fbpx

HFM

artykulylista3

 

Accuphase A-47

66 73 Hifi 07 2017 001a

Accuphase A-47 należy do grupy wzmacniaczy pracjących w klasie A. Można powiedzieć, że to familia trudniejsza w aplikacji i bardziej ułomna pod względem sprawności, ale na pewno wyżej oceniana ze względu na audiofilskie konwenanse i nasycone brzmienie. W tym przypadku dostarczane w gorącej postaci 45 W na kanał.

Front A-47 pozostaje zgodny z firmowym kanonem. Aluminiowy panel anodowano na kolor jasnego złota. Dużą jego część zajmuje przydymiona szybka, pod którą znajdują się niezwykłej urody wskaźniki wychyłowe, wyskalowane w decybelach. Ciemne tło i ciepłe bursztynowe światło skali oraz opisujących ją cyfr i liter tworzą zestawienie doskonałe.


Budowa
W czasie grania wskaźniki mogą pracować normalnie, szybko reagując na chwilowe zmiany mocy, bądź w trybie „Hold”, w którym stale wskazują moc maksymalną (Peak), aż do podbicia wskazania po osiągnięciu kolejnego „piku”. Możliwe jest także wyłączenie zarówno wskaźników, jak i podświetlenia, a także 100-krotne zwiększenie ich czułości (przycisk -20 dB). Trochę to mylące, bowiem nie wpływa na moc wzmacniacza, a jedynie powoduje bardziej ochocze wychylenia wskazówek w czasie odsłuchów z niską głośnością. W takim ustawieniu przy głośnym słuchaniu wskazówki powędrują powyżej czerwonego pola +3 dB, a opcja „Hold” zamrozi je tam na dobre. Jest to efekt czysto wizualny i, według mnie, zbędna komplikacja.
Sterowanie pracą wskaźników odbywa się przy pomocy obrotowego przełącznika oraz przycisku, położonych z lewej strony frontu. Dobrej zabawy nie zabraknie. Obok znajdują się przyciski aktywujące odpowiednie pary wyjść głośnikowych, oznaczone jako A i B. W centrum umieszczono główny włącznik; nie przewidziano trybu czuwania. Po prawej stronie symetrię dopełniają guzik rodzaju wejścia z opcjami „Line” i „Balanced” oraz obrotowy przełącznik wzmocnienia (Gain) z pozycjami Max, -3, -6 i -12 dB. Wybrane ustawienia są sygnalizowane świeceniem przypisanych im czerwonych diod, ulokowanych, wraz z logo Accuphase’a, pomiędzy wskaźnikami wychyłowymi. Poza wymienionymi przewidziano także ustawienie w trybie monobloku (Bridge).

66 73 Hifi 07 2017 002Wnętrze
zaplanowano przytulnie.


Obrotowy przełącznik trybów (Dual Mono, Normal, Bridge) znajduje się na tylnej ściance wzmacniacza. W pozycji „Normal” A-47 jest typową stereofoniczną końcówką mocy z opcją bi-wiringu (po dwie pary terminali głośnikowych na kanał). Praca w pozostałych ustawieniach jest możliwa dzięki odpowiedniej konfiguracji gniazd.
Do pracy w trybach „Bridge” oraz „Dual Mono” niezbędne są dwa egzemplarze A-47. W obu końcówkach sygnał wejściowy doprowadza się do gniazda RCA lub XLR (wybór przyciskiem z przodu) dla kanału lewego. W ustawieniu „Bridge” przewody głośnikowe podpina się do zacisków „+” kanału lewego (połączenie do zacisku „-” w kolumnie) oraz „+” kanału prawego (połączenie do zacisku „+” w kolumnie). Możliwe jest tu korzystanie z obu par terminali i realizacja połączenia bi-wire. Do wyboru służą przyciski na froncie. W trybie „Dual Mono” tak naprawdę końcówka działa w opcji bi-ampingu, zasilając sekcję niskotonową kolumny z pary terminali głośnikowych kanału prawego, a jego sekcję wysokotonową – z pary terminali kanału lewego. Zworki z gniazd w kolumnach trzeba oczywiście usunąć. Ważne, żeby dopilnować właściwej polaryzacji połączeń (+/-) oraz ustawić takie same wzmocnienia i tryby pracy w obu końcówkach mocy.
Terminale głośnikowe prezentują najwyższą jakość; są także doskonałe pod względem ergonomii. Duże nakrętki pozwalają pewnie docisnąć końcówki widełkowe. Gniazdo zasilania to standardowe IEC.

66 73 Hifi 07 2017 002Wydajny zasilacz
gwarantuje stabilną pracę


Co w środku?
Gniazda wejściowe są również bardzo dobrej jakości. Oglądając wnętrze Accuphase’a A-47 widać, że zostały zamontowane na płytkach połączonych przewodami z układem regulującym wzmocnienie końcówki (Gain Control Circuit).
Stopień wzmocnienia wstępnego to firmowe rozwiązanie o nazwie MCS+ (Multiple Circuit Summing). Wykorzystano w nim pary tranzystorów bipolarnych. Montaż SMD uniemożliwia odczytanie ich nazwy. Ideą MCS+ jest minimalizacja szumów. Tranzystory mocy to MOSFET-y 2SJ618/2SK3497, produkowane przez Toshibę. Na każdy kanał przypada ich sześć par w konfiguracji push-pull. W wielu stopniach wzmocnienia zastosowano prądowe pętle sprzężenia zwrotnego. Stabilność termiczną zapewniają duże radiatory, będące jednocześnie bocznymi ściankami urządzenia. W ich żebra wpuszczono płaskowniki, które pełnią funkcję pomysłowych i praktycznych uchwytów, pomocnych przy przenoszeniu ponad 32-kilogramowego wzmacniacza.

66 73 Hifi 07 2017 002Transformator zasilający
w obudowie.


A-47 generuje 45 W na kanał przy obciążeniu 8 omów w klasie A. Wartość ta się podwaja przy spadku impedancji o połowę. Duży zapas mocy zapewnia stabilną pracę, nawet gdy obciążenie spada do 1 oma. Jest to możliwe dzięki dopracowanemu zasilaczowi. Oba kanały zasila wspólny transformator toroidalny, prawdopodobnie zalany żywicą, ukryty w aluminiowym ekranie. Napięcie filtrują dwa ogromne kondensatory Nichicona o pojemności 56000 µF każdy, przeznaczone do stosowania w sprzęcie hi-fi. Transformator i kondensatory umieszczono na platformie izolującej od drgań. Pod nią przebiegają przewody oraz znajdują się mostki prostownicze i układy zabezpieczające zasilacza. Mocno perforowany spód umożliwia wydajne konwekcyjne chłodzenie wnętrza.

66 73 Hifi 07 2017 002Opcje ustawień.


Własności użytkowe
Jako że wzmacniacz nie należy do wagi piórkowej, każdy, kto musi zmierzyć się z jego masą, doceni ergonomię zwartej obudowy, szczególnie zaś poziome uchwyty po bokach oraz stopy pozwalające postawić go na tylnej ściance. A-47 pracuje w klasie A, więc będzie się mocno nagrzewał. Najcieplejsze miejsca to wewnętrzne powierzchnie żeber radiatorów. Niezbędne jest zachowanie przestrzeni ponad końcówką mocy dla odpowiedniej wentylacji. Generalnie, postępujcie zgodnie z behapowskim hasłem „Maszyna to twój przyjaciel. Szanuj ją i pielęgnuj.”
Accuphase wyposaża swoje wzmacniacze i przedwzmacniacze w układy regulacji wzmocnienia (gain). W A-47 przewidziano możliwość jego zmniejszenia w krokach o 3, 6 i 12 dB. To przydatna opcja, gdyż charakterystyki Accuphase’a generalnie powodują korzystanie z wąskiego zakresu przydatnej regulacji głośności. W czasie codziennego słuchania z kolumnami ATC SCM-35 przy wzmocnieniu nominalnym zakres ten zawierał się pomiędzy wartościami 1 a 2, na 10-stopniowej skali pokrętła głośności w przedwzmacniaczu C-2850. Po kilku próbach pozostawiłem przełącznik w pozycji -3 dB. O wyborze odpowiedniego ustawienia w innych systemach powinny decydować wygoda obsługi oraz wrażenia odsłuchowe.

66 73 Hifi 07 2017 002Accuphase A-47


Konfiguracja
W teście Accuphase A-47 grał z przedwzmacniaczami Accuphase C-2850 i McIntosh C-52, odtwarzaczem Audio Research Ref CD7, gramofonem Garrard 401 z ramionami i wkładkami SME-312/Audiotechnica AT-33PTG/2 (MC) oraz Ortofon AS-212/Audiotechnica AT-Mono3/LP (HOMC), stopniem korekcyjnym Amplifikator Pre-Gramofonowy z zasilaniem akumulatorowym, odtwarzaczem sieciowym Denon DNP-720AE i kolumnami ATC SCM-35. Przewody Fadela pochodziły z serii Coherence One (RCA, głośnikowe, zasilające z listwą Hotline), Aeroflex Plus (XLR) i Aero Litz (XLR). Odsłuchy odbywały się w zaadaptowanej akustycznie części pomieszczenia o powierzchni około 36 m².

66 73 Hifi 07 2017 002Radiator i przydatny uchwyt.


Wrażenia odsłuchowe
W brzmieniu A-47 dostrzegam zarówno rodowe cechy Accuphase’a, jak i rysy charakteru typowe dla arystokracji z kręgów klasy A. Wśród tych pierwszych wyróżniam elegancję; z drugich doceniam nasycenie i aksamit. Nie jest to więc amalgamat uniwersalny. Może się okazać, że od części z nas będzie wymagać innego spojrzenia, odrobiny wyrozumiałości czy cierpliwej adaptacji.
Czyżby coś z tym dźwiękiem było nie tak? Ależ skąd. Jest dojrzale skomponowany, przemyślany i dopracowany; łatwo przekonuje do obranej estetyki. I wcale mnie nie dziwi, że tym modelem Accuphase chce podkreślać zalety i cechy brzmieniowe wzmacniaczy w klasie A. Ale też nie zmienia faktu, że nadal uważam je za charakterystyczne.

66 73 Hifi 07 2017 002Końcówka mocy, kanał prawy.


Muzyka z CD Barbary Bonney „Diamonds in the Snow. Nordic Songs” (Decca) to krystalicznie czysty sopran z akompaniamentem fortepianu. Pieśni Griega, Sibeliusa i innych kompozytorów wykonano z wyczuciem i umiejętnie wydobytym pięknem melodii. Wbrew tytułowym skojarzeniom z chłodem, muzyka zawiera dużą dawkę i ciepła, i światła. W interpretacji Accuphase’a nabiera intymności, bliskości, ale też ulega delikatnemu zmiękczeniu i skupieniu. Jakby wzmacniacz nieco przygaszał oświetlenie całej sceny, pozostawiając snop światła skoncentrowany na wykonawcach.
Daniel Barenboim wydał niedawno płytę „On My New Piano”. Tytuł zawiera jej najważniejszy aspekt. Ten światowej sławy pianista i dyrygent, zauroczony brzmieniem odrestaurowanego instrumentu Liszta, zamówił fortepian współczesny, ale nawiązujący do dawnych zasad budowy (między innymi równoległe ułożenie strun).

66 73 Hifi 07 2017 002Końcówka mocy, kanał prawy.

Steinway & Sons nie podjęli wyzwania. Zlecenie wykonania takiego instrumentu przyjął Chris Maene, którego warsztat znajduje się w Ruiselede w Belgii. Tak powstał fortepian Barenboim-Maene Concert Grand. To właśnie na nim maestro Barenboim gra na tej płycie.
Porównałem zawarte tu utwory Chopina (Ballada nr 1) i Scarlattiego (sonaty C-dur, d-moll, E-dur) z wykonaniami innych artystów grających na fortepianach Steinwaya. W przypadku Chopina byli to Seon-Jin Cho oraz Marta Argerich, natomiast utwory Scarlattiego wykonywał Pogorelich.
Accuphase dobrze oddaje dyskretne różnice pomiędzy instrumentami. Barenboim-Maene jest niesamowicie organiczny, nieco bardziej matowy w barwie, intymniejszy. Brzmienie steinwaya jest bardziej nośne i hałaśliwe, jakby dźwięczniejsze. Upraszczając, można powiedzieć, że różnice są takie, jak pomiędzy saksofonem altowym a trąbką. Skala oczywiście inna, ale efekt podobny i Accuphase potrafi to pokazać.

66 73 Hifi 07 2017 002To wzornictwo nigdy się nie nudzi


Muzyka z płyt winylowych również identyfikuje cechy końcówki mocy. W ostatnich tygodniach LP „Time Out” kwartetu Dave’a Brubecka często lądował na talerzu mojego Garrarda. Miałem także dostęp do wersji monofonicznej. Tym razem przesłuchałem płytę wieczorem i niezbyt głośno.
Wszystko jest na swoim miejscu. Piękna barwa starego nagrania i radość słuchania świetnie dobranego składu. Jest klimat tamtych, swingujących lat. Brzmienie skupia się na najmocniejszych stronach analogu, z jego muzykalnością i płynnością. Wysokie tony są delikatne i minimalnie zaokrąglone.

66 73 Hifi 07 2017 002Tylna ścianka z praktycznymi
podstawkami.

Talerze tracą odrobinę dźwięczności, ale przez to pozwalają więcej uwagi poświęcić saksofonowi i fortepianowi. Kontrabas również gra jakby nieco dyskretniej, a stopa perkusji ma łagodniejszy atak i mniejszą masę. Dopieszczenie skrajów pasma zostało chyba poświęcone na rzecz spójności i zwartości przekazu. Odrobina ciepła barw nie szkodzi pięknu.
Część zainteresowanych z ulgą przyjmie taką estetykę i zagłębi się w jej kontemplację. Chociaż jako poszukujący muzycznej prawdy zauważam tu jej podkolorowywanie. Jest urocze, ale czasem brakuje drapieżności lub po prostu dynamiki. I nie piszę o głośnym graniu, bo w tym Accuphase jest bardzo dobry. Mam raczej na myśli ten muzyczny plankton, który jednak jest pozapisywany na naszych winylach i płytach CD.


Nie szukałem go tak intensywnie w piosenkach z LP „Raising Sand” Roberta Planta i Alison Krauss. Tutaj pięknie zagrały gitary elektryczne i basowa. Mocno zabębniła perkusja, a legendarny rockowy głos nie stracił wiarygodności pomimo upływu lat i countrowo-feminizującej estetyki albumu. W takim repertuarze Accuphase A-47 czuje się jak ryba w wodzie. Można tak słuchać cały wieczór i wstawać tylko po to, by odwrócić płytę. Jest w tym brzmieniu także lampowy pierwiastek łagodności i miękkości. Wzmacniacz jakby się koncentrował na czynieniu muzyki piękniejszą, a w mniejszym stopniu analizował niuanse. Dotyczy to także sposobu budowania sceny stereofonicznej. W tej koncepcji jest ona nieco ciaśniejsza i gęściej wypełniona muzyką. Wszystko to składa się na wrażenie lekkiego przyciemnienia.

66 73 Hifi 07 2017 002Te zaciski to prawdziwe
mistrzostwo!


Podobne wrażenia przyniósł odsłuch „The Joshua Tree” U2. Album towarzyszył mi w trakcie wchodzenia w dorosłość, także muzyczną, dlatego mam do niego szczególny sentyment. Nie używam go jako materiału do analizy brzmienia sprzętu. Jest raczej hasłem i wspomnieniem zamkniętego już etapu. Przesłuchałem go z CD kolejny raz i doszedłem do wniosku, że wydawca powinien do niego dodawać A-47. A przynajmniej ja mogę go słuchać w taki sposób zawsze i za każdym razem.
Czy na opisane wrażenia wpływa przedwzmacniacz C-2850? Tak. W zestawieniu z McIntoshem C-52 dźwięk miał lżejszy charakter, wyraźniejsze wybrzmienia i lepiej zaznaczoną głębię sceny. Co oznacza, że warto posłuchać A-47, niekoniecznie mając na uwadze budowanie pełnego systemu Accuphase’a. Chociaż dobrze wiecie, że komplet z C-2850 wygląda obłędnie!

66 73 Hifi 07 2017 002Accuphase C-2850 i A-47


Konkluzja
Jeśli kochacie wzmacniacze w klasie A, to Accuphase A-47 jest obowiązkową pozycją do odsłuchu. Jest w nim i moc, i barwa.

 

 

 

 

Accuphase A 47 o

 

 

 

 

 



Paweł Gołębiewski
Konsultacja techniczna:
Jarosław Cygan


Źródło: HFM 07-08/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF