego rockmana. Ten sam utwór, słuchany na zupełnie innym sprzęcie, zupełnie nie wywoływał powyższych doznań.
Ponadprzeciętna analityczność Soul Note’a przełożyła się także na odbiór muzyki jako całości. Bez względu na liczbę wykonawców na scenie, w dowolnym momencie mogłem skupić uwagę na wybranym instrumencie, a następnie przenieść ją na sąsiedni, cały czas śledząc grę reszty ansamblu. SD300 nie wymagał przy tym wysiłku. Robił to niejako od niechcenia, w sposób naturalny i oczywisty.

 

34 39 HIFI 09 2017 002Ilość i jakość gniazd nie budzi
zastrzeżeń. Komputer podłączymy
do asynchronicznego wejścia USB.

 

SD300 to nie tylko wzmacniacz słuchawkowy, ale również pełnoprawny preamp liniowy, mogący znaleźć zastosowanie w normalnym systemie hi-fi. Nie omieszkałem zatem podłączyć go do wzmacniacza i kolumn.
Większość wrażeń z odsłuchu w nausznikach powtórzyła się na kolumnach. Może poza tą niesamowitą bezpośredniością i ekstremalnymi emocjami. Podobnie jak przed chwilą, gwoździem programu były rzadko spotykane neutralność i muzykalność, podparte zaskakująco głębokim, dynamicznym basem. Jego ilość i zasięg w dużej mierze będą zależały od kolumn, ale z moimi Xavianami XN125 nie miałem powodu do marudzenia. Szeroką, uporządkowaną scenę wypełniły powietrze i energia, a jeśli na tacce odtwarzacza lądowała płyta nagrana zgodnie z zasadami audiofilskiej ortodoksji, czas przestawał mieć jakiekolwiek znaczenie.
Czy Soul Note ma jakieś słabe strony? Poza wspomnianym klikaniem, towarzyszącym aktywacji wzmacniacza słuchawkowego, nie znalazłem żadnych.

 

34 39 HIFI 09 2017 002Tajemnicza antenka
to przedłużenie
modułu Bluetooth.

Konkluzja
Soul Note SD300, pomimo umiarkowanej ceny, pod wieloma względami przekracza umowne granice hi-endu. Począwszy od projektu, poprzez wykonanie, funkcjonalność, a na brzmieniu skończywszy. Natomiast podobnych emocji związanych z muzyką trzeba szukać na zupełnie innym poziomie cenowym. W dodatku bez gwarancji sukcesu.

 

 

34 39 HIFI 09 2017 002Systemowy pilot – w tym
przypadku trochę na wyrost.


 

Soul Note SD300 o

 

 

 

 

 



Mariusz Zwoliński
Źródło: HFM 09/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

 

 

Komentarze  

0 #1 Tom. 2019-03-18 13:54
Sprzęt ciekawy, tylko cena już trochę mniej. Jak na produkt, który jest już ponad 4 lata na rynku przy praktycznie zerowym zasobie informacji od użytkowników to może warto by wypuścić trochę sprzętu na rynek w niższej cenie, żeby się ludzie z nim oswoili i sami ocenili -warto nie warto ?! A tu cena zaporowa i Australijczycy robią kasę na Bursonie. To taka moja mała dygresja - sugestia.
Cytować | Zgłoś administratorowi