fbpx

HFM

artykulylista3

 

Cary Audio SLI-80HS

052 057 Hifi 10 2021 001
Cary Audio wprowadziło zmodyfikowaną wersję bestsellera produkowanego od ubiegłego wieku – zintegrowanego wzmacniacza SLI-80. Dodatek HS w nazwie oznacza Heritage Series. Uważni obserwatorzy dostrzegą na zdjęciach inną konfigurację lamp. To efekt zmian w zasilaniu i użycia prostowników tranzystorowych. Tor sygnałowy zachowuje cechy pierwowzoru.

W projekcie zastosowano układ z płytkim sprzężeniem zwrotnym (4 dB), co w połączeniu z nowym zasilaniem ma zapewnić lepszą przejrzystość dźwięku oraz kontrolę i rozciągnięcie basu. W opcjach przewidziano drewniane boczki: czarny jesion, orzech i czereśnię, a także klatkę zabezpieczającą lampy przed uszkodzeniem.


Budowa
Cary Audio SLI-80HS ma dość płaską obudowę główną, nad powierzchnią której wznoszą się lampy oraz transformatory zasilający i głośnikowe. Pierwszy przykryto gustowną czapeczką; drugie całkiem zamknięto w ekranujących puszkach.
W porównaniu z poprzedniczką wersja HS ma luźniejszą zabudowę. Brak tu dużych lamp prostowniczych, które wcześniej zajmowały miejsce pomiędzy bańkami mocy. Urządzenie wygląda przez to lżej, a może nawet schludniej, chociaż słabiej… świeci. Lampy mocy to dwie KT88 na kanał. Pracują w klasie AB1, w konfiguracji push-pull. W każdym kanale zastosowano także po jednej triodzie 6922 (bufor wejściowy/przedwzmacniacz) oraz 6SN7 (sterowanie i odwracanie fazy). Wszystkie dostarcza Electro-Harmonix.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Pilot
 
 
 
 

  
 

Na górnej powierzchni znalazły się też przełączniki Triode/UL, oddzielnie dla każdego kanału. W trybie triodowym integra dysponuje mocą 40 W; w ultraliniowym lampy pracują jako tetrody i oddają 80 W. Chyba nikomu nie przyjdzie do głowy używać ich niesynchronicznie.
Parametry pracy lamp można dostroić, ustawiając prąd spoczynkowy. To czynność konieczna po ich wymianie, ale warto co jakiś czas sprawdzić, czy nie odbiegają od zalecanych wartości (75-85 mA). Służą do tego umieszczone w tylnej części regulatory wraz z gniazdami do wpięcia miernika.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Wnętrze wzmacniacza.
 
 
 
 
 

  
 

Za obudowami transformatorów wyjściowych widać duże kondensatory filtrujące, pozbawione logo czy napisów. Układ elektroniczny zmontowano metodą punkt do punktu. Połączenia przewodami i brak płytek drukowanych kreują intrygująco pogmatwany i wspaniale rozwichrzony krajobraz.
Na przedniej ściance znalazły się: włącznik główny z towarzyszącą mu niebieską diodą (chętnie zobaczyłbym tutaj czerwoną), spora gałka regulacji głośności oraz położone po jej obu stronach mniejsze, służące do wyboru wejścia oraz ustawienia balansu. Bardziej w prawo ulokowano gniazdo na duży jack 6,3 mm oraz przełącznik wyjścia (słuchawkowe/głośnikowe). Samo podłączenie słuchawek nie aktywuje jeszcze zasilającego je wyjścia ani nie odcina sygnału od głośników. Opisy funkcji są czytelne, a firmowe logo i nazwa modelu zapełniają miejsca wolne od przełączników i regulatorów. Nieopisana dziurka to okienko odbiornika podczerwieni.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Spokojnie, sytuacja
jest opanowana.

 
 
 
 
 

  
 

Z tyłu znajduje się zestaw dobrej jakości gniazd. Ich lustrzane rozmieszczenie wymaga uwagi w czasie podłączania przewodów. Wejścia liniowe są trzy. Czwarte RCA to regulowane wyjście sygnałowe, umożliwiające np. podłączenie aktywnego subwoofera albo zewnętrznej końcówki mocy. Osobiście chętniej widziałbym tu czwarte wejście, zwłaszcza phono MM. Gniazda głośniowe są pojedyncze, a dostosowanie do impedancji kolumn wykonamy znajdującymi się obok nich hebelkowymi przełącznikami. W samym centrum umieszczono gniazdo zasilania IEC, a po jego bokach – bezpieczniki. Więcej się po prostu nie zmieści.
Duży pilot to uniwersalny sterownik do urządzeń Cary Audio. Podrasowany wygląd pomaga zaakceptować jego obecność, a funkcjonalność docenimy w bardziej rozbudowanym firmowym zestawie.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Włącznik i wybierak wejść
 
 
 
 
 

  
 

Konfiguracja i obsługa
Cary SLI-80HS zastąpił dzielony wzmacniacz McIntosha i zasilał wcale nie oczywiste w przypadku amplifikacji lampowej głośniki ATC SCM-50PSL. Bez obaw, zgrał się z nimi bez większych problemów, także w trybie triodowym. Płyty winylowe odtwarzał Brinkmann Taurus, tym razem z ramieniem SME312 i wkładką Audiotechnica AT33PTG/II, transformatorem Air Tight ATH-2A Reference oraz stopniem korekcyjnym Pre-Amplifikator Gramofonowy z zasilaniem akumulatorowym.
Płyty CD przypadły w udziale odtwarzaczowi Audio Research Reference CD7 z wyjściem lampowym. Do odtwarzania plików, streamingu i jako tuner FM wykorzystałem Onkyo NS-6170.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Wyjście słuchawkowe
z przełącznikiem.

 
 
 
 
 

  
 

Ze względu na zmianę połączeń sygnałowych z używanych zwykle symetrycznych na RCA, interkonekt Fadel Coherence One znalazł zajęcie przy podłączeniu z CD. Dalej odsunięte phono stage i streamer wymagały zastosowania dłuższych przewodów klasy studyjnej. Głośnikowe Kacsa KCE-LSW25 to jedna z opcji. Ubrałem w nie trzy porządne systemy u moich znajomych i podpowiadam, że dobrze się zgrywają ze wzmacniaczami lampowymi. Zasilające Fadele Coherence One kontrastowały cenowo z powyższymi, ale system utrzymywał przejrzystość i dynamikę niezbędne do oceny zmian wnoszonych przez wzmacniacz i źródła.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Trioda 6922EH
 
 
 
 
 

  
 

Kwestie użytkowe
Wzmacniacz ma sporo lamp i solidnie się nagrzewa już po kilku minutach grania. W opcji dostępna jest klatka chroniąca lampy i zakrywająca transformatory. Podejrzewam, że także będzie się robić gorąca. Wolna przestrzeń nad wzmacniaczem, zapewniająca efektywną konwekcję, jest zatem niezbędna.
Przełączenia pomiędzy trybami pracy pentodowym i triodowym nie wymagają wyłączania wzmacniacza, jednak sugeruję odcięcie sygnału z wyjść głośnikowych poprzez załączenie na te momenty wyjścia słuchawkowego. To czynność wykonywana ręcznie, podobnie jak wybór wejścia czy ustawienie balansu. Sposób rozmieszczenia wejść powoduje, że przydadzą się łączówki o rozdzielonych przebiegach każdego z kanałów. Pilot, mimo że bardzo wieloprzyciskowy, umożliwia jedynie regulację głośności oraz szybkie wyciszenie wzmacniacza. Korzystanie z załączonego nie sprawia nawet śladu przyjemności. Bardziej lubiłem malutki kontroler dołączany do poprzedniej wersji integry.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Trioda 6SN7EH
 
 
 
 
 

  
 

Wzmacniacz wyposażono w ręczną kalibrację prądu spoczynkowego. Służą do tego pokrętła oraz złącza za transformatorami. Gniazda typu duży jack wymagają użycia dołączonej w komplecie przejściówki z takiego wtyku na dwa krokodylki, do których podpinamy miernik. Ostateczną regulację należy wykonać na rozgrzanym urządzeniu, minimum 15 minut po włączeniu i bez sygnału.
Warto dodać, że Cary zachęca do zestawiania SLI-80HS z kolumnami Klipsch serii Heritage Premium Audio, zawierającej między innymi modele Heresy III oraz Klipschhorn AK6. Stąd opcja bocznych paneli, unifikujących kolorystykę zestawu. Znam też z doświadczenia bardzo udane połączenia modelu Cary SLI-80 z kolumnami Harbeth Super HL-5.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Jedna z czterech KT88EH
 
 
 
 
 

  
 

Lampowe wzmacniacze od dekad pobudzają moją wyobraźnię. Wielokrotnie pojawiały się w moim systemie na dłużej – mam na myśli chociażby integry Unison Research S2 i Audio Research VSi55 czy końcówkę mocy McIntosh MA2102. Ten pierwszy nadal gra w zestawie syna. W moim, ciągle ewoluującym i używanym w recenzjach, pracują głównie urządzenia tranzystorowe; wyjątkiem pozostaje odtwarzacz Audio Research Ref CD7. Gdy się zastanawiam, dlaczego tak się stało, to mogę podać różne argumenty za i przeciw. Te drugie widocznie przeważyły. Te decydujące dotyczą nie tyle jakości brzmienia, co walorów użytkowych i eksploatacyjnych. Czym zapewne podpadnę części czytających tę recenzję.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Lampowy krajobraz.
 
 
 
 
 

  
 

Wrażenia odsłuchowe
Przykład Cary Audio SLI-80HS wskazuje, że optymalizacje, prowadzone nawet w przypadku urządzeń o ugruntowanej pozycji, mają sens – i konstrukcyjny, i brzmieniowy. To dobra wiadomość, jeśli zmiany wynikają z dążenia do dźwięku najwyższej jakości. Tym razem z pokładu ubyło lamp. Nie ubyło natomiast lampowej duszy, którą zapamiętałem z odsłuchów poprzedniej wersji wzmacniacza u mojego znajomego.
Brzmienie nowej generacji jest bliższe mojemu ideałowi lamp, czyli Air Tightowi. Zrobiło się nieco klarowniej, z lepszą kontrolą dolnego skraju pasma. Średnica zyskała na przejrzystości. Stereofonia pozostała wyśmienita, a muzykalność dopełniała większa ilość szczegółów. Czytając to podsumowanie, proszę pamiętać, że ilościowo wspominanie zmiany będą zależne od przejrzystości całego systemu.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Przełącznik trybów Triode/UL.
 
 
 
 
 

  
 

W moim Cary Audio SLI-80HS spisał się wyśmienicie. Przesiadka z dzielonego McIntosha i skrócenie toru wiązało się z redukcją mocy z 300 W na skromniej wyglądające 80 W w trybie UL oraz 40 W w triodzie. Może rzeczywiście waty watom nierówne? W każdym razie, potężne monitory ATC SCM-50PSL niespodzianie dały im się prowadzić za rączkę.
Dynamikę wzmacniacza oceniam bardzo dobrze. Nie leni się; gra z życiem i dobrą energią. Bez nerwowości, bez chaosu, za to pewnie i ochoczo. Z zadowoleniem wystawiam tę wysoką ocenę, bo SLI-80HS dobrze odtwarza tak naprawdę każdy repertuar. Od ambientowych pluśnięć, przez muzykę akustyczną, wokalistykę, jazz, aż po mocniejsze granie rockowe – jest ambitny i daje radę. Co do symfoniki, jest może rozsądnie mniej ambitny, ale nadal daje radę! Godną swojemu profilowi sprawność przejawia w obu trybach, przy czym z podwójną mocą przychodzi więcej krzepy, ale też nieco więcej uproszczeń mikrodynamicznych. W triodzie daje może mniej siły niskim tonom, za to więcej finezji w każdym zakresie, co czyni go moim „bardziej ulubionym”.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Przejściówka do podłączenia
miernika.

 
 
 
 
 

  
 

Szczegóły prezentują wysoką jakość. Są bogate, wielobarwne i w dawce miareczkowanej dla najlepszej proporcji pomiędzy zawartością detali a muzykalnością. Tej nie sposób amerykańskiej integrze odmówić. System jest przyjemny, bezpretensjonalny i życzliwy dla nie zawsze perfekcyjnie zrealizowanych płyt. Słychać, że dla konstruktora najważniejsza jest radość z obcowania z muzyką, a nie dzielenie cienkiego i łamliwego włosa na czworo.
SLI-80HS nie jest ortodoksyjnie przezroczystym elementem toru. Przyprawia dźwięk ze smakiem godnym rekomendacji Michelina. Podkreśla atuty muzyki i ułatwia korzystanie ze źródeł różnej jakości. Bardzo dobrze wspominam Wieczory płytowe w PR2 i transmisje z koncertów na antenie radiowej, spędzone przy integrze Cary. Proste codzienne słuchanie SLI-80HS przynosi brzmienie może lekko złagodzone, ale miłe w odbiorze. Nie dręczy przypominaniem co chwila, że gra wzmacniacz lampowy. Gra po prostu wzmacniacz bardzo dobry, uniwersalny – i w audycjach z materiałem muzycznym odtwarzanym z płyt, i w transmisjach z sal koncertowych.

 

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Cary Audio SLI-80SH
 
 
 
 
 

  
 

Test SLI-80HS zbiegł się z czasem zakończenia sezonu w Filharmonii Narodowej i koncertu poświęconego pamięci zmarłego w kwietniu Kazimierza Korda. Tak na marginesie, dziwny to był sezon – poszarpany i półpusty, a dwa ostatnie koncerty zachwyciły mnie nie tylko z powodu przygotowania słuchacza wstrzemięźliwością i postem, ale także z powodu unikalnego i adekwatnego zestawienia repertuaru. A do tego uraczenia publiczności bardzo miłą niespodzianką – przygotowanymi specjalnie dla niej pakietami upominkowymi z płytami CD. Dzięki temu wszedłem w posiadanie „Eine Alpensinfonie” Richarda Straussa oraz kompletu symfonii Beethovena. Wszystkie wykonania oczywiście pod dyrekcją Mistrza.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Kondensator przycupnął
za transformatorem głośnikowym.

 
 
 
 
 
 

  
 

„Symfonia Alpejska” jest nagraniem koncertowym orkiestry FN we własnej sali. Trudne zadanie odtworzenia tak rozbudowanego aranżacyjnie pejzażu nie zrobiło na systemie większego wrażenia. Wszystko się potoczyło zgodnie z wymaganiami oceniającego. Lekki dystans, pozwalający zachować perspektywę dużej orkiestry, lekko zsunięta do środka scena, czytelność sekcji instrumentów, sugestywność i plastyczność w przedstawianiu przestrzeni. Dynamicznie obyło się bez żenujących wpadek, nawet w trybie triodowym, choć oczywiście mocniejsze wzmacniacze zapewne potrafią pod tym względem więcej. Co piszę nie tyle na podstawie bezpośredniego porównania, ile na podstawie wyobrażenia sobie takiej alternatywy.
Fragmenty „Cisza przed burzą” oraz „Burza i wicher. Zejście” odsłuchałem w obu trybach. Dramatyczne kulminacje i gromy rozbrzmiewające ze sceny okazały się bardzo przekonujące w obu. Tym razem ultraliniowość okazała się bardzo przydatna, bo podkreślała spektakularne skoki dynamiki i nieco przybliżała rozbudowany zestaw kotłów i bębnów. Tutaj detal był mniej istotny, a wzmacniacz i orkiestra potrafiły naprawdę zdrowo łupnąć, unikając odczuwalnej kompresji.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Gniazdo pomiarowe i regulator
prądu spoczynkowego.

 
 
 
 
 

  
 

Im lepsze źródło, tym brzmienie bardziej zaskakuje przejrzystością i szczegółowością. Przesłuchany w gorący czerwcowy wieczór LP „So Nice Duke” Duke Jordan Trio (Three Blind Mice) zaczarował mnie nie tylko świetną realizacją i tłoczeniem, ale także naturalnością i otwartością brzmienia jazzowego tria. Fortepian – perlisty i nasycony – zajął dużą część sceny i pełnił rolę gwiazdy wydarzenia. Brzmienie było dźwięczne, barwne, dynamiczne i energiczne, a przy tym w żadnym momencie nie można mu było zarzucić natarczywości czy nienaturalności. Lewa ręka, prawa ręka – były czytelne w swoich partiach, pięknie zespolone w akordach… Dawno nie słuchałem jazzu z taką przyjemnością; nawet upał przestał doskwierać.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Symetryczna tylna ścianka
integry.

 
 
 
 
 

  
 

Kontrabas grał szybko i akustycznie, zróżnicowanie i z nienaganną kontrolą, bez zmulania, spowalniania ani pogrubiania. Słuchałem w trybie triodowym i generalnie to zdecydowanie bardziej moja estetyka. Basu nie brakowało tu w żadnym aspekcie – ani dynamiki, ani masy, ani tempa. Gdy kontrabas wychodził na prowadzenie w partiach solowych, robił to z finezją i temperamentem. Perkusja nie syczała talerzami, lecz rozsypywała z nich świetlisty dźwiękowy pył, unoszący się między muzykami. Drobne sygnały nie ginęły, lecz atakowały odważnie i pewnie, by następnie kontrolowanie i spokojnie wybrzmieć. Werble potrafiły zawarczeć, a uderzenia stopy niosły odpowiednią energię. Aktywne subwoofery zapewne podeszłyby do zagadnienia inaczej, ale wydającemu się nieco ryzykownym zestawieniu Cary z ATC absolutnie nie zabrakło sensu, witalności czy charakteru. Szybkość narastania dźwięków zmieniała się wraz z intencjami muzyków i nie udało mi się przyłapać wzmacniacza na nonszalanckim spóźnianiu lub maskowaniu zadyszki. Po prostu ich nie było.

052 057 Hifi 10 2021 002

 

Złącza jednego z kanałów
 
 
 
 
 

  
 

Konkluzja
Dni spędzone z Cary Audio SLI-80HS to czas, który będę dobrze wspominać. Ta lampowa integra potrafi rozbudzić dobre emocje nie tylko muzyczne, ale także audifolskie. Jest żywym zbiorem brzmieniowych oraz użytkowych argumentów, przemawiających za wyborem takiej amplifikacji. A tryby triodowy i pentodowy to praktyczny sposób na dostosowanie brzmienia do repertuaru, upodobań, a nawet zmian nastroju.

 

 
 
 

  
 

caryaudio sli80hs

 

Paweł Gołębiewski
Źródło: HFM 10/2021