HFM

artykulylista3

 

Sennheiser Soundbar Ambeo Mini

056 061 Hifi 10 2023 003W kwietniu 2023 przetestowaliśmy soundbar Ambeo Plus. Ze względu na cenę trudno go było nazwać okazją sezonu, jednak sytuacja zmieniła się po tym, jak na salony wkroczył o połowę tańszy Ambeo Mini.

Oficjalna premiera nowego soundbaru Sennheisera miała miejsce jesienią 2023, a prace nad nim trwały od kilkunastu miesięcy. W tym miejscu rodzi się zasadne pytanie, czy zamiast wyważania otwartych drzwi nie wystarczyło po prostu zmniejszyć poprzedni model? Otóż nie. Wraz ze zwykłym skróceniem obudowy, a co za tym idzie – okrojeniem liczby głośników, ucierpiałoby brzmienie, zwłaszcza efekty przestrzenne. Niemieccy inżynierowie nie poszli więc na łatwiznę i zaprojektowali urządzenie mniejsze i tańsze, ale niekoniecznie gorsze.


Budowa
Nowy soundbar Sennheisera na pierwszy rzut oka niczym się nie różni od poprzednika, poza gabarytami, ma się rozmieć. Składającą się z kilku elementów obudowę wykonano z ABS-u i skręcono porządnymi śrubami. Czarny, podługowaty kształt owinięto tkaniną o grubym splocie, wierzch pozostawiając gładki. Ulokowano na nim kilka czujników dotykowych do sterowania podstawowymi funkcjami. Nie zabrakło także znanego z Plusa wąskiego paska LED, sygnalizującego zmianę trybu pracy oraz poziomu głośności. Jedyna różnica, zauważalna na tym etapie, sprowadza się do lekkiego nachylenia górnej ścianki, co miało ułatwić obsługę.
Ze względu na umiarkowaną masę odwrócenie Ambeo Mini nie nastręcza wielkich trudności. Natomiast widok tylnego panelu zdecydowanie odbiega od tego, z czym się zetknęliśmy w większym modelu. Tam do dyspozycji było łącznie sześć wejść analogowych i cyfrowych, wyjścia subwooferowe i na dokładkę LAN RJ-45 do połączenia z internetem. Ambeo Mini nazwę najpewniej zawdzięcza daleko posuniętemu minimalizmowi, ponieważ użytkownikowi pozostawiono zaledwie jedno gniazdo HDMI oraz USB-A do aktualizacji oprogramowania. Cała reszta, czyli komunikacja z serwisami streamingowymi i firmowym subwooferem, odbywa się bezprzewodowo. Dobrze to czy źle? Zaraz się okaże.

Reklama


Jeśli planujemy kupno soundbaru jedynie z myślą o poprawie dźwięku z telewizora, to faktycznie więcej do szczęścia nie trzeba. Wystarczy podłączyć go do gniazda HDMI eARC w płaskim ekranie i zapomnieć o temacie. W czasach rozpowszechnienia filmowych serwisów streamingowych chyba tylko najbardziej zapaleni kinomani korzystają jeszcze z odtwarzaczy DVD/BD, ale oni z pewnością dysponują bardziej rozbudowanymi instalacjami wielokanałowymi. Jeżeli natomiast traktować soundbar jako namiastkę kina domowego, a także urządzenie do słuchania muzyki, to bezwzględnie przydałoby się Ambeo Mini przynajmniej jeszcze jedno wejście HDMI oraz analogowe i cyfrowe dla zewnętrznych źródeł dźwięku. Dlatego też planując zakup tego modelu, należy dopasować oczekiwania do jego możliwości.
Kolejne oszczędności, będące pochodną mniejszych gabarytów, dotyczą budowy wewnętrznej. Przypomnę, że Ambeo Plus miał aż dziewięć głośników promieniujących horyzontalnie i do góry. W Mini zostało ich sześć: po dwa szerokopasmowe o średnicy 4 cm, skierowane do przodu i na boki, oraz para 10-cm wooferów na wierzchu. Każdy jest zasilany osobnym wzmacniaczem pracującym w klasie D, a łączna moc układu wynosi 250 watów.
Jak należy się spodziewać, dwa 10-cm przetworniki basowe nie wprawią w drgania fotela słuchacza nawet w najbardziej bombastycznych filmach akcji, ale do Ambeo Mini można bezprzewodowo podłączyć aż cztery subwoofery Sennheisera, a to zmienia wszystko. Już jeden, dołączony do testowanego egzemplarza jako dodatkowe wyposażenie, dostarczył satysfakcjonujących wrażeń dźwiękowych. Był to ten sam Ambeo Sub, który opisywałem w recenzji Ambeo Plus.

 

 

 

010 013 HFM 03 2024 001

 

Przyciski
dotykowe na górnej ściance.

   

 

 


Wyposażenie i obsługa
Pod względem konfiguracji i obsługi Ambeo Mini praktycznie nie różni się od większego modelu. Wyposażono go w łączność bezprzewodową Wi-Fi oraz Bluetooth 5.2, choć ten ostatni obsługuje ledwie podstawowe kodeki AAC i SBC. Jeśli ktoś się uprze, może do niego przesłać muzykę z telefonu, ale na co dzień Bluetooth służy głównie do komunikacji z firmowymi subwooferami. Co innego Wi-Fi.
Ambeo Mini ma wbudowany Chromecast oraz AirPlay2, a także możliwość sterowania komendami głosowymi; mikrofony zamontowano na górnej ściance. Osoby słuchające na co dzień muzyki z serwisów streamingowych powinny docenić funkcje Spotify i Tidal Connect. Ta ostatnia pozwala również na prezentację muzyki w trybie 360 Reality Audio, o ile użytkownik ma wykupiony odpowiedni pakiet. Poza tym Ambeo Mini umożliwia korzystanie z serwisów Apple Music i Amazon Music oraz internetowych rozgłośni radiowych. Miłośników filmowych projekcji powinna natomiast zadowolić informacja o wbudowanych dekoderach Dolby Atmos, DTS:X i MPEG-H.
Do konfiguracji i codziennej obsługi służą zgrabny aluminiowy pilot oraz firmowa aplikacja SmartControl, znana wszystkim użytkownikom bezprzewodowych słuchawek Sennheisera. W wersji Ambeo oferuje rzecz jasna zupełnie inne funkcje. Wśród nich najbardziej interesującą wydaje się automatyczna kalibracja parametrów.

Reklama


Po umieszczeniu soundbaru w docelowym miejscu i podłączeniu go do telewizora emitowane są sygnały o różnej częstotliwości i natężeniu, skanujące całe pomieszczenie odsłuchowe. Proces trwa kilka minut, a jego postępy można na bieżąco śledzić na ekranie smartfonu. Po przeskanowaniu pokoju i stworzeniu jego trójwymiarowego modelu całość jest zapisywana w pamięci Mini, a jego brzmienie optymalizowane z uwzględnieniem gabarytów pomieszczenia oraz wszystkich powierzchni odbijających i pochłaniających dźwięki.
Inną ciekawą opcją jest pięć zdefiniowanych fabrycznie profili brzmieniowych, dopasowanych do oglądania filmów, programów publicystycznych, słuchania muzyki itd. Jest też szósty, adaptacyjny, dopasowujący charakterystykę dźwięku do aktualnie oglądanego programu.

 

 

 

010 013 HFM 03 2024 001

 

Minimalistyczna tylna ścianka.

   

 

 


Po podłączeniu soundbaru do telewizora, a opcjonalnego subwoofera do prądu oraz przeprowadzeniu wspomnianej konfiguracji możemy zapomnieć o ich istnieniu. Oba urządzenia automatycznie się uruchamiają po włączeniu telewizora i tak samo zapadają w letarg po jego wyłączeniu. Po ustawieniu poziomu głośności soundbaru na maksimum odłożyłem jego sterownik na półkę i przez resztę czasu posługiwałem się pilotem do dekodera TV. Jedyne odstępstwo od tej zasady dotyczyło słuchania muzyki z serwisów streamingowych, kiedy musiałem wybudzać go ręcznie, ale to zrozumiałe.


Wrażenia odsłuchowe
Wspomniałem o firmowym subwooferze i w zasadzie każdy użytkownik Mini powinien wziąć pod uwagę jego zakup. Może nie od razu, bo dodatkowy wydatek trzech tysięcy z hakiem może sprowokować ciche dni w najzgodniejszym nawet małżeństwie, ale jako kolejny krok, mający na celu poprawę brzmienia telewizora. Bez subwoofera Ambeo Mini w każdym aspekcie poprawia dźwięk TV, szczególnie w trakcie oglądania programów publicystycznych, rozrywkowych i popularno-naukowych, jednak do projekcji filmowych oczekiwałem czegoś więcej. Nie chodziło o wywoływanie trzęsienia ziemi przy każdym kroku napakowanego bohatera filmu Marvela. Bardziej o to, że zabrakło mi kropki nad „i”. Postawił ją właśnie Ambeo Sub. Zmiana brzmienia nie była spektakularna, jednak znacząco wpłynęła na ogólny poziom satysfakcji w trakcie oglądania filmów, nie tylko tych z dynamiczną ścieżką dźwiękową. Kontrolne wyłączenie basowego dopalacza zadziałało niczym przejście z solidnych kolumn podłogowych na minimonitory, więc resztę dopowiedzcie sobie sami.

 

 

 

010 013 HFM 03 2024 001

 

Budowa wewnętrzna.

   

 

 


No dobrze, subwoofer subwooferem, ale czy mniejsze gabaryty i o połowę niższa cena Ambeo Mini w porównaniu z Ambeo Plus nie wpłynęły negatywnie na możliwości brzmieniowe soundbaru? Jeśli tak, to w niewielkim stopniu. Zerkając do notatek dotyczących Ambeo Plus, mógłbym w zasadzie przepisać je co do słowa, ale kto by mi wtedy uwierzył, że w ogóle przetestowałem nowy soundbar Sennheisera?
Starałem się oglądać te same filmy i koncerty co rok temu, choć w tym czasie kilka z nich zniknęło z oferty serwisów streamingowych. Ot, uroki VOD. Na szczęście, mogłem używać Sennheisera przez kilka tygodni, korzystając z bardziej zróżnicowanego materiału, a poniższy opis jest tego wyrazem.

Reklama


Najważniejszą cechą Ambeo Mini jest neutralność brzmienia, jakiej trudno oczekiwać od niedrogich urządzeń AV. Bez względu na to, czy słuchałem gadających głów, oglądałem filmy, programy popularno-naukowe, czy koncerty, w brzmieniu niczego nie brakowało i nic nie przeszkadzało. Odgłosy pozostały żywe, naturalne, nieprzerysowane i wolne od specyficznej maniery z podkreślonymi skrajami pasma. Oglądanie w multipleksach nawet spokojnych filmów, w stylu „Oppenheimera”, może sponiewierać widza niczym dwanaście rund na ringu z mistrzem świata wszechwag, czego osobiście doświadczyłem i czego nie mogę zapomnieć. Kiedy natomiast chcecie je obejrzeć w skupieniu i na cywilizowanych poziomach głośności, ale nie z pasmem okrojonym przez kiepściutkie głośniki telewizora, to z tej roli Sennheiser wywiązuje się bez zarzutu. Po autokalibracji w ustawienia zestawu zaingerowałem jeden jedyny raz, kiedy w trakcie wyjątkowo dynamicznego filmu akcji obniżyłem głośność subwoofera. Poza tym nie miałem do brzmienia niemieckiego systemu jakichkolwiek zastrzeżeń.
Wszystko cacy, ale jak Ambeo Mini radził sobie z kreowaniem efektów przestrzennych? Zadziwiająco dobrze. Co prawda oglądając większość filmów i programów nie miałem jeszcze do czynienia z wiernym odwzorowaniem pełnej instalacji wielokanałowej, ale generowana przez soundbar scena przypominała chmurę dźwiękową zawieszoną w okolicy telewizora. W wyjątkowo efektownych fragmentach odgłosy odrywały się od niej i zachodziły mnie z prawej i lewej flanki, a prawdziwy dźwięk przestrzenny pojawił się wraz z odpaleniem kilku filmów na Netfliksie, dostępnych z brzmieniem Ambeo 3D. W 2022 roku ten największy serwis streamingowy nawiązał współpracę z Sennheiserem. Jej efektem jest kilkaset tytułów ze ścieżką dźwiękową kompatybilną z systemem Ambeo. To był jednak przedsmak finału, który nastąpił wraz z uruchomieniem dekodera Dolby Atmos.

 

 

 

010 013 HFM 03 2024 001

 

Ambeo Mini, Ambeo Plus
i firmowy subwoofer.

   

 

 


Na potrzeby testu przygotowałem kilka efektownych fragmentów demonstracyjnych, zrealizowanych w tym trybie i już po pierwszym żałowałem, że nie zgromadziłem większej kolekcji. Biorąc po uwagę gabaryty i cenę Ambeo Mini, efekty przestrzenne z wykorzystaniem tego dekodera wyrywały z butów. Poza rozbudowaną przednią sceną mnóstwo odgłosów dochodziło z boków i z góry, niemal jak w instalacji wielokanałowej. Stwierdzenie, że widz został ulokowany w centrum nie będzie przesadą. Jeżeli ktoś po kilku prezentacjach Dolby Atmos zachorował na kino domowe, a jego warunki lokalowe wykluczają instalację wielokanałową, powinien się poważnie zainteresować Ambeo Mini. To niewielkie, dyskretne urządzenie dysponuje potencjałem, o którym jeszcze kilka lat temu entuzjaści kina domowego nawet nie śnili.


Konkluzja
Po przeminięciu mody na kino domowe nie sądziłem, że przyjdzie mi jeszcze kiedyś testować tego rodzaju sprzęt. Do tego taki, który zrobi na mnie tak pozytywne wrażenie. Ale, jak mawiał klasyk, nigdy nie należy mówić „nigdy”.

 

 

Reklama

 

unitra csh 801

 

Mariusz Zwoliński
Źródło: HFiM 03/2024