fbpx

HFM

artykulylista3

 

Parasound P 6/A 21+

048 055 Hifi 4 5 2020 0011Na przełomie 2018 i 2019 roku w bogatej ofercie Parasounda pojawiło się sporo nowych pozycji, a kilka znanych wcześniej modeli przeszło face lifting. Najpierw ulepszono stereofoniczne końcówki mocy, które w symbolu zyskały plus: A 21+ i A 23+ oraz pięciokanałową A 52+.

Nowe modele firmy z San Francisco to testowana już na naszych łamach integra HINT 6, przedwzmacniacz z konwerterem c/a P 6, a z niższej półki – preamp korekcyjny Zphono XRM, integra NewClassic 200 i preamp z konwerterem c/a NewClassic 200 Pre. Plus zyskał także słynny przedwzmacniacz gramofonowy Johna Curla JC 3. Dla audiofilów na dorobku przygotowano jego skromniejszą wersję – JC 3 Jr. Na szczycie listy nowości wylądowała zaś świeżutka końcówka mocy JC 5, która przez moment była flagową w ofercie Parasounda, bo monobloki JC 1 z niej zniknęły. Ale właśnie pojawiła się usprawniona wersja sztandarowej konstrukcji Johna Curla. Na stronie amerykańskiej wytwórni są już dostępne jeszcze mocniejsze, jeszcze bardziej wyrafinowane monobloki JC 1+. Mam nadzieję, że i one trafią wkrótce do testu.


Budowa
Przedwzmacniacz P 6
Preamp P 6 to następca modelu P 5. Oba zostały wyposażone w DAC i wejście USB. W P 5 montowano Burr-Browna, przyjmującego sygnał do 24 bitów/96 kHz. W P 6 konwersję c/a wykonuje najnowszy ESS ES9018K2M, który radzi sobie z DSD do 256 oraz PCM-em do 32 bitów/384 kHz. Użytkownicy pecetów z Windowsem 10 nie muszą instalować sterowników, żeby korzystać z asynchronicznego wejścia USB. Ulepszeń jest zresztą więcej. Do regulacji poziomu sygnału – zamiast napędzanego silniczkiem potencjometru w P 5 – zastosowano sterowaną elektronicznie analogową drabinkę rezystorową Burr Browna, co poprawiło separację kanałów i obniżyło poziom szumów. Aluminiowa gałka głośności zyskała kulkowe łożyskowanie, dzięki któremu pracuje płynniej.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Cztery kondensatory filtrujące
Rubycona o pojemności 27000 μF
każdy.
 

Na pilocie można zaprogramować preferowaną głośność, do której powraca pokrętło, a także poziom startowy po włączeniu preampu. Cyfrowy wyświetlacz ma dwa stopnie jasności, wybierane przyciskiem „dim”; nie przewidziano natomiast możliwości jego wyłączenia. Wskazania mieszczą się w przedziale 0-99. Dodano jedno cyfrowe wejście optyczne i teraz są dwa. Zwiększono wzmocnienie na wejściu MC, co ma poprawić współpracę z bardzo cichymi wkładkami. Zewnętrznie P 6 jest ładniejszy od poprzenika, choćby dzięki mosiężnym wstawkom po bokach panelu frontowego.
Na owym panelu znalazły się: wyjście słuchawkowe, uniwersalne wejście stereo (oba w formie gniazd minijack), przycisk standby, a także regulacja barwy tonu oraz poziomu na wyjściach subwoofera (w zakresie +/- 10 dB). W zagłębieniu na dole umieszczono rząd małych diod, których zapalenie sygnalizuje aktywne źródło albo tryb bypass. Wybierak wejść to niewielkie pokrętło. Osobne pokrętła służą do regulacji balansu kanałów i głośności, przy czym nie zaszkodziłoby, gdyby to ostatnie było większe.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Przełączniki napięcia sieci
zasilającej ustawione na 230 V.
 

Wyposażenie tylnej ścianki w gniazda wystarczy do obsługi nawet bardzo rozbudowanego systemu. Jeżeli chodzi o wejścia analogowe, to do dyspozycji mamy jedno XLR, phono RCA z hebelkowym wybierakiem rodzaju wkładki: MM (47 k?)/MC (47 k? i 100 k?) oraz pięć liniowych RCA. Cztery wejścia cyfrowe to: dwa optyczne, jedno współosiowe RCA oraz USB. Wyjścia to rec out, czyli z pętli magnetofonowej, a także aż trzy subwooferowe mono – XLR i dwa RCA. Te ostatnie mogą współpracować z wbudowaną w P 6 zwrotnicą. Umieszczonym obok gniazd pokrętłem ustawimy częstotliwość filtra dolnoprzepustowego w zakresie 20-140 Hz, optymalizując w ten sposób zestrojenie subwooferów z resztą kolumn w systemie. Co ciekawe, filtrować da się także główne wyjście stereofoniczne, oznaczone jako main out – również od częstotliwości 20-140 Hz, ale tym razem w górę. Dzięki temu już w przedwzmacniaczu można przyciąć sygnał, choćby po to, by ograniczyć przesyłanie niskiego basu do niewielkich monitorów, które mogłyby zostać przeciążone. Filtry w każdej chwili można wyłączyć, przestawiając wyjścia w tryb pełnopasmowy.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Transformator toroidalny
o średnicy 153 mm i wysokości
135 mm.
 

Ostatnie złącza sygnałowe to przelotka do kina domowego – tym razem złożona nie tylko z wejścia stereo, ale także dwóch gniazd dla monofonicznych subwooferów. W trybie bypass P 6 będzie pracował pod kontrolą zewnętrznego procesora AV. Sygnał z wymienionych wejść trafi bezpośrednio do wspomnianego wyjścia głównego oraz dwóch subwooferowych, omijając wszelkie regulacje przedwzmacniacza.
Zestaw uzupełnia wyjście 12-woltowego wyzwalacza oraz wejście zewnętrznego czujnika podczerwieni, które przyda się w sytuacji, kiedy preamp wyląduje w zamkniętej szafce.
Nad gniazdem zasilania IEC widać główny włącznik zasilania. W stanie uśpienia P 6 pobiera tylko 0,5 W.
Przewody wewnętrzne uporządkowano w trzech grubych wiązkach. Na piętrowo ułożonych płytkach drukowanych znalazły się elementy sterowania, wejścia, wyjścia, zasilanie i DAC. We wzmacniaczu słuchawkowym wykorzystano wysokiej jakości układ Texas Instruments TPA6120A. Producent deklaruje, że P 6 poradzi sobie z wymagającymi słuchawkami, nawet tymi o impedancji 600 omów.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Rozbudowany układ wejść
na osobnej płytce.
 

Końcówki mocy A 21+
A 21+ to ulepszona wersja firmowego bestsellera A 21. Zmian dokonał John Curl – projektant flagowych wzmacniaczy Parasounda. Moc wzrosła z 250 do 300 W/8 ? i z 400 W do 500 W/4 ?. W trybie zmostkowanym – z dotychczasowych 750 W do okrągłego kilowata. Przy okazji poprawiono układ miękkiego startu, który przy takich osiągach zapobiega „wysadzaniu korków”. Pojemność kondensatorów filtrujących zwiększyła się z 88000 µF do 108000 µF, a odstęp od szumów poprawił się o 3 dB – ze 112 dB do 115 dB. Zniekształcenia harmoniczne przy pełnej mocy spadły z 0,2 % do 0,1 %. Moc transformatora wynosi teraz 1,3 kVA (wcześniej: 1,2 kVA). Urządzenie „przytyło” o 5 kg – z 27,2 kg do 32,2 kg. Do jego podniesienia przydadzą się przykręcone z tyłu uchwyty.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Bipolarne Sankeny przykręcone do radiatorów,
po osiem na kanał.
 

Na froncie z lekko zaokrąglonego płata aluminium o grubości 10 mm widać tylko jeden przycisk do wybudzania z trybu standby. Dwie niebieskie diody sygnalizują prawidłową pracę obu kanałów. Jeżeli zaświeci się dioda blisko prawej krawędzi, to znaczy, że temperatura we wnętrzu wzrosła do niebezpiecznego poziomu. Przegrzanie skutkuje zadziałaniem układów zabezpieczających, ale nie doświadczyłem tego w praktyce.
Z boków urządzenia zamontowano potężne radiatory, które mają efektywnie odprowadzać ciepło z tranzystorów mocy. Ich obecność jest uzasadniona tym bardziej, że pierwsze waty A 21+ oddaje w klasie A.
Terminale głośnikowe zapożyczono z wyższego modelu JC 5. To specjalnie zaprojektowane dla Parasounda pozłacane CHK Infinium. Przyjmują gołe kable, banany i widełki, a docisk ułatwiają motylkowe nakrętki.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Przedwzmacniacz bezpośrednio
na końcówce mocy?
Takiego ustawienia nie polecamy.
 

W pokrywie wykonano podłużne nacięcia do swobodnej cyrkulacji powietrza. Po odkręceniu tuzina śrubek widać przede wszystkim metalową obudowę transformatora toroidalnego, nawijanego na zamówienie Parasounda. Zasila on osobno wejście, stopień sterujący oraz wyjście. Do prostowania napięć wykorzystano szybkie diody Harrisa, a do filtrowania – cztery wielkie kondensatory elektrolityczne Rubycona, o pojemności 27000 µF każdy. W dalszej części układu widać też kondensatory Nippon Chemi-Con z nowych serii: KMG, KYA, KY. W porównaniu do wcześniej stosowanych ESR są niewielkie.
W zbalansowanym stopniu wejściowym użyto tranzystorów J-FET. Stopień sterujący powstał w oparciu o MOSFET-y, a na wyjściu każdego kanału ciężko pracują cztery pary dobieranych bipolarnych Sankenów. Zamontowano przy nich rezystory amerykańskiej firmy KOA Speer Electronics. Sygnał od wejść poprowadzono grubymi, ekranowanymi przewodami Digital Cables by Spirit House, a do terminali głośnikowych – cieńszymi, ale za to podwójnymi przewodami. Architektura wewnętrzna pozwoliła uzyskać bardzo niską impedancję wyjściową, a co za tym idzie – wysoki współczynnik tłumienia. W A 21+ wynosi on imponujące 1100 przy 20 Hz.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Osobna płytka z wejściami i wyjściami symetrycznymi.
 

Sygnał można podłączyć do wejścia XLR albo RCA. Przy gniazdach znajdują się dwupozycyjne przełączniki do wyboru jednego z nich. Jest też przełącznik do przestawienia w tryb monobloku (bridge). Wyjście RCA umożliwia bezpośrednie podłączenie kolejnego wzmacniacza.
Nad gniazdem IEC znajduje się główny włącznik zasiania, a wyżej – bezpiecznik T12A (dla sieci 230 V). A 21+ wyrwie z gniazdka maksymalnie 1400 W. Typowe zużycie energii przy słuchaniu muzyki na normalnym poziomie to około 300 W, a na biegu jałowym 160 W. W trybie standby Parasound pobiera zaledwie 1 W, więc z głównego wyłącznika można korzystać tylko na czas dłuższych wyjazdów.
Czułość wejścia regulujemy pokrętłami „gain control”. Końcówka może się włączać po rozpoznaniu sygnału na wejściu albo po otrzymaniu impulsu z zewnętrznego wyzwalacza. System można oczywiście wyłączyć i korzystać z przycisku na froncie.
Zarówno P 6, jak i A 21+ występują w czarnym albo srebrnym wariancie kolorystycznym.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Zasilanie przedwzmacniacza P 6.
 

Konfiguracja systemu
Przedwzmacniacz P 6 z końcówką mocy A 21+ łączył symetryczny Acrolink A2080. Źródłem sygnału był odtwarzacz CD/SACD Marantz SA-10, wykorzystany także do odsłuchu plików Hi-Res. Sygnał do P 6 płynął łączówką Audioquest AudioTruth Diamond XLR. Urządzenia stały na stolikach firmy StandArt. Z elektroniką zagrały monitory Harbeth Super HL5 Plus 40th Anniversary LE na podstawkach Hi-Fi Racks Grand.
Parasounda P 6/A 21+ testowałem dokładnie rok po tym, jak w tych samych warunkach słuchałem innego zestawu tej firmy: preampu JC 2 i końcówki mocy JC 5. To w katalogu wyższa półka. Jeśli chodzi o porównanie brzmienia, to umieściłbym P 6 o dwie klasy niżej niż JC 2, ale A 21+ już tylko jedną poniżej JC 5. A przecież w pewnym momencie JC 5 był szczytowym wzmacniaczem w ofercie Parasounda…
Dość jednak wspomnień. Czas na wrażenia z odsłuchów P 6 i A 21+, zasilających Harbethy.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Płytka z układem sterującym funkcjami P 6.
 

Wrażenia odsłuchowe
Sięgnąłem po podobny zestaw płyt. Okazuje się, że dzielony Parasound świetnie się sprawdza wieczorami. Można ustawić głośność na tyle nisko, by nie niepokoić sąsiadów ani rodziny i nadal nie tracić nasycenia pasma ani szczegółów ukrytych w dalszych planach.
Definicji sceny także nic nie brakuje. Nie jest wielka jak hangar, ale też na pewno nie została ściśnięta między głośnikami. Przez cały czas odnosiłem wrażenie, że poruszam się w zakresie klasy A wzmacniacza mocy, a więc w okolicach pierwszych 6 W. Brzmienie pozostawało gładkie i miłe dla ucha, które to cechy przypisuje się zwyczajowo takim konstrukcjom. W dzień natomiast Parasound pokazywał drapieżność i zakres dynamiki, ale trzeba było podkręcić potencjometr i wykrzesać z niego więcej watów.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

W środku przedwzmacniacza niemal pusto, ale funkcji – moc.
 

Najpierw do szuflady Marantza SA-10 powędrował album „Getz/Gilberto” (Verve, SACD), wydany w marcu 1964. To jedno z tłoczeń, które koniecznie trzeba mieć na półce. Nie tylko dlatego, że było pierwszą jazzową płytą nagrodzoną Grammy w najbardziej prestiżowej kategorii „album roku”, ale przede wszystkim dlatego, że to urocza muzyka, w dodatku świetnie nagrana. Dostała za to zresztą Grammy w kategorii „Best Engineered Recording – Non-Classical”, a statuetkę odebrał legendarny inżynier i producent Phil Ramone, właściciel studia A & R na Brooklynie, gdzie odbyła się sesja.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Wyjście słuchawkowe i wejście
liniowe na froncie P 6. Regulację
barwy tonu można odłączyć.
 

Joao Gilberto akompaniuje sobie w pierwszych taktach na gitarze. Śpiewa subtelnie, a jego niski, lekko matowy głos jest umiejscowiony w środku szerokiej sceny, którą wypełnia sekcja rytmiczna i fortepian Antonio Carlosa Jobima. To najmilsze plumkanie, jakie znam. Nagle z prawego głośnika odzywa się anielski śpiew Astrud Gilberto, żony gitarzysty, dla której był to ponoć nagraniowy debiut. To wokal ożywczy jak letnia bryza. Delikatnością i barwą obiecuje błogie rozluźnienie. Solówka Stana Getza brzmi słodko, a rozdzielczość systemu pozwala docenić bogate w alikwoty drgania drewnianego ustnika saksofonu tenorowego. W takim towarzystwie łatwo sobie wyobrazić „Dziewczynę z Ipanemy”, przechadzającą się plażą w Rio i kołyszącą biodrami w takt muzyki.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Mały display świeci jak neon
i ma tylko dwa poziomy jasności.
 

Dwa lata później, w 1965 roku, trębacz Chet Baker nagrał album „Baker’s Holiday” (Verve, SACD). Bogato reprezentowane instrumenty dęte stanowią tu kontrastowe tło dla zrelaksowanego głosu Bakera. To świetne nagranie, bo mając do dyspozycji dobry sprzęt, można łatwo wyodrębnić każdy z saksofonów, nawet jeśli pomrukują unisono. A stonowana, lekko stłumiona trąbka Cheta jest nieco wycofana. Zwykle w tych nagraniach umykała mojej uwadze partia fortepianu Hanka Jonesa, która kryła się gdzieś za sekcją dęciaków. Tym razem doceniłem jego leniwie rozrzucone akordy.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Zgrabny pilot steruje
wszystkimi
funkcjami.
 

Zauważyłem też, że przy cichym słuchaniu wzmacniacz z wyczuciem eksponuje wokale, co potwierdził podwójny album Elli Fitzgerald „The Rodgers and Hart Songbook” (Verve, CD). Marszowy temat „Give it Back to the Indians” otwierają wojskowe fanfary, z którymi głos Elli z powodzeniem konkuruje. Instrumenty orkiestry zajmują szeroką i głęboką scenę, wykraczającą poza ściany pokoju odsłuchowego. Wydawało mi się, że pomiędzy instrumentami jest więcej powietrza niż przy odsłuchach na innym sprzęcie. Zawsze mnie zadziwia, z jakim rozmachem nagrano wokal i orkiestrę. A przecież był to rok 1956, dwa lata po pierwszych komercyjnych nagraniach stereo i dwa lata przed tym, jak BBC rozpoczęła regularne stereofoniczne transmisje radiowe.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Wejścia i wyjścia dokładnie opisane.
 

Motoryczny kontrabas Dave’a Hollanda, otwierający genialną „Balladynę” (CD, ECM, 1976/2008) nieodżałowanego Tomasza Stańki, napędza jego kwartet niczym silnik Forda GT. Ostre jak brzytwa czynele, uderzane pałeczkami Edwarda Vesali, kłują uszy. Chropowata trąbka lidera buduje psychodeliczny nastrój, a wściekły saksofon tenorowy Tomasza Szukalskiego podnosi poziom adrenaliny. Ta płyta wymaga słuchania głośno, a więc lepiej przed 22.00. Trzeba jednak uważać, bo potencjał dynamiczny Parasounda może wprawić w szaleńczy nastrój. Dla pewności przyciszyłem P 6, ale i tak były to mocne przeżycia!
Psychodelię w japońskim stylu przywołał album wytwórni Three Blind Mice „Blow Up” tria kontrabasisty Isao Suzukiego (Blu-Spec CD). Otwierający utwór „Aqua Marine”, z partią kontrabasu arco, przynosi poczucie bliskości artystów, wręcz uczestnictwa w tej sesji. Przy tytułowym zaś miałem ochotę zatańczyć jak derwisz. Energia wręcz wylewała się głośników; udzielała się tak sugestywnie, że nie sposób było usiedzieć w fotelu.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Takich opcji podłączenia nie zapewnią inne preampy.
 

Głos Diany Krall w piosence „’s Wonderful” miał naturalny tembr; wyraźnie słyszałem jej oddech, a orkiestra smyczkowa miała kremowy odcień. Towarzyszące trio dyskretnie podkreślało jazzujący puls. Kontrabas Christiana McBride’a w standardzie „All or Nothing at All” schodził tak nisko, jak pozwalały na to Harbethy. Miał przy tym ekspresję, której nie złagodził  zmysłowy wokal Diany.
Wzorcem rozdzielczości jest dla mnie album „Just Jobim” pianisty Manfredo Festa, zrealizowany w technice DSD przez Toma Junga z nieistniejącej DMP Records. Parasound nasycił powietrze instrumentami perkusyjnymi Cyro Baptisty i perkusją Steve’a Davisa. Każde uderzenie miało swoją wysokość na pięknie zakreślonej scenie, a przy tym było soczyste jak dojrzały owoc awokado.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Regulacja czułości wejść RCA
i XLR z podziałką.
 

Przestrzeń nagrania Beo Brockhausena „Wolkenmeer” z samplera SACD wytwórni Stockfisch wciągnęła mnie niczym czarna dziura. Kotły blaszane, marimba, dzwonki i flety zawirowały mi w głowie. Bluesman Chris Jones wyskoczył z głośników i stanął przede mną pośrodku pokoju. Każde szarpnięcie strun gitary akustycznej wywoływało dreszcz emocji.
W kantacie „Carmina burana” Carla Orffa z nagrania MDR Sinfonieorchester pod kierunkiem Kristjana Jarviego (Sony Classical, CD, 2012) instrumenty dęte i perkusyjne oraz połączone chóry, śpiewające to cichutko, to na cały głos, gwarantują ekstremalne przeżycia. Moja ulubiona część – „In taberna” z partiami solistów – wprawiła mnie w dobry nastrój, a Parasound podkreślił dramatyzm barytonu Daniela Schmutzharda w pieśni „Estuans interius”.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Parasound A 21+ pręży muskuły.
 

DAC
Na koniec pozostało sprawdzić możliwości DAC-a w P 6. Na kompilacji najpopularniejszych nagrań Boba Marleya „Legends” (24 bity/96 kHz) stadionowa scena była szeroka na tyle, by pomieścić duży zespół i chórek, a nadal zostało jeszcze trochę miejsca. Wokal Marleya pozostał naturalny, a instrumenty perkusyjne były dokładnie osadzone w czasie i przestrzeni. Koncert bluesmana Gary’ego Moore’a „Live From London” (24/48) był bardziej energetyczny i drapieżny niż w wersji CD. Album „Letter From Home” Pat Metheny Group (24/44,1) nie odbiegał zanadto od wersji wydanej lata temu na CD. Natomiast utwór „Freddie Freeloader” z „Kind of Blue” Milesa Davisa różnił się, i to na korzyść pliku hi-res (24/192). W mojej opinii to najlepsza wersja, jaka się ukazała w domenie cyfrowej.
Jakość DAC-a w P 6 jest wystarczająca. No chyba, że jesteśmy gotowi wydać dwukrotnie więcej niż kosztuje cały P 6, ale to zadanie dla ambitnych. Porównanie z przetwornikiem w Marantzu SA-10 byłoby nie fair, bo to zupełnie inna półka.

048 055 Hifi 4 5 2020 0001

Ogólny widok wnętrza.
 

Phono
Miłośnicy analogu powinni natomiast poszukać alternatywy dla wejścia gramofonowego w P 6. Jest ono bowiem dobre na początek, ale następnym krokiem powinno być przejrzenie oferty Parasounda, który ma trzy osobne preampy phono w różnych cenach.


Konkluzja
Zestaw P 6/A 21+ można polecić z czystym sumieniem. Taka jakość za taką cenę trafia się bowiem niezmiernie rzadko. A 21+ nie przestraszy się wymagających kolumn, a P 6 przynosi bogactwo opcji podłączeń i DAC. Moc pozostanie z wami.

 


 

2020 05 24 18 07 21 048 055 Hifi 4 5 2020.pdf Adobe Reader


Janusz Michalski
Źródło: HFM 04-05/2020