fbpx

HFM

artykulylista3

 

Marantz 30n/Model 30

042 051 Hifi 02 202 Strona 01 Obraz 0001Marantz zawsze będzie mi się kojarzył z nieodżałowanym, sympatycznym i eleganckim Kenem Ishiwatą. Ambasador marki miał wielkie serce do muzyki i dobrą rękę do elektroniki. Potrafił poprawić to, co już zrobione i zaproponować słuchaczom o wiele więcej niż przyzwoitą przeciętność.

Barwnie opowiadał historie i prezentował znakomitą muzykę. W jednej z rozmów wspominał, w jakich okolicznościach poznał dźwięk Marantza. W systemie przyjaciela jego ojca grał lampowy przedwzmacniacz Model 7C, a nagraniem, które zapadło mu w pamięć, był album wokalistki Julie London. Jako nastolatek skopiował nawet tamto urządzenie, oczywiście korzystając z komponentów na miarę skromnych funduszy.



Po pierwszych profesjonalnych doświadczeniach Ken Ishiwata miał okazję poznać osobiście założyciela firmy Saula B. Marantza. Legendarny konstruktor poradził mu wtedy: „Rób w domenie cyfrowej to, co ja zrobiłem w analogowej”.
Po kilku zmianach właścicielskich, od 2017 roku Marantz należy do grupy Sound United, w której znalazły się także: Denon, Polk Audio, Classé, Definitive Technology i Boston Acoustics. Jako ciekawostkę warto dodać, że na początku października 2020 dołączył do nich Bowers & Wilkins. Sound United jest spółką należącą do bostońskiego Charlesbank Capital Partners, który zarządza aktywami wartymi ponad 6 mld dol. Nie jest to więc raczej koniec akwizycji w branży hi-fi.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

To, wbrew pozorom,
nie amplituner.
To wzmacniacz stereo.

Kiedy wiosną 2017 roku Ken Ishiwata prezentował nowy wzmacniacz PM-10 i odtwarzacz SA-10, zapytałem, nad czym obecnie pracuje. Odpowiedział, że chce przenieść rozwiązania z referencyjnych modeli do nieco tańszych urządzeń. Tak – na 40. rocznicę jego współpracy z Marantzem – powstała seria Premium KI Ruby z wyfrezowanym na obudowie autografem Ishiwaty. 3 grudnia 2019 utalentowany konstruktor i promotor marki odszedł od nas na zawsze, ale pozostawił po sobie testament, który jego następcy gorliwie realizują.
Latem 2020 roku oferta Marantza wzbogaciła się o dwa urządzenia z serii Premium 12 SE, uplasowane oczko niżej od wzorca. 1 września odbyła się natomiast uroczysta premiera nowej generacji produktów: wzmacniacza Model 30 i odtwarzacza SACD 30n. Podział ról pozostał taki, jak w Reference 10: odtwarzacz realizuje wszelkie funkcje cyfrowe – czyta fizyczne płyty, może pracować jako DAC i ma wbudowany streamer. Wzmacniaczowi pozostawiono działanie w czystej domenie analogowej.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Najnowsze moduły HDAM-SA3
zamiast zwykłych wzmacniaczy
operacyjnych.

Słowo „Model” w nazwie tego ostatniego pochodzi od pierwszych urządzeń Marantza – m.in. legendarnego przedwzmacniacza Model 7. W 1970 roku pojawił się premierowy wzmacniacz zintegrowany firmy i to on stanowił inspirację dla współczesnych konstruktorów pod wodzą długoletniego współpracownika Ishiwaty – Rainera Fincka. Na przedniej ściance pierwowzoru widniał napis „model thirty” (pisany małymi literami), nad którym umieszczono dopisek „console Stereo amplifier”. Słowo „konsola” kojarzy się ze sprzętem studyjnym. Poza tym znalazło się tam kilka pokręteł, przełączników i suwaków. Projektant Modelu 30 zapożyczył z tamtego urządzenia tylko pokrętła – sześć ułożonych w rzędzie. Stary miał ich osiem, zestawionych w charakterystycznym dla Marantza układzie – po cztery nad sobą.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Płytka przedwzmacniacza

Budowa
Model 30
Front Modelu 30 składa się z dwóch płyt. Większa, wystająca poza bryłę wzmacniacza, jest grubym, lekko wklęsłym płatem tworzywa sztucznego, którego wzorek ładnie się mieni w świetle. Po lewej stronie umieszczono okrągły przycisk włącznika zasilania, po prawej – wyjście słuchawkowe 6,35 mm. Mniejszą płytę w centrum wykonano z aluminium i oświetlono po bokach ambientową iluminacją, którą można wyłączyć. Dwa większe pokrętła to wybierak wejść i regulacja głośności. Nazwy zmienianych źródeł widać na wyświetlaczu. Po wybraniu żądanego wielkość liter na nim się zmniejsza, a pojawia się wartość wzmocnienia. Pomysł z okrągłym displayem w centrum został zapożyczony z serii Premium. Najpierw była tam tylko wskazówka temperatury wzmacniacza. Później pojawiły się inne funkcje.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Porządne kondensatory, m.in. Elna.

Osobne pokrętło służy do wyboru rodzaju wkładki – MM/MC – oraz impedancji obciążenia. Oznaczenia low, medium i high odpowiadają wartościom: 33, 100 i 390 omów. Warto wspomnieć, że pierwszy, jeszcze monofoniczny preamp Audio Consolette, zbudowany przez Saula B. Marantza w 1952 roku, oferował aż 36 ustawień dla wkładek zalecanych przez ówczesne, konkurujące ze sobą wytwórnie płytowe.
Pośrodku panelu, tuż pod wyświetlaczem, znajdują się pokrętła regulacji barwy tonu i balansu kanałów. Niewielkie otworki w pokrywie obudowy świadczą, że układy nie wydzielają dużo ciepła. I tak jest rzeczywiście. Od spodu przykręcono nóżki wykonane z tworzywa o wysokiej gęstości.
Z tyłu ulokowano pięć wejść liniowych, z których tylko CD wyróżniono gniazdami wyższej jakości. Osobne wejście gramofonowe uzupełniono zaciskiem uziemienia. Dodatkowo przewidziano wyjście do nagrywania (z przedwzmacniacza) i bezpośrednie wejście do końcówki mocy. Wszystkie gniazda to RCA.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Rozbudowany moduł
przedwzmacniacza korekcyjnego.

Pojedyncze, solidne i niklowane terminale głośnikowe SPKT 100+ konstrukcji Marantza przyjmują banany, widełki i gołe przewody. Gniazdo zasilania pozbawiono bolca uziemiającego. Dwa dodatkowe złącza RCA służą do połączenia kilku urządzeń Marantza i sterowania nimi jednym pilotem.
Po zdjęciu aluminiowej płyty wierzchniej można się zdziwić proporcjami konstrukcji. Model 30 pracuje w klasie D. Niewielkie moduły końcówek mocy umieszczono tuż przy gniazdach kolumnowych i rozdzielono miedzianym ekranem. Do zasilania wykorzystano impulsowy układ SMPS (switch mode power supply). Całość dostarcza holenderski specjalista Hypex Electronics. Niewielki, zamknięty w puszce i umieszczony centralnie transformator toroidalny zaopatruje w energię sekcję przedwzmacniaczy liniowego i korekcyjnego. Konwencjonalne wzmacniacze operacyjne zastąpiono w nich firmowymi modułami Hyper Dynamic Amplifier w najnowszej wersji HDAM SA3 i poprzedniej – SA2.
Producent deklaruje, że w przypadku Modelu 30 współczynnik tłumienia osiąga wartość 500. Dzięki temu wzmacniacz powinien poprawnie kontrolować wychylenia membran głośników i radzić sobie nawet z tymi bardziej wymagającymi.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Końcówki mocy rozdzielone
ekranem z miedzi.

Marantz 30n
Marantz 30n to odtwarzacz CD/SACD z dostępnym dla urządzeń zewnętrznych przetwornikiem c/s i streamerem. Tę ostatnią funkcję oznaczono w symbolu literą n od angielskiego „network”, czyli „sieć”.
Pomysł na wzornictwo jest taki sam, jak w przypadku wzmacniacza, z tą różnicą, że wyświetlacz jest tym razem prostokątny i tak duży, że zajmuje znaczną część płyty czołowej. Wyjście słuchawkowe i włącznik zasilania umieszczono tak samo jak we wzmacniaczu. Rozdzielono przyciski sterujące funkcjami odtwarzacza (po lewej) i streamera (po prawej). Małe pokrętła służą do wyboru wejścia cyfrowego oraz ustawienia głośności na wyjściu słuchawkowym.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Transformatorek toroidalny
zasila sekcję przedwzmacniacza.

Z tyłu znalazły się dwa wyjścia analogowe RCA – stałe i regulowane. Dzięki temu drugiemu podłączymy odtwarzacz bezpośrednio do końcówki mocy albo aktywnych kolumn.
Marantz 30n może pracować jako pełnoprawny DAC. Sygnał z zewnętrznych źródeł podłączymy do dwóch wejść optycznych, jednego koaksjalnego oraz USB typu B. To ostatnie przyjmuje PCM do 32 bitów/384 kHz i DSD256. Drugie USB (typu A) umożliwia instalację zewnętrznych pamięci z plikami muzycznymi.
Streamer z internetem można połączyć przewodowo – przez LAN – albo bezprzewodowo. W komplecie znajdują się dwie antenki Wi-Fi/Bluetooth.
Sygnał cyfrowy wyprowadza jedno wyjście optyczne i jedno koaksjalne.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Uniwersalny pilot obsłuży
także starsze modele Marantza.

 

Podobnie jak wiele innych urządzeń z katalogu Marantza oraz siostrzanego Denona, 30n został wyposażony w platformę HEOS. Umożliwia ona sprawne poruszanie się w świecie serwisów strumieniowych i radia internetowego. Do wyboru są: Tidal, Spotify, Amazon Music HD, Deezer, Soundcloud czy TuneIn.
Fizyczne płyty odtwarza transport Marantz SACDM-3L, skonstruowany i opatentowany na potrzeby referencyjnego modelu SA-10. Czyta CD, SACD, jak i DVD-R z zapisanymi plikami do 24/192 i DSD128.
Konwersja sygnału cyfrowego na analogowy odbywa się w procesie znanym z odtwarzacza SA-10. Nosi on nazwę Marantz Musical Mastering i jest rozdzielony na dwa etapy. Wejściowy sygnał PCM jest najpierw zamieniany na DSD256 przy pomocy algorytmu MMM-Stream, a następnie – na analogowy w sekcji MMM-Conversion. Dwa zegary taktujące zapewniają dokładną obróbkę danych, niezależnie od tego, czy pochodzą one z płyty, czy z zewnętrznych źródeł. Użytkownik może wybrać jedną z dwóch charakterystyk filtra cyfrowego, o ile zauważy różnicę.
Nowy pilot jest solidniejszy i cięższy od oferowanego w serii Premium. Obsługuje zarówno wzmacniacz, jak i odtwarzacz, więc drugi mamy w zapasie.
Urządzenia serii 30 są dostępne w wersji czarnej oraz srebrno-złotej. Produkcja odbywa się w japońskim zakładzie Shirakawa.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Zasilacz impulsowy NCore
firmy Hypex Electronics
– specjalisty z Niderlandów.

Konfiguracja systemu
Komponenty testowanego systemu stanęły na osobnych stolikach z granitowymi blatami. Wykorzystałem przewody zasilające Oehlbach XXL Series 25 i sygnałowy RCA Monster Sigma Retro Gold. Do wejścia USB podłączyłem MacBooka Pro z programem JRiver Media Center 26. Dźwięk płynął z kolumn Sonus Faber Olympica Nova III, połączonych ze wzmacniaczem Monsterem Sigma Retro Gold.

 

Wrażenia odsłuchowe
Zestaw Marantza od pierwszych chwil cechuje dynamiczny charakter. Motoryczny rytm zachęca do przytupywania w każdym utworze, który się choć trochę do tego nadaje. Gdybym miał jednym słowem określić brzmienie tego systemu, byłaby nim „witalność”. Wrażenie podkreśla obecność energetycznego, kontrolowanego basu.
Wysokie tony są czytelne, choć jeszcze nie agresywne. Wystarczające jednak, by nadać perkusji znaczenie większe, niż by to wynikało z zamierzeń realizatora.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Dwa obwody analogowe
streamera: jeden z wyjściem stałym,
drugi – z regulowanym.

By zweryfikować, czy za mocny i zebrany bas odpowiada jedno z urządzeń, czy jednak współpracujący ze sobą duet, podłączyłem odtwarzacz do wzmacniacza Marantz PM-10. Okazało się, że SACD 30n, który kosztuje mniej niż pół ceny referencyjnego SA-10, a dodatkowo jest wyposażony w streamer, którego w tamtym brak, wcale nie stoi na straconej pozycji. W porównaniu do modelu wzorcowego różnica w brzmieniu jest na grubość kciuka, a nie na łokieć, jak wskazywałaby cena.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Moduł platformy HEOS.

Znakomicie nagrane solo kontrabasisty Briana Bromberga w utworze „Blue Bossa” z albumu „Wood II” ma wyraźnie nakreślone kontury. Bodaj w żadnym innym kontrabas nie mieni się tyloma barwami najniższych dźwięków. Co ciekawe, w porównaniu z PM-10, Model 30 zagrał głośniej na tym samym poziomie -50 dB. Obie „trzydziestki” stanowią dobrze zestrojony duet, dając wrażenie, że bas schodzi niżej i jest bardziej energetyczny niż w niejednym droższym zestawie, jaki miałem okazję recenzować.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Tu zachodzi konwersja MMM.

Odtworzona z pliku 24/96 EP-ka niemieckiej organistki Barbary Dennerlein „Studio Konzert For Headphones” zaprezentowała wibrujący dźwięk Hammonda B-3, znów z mocną podstawą basową. Przyjemnie było posłuchać pomruków, które wydobywają się z wirujących głośników Leslie – sekretu modulowanego dźwięku tego instrumentu. Niektóre akordy grane przez organistkę nogami, schodziły naprawdę nisko. Zamiłowanie „trzydziestek” do rytmu spowodowało, że muzyka rozbujała się, zachęcając do tańca, jak w erze swingu, choć wtedy organów Hammonda w jazzie jeszcze nie wykorzystywano. Zostały zaprojektowane do kościołów.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Nóżki z tworzywa o wysokiej
gęstości.

Najnowszy album duetu Yello „Point” jest pełen wigoru i humoru, jak zawsze w przypadku produkcji Szwajcarów. Choć niektóre zagrania zdają się proste, wręcz prymitywne, to elektroniczne efekty zawsze przypadają mi do gustu. Taka elektronika brzmi dobrze na każdym sprzęcie, byle głośno, ale Marantz czyni z odsłuchu niemal koncertowy spektakl.
W muzyce nie dominował już tylko rytm. Powietrze nasyciło się alikwotami, które w przypadku analogowych syntezatorów zawsze sprawiają mi radość. Pod warunkiem wszak, że w skład zestawu hi-fi wchodzą mocny wzmacniacz i duże kolumny. Boris Blank preferuje właśnie analogowe brzmienia elektroniki, a Dieter Meier swoim niskim, zachrypniętym głosem wzbogaca muzykę o efekty wokalne i melodeklamacje. Albumu słuchałem z tym większą przyjemnością, że twórcza wena nie opuszcza duetu i „Point” jest jednym z najlepszych w ich 40-letniej karierze. Miłośnicy wszelkiej elektroniki powinni Model 30 wpisać na krótką listę urządzeń do odsłuchu.
Duet Marantza świetnie sobie poradził z gęstymi aranżacjami Pat Metheny Group. W koncertowej wersji utworu „Last Train Home” podkreślił rytm naśladujący pędzącą lokomotywę, wydobywając przy tym z tła niuanse dające tyle frajdy fanom PMG. Podłączona do synklaviera gitara Pata brylowała na pierwszym planie. Z tła wybijały się też fortepianowe akordy nieodżałowanego Lyle’a Maysa. Koncertowa ekspresja została wpisana w DNA nowego zestawu Marantza i jeśli słuchamy ulubionej muzyki, mimo woli podkręcimy poziom głośności. Gdyby nie późna pora, sam bym to zrobił.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Transformator toroidalny Bando
z Indonezji.

Z nowości wybrałem album „This Dream of You” w perfekcyjnej interpretacji Diany Krall i elity towarzyszących jazzmanów. Jej płyty są dla mnie wzorem nagrań nie audiofilskich. Cechują się zrównoważonym brzmieniem, co jest zasługą realizatora Ala Schmitta. Statuetki Grammy zapewne nie mieszczą mu się już półkach. Słuchając tego albumu po raz pierwszy, nie byłem pewien, czy to inżynier dźwięku wypchnął Dianę Krall przed zespół, bliżej słuchacza, czy to Marantz czyni przekaz bardziej kameralnym. Dopiero po odsłuchu w innym systemie stwierdziłem, że system 30 podkreśla intencje reżysera dźwięku. Dostosowuje się do muzyki i odtwarza ją tak, by silniej działała na emocje.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Napęd własnej konstrukcji
Marantza.

„The Very Best of Diana Krall” potwierdza tę tezę. Chrypka wokalistki stała się wyraźniejsza. Słychać to zwłaszcza w nagraniach z akompaniamentem kontrabasu i gitary. Natomiast orkiestra smyczkowa ma mocniej zarysowane pociągnięcia smyczków właśnie. Perkusja nie dźwięczy w uszach. Czynele są stonowane, bas mocniejszy, a rytm – wyjątkowo wyraźny. Teraz wszystkie aspekty muzyki nabierają nowego życia, młodzieńczej witalności, a do tego „nóżka sama chodzi”, bo rytm wręcz galopuje. Wygląda na to, że konstruktorzy firmy znaleźli sposób, by metodami tańszymi niż w serii Premium 10 zbliżyć się do sedna muzyki.
Nie spodziewajcie się jednak wyrafinowania średnicy na poziomie triody 300B. Wokal Diany Krall jest taki, jak powinien być – ujmujący, choć nie przesłodzony; zniewala bliskością, a nie barwą. Trzeba zapomnieć o porównaniach z lampowym kremem, wylewającym się z głośników. Jest dziarsko i rzetelnie. Krew w żyłach płynie szybciej, a tętno przyspiesza. Jest więcej emocji, a mniej cyzelowania detali. Nikt tu nie dzieli włosa na czworo. Słuchając, nie ma się wątpliwości, że tak powinna brzmieć ta czy inna płyta. A że słychać trochę inaczej niż ze znacznie droższych zestawów, to nie przeszkadza. Niewykluczone nawet, że w ślepym teście wielu słuchaczy wybrałoby Marantza. System 30 skutecznie wciąga bowiem w spektakl, zaś każdy odsłuch uczyni świętem muzyki, a nie celebrowaniem zamożności właściciela sprzętu grającego.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Programowalny układ sterujący
zegarem taktującym Altera Max V.

Postanowiłem sprawdzić rozdzielczość wysokich tonów płytą Manfredo Festa „Just Jobim” (DMP Records). Perkusjonalia Brazylijczyka Cyro Baptisty w utworze „Double Rainbow” zachowały dokładnie zdefiniowane miejsce w przestrzeni, tworząc żywy, żwawy i rytmiczny przekaz. Rozdzielczość oceniłbym nawet jako ponadprzeciętną. Przy tym metalowe dzwonki miały brzmienie wypolerowane, jasne i wyraziste, zaś drewniane rurki – lekko stłumione, czyli tak, jak być powinno. A nawet więcej, bowiem przekaz uznałem za bardziej kontrastowy i przejrzysty dla słuchającego.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Kondensatory Elna For Audio.

Wysoka rozdzielczość stała się atutem w nagraniach orkiestrowych i chóralnych. Kantaty J.S. Bacha w wykonaniu Bach Collegium Japan pod kierunkiem Masaaki Suzukiego (BIS Records, SACD, 2009) nabrały rozmachu. Kaplica Uniwersytetu Kobiecego Kobe Shoin powiększyła się wszerz, w głąb i wzwyż, by pomieścić wielogłosowe organy, orkiestrę, chór i solistów. Głosy żeńskie wyraźnie oddzieliły się od męskich i nie chodzi tu o niskie czy wysokie tony, a o miejsce, w którym stanęli chórzyści. Organy zabrzmiały wyraźnie ponad sceną-ołtarzem. Wielką przyjemność sprawiła mi aria w wykonaniu kontratenora Robina Blaze’a. Otaczająca go przestrzeń zapewniała większy pogłos i swobodniejszy oddech. Natomiast barwa głosu nie została ocieplona, czego spodziewaliby się zapewne zwolennicy dawnego Marantza. Czy zatem system 30 jest chłodniejszy? Nie, jest bardziej neutralny.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Wejścia i wyjścia cyfrowe.

 

Orkiestra symfoniczna z Minnesoty, interpretująca „Exotic Dances from the Opera” (Minnesota Orchestra / Eiji Oue; Reference Recordings, SACD, 1996/2009), zagrzmiała, tak: zagrzmiała, potęgą i dynamiką kojarzonymi z realizacjami Keitha O. Johnsona. Warto podkreślić doskonały transfer DSD z taśm analogowych. Dziś ze świecą szukać takich nagrań; mają w sobie ducha, którego często brak rejestracjom cyfrowym.
Marantz 30 czuje się w takim klimacie jak ryba w wodzie, bo wychwytuje z tła wiele detali: delikatne uderzenie w trójkąt, subtelne zadęcie fagotu czy ledwie zauważalne pociągnięcie smyczków. Kto ma w kolekcji więcej podobnych płyt, spędzi kilka tygodni na odkrywaniu, co tak naprawdę zarejestrował reżyser dźwięku. Wysoki poziom adrenaliny gwarantowany.

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Wyjścia analogowe.
Stałe ma gniazda wyższej jakości.

Na koniec nie odmówiłem sobie przyjemności wysłuchania chóru cykad, otwierającego „Caravanserai” Santany (Columbia Japan, BSCD2). Kontrastującemu z nim saksofonowi towarzyszyły liczne przydechy i wydechy, a kiedy przyłączył się zespół, feeria instrumentów perkusyjnych i oniryczne akordy fortepianu elektrycznego Fender Rhodes przeniosły mnie niemal pół wieku wstecz, kiedy chłonąłem taką muzykę jak gąbka. To może zabrzmieć niewiarygodnie, ale czułem się, jakbym słuchał tej płyty po raz pierwszy! Z młodzieńczą pasją odkrywania nowej muzyki, z przejmującą gitarą Santany na pierwszym planie…

042 051 Hifi 02 202 Strona 02 Obraz 0002

Marantz Model 30 i 30n.

Konkluzja
Brzmienie Marantza 30 jest nasycone emocjami, dynamiczne i ekspresyjne. Zachęca do wsłuchiwania się w szczegóły i pobudza do działania. Poczułem się jak w muzycznym SPA, młodszy i uśmiechnięty.
A jako bonus producent dorzuca pięć lat gwarancji.


 

2021 02 21 19 33 04 042 051 Hifi 02 202.pdf Adobe Reader

Janusz Michalski
Źródło: HFM 02/2021