fbpx

HFM

artykulylista3

 

Przedwzmacniacz i monobloki Parasound JC 2 BP/JC 1

052 059 HIFI 04 2018 001
Firmę Parasound założył w 1981 roku Richard Schram. Jego ulubionymi modelami są monobloki JC 1 i przedwzmacniacz stereo JC 2 BP. Oba zaprojektował John Curl, który w firmie zajmował się obwodami analogowymi.

John Curl to wyjątkowo ciekawa postać. Z Parasoundem współpracuje od 1989 roku, ale jego kariera zaczęła się znacznie wcześniej. Jest znany m.in. z przedwzmacniacza JC-2, opracowanego dla Marka Levinsona i produkowanego w latach 1974-1977. Spod jego ręki wyszedł także bateryjny preamp korekcyjny Headamp, zaprojektowany dla gramofonowego specjalisty SOTA, hard-core’owy przedwzmacniacz Dennesen JC-80, w formie dwóch monobloków i zewnętrznego zasilacza, oraz korekcyjny preamp Vendetta Research, własnej marki Curla. Tego ostatniego powstało około 200 sztuk.




John zmodyfikował także dwa magnetofony szpulowe Studer A80RC; nie byle jakie, bo należące do wytwórni Mobile Fidelity i Davida Wilsona. Powstały w ten sposób SuperMaster i UltraMaster, uznawane za dwa najlepsze tego rodzaju rejestratory na kuli ziemskiej. Trzecim ma być domowy szpulowiec Keitha Johnsona, kierującego wytwórnią Reference Recordings i projektującego dla Spectrala.
W świecie scenicznym Curl jest znany ze współpracy z grupą Grateful Dead, dla której opracował potężne wzmacniacze, zasilające ściany głośników na koncertach.
W okresie największej aktywności John Curl uczestniczył jako konsultant w pracach nad dziesiątkami, a kto wie, czy nie setkami urządzeń. Dziś sprawdzimy, jak udał mu się dzielony wzmacniacz Parasounda.

052 059 HIFI 04 2018 002

 We wnętrzu zamontowano płyty
rozdzielające sekcje.

 

 


Początki
Najpierw pojawiły się monobloki JC 1, które dla wspomnianego założyciela Parasounda, Richarda Schrama, stanowiły odskocznię od projektów wielokanałowych. JC 1 otrzymały tytuł wzmacniacza roku magazynu „Stereophile” w 2003 i powtórzyły ten sukces w 2009. A niby nic dwa razy się nie zdarza.
Po roku od wprowadzenia JC 1 nabywcy zaczęli pytać o przeznaczony do nich przedwzmacniacz. Projektem ponownie miał się zająć Curl, który do współpracy dobrał sobie dwóch specjalistów: Carla Thompsona i Boba Crumpa. Razem stworzyli zespół CTC Builders. Curl opracował koncepcję, Thompson obwody elektryczne, a Crump odpowiadał za dobór podzespołów i dostrajał brzmienie.
W założeniu miał powstać możliwie najprostszy, a zarazem najcichszy preamp analogowy. Dzięki dobremu projektowi oraz starannej selekcji komponentów udało się uzyskać odstęp sygnału od szumu na poziomie 116 dB. JC 2 BP zdobył tytuł produktu roku 2008 w „Stereophile’u” i „The Absolute Sound”.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Czterosekcyjny potencjometr
z silniczkiem.

 

 

Budowa
Przedwzmacniacz JC 2 BP
Wzornictwo monobloków JC 1 i preampu JC 2 BP jest oszczędne, ale eleganckie. Zaprojektowane dziesięć lat temu urządzenia nic a nic się nie zestarzały. Gruba na 10 mm płyta czołowa z aluminium została lekko zaokrąglona. Umieszczone w dolnej części podcięcie dodaje lekkości wysokim panelom JC 2 BP (13,5 cm) i JC 1 (17,5 cm). Na froncie znalazło się średniej wielkości pokrętło głośności i dwa małe regulatory czułości wejść, osobne dla lewego i prawego kanału. Przyciskiem po prawej zmieniamy wejścia. Przycisk z lewej wybudza urządzenie ze stanu uśpienia. Jedna z niebieskich diod pokazuje, czy polaryzacja sygnału jest odwrócona; możemy ją przełączać pilotem. Dioda z prawej pokazuje stan wyciszenia (mute), a sąsiednia – funkcję bypass.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Zasilacz.

 

 

Przedwzmacniacz wyposażono w 6 wejść liniowych RCA, z czego dwa zdublowano XLR-ami. Do przełączania służą małe hebelki. Wyjścia analogowe również są dostępne w standardach RCA albo XLR. Dodatkowe RCA wyprowadza sygnał do rejestratora. Dwie pary wyzwalaczy przekazują komendę włącz/wyłącz. Jeżeli przedwzmacniacz i monobloki zostaną połączone dodatkowymi kabelkami, to do uruchomienia całego zestawu wystarczy włączenie jednego elementu.
Wszystkie złącza wyglądają bardzo solidnie. Pozłacane RCA dostarczyła firma Vampire, a XLR-y – Neutrik.
Wewnątrz JC 2 BP umieszczono m.in. niebieski czterosekcyjny potencjometr Alpsa, napędzany silniczkiem. Podzespołów jest niewiele, ale ich jakość nie budzi zastrzeżeń. W torze sygnałowym nie użyto kondensatorów. Wejścia są przełączane przekaźnikami wyposażonymi w złocone styki. Pomiędzy sekcją zasilania a sygnałową znalazła się aluminiowa płyta ekranująca o grubości 9,5 mm. Tranzystory FET są dobierane ręcznie i łączone w komplementarne pary.

052 059 HIFI 04 2018 002

Wzornictwo tradycyjne,
oszczędne i nieustająco atrakcyjne.

 

 

Uwagę zwraca duży transformator z rdzeniem R, oznaczony naklejką „Parasound”. Osobne układy zasilania zastosowano dla sterownika, przekaźników, wyzwalaczy oraz LED-ów. W mostku prostowniczym użyto bardzo szybkich diod.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Pomarańczowa dioda podświetla
literę „P”. Na płycie górnej
wytłoczono nazwę firmy.

 

 

Monobloki JC 1
Monobloki JC 1 wyglądają podobnie do przedwzmacniacza, ale na przedniej ściance znajdziemy tylko jeden przycisk, wybudzający je z trybu uśpienia. Po bokach, na całej wysokości, znajdują się radiatory, które mogą się zrobić naprawdę gorące.
Z tyłu też pustki; w końcu to monoblok a nie procesor AV. Sygnał podłączymy zarówno do wejścia RCA, jak i XLR. Dwie pary pozłacanych miedzianych terminali głośnikowych umożliwiają montaż widełek, bananów albo gołych przewodów. Gniazda są ustawione blisko siebie, co nie ułatwia instalacji. Przełącznikiem hebelkowym można odciąć masę, na wypadek nieprzewidzianych przydźwięków. Różne opcje wyzwalacza pozwalają włączyć monobloki np. po pojawieniu się na wejściu sygnału (jego natężenie da się regulować). Można też ustawić opóźnienie włączenia tak, by wzmacniacze mocy budziły się od 3 do 12 sekund później niż preamp. To zgodne z zasadą, że wzmacniacz mocy włączamy jako ostatni, a wyłączamy jako pierwszy.
Najciekawszy jest przełącznik prądu spoczynkowego tranzystorów końcowych (biasu). W trybie „Low” moc oddawana w klasie A będzie niska, podobnie jak rachunek za prąd. Wzmacniacz mniej się nagrzeje i mniej energii wytraci w postaci ciepła. Jeżeli jednak ktoś preferuje słodkie brzmienie z większą zawartością klasy A, może skorzystać z trybu „High”.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Zestaw solidnych gniazd.

 

 

Podobnie jak w przedwzmacniaczu, w torze sygnałowym nie znajdziemy kondensatorów. Na wejściu zastosowano komplementarne tranzystory JFET, zaś sterujące to MOSFET-y. W stopniu końcowym pracuje 18 parowanych tranzystorów bipolarnych, z których uzyskano moc 400/800/1200 watów przy obciążeniu 8, 4 i 2 Ω. Toroidalny transformator zasilający 1,9 kVA umieszczono w ekranującej puszce z napisem „Parasound”. Dla stopnia mocy przewidziano elektrolity Nichicon Gold Tune, o łącznej pojemności 132000 µF. W wyposażeniu producent dodaje gruby przewód zasilający, lutowany cyną z dodatkiem srebra.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Pozłacane gniazda RCA Vampire
i profesjonalne XLR-y Neutrika.
Zdublowane wejścia RCA/XLR,
przełączane hebelkiem.

 

 

Konfiguracja
Referencyjny zestaw Parasounda współpracował z kilkoma modelami kolumn: Monitor Audio Gold 300, Audiovector SR3 Avantgarde i DALI Epicon 8. Źródłem sygnału był odtwarzacz CD/SACD Marantz SA-10. Parasoundy były połączone przewodami Acrolink A2080 albo AudioQuest Diamond (XLR-y) oraz Monster Sigma Retro Gold lub Straight Wire Serenade II (RCA). Co ciekawe, zmiany okablowania nie były dla dźwięku tak znaczące, jak to bywało w przypadku innych recenzowanych urządzeń. Przewód głośnikowy to znów Monster Sigma Retro Gold.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Osobna regulacja
wzmocnienia dla każdego kanału.
Poręczna gałka potencjometru.

 

 

Wrażenia odsłuchowe
Zastanawiałem się, czy wysoka moc monobloków znajdzie odzwierciedlenie w brzmieniu. Wygląda na to, że tak, ponieważ pierwszym, co zauważyłem, była wyjątkowa lekkość muzyki. Usłyszałem dźwięki tak, jakby w ogóle nie przechodziły przez elektroniczne podzespoły, a znalazły sobie „obejście” i prosto ze studia trafiały do pomieszczenia odsłuchowego. Wrażenie obcowania z muzyką na żywo jest zjawiskiem bardzo pożądanym przez audiofilów. W przypadku Parasoundów ten efekt okazuje się intensywny.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Na lekko zaokrąglonym
froncie napis „THX Ultra 2”.

 

 

Zaraz za lekkością, której nie należy rozumieć jako odchudzenia dźwięku, idzie przestrzeń. Tercet Parasounda kreuje ją pewnie i wyraziście. Nie rozdmuchuje sceny dźwiękowej do nienaturalnych rozmiarów, ale kontrastuje umieszczone na niej instrumenty tak, że łatwo je wyodrębnić i ulokować.
Topowy zestaw Parasounda tworzą niezwykle muzykalne stwory, które usposobienie bestii łagodzą kulturą, zaś w ukazywaniu niuansów potrafią nawet być delikatne.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Gigantyczny transformator
toroidalny; gęsto upakowane wnętrze.

 

 

Bas jest trzymany na krótkiej smyczy. Choć czasem wyrywa się do przodu, to ułamek sekundy później przysiada, by dać się pogłaskać. Wysokie tony wybrzmiewają swobodnie i dobitnie, choć nie znajdziemy w nich nawet krzty przesady. A średnica? Tu muszę się zadumać, bo średnica jest bajeczna. Nasycona, słodko-gorzka, ciepło-chłodna, namacalna i ulotna zarazem. Pomieszanie z poplątaniem? Nie, po prostu ma najlepsze cechy, jakich zapragniemy. Ujmuje bogactwem barw. Tych subtelnych, impresjonistycznych, jak i ostrych, konturowych, o ile się w muzyce pojawią. W połączeniu z realistycznie odwzorowaną sceną i dokładną lokalizacją źródeł dźwięku tworzą one wrażenie ogólne, które określiłbym jako „atrakcyjność brzmienia”. Tak, Parasound to bardzo atrakcyjny i wciągający wzmacniacz. Dobrze się go słucha, a pojawiający się w trakcie przeglądu płytoteki uśmiech nie jest przypadkowy.

052 059 HIFI 04 2018 002

Cztery kondensatory
elektrolityczne Nichicon Gold Tune,
po 33000 μF każdy.

 

 

Mając serce systemu o takim potencjale, chciałoby się przesłuchać wszystkie ulubione płyty, te śpiewane i grane, zarejestrowane na żywo i w studiu. Sięgnąłem po jedną z najciekawszych – „River: The Joni Letters” pianisty Herbiego Hancocka, nagraną w różnych składach. To nie jest audiofilska realizacja, ale miały być te ulubione. Dźwięk fortepianu Fazioli z uchyloną klapą jest lekko matowy, ale wielobarwny. Ostre frazy saksofonu sopranowego Wayne’a Shortera kontrastują z atłasowym, gładkim głosem Nory Jones w utworze „Court and Spark”. Czynele perkusji Vinniego Colaiuty swobodnie wybrzmiewają w przestrzeni. Chwilami uderzenia sypią się jak kupowane na kilogramy gwoździe. Kontrabas Dave’a Hollanda schodzi nisko; to pomrukuje czule, to odmierza czas z precyzją szwajcarskiego zegarka. A w finale saksofon roztkliwia się nad urokiem tego tematu.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Do wyboru wejście RCA
albo XLR, przełączane hebelkiem.

 

 

Zachwycająca Tina Turner w „Edith and the Kingpin” śpiewa głosem, który zdzierała na stadionach i w halach całego świata, a także w warszawskim klubie „Stodoła”, kiedy po przerwie w karierze wracała do formy. Trochę w jej śpiewie bluesa, jazzu i soulu, a przede wszystkim – bogactwo i siła artykulacji. Wokalna legenda dopinguje zespół do gry w jazzowym niebie, a wszystko jest czytelne jak na dłoni. Joni Mitchell śpiewa „Tea Leaf Prophecy”. Ileż kolorów i odcieni ma paleta malarza, który tworzył tę muzykę… Słuchałbym jej bez końca, ale musiałem sprawdzić, jak topowy Parasound poradzi sobie z Minnesota Orchestra utrwaloną przez prof. Keitha O. Johnsona na taśmie analogowej. Transfer na płytę SACD „Exotic Dances from the Opera” (Reference Recordings) kryje w sobie potęgę i dynamikę, z której wydobyciem JC 2 BP/JC 1 poradziły sobie swobodnie. Są tu momenty, że trzeba się trzymać fotela, bo orkiestra brzmi jak w filharmonii.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Tutaj się raczej nie pogubimy.

 

 

Parasoundy nie są specjalnie wybredne, jeśli chodzi o jakość realizacji, choć te audiofilskie, pochodzące chociażby z wytwórni Chesky Records czy Reference Recordings, błyszczą. Album „Musica sacra”, wydany przez Opus 3, przeniósł mnie do kościoła z chłodnymi, kamiennymi murami. Pogłos chóru daje wyobrażenie o wielkości świątyni. Omnibus Wind Ensemble, z płyty „Opus 3 Showcase”, cyzeluje frazy uwertury do opery „Carmen” Bizeta. Instrumenty smyczkowe Zetterqvist String Quartet są namacalne – czuje się drżenie ich pudeł rezonansowych, jakby się ich dotykało. „Bolero” Ravela, zagrane na kościelnych organach przez Mattiasa Wagera z towarzyszeniem perkusisty Andersa Astranda, zachwyca bogactwem najniższych i najwyższych oktaw. Preamp JC 2 BP aż się prosi, by go podkręcić, a wtedy monobloki JC 1 ożywają i potrafią ryknąć jak lwy.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Różne opcje włączania
urządzenia, a obok – przełącznik
prądu spoczynkowego
tranzystorów końcowych.

 

 

Słabo nagranych płyt Parasound nie odsądza od czci i wiary tylko dlatego, że spartaczył je realizator. Myślę, że nawet daje im fory, wydobywa miłe brzmienia z wyblakłych gitar, a wycofane głosy przysuwa do przodu, żebyśmy je lepiej słyszeli. Za pośrednictwem tego zestawu każdego repertuaru daje się słuchać z przyjemnością. Wiele jej sprawił mi stary jazz, zremasterowany przez legendarnego Rudy’ego van Geldera. Realizacje z lat 50. i 60. XX wieku mają ducha, którego brakuje wielu współczesnym. Zestaw JC 2 BP/JC 1 potrafi go pięknie zaprezentować. I wcale nie trzeba słuchać głośno, by delektować się pełnią zalet.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Zamontowane blisko siebie
terminale głośnikowe nie ułatwiają
instalacji widełek.

 

 

Monobloki JC 1 są stworzone do produkowania nieokiełznanej mocy, którą JC 2 BP nasyca barwami. Wydobył ich więcej nawet z lampowej końcówki Cary Audio CAD-300sse, a to już wyczyn nie lada. Tranzystory w przedwzmacniaczu i lampy w końcówce mocy? To zakrawa na łamanie podstawowych zasad, ale przynosi zaskakujące efekty. Przestrzeń zyskuje wyraziste kontury, a bas – kontrolę, z którymi to aspektami 300B radzą sobie nie najlepiej. Muzyka ożywa mocą tranzystorów, zachowując czar szklanych baniek.

052 059 HIFI 04 2018 002

 Lekki plastikowy pilot
z najważniejszymi funkcjami.

 

 

Konkluzja
Trudo będzie znaleźć wzmacniacz dzielony tej klasy za taką kwotę. Nie jestem nawet pewny, czy to w ogóle możliwe. Jeśli jej nie macie, polecam przynajmniej przedwzmacniacz, a zmieni wasze podejście do nagrań. Słuchając zaś tercetu Parasounda, zakochacie się w ulubionych artystach na nowo i przeżyjecie z nimi muzyczną ekstazę. Bezcenne!

 

2018 05 30 12 18 02 052 059 HIFI 04 2018.pdf Adobe Reader

 

 

Janusz Michalski
Źródło: HFM 04/2018


Pobierz ten artykuł jako PDF