fbpx

HFM

artykulylista3

 

Bluesound Powernode 2i

022 025 Hifi 6 2020 006
Świat hi-fi zaludniają obecnie dwie grupy audiofilów. Z jednej strony mamy miłośników techniki analogowej i urządzeń vintage. Z drugiej – użytkowników streamingu, traktujących fizyczne nośniki muzyki na równi z dinozaurami. W odróżnieniu od wielu zantagonizowanych plemion zaludniających Błękitną Planetę, obie grupy melomanów współegzystują w atmosferze wzajemnego szacunku, choć nie zawsze zrozumienia.

Pokojowe współistnienie odbywa się nie bez aktywnego udziału producentów sprzętu grającego, starających się łączyć ogień z wodą. Nie należą bowiem do rzadkości lampowe wzmacniacze z wbudowanymi przetwornikami c/a czy, o zgrozo, gramofony z wyjściem USB. Zaskakujące jest to, że istotny wpływ na integrację obu światów – analogowego i cyfrowego – mają ludzie, którzy przez ostatnie 50 lat kojarzyli się z purystycznym stereo. Mowa o inżynierach z New Acoustic Dimension.




Kiedy w 1999 roku NAD został przejęty przez Lenbrook Group, nikt poza kilkoma dziennikarzami nie zwrócił na to uwagi. Pod dowództwem Kanadyjczyków firma zerwała z dotychczasowym wizerunkiem brzydkiego kaczątka, a nowe serie S i Masters zyskały nawet opinię urodziwych. Lata mijały, a rynek doświadczył kilku trzęsień ziemi. Przez cały ten czas NAD starał się nadążać za trendami, nie tracąc z pola widzenia audiofilskich priorytetów.

022 025 Hifi 6 2020 001

Moduły mocy holenderskiej firmy Hypex.


Bluesound
Przed kilkoma laty, w odpowiedzi na eksplozję streamingu i zdematerializowanej muzyki, szefowie Lanbrook Group powołali do życia zupełnie nową markę. Wykorzystano w tym celu doświadczenia inżynierów NAD-a oraz producenta kolumn PSB, który również wchodzi w skład kanadyjskiego konsorcjum. Wsparcie merytoryczne w zakresie najnowszych technologii zapewniła grupa programistów Lenbrooka. I tak narodził się Bluesound.
Głównym zadaniem nowej marki było wejście w obszar bezprzewodowej transmisji muzyki. W odróżnieniu od skrzeczących głośniczków Bluetooth, produkty z Kanady miały zapewniać możliwie wysoką jakość dźwięku, kojarzoną raczej ze sprzętem stacjonarnym. Pierwsze bezprzewodowe głośniki Bluesounda faktycznie zachęcały jakością brzmienia, a ich relatywnie wysoką cenę uzasadniano zaawansowanymi rozwiązaniami technicznymi.
Do obsługi wszystkich urządzeń Kanadyjczycy opracowali autorską platformę BluOS. Umożliwia ona bezprzewodowe przesyłanie plików wysokiej rozdzielczości i rozprowadzanie ich nawet w kilkudziesięciu strefach. Co może zaskakiwać, pomysł chwycił i wkrótce do głośników dołączyły streamery oraz wzmacniacze. Mało tego, nie dalej jak kilka miesięcy temu firma DALI zaczęła wykorzystywać platformę BluOS w swoich kolumnach bezprzewodowych.
Obecnie w katalogu marki Bluesound znajdziemy kilka głośników, dwa streamery oraz pasujący do nich wzmacniacz Powernode 2i. Choć nazwanie go wzmacniaczem tylko w części oddaje jego funkcjonalność.

022 025 Hifi 6 2020 001

Pod panelem dotykowym nie ma nic ciekawego.


Budowa
Powernode 2i wygląda dyskretnie i elegancko. Do testu dotarła czarna wersja kolorystyczna, ale dostępna jest też biała.
Obudowę wykonano z tworzywa ABS, które dodatkowo powleczono czymś w rodzaju gładkiej gumy. Na wierzchu znajduje się panel dotykowy z przyciskami wyboru najważniejszych funkcji, otoczony prostokątnym kawałkiem ażurowej stalowej blachy. Poza tym na nieprzeniknionej czarnej powierzchni nie uświadczymy pokrętła ani przycisku. Front ozdabiają jedynie dyskretne logo producenta, niewielka dioda sygnalizująca gotowość do pracy oraz wyjście słuchawkowe 3,5 mm (na mały jack).
Ciekawym zabiegiem stylistycznym była rezygnacja z typowych nóżek na rzecz pogrubienia centralnej części dna. Dzięki temu urządzenie sprawia wrażenie, jakby lewitowało nad powierzchnią stolika.

022 025 Hifi 6 2020 001

Panel dotykowy do obsługi podstawowych funkcji.


Powernode 2i jest o połowę węższy od standardowych klocków hi-fi, w związku z czym tylna ścianka nie rozpieszcza bogactwem gniazd. Głośnikowe przyjmują wtyczki bananowe, widełki i gołe kable. Na prawo od nich widać złącze zasilania IEC.
Wejść sygnału jest pięć. USB przeznaczono do podłączenia zewnętrznych nośników pamięci, LAN – domowej sieci internetowej, a HDMI z obsługą zwrotnego kanału fonii (ARC) – telewizora, z którego dźwięk chcemy odtwarzać przez system stereo, a nie maleńkie głośniczki, wbudowane w płaski ekran. Do tego dochodzą dwa uniwersalne wejścia 3,5 mm, opisane jako „Optical/Analog In”, które przyjmują sygnały cyfrowe oraz analogowe. Trzeba jedynie dysponować przewodem zakończonym małym jackiem. Przejściówka toslink/jack 3,5 mm znajduje się w zestawie. Gdybyśmy natomiast zechcieli podłączyć odtwarzacz CD, to trzeba się będzie zaopatrzyć w kabelek 2 RCA/3,5 mm.
Zestaw złącz uzupełnia monofoniczne wyjście do aktywnego subwoofera.
Sygnał do Powernode’a 2i można też przesłać bezprzewodowo. Urządzenie ma wbudowany dwupasmowy moduł Wi-Fi 2,4/5 GHz, ale wysokiej jakości kabel LAN w połączeniu z „audiofilskim” switchem potrafi ponoć zdziałać cuda.

022 025 Hifi 6 2020 001

Centralnie umieszczona
stopa unosi urządzenie
nad powierzchnię stolika.


Wnętrze
Czytelnicy mający wcześniej do czynienia z testami Bluesounda zastanawiali się zapewne, dlaczego w żadnej publikacji nie ma zdjęć zawartości obudów. Ano dlatego, że dostanie się do środka wymaga nie lada determinacji. Wszyscy dotychczasowi recenzenci Powernode’a 2i po odkręceniu dwóch śrubek natykali się na mur nie do przebycia. Naszemu fotografowi udało się go przeskoczyć, ale nie róbcie tego w domu.
Kiedy poszukiwacz przygód upora się z pokrywą, powita go niebieska płytka z sekcją cyfrową. Sercem urządzenia jest procesor ARM Cortex A9 1 GHz. Przetwornik c/a przystosowano do pracy z maksymalną rozdzielczością 32 bitów/384 kHz. W formie niezmienionej (native) przyjmowane są dane o częstotliwości próbkowania 32-192 kHz. Na tej samej płytce znalazły się też karta sieciowa do połączeń LAN i Wi-Fi, AirPlay 2 oraz dwukierunkowy moduł Bluetooth 5.0 z kodekiem aptX HD. Umożliwia on odbieranie sygnałów z zewnętrznych źródeł dźwięku oraz komunikację z bezprzewodowymi słuchawkami. Szkoda, że nie jednocześnie, ale to i tak nowoczesne rozwiązanie.

022 025 Hifi 6 2020 001

Ponad połowę wnętrza zajmuje zasilacz impulsowy.


Pod niebieską płytką umieszczono pozostałą elektronikę. Lwią część wnętrza zaanektował zasilacz impulsowy. Producent nie wyposażył Powernode’a 2i w mechaniczny wyłącznik, sugerując tym samym pozostawienie go pod prądem.
W stopniu końcowym zastosowano rozwiązanie HybridDigital, znane ze wzmacniaczy NAD-a serii M. Bluesound bazuje na stereofonicznym module Hypex UcD, przygotowanym przez holenderską firmę Hypex. Pracuje on w klasie D i dysponuje mocą 2 x 60 W/8 ?. Na papierze nie wygląda to może imponująco, ale w teście ani razu nie zbliżyłem się do połowy skali głośności. Choć końcówki o wysokiej sprawności nie emitują dużych ilości ciepła, w obudowie Powernode’a 2i umieszczono masywny odlewany radiator. Wentylację zapewniają otwory wycięte w dnie oraz wspomniana ażurowa blacha, otaczająca panel dotykowy na górnej ściance.

022 025 Hifi 6 2020 001

Sekcja cyfrowa na powitanie.


Wyposażenie i obsługa
Powernode 2i należy do urządzeń „all-in-one” w dobrym tego pojęcia znaczeniu. Poza funkcją wzmacniania stereo do dyspozycji jest DAC dla urządzeń zewnętrznych, odtwarzacz plików 32/192, radio internetowe i, chyba najważniejszy, streamer sieciowy, obsługujący kilkanaście serwisów muzycznych.
Mówiąc: „kilkanaście”, mam na myśli zarówno popularne, jak Tidal (także z plikami Master, czyli z kodowaniem MQA), Spotify, Deezer czy Qobuz, jak i takie, o których istnieniu nie miałem dotąd pojęcia.
Do uruchomienia, konfiguracji oraz obsługi niezbędna jest firmowa aplikacja na smartfony iOS i Android. Ogarnięcie całości ułatwia polska wersja językowa.
Warto dodać, że Powernode 2i jest też kompatybilny z aplikacją Roon – drogą, ale popularną wśród producentów sprzętu i przyjazną użytkownikowi.
Konfiguracja i obsługa urządzenia okazują się proste. W pudełku z akcesoriami nie znalazłem zresztą normalnej instrukcji obsługi, tylko trzystronicowy starter, informujący o konieczności podłączenia kolumn, włączenia urządzenia do prądu i ściągnięcia firmowej aplikacji. Później to ona prowadzi użytkownika za rękę. Odkrywanie możliwości i ustawień Bluesounda to zabawa na ładnych kilka godzin. A jak już się tym znudzicie, będziecie mogli spokojnie posłuchać muzyki.

022 025 Hifi 6 2020 001

Enigmatyczna
czarna skrzynka w białej wersji
nie traci swej tajemniczości.


Wrażenia odsłuchowe
Jedną z zaskakujących prezentacji na AVS 2019 był pokaz możliwości wzmacniacza NAD Masters M10. Niepozorne czarne pudełko dosłownie rozstawiło po kątach spore podłogówki PSB T3. Podobne możliwości dynamiczne oraz sygnaturę brzmieniową zauważyłem u Powernode’a 2i. Przypadek? Nie sądzę.
Ogólny charakter brzmienia lokuje się pośrodku wirtualnego termometru, może z lekkim wskazaniem na ochłodzenie. Owo wrażenie jest budowane na mocnym, konturowym basie – szybkim i bardzo dynamicznym. Za jego sprawą Bluesound aż się rwie do grania, choć nie pała, bynajmniej, miłością do każdego repertuaru.
Dzięki ponadprzeciętnej przejrzystości Powernode 2i wyraźnie różnicuje nagrania pod względem jakości technicznej. Starsze realizacje klasyki, o zubożonej dynamice i z efektem koca na kolumnach, były po prostu stłumione. Podkręcanie głośności nic nie dawało, a instrumenty z dalszych planów trzeba było w wyobraźni wyciągać obcęgami. Za to w nagraniach audiofilskich muzyka aż wyskakiwała z głośników. Bardzo dobrze zabrzmiały utwory akustyczne oraz starszy jazz, nagrywany w czasach, gdy pojęcie „kompresja dynamiki” wywoływało jedynie wzruszenie ramion. Większość informacji była słyszalna już przy normalnych poziomach głośności. Jeśli lubicie słuchać wieczorami i zależy Wam na poprawnych relacjach z sąsiadami, Bluesound nie  powinien prowokować do waśni.

022 025 Hifi 6 2020 001

Pięć wejść. Do tego dwuzakresowe
Wi-Fi, wyjście do subwoofera
i Bluetooth w obie strony.


W aspekcie budowy sceny stereo Powernode 2i oddał inicjatywę realizatorom nagrań, a sam starał się jedynie nie zepsuć efektu. W klasyce rejestrowanej w dużych salach i kościołach scena w naturalny sposób układała się za kolumnami. Po przenosinach do studia muzycy przybliżyli się do słuchacza i swobodniej rozsiedli po bokach. W jazzie i rocku scena wychodziła przed linię łączącą głośniki. I właśnie jazzu oraz akustycznego bluesa słuchało mi się na Bluesoundzie najlepiej. Bez ociągania odsłaniał niuanse kontrabasowych solówek, grę trębaczy i saksofonistów (z całym arsenałem świstów i oddechów) oraz różnorodność perkusjonaliów. Przesłuchałem chyba wszystkie dostępne na Tidalu koncertowe wersje „Take Five” kwartetu Dave’a Brubecka dla samych tylko perkusyjnych solówek Joe Morello. Miód na serce, bez dwóch zdań.
Nieszczególnie po drodze Bluesoundowi było natomiast z muzyką elektroniczną i hip-hopem. Amatorzy subbasowych pomruków i tłustych bitów będą musieli obejść się smakiem. Ewentualnie dokupić subwoofer, ale nie daję gwarancji satysfakcji. Czy to wada Powernode’a 2i? Nic podobnego. Jak to w życiu bywa, jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki.
Reasumując, za 4300 zł dostajemy kompletny i porządny system z rodowodem, który nie tylko dostarcza przyjemności ze słuchania, ale też daje dostęp do bezmiaru muzyki w serwisach streamingowych i rozgłośniach internetowych.

022 025 Hifi 6 2020 001

Sekcja cyfrowa na powitanie.


Konkluzja
Osoby czujące awersję do kabli i kabelków znalazły warte zainteresowania urządzenie do odtwarzania muzyki. Ich podstawowym dylematem będzie wybór wersji kolorystycznej. Białej, a może jednak czarnej.

 
 

 

 

2020 06 22 18 21 52 022 025 Hifi 6 2020.pdf Adobe Reader


Mariusz Zwoliński
Źródło: HFM 06/2020