fbpx

HFM

artykulylista3

 

Emotiva BasX A-100

034 037 Hifi 6 2020 006
Trzydzieści lat temu ortodoksyjny audiofilski wzmacniacz zintegrowany miał tylko dwa pokrętła: potencjometr głośności i wybierak wejścia. Emotiva BasX A-100 nie ma nawet tego.

Pozbawienie Emotivy A-100 funkcjonalnych dodatków nie wynikało z purystycznego podejścia konstruktorów. Źródeł tej decyzji należy szukać w idei eliminowania wszelkich kosztów, które nie wpływają bezpośrednio na dźwięk, za to podnoszą cenę urządzenia. Rezultatem cięć jest niewielki i zaskakująco tani wzmacniacz zintegrowany, a w zasadzie stereofoniczna końcówka mocy z dołożonym minimalistycznym preampem. Jak się okazało, do codziennego użytkowania wystarczy.




Budowa
Jak na swoje gabaryty, Emotiva A-100 okazuje się zaskakująco ciężka. To po części zasługa obudowy. Wykonano ją ze stali i ozdobiono przednim panelem z aluminium. Zwłaszcza to drugie nie jest standardem w tej klasie cenowej.
Na froncie znalazło się tylko jedno pokrętło do regulacji głośności i wyjście słuchawkowe 6,35 mm. Nie ma pstryczków, selektora wejść ani okienka odbiornika podczerwieni. Są zbędne, ponieważ A-100 wyposażono tylko w jedno wejście liniowe i pozbawiono zdalnego sterowania. U progu trzeciej dekady XXI wieku?! A i owszem.
Popatrzcie na swoje wzmacniacze. Ile mają wejść, a z ilu korzystacie na co dzień? No właśnie. Podłączając do Emotivy nowoczesne źródło dźwięku, wyposażone w odtwarzacz płyt, streamer i radio internetowe, mamy „3 w 1”. Nawet jeżeli ktoś używa tylko streamera albo odtwarzacza CD, wiele to nie zmieni. W dodatku, większość tego typu urządzeń została wyposażona w pilot i regulację głośności, więc nie trzeba będzie co kilka minut biegać do potencjometru. Po co więc płacić za dodatkowy sterownik, który i tak wyląduje w szufladzie?

034 037 Hifi 6 2020 001

Wiatrak na radiatorze
trochę na postrach,
ale od przybytku…


Emotiva BasX A-100 nie epatuje bogactwem funkcji, ale nie jest też prymitywna. Bardzo ciekawie na przykład rozwiązano kwestię gospodarowania energią elektryczną. Otóż gałkę regulatora głośności otacza świetlista aureola, zmieniająca kolor w zależności od fazy pracy. Po kilku minutach braku sygnału ze źródła wzmacniacz automatycznie przechodzi w tryb czuwania, co jest sygnalizowane poprzez zmianę koloru rzeczonej aureoli z niebieskiej na bursztynową. Natomiast wybudza się w momencie rozpoznania sygnału na wejściu. Z tego też powodu główny wyłącznik sieciowy przeniesiono na tylną ściankę.
Jej centralnym elementem są porządne terminale głośnikowe akceptujące każdy cywilizowany sposób zakończenia kabli. Uwaga: patrząc na ich zdjęcie, trudno w pierwszej chwili dostrzec pułapkę, ale podłączając wzmacniacz, należy skrzyżować kable prowadzące do kolumn. Warto o tym pamiętać, bo nietrudno o przypadkową zamianę kanałów.
Obok jedynego wejścia liniowego uwzględniono wyjście z pętli magnetofonowej, które można wykorzystać do podłączenia np. lepszego wzmacniacza słuchawkowego. Czy będzie to konieczne, o tym za chwilę.
Z reguły pomijam milczeniem obecność 12-woltowych wyzwalaczy, ale tym razem będzie inaczej. Chodzi o to, że w standardowym trybie A-100 automatycznie budzi się ze stanu czuwania nie w momencie włączenia źródła, lecz dopiero, kiedy rozpozna płynący z niego sygnał. Trwa to ze 2-3 sekundy, przez co można stracić początek utworu z pierwszej słuchanej w danym dniu płyty. Jeżeli jednak połączymy A-100 z odtwarzaczem dodatkowym kabelkiem i wykorzystamy impuls przekazywany do wyzwalacza, załączenie nastąpi natychmiast i problem zniknie.

034 037 Hifi 6 2020 001

Zasilanie niczego sobie.


Rozkręcając wzmacniacz kosztujący równowartość plastikowych słuchawek, spodziewałem się we wnętrzu kilku płytek z układami scalonymi i potężnego haustu audiofilskiego powietrza. Co nieco do myślenia dawała tylko masa urządzenia, ale kto zabroni producentowi wpakować do środka dodatkowy balast? Nie tym razem.
Wnętrze Emotivy po brzegi wypełniają podzespoły, których nie powstydziłyby się wyraźnie droższe konstrukcje. Pod dużym odlewanym radiatorem umieszczono tranzystory końcówek mocy, pracujące w klasie A/B. Ewentualny nadmiar ciepła zostanie wypchnięty na zewnątrz przez wbudowany wentylator. W czasie kilkunastu dni testu ani razu się nie włączył, więc jego obecność można uznać za daleko posuniętą asekurację. Choć A-100 nie imponuje gabarytami, to oferuje przyzwoite 50 W/8 ? i 80 W/4 ?. Spokojnie wystarczy do napędzenia standardowych kolumn, kosztujących dwa, a nawet trzy razy więcej od wzmacniacza.
Elektronikę zmontowano na dwustronnie drukowanej płytce. Zaskakującą masę urządzenie zawdzięcza w głównej mierze dużemu transformatorowi toroidalnemu, który wraz z parą elektrolitów o łącznej pojemności 20 tys. µF tworzy trzon zasilacza. Obok przycupnął mały transformator rdzeniowy, odpowiadający za wybudzanie z trybu czuwania. Z pewnym zdziwieniem przyjąłem natomiast obecność licznych kabli i kabelków, których w tak minimalistycznym urządzeniu się nie spodziewałem.
Emotiva BasX A-100 nie ma osobnego wzmacniacza słuchawkowego. Sygnał do wyjścia na froncie płynie bezpośrednio z końcówek mocy. Na jego drodze stoją tylko rezystory, zmniejszające moc do odpowiedniego poziomu. Producent zapewnia, że dzięki takiej architekturze A-100 napędzi każde, nawet wymagające nauszniki, których impedancja zawiera się w bardzo szerokim przedziale 8-600 omów. Dla posiadaczy ekstremalnie prądożernych konstrukcji  planarnych przewidziano tryb Direct Drive, czyli unikalną opcję obejścia rezystorów i podłączenia gniazda na przednim panelu bezpośrednio do wyjść głośnikowych. W tym celu należy zdjąć pokrywę wzmacniacza i spiąć specjalne zworki tuż za przednią ścianką. Cały zabieg został dokładnie opisany w instrukcji, ale jeżeli obawiacie się wykonać go samemu, poproście sprzedawcę albo osobę obeznaną ze sprzętem elektronicznym.

034 037 Hifi 6 2020 001

Szczotkowane aluminium
na tym poziomie cenowym
nie trafia się co dzień.


Wrażenia odsłuchowe
Słuchawki
Postanowiłem zweryfikować deklaracje producenta i rozpocząłem test właśnie od słuchawek. Przygotowałem tuzin nauszników różnej wielkości oraz przeznaczenia, własnych i pożyczonych, i z marsowym obliczem przeszedłem do odsłuchów. Po pół godzinie miałem temat z głowy. Bynajmniej nie dlatego, że sekcja słuchawkowa A-100 poległa, ale ze względu na fakt, że obnażyła niedoskonałości wielu słuchawek wykorzystanych w teście. W rezultacie, po dwóch kwadransach na placu boju pozostały tylko Audeze LCD-1 oraz Sennheisery HD600, które z Emotivą zagrały najlepiej. Dostały taki zastrzyk energii, że wylądowały w zupełnie innym segmencie cenowym!
Amerykański wzmacniacz jest pod tym względem prawdziwym ewenementem. Oferując czyste, neutralne brzmienie z kontrolowanym basem, gra, jakby był zupełnie pozbawiony własnego charakteru. Różnice pomiędzy kolejnymi modelami słuchawek były uderzające, zaś Emotiva sprawiała wrażenie, jakby zupełnie nie ingerowała w ich firmowe brzmienie. Z jednej strony, jest to cecha wysoce pożądana. Z drugiej… okazało się, że najdroższe słuchawki wcale nie zagrały najlepiej, a kilka przenośnych modeli w okolicy 1000 zł zdeklasowało kosztowne cacka pewnej audiofilskiej manufaktury. Tylko jak ja to teraz powiem dumnemu właścicielowi?

034 037 Hifi 6 2020 001

Uwaga na zamienione strony
wyjść głośnikowych!


Kolumny
Przechodząc do zasadniczej części testu, czyli odsłuchu przez kolumny, nie zauważyłem diametralnej zmiany w brzmieniu A-100. Choć nazwa serii „BasX” sugeruje nieco swobodniejszy repertuar, to i tak zacząłem tradycyjnie od klasyki. Wbrew obawom, niskich tonów wcale nie było za dużo. Amerykański maluch zaprezentował wyważone i dojrzałe brzmienie, bez ciągot do podkreślania dolnego zakresu. Ponownie dała o sobie znać znakomita neutralność, w tej cenie praktycznie niespotykana.
Jedyną charakterystyczną cechą A-100, niedostrzeżoną w czasie sprawdzianu ze słuchawkami, była prawdziwie amerykańska panorama stereofoniczna. Szeroka i bardzo głęboka scena, bez względu na technikę rejestracji materiału lokowała się za kolumnami. W nagraniach studyjnych robiła krok w stronę miejsca odsłuchowego, ale praktycznie nie udawało jej się przekroczyć linii bazy. Nawet we fragmentach nieśmiertelnego „Amused to Death” Watersa cała akcja rozgrywała się przed słuchaczem, bez wciągania go w wir wydarzeń. Natomiast w nagraniach na żywo były to już prawdziwe hektary, ciągnące się po horyzont. Tym samym Emotiva BasX A-100 staje się najtańszym sposobem na powiększenie mieszkania. Pod warunkiem wszakże, że będziecie słuchać z zamkniętymi oczami.
Zwinny, konturowy bas przełożył się na szybkość brzmienia. Jeśli lubicie romantyczne ciepełko, przeciąganie dźwięków i milutką, kameralną atmosferę, to nie ten adres. Dźwięk A-100 zawsze był zwarty i punktualny. Lokował się w samym centrum neutralności, z minimalnym wskazaniem na chłód. Przekładało się to na „odmłodzenie” kilkudziesięcioletnich nagrań gigantów jazzu, z których zeszła patyna czasu. Co ciekawe, amerykańskiemu wzmacniaczowi udało się przy tym zachować analogową miękkość i szczegółowość wiekowych wykonań. W kontekście bardzo niskiej ceny A-100 zakrawa to na sensację.
Po kilkunastu dniach mniej lub bardziej uważnego słuchania zacząłem się zastanawiać, czy Emotiva ma jakieś wady. Znalazłem jedną: nie będzie wizualnie pasowała do jasnego wnętrza urządzonego w stylu skandynawskim.

034 037 Hifi 6 2020 001

Dopiero teraz widać
jak niewielki jest A-100.


Konkluzja
Za 1250 złotych dostajemy wzmacniacz, który nie ma prawa być tak zbudowany ani nie ma prawa tak grać. Zastanawiam się, który z zazdrosnych konkurentów jako pierwszy wpadnie na pomysł, by wykupić całą produkcję A-100, przepakować ją do swoich obudów i sprzedawać w dwukrotnie wyższej cenie. A i w takim przypadku nadal będzie to okazja. 

 

2020 06 22 19 12 52 034 037 Hifi 6 2020.pdf Adobe Reader


Mariusz Zwoliński
Źródło: HFM 06/2020