fbpx

HFM

artykulylista3

 

Accuphase E-350/E-360/E-370

078 085 Hifi 12 2017 001
Nie da się ukryć, że recenzent sprzętu hi-fi ma w sobie coś z sommeliera. Wytęża zmysły, nasłuchuje, ogląda pod światło, krzywi się, po czym – po licznych porównaniach, odsłuchach i oględzinach – ociera pot z czoła i wpisuje w tabelkę odpowiednią liczbę gwiazdek. A potem dowiaduje się, że inni i tak wiedzą lepiej.

Mimo przeciwności losu, hi-fi-somelierzy się nie oszczędzają. Najlepszym dowodem jest właśnie niniejszy test, w ramach którego stanęły obok siebie aż trzy wysmakowane wzmacniacze. Szlachetne i dobrze zbudowane, niczym dobre chianti. W dodatku na oko niemal identyczne, ponieważ różni je tylko rocznik. Kraj pochodzenia, producent, apelacja, barwa oraz moc pozostają te same. Aby utrudnić recenzującemu zadanie, producent od dawna deklaruje, że unika rewolucyjnych zmian, tak w dziedzinie konstrukcji, jak i brzmienia. Z drugiej strony, skoro wprowadza kolejne wcielenia udanego modelu (drugiego od dołu), to coś musi ulegać zmianie.



Gdzie więc tkwi haczyk? Gdzie szukać różnic? Czy warto inwestować w nowy rocznik, czy lepiej pozostać przy starszym? Szykuje się nam smakowity panel degustacyjny.


Budowa
Opisywanie audiofilom wzmacniaczy Accuphase’a to jak objaśnianie Małyszowi, z czego składają się narty. Kanciaste obudowy w kolorze szampańskim kojarzy każdy miłośnik sprzętu grającego, a niejeden wzdycha do nich w marzeniach. Japończycy nigdy nie lubili się ograniczać i obca jest im europejska idea urządzeń minimalistycznych. Mamy tu zatem wszystko, czego dusza zapragnie, choć całe bogactwo dodatkowych funkcji zostało (wstydliwie?) ukryte pod dostojnie opadającą klapką.

078 085 Hifi 12 2017 002Wytrzymałe przekaźniki
używane w telekomunikacji
to cecha zarówno E-360, jak i E-370.

 

 

Front prawdopodobnie nie zmienił się od czasu zwycięstwa Japończyków pod Cuszimą. Od zawsze zawiera dwa symetrycznie rozmieszczone pokrętła. Lewym wybieramy źródło, prawym robimy głośniej lub ciszej. Oczywiście, słowo „pokrętło” brzmi szalenie topornie i ani na jotę nie oddaje przecudownie gładkiej faktury aluminium i przyjemnego oporu, jaki stawia mechanizm, kiedy regulujemy głośność. Niepowtarzalna bezwładność wielkich, toczonych gałek to coś, co doskonale znają miłośnicy dopieszczonych urządzeń z lat dziewięćdziesiątych. Producent zadbał nawet o takie szczegóły, jak delikatne podfrezowanie krawędzi, które wypolerowano na wysoki połysk.

078 085 Hifi 12 2017 002Końcówki mocy w oddzielnym
ekranowanym pokoiku;
zasilacz zamknięty w puszce.
Watów nam na pewno nie zabraknie.

 

 

Centralne miejsce zajmują podświetlane wskaźniki wychyłowe, pokazujące poziom wysterowania. Pod nimi ulokowano szereg diod sygnalizujących załączenie dodatkowych funkcji, takich jak pętla magnetofonowa, moduł gramofonowy czy bezpośrednie wejście do końcówki mocy.
Wyświetlacz jest jednym z tych elementów, które latami podlegały przeobrażeniom. W E-350 mamy jedynie blado podświetlone wskaźniki. Gdyby jednak komuś było za jasno, może je odłączyć specjalnym przyciskiem. U następcy – E-360 – doszedł element wręcz rewolucyjny (a jakże, czerwony) – alfanumeryczny wskaźnik, wyskalowany w decybelach. Jego akurat nie da się wyłączyć, choć jarzy się na tyle dyskretnie, że nie powinien przeszkadzać w nocnych odsłuchach. Możemy mieć za to problem z odczytem wartości, jeśli odejdziemy od wzmacniacza dalej niż na dwa metry. I wreszcie – prawdziwy przełom! Kontrrewolucja! W najnowszym wcieleniu „trzysetki” mamy wyraźnie podświetlone wskaźniki i jeszcze wyraźniejszy wskaźnik alfanumeryczny. Każdą wartość da się odczytać z daleka i wszystko można wygasić.

078 085 Hifi 12 2017 002Klasyka gatunku
w najlepszym wydaniu.

 

 

Na przedniej ściance znajdziemy jeszcze, ulokowany po prawej stronie, włącznik zasilania (trybu stand by brak), a po przeciwnej – przycisk do skokowego ściszania oraz wyjście słuchawkowe.
Tu mała dygresja. Wiele już napisano, także na naszych łamach, o niewątpliwych przewagach osobnych wzmacniaczy słuchawkowych nad „graniem z dziurki”. Wygląda jednak na to, że inżynierowie z Accuphase’a nieszczególnie się naszymi uwagami przejęli. Mogę stwierdzić z ręką na sercu, że nawet po podłączeniu bardzo wymagających, wysokoomowych słuchawek Beyerdynamica DT 880 i nie mniej wymagających AKG 701, brzmienie, jakie uzyskałem z owej „dziurki”, mogło zawstydzić niejeden drogi wzmacniacz słuchawkowy. Uwaga ta dotyczy wszystkich trzech modeli z naszego testu. Pod tym względem Accuphase pozostaje niedościgłym wzorem dla innych firm.

078 085 Hifi 12 2017 002Najnowszy produkt z Jokohamy
poznacie po mocniej podświetlonych wskaźnikach
wychyłowych i wyraźniejszym wyświetlaczu alfanumerycznym.

 

 

Ponieważ zarówno z przodu, jak i z tyłu wszystkie trzy wcielenia „trzysetki” wyglądają jak trojaczki jednojajowe, trzeba naprawdę wprawnego oka, żeby rozróżnić, który jest który. Najłatwiej rozpoznać E-370, ponieważ obok przycisku do ściszania na przedniej ściance pojawiła się funkcja konturu, czyli podbijania skrajów pasma przy cichym słuchaniu. Nieco więcej zmian zauważymy po uchyleniu klapek. W E-350 postawiono na idealną symetrię – mamy po trzy pokrętła po lewej i prawej stronie, a pośrodku – sześć karnie rozmieszczonych przycisków. Wydawać by się mogło, że obsłużą prawie wszystko – regulację tonów niskich i wysokich, balans, pętlę magnetofonową, tryb mono, dołączanie dodatkowych wyjść głośnikowych, przedwzmacniacz korekcyjny… A właśnie, że nie! U następców doszły jeszcze: odwracacz fazy, rozbudowane sterowanie wyświetlaczem, wyjście do końcówki mocy oraz – znak czasów. W E-370 mamy przycisk uruchamiający wewnętrzny DAC z wejściem USB

078 085 Hifi 12 2017 002Opcjonalny DAC i przedwzmacniacz
korekcyjny można uruchomić
z przedniej ścianki.

 

 

. Można go zainstalować opcjonalnie. W dwóch nowszych wzmacniaczach zachowano symetrię manipulatorów, zmieniając jednak ich układ – pośrodku znajdują się trzy pokrętła, po bokach po sześć przycisków. Uruchomienie najważniejszych funkcji jest sygnalizowane zapaleniem się odpowiedniej diody na wyświetlaczu. Wszystko jest tak klarownie opisane, że nie będzie potrzeby sięgać po instrukcję obsługi.

078 085 Hifi 12 2017 002Japończycy nigdy nie wstydzili się
korektorów barwy, ale pozostawili
użytkownikowi wybór.

 

 

Na tylnych ściankach, zaprojektowanych z niezwykłą starannością, też nie dopatrzymy się większych różnic. W E-350 użytkownik ma do dyspozycji podwójne wejście XLR, cztery wejścia liniowe RCA, dwie pętle magnetofonowe, wejście do końcówki mocy oraz wyjście z przedwzmacniacza. Jedyne, co uległo zmianie w nowszych modelach, to  dołożenie piątego wejścia liniowego kosztem pętli magnetofonowej. Funkcjonalność wzmacniaczy można rozszerzyć, dokupując karty z przetwornikiem c/a, przedwzmacniaczem gramofonowym lub po prostu dodatkowym wejściem liniowym.

078 085 Hifi 12 2017 002Puryści mogą po prostu
nie dotykać przycisku „tone”.

 

 

Wnętrza
Budowa wewnętrzna naszej trójki – na oko identyczna – to przykład wykwintnej inżynierskiej elegancji. Cały układ podzielono na pięć odseparowanych od siebie stref. Są przedzielone ściankami, które pełnią dwojaką funkcję – ekranują i usztywniają. Pośrodku, na specjalnej podstawie antyrezonansowej, umieszczono spory transformator, zamknięty w metalowej puszce. Po obu jego stronach ulokowano płytki końcówki mocy, a tuż nad nim (patrząc z góry) – dwa gigantyczne kondensatory Nichicona. Pracujący za osobną przegrodą niebieski potencjometr Alpsa wykorzystano dość nietypowo. Służy on bowiem tylko do ustalania położenia pokrętła regulacji siły głosu. W zastosowanym tu systemie AAVA sygnał, po przejściu przez selektor źródeł, zostaje od razu zamieniony z napięciowego na prądowy i nie jest – tak jak w klasycznym układzie – tłumiony w potencjometrze i wzmacniany w końcówce. Zajmują się tym wyspecjalizowane układy elektroniczne.

078 085 Hifi 12 2017 002Mały detal, a cieszy.
Podfrezowane i wypolerowane
na błysk krawędzie aluminiowych
pokręteł. Aż przyjemnie dotknąć.

 

 

Selektor wejść to hermetycznie zamknięte przekaźniki o podwyższonej żywotności, które zaprojektowano do pracy w urządzeniach telekomunikacyjnych. Tuż obok nich, w tej samej przegrodzie, znalazła się niewielka płytka z obwodami wyjść głośnikowych.
Co się zatem zmieniło na przestrzeni lat? Przede wszystkim, poprawiono wydajność zasilacza, podnosząc pojemność filtrującą z dwudziestu do trzydziestu tysięcy mikrofaradów. Choć moc każdej „trzysetki” to nominalnie 100 W/8 Ω, to tylko w przypadku E-370 możemy liczyć na 150 W przy spadku obciążenia o połowę.

078 085 Hifi 12 2017 002Accuphase E-350

 

 

W rzeczywistości, jak pokazują niezależne pomiary, moc jest jeszcze większa i bez problemu osiąga 200 W przy czterech omach. Uważna lektura specyfikacji urządzenia dowodzi także, iż producent przykłada dużą wagę do obniżenia szumów i zniekształceń. W E-370 skrócono drogę sygnału, ulepszono i tak już nowatorski system AAVA i zmniejszono impedancję wejściową wzmacniacza, dzięki czemu stosunek sygnału do szumu poprawił się o kolejne trzy decybele. Na płytce zabezpieczającej wyjścia głośnikowe przed zwarciem i przesterowaniem nie znajdziemy już przekaźników mechanicznych, lecz przełączniki półprzewodnikowe na tranzystorach MOS-FET.

078 085 Hifi 12 2017 002Accuphase E-360

 

 

Końcówka mocy i przedwzmacniacz to teraz dwa całkowicie niezależne układy, które z powodzeniem można wykorzystywać oddzielnie, sterując nimi z pilota bądź z przedniej ścianki. Obniżono też impedancję wyjściową końcówki mocy, dzięki czemu uzyskano wysoki współczynnik tłumienia: 400.
Na papierze i we wnętrzu urządzenia wszystko to wygląda imponująco, ale nie daje nam odpowiedzi na najważniejsze pytanie – czy poprawa opisanych powyżej parametrów przekłada się wyraźnie na brzmienie, czy jest jedynie popisem inżynierskiego kunsztu? Posłuchajmy.

078 085 Hifi 12 2017 002Accuphase E-370

 

 

Konfiguracja
Wszystkie trzy wzmacniacze zostały przetestowane z identycznym sprzętem towarzyszącym i w tym samym pomieszczeniu odsłuchowym. W roli źródła wystąpił tandem Primare CD31 (transport) i Hegel HD 25 (DAC), podłączony zbalansowanymi przewodami Sommer Cable. Accuphase’y napędzały Dynaudio Contoury 1.8, a sygnał do nich płynął za pośrednictwem Nordostów Red Dawn.

078 085 Hifi 12 2017 002E-350 z opuszczoną klapką

 

 

Zasada degustacji była prosta: najpierw, korzystając z tego samego repertuaru, smakujemy każdego „japończyka” z osobna, zaczynając od najstarszego. Po kilku tygodniach stawiamy wszystkie obok siebie (tak, zmieściły się!) i przystępujemy do porównań bezpośrednich, słuchając tego samego utworu na różnych wzmacniaczach. Przyznam, że ostatnia opcja była też rodzajem planu awaryjnego, w razie gdybym nie wychwycił większych różnic, słuchając wzmacniaczy w dłuższym odstępie czasu.

078 085 Hifi 12 2017 002E-360 z opuszczoną klapką

 

 

Wrażenia odsłuchowe
E-350
Zaprawdę powiadam wam: wszystko, co o nim kiedykolwiek napisali, jest szczerą prawdą. A pisali zawsze w kontekście lampy, ponieważ nie było na świecie recenzenta, który nie porównałby „trzysta pięćdziesiątki” a to do KT88, a to do EL34, a nawet – w skrajnych przypadkach – do triodowych układów single-ended. Trudno mi zająć tzw. stanowisko odrębne, ponieważ E-350… naprawdę gra jak lampa.

078 085 Hifi 12 2017 002E-370 z opuszczoną klapką

 

 

Uwagę każdego słuchacza zwrócą ogromna kultura przekazu, wyraźne ocieplenie dźwięku i złagodzenie skrajów pasma, dzięki czemu brzmienie jest niezwykle przyjazne i relaksujące. Olbrzymie wrażenie robią wokale – pełne, aksamitne, o miękkiej fakturze i podane lekko do przodu. W tym przypadku naprawdę trudno uwierzyć, że mamy do czynienia z rasowym wzmacniaczem tranzystorowym. Skraje pasma dopełniają łagodne, choć zaskakująco szczegółowe wysokie tony (rozdzielczość jest dobra, choć zauważamy ją niejako mimochodem) oraz ciepły i całkiem żwawy bas. Stanowi on doskonałą podstawę, na której jest zbudowana cała reszta muzycznej konstrukcji. Przestrzeń jest przepiękna – otula nas i wychodzi szeroko na boki. Może jedynie głębia ostrości jest tym aspektem, który konstruktorzy sobie odpuścili. Wystarczy jednak to, co się dzieje w bliższych planach, by niejeden słuchacz został całkowicie oczarowany.

078 085 Hifi 12 2017 002Wiadomo, że dobry klient
to taki, który wie, czego chce.
Ale w tej sytuacji chyba większość miałaby kłopot z decyzją.

 

 

Jak nietrudno się domyślić, E-350 nie jest demonem dynamiki i raczej nie poleciłbym jej fanom AC/DC. Nie znaczy to, że brzmienie jest spowolnione i rozwlekłe. Raczej, że można znaleźć multum urządzeń w podobnej cenie, które biją Accuphsase’a na głowę szybkością narastania i wygaszania impulsów, zejściem i punktualnością basu, ale… akurat to, co w E-350 najbardziej wartościowe, kryje się między dźwiękami. Czarne jak smoła tło, niepowtarzalna atmosfera, dojmujące poczucie autentyzmu. To wszystko sprawia, że wzmacniacz, mimo swoich wyraźnych ograniczeń i tak ogrywa większość urządzeń w tej samej cenie. Góruje nad nimi muzykalnością i niepowtarzalnym, intymnym nastrojem, który potrafi wykreować w stosownym repertuarze. Tego nie pokaże nam żadna tabliczka znamionowa. To trzeba po prostu usłyszeć.

078 085 Hifi 12 2017 002Najstarszy wzmacniacz poznamy
po czerwonych przekaźnikach.

 

 

E-360
Brzmienie E-360 w zasadzie nie powinno nikogo zaskoczyć, ponieważ jest logicznym rozwinięciem cech poprzednika. Zupełnie, jakby przyszedł naczelny inżynier Accuphase’a i powiedział zespołowi z Działu Wzmacniaczy Zintegrowanych: „Słuchajcie, chcecie przejść do Działu Końcówek? To pokażcie, co potraficie. U następcy E-350 wszystko ma być tak samo, ale ma być tego więcej. Gęściej, głębiej, szerzej, dosadniej. No i w ogóle, pod każdym względem lepiej. Ale charakter ma zostać ten sam”.

078 085 Hifi 12 2017 002E-360 przekaźniki do załączania wejść są białe i tak już zostanie

 

O tym, że ów karkołomny cel został osiągnięty, zaświadczył odsłuch mojego ukochanego albumu Tori Amos, „Unrepentant Geraldines” – genialnego pod względem muzycznym i referencyjnie nagranego. Już pierwsze takty otwierającego utworu „America” pokazały, że mamy do czynienia z wyraźnie lepszą detalicznością, przestrzenią (jest głębia!) i dynamiką. Bas schodzi znacznie niżej i choć nadal nie jest wzorcem szybkości, to stał się bardziej dosadny, mocniejszy i lepiej trzymany w ryzach (w tym przypadku puszczenie na cały regulator „Enter Sandman” Metalliki nie będzie już niestosowne). Za to wokal Tori…  lampowy czar poprzednika na szczęście się nie zmienił. Owszem, malkontenci mogą narzekać, że średnica została nieco „dopalona” i zapewne będą mieli rację. Ale z drugiej strony, dlaczego nie podkreślić cechy, która jest naprawdę wybitna? Barwa i plastyczność ludzkich głosów zostały tu podane w sposób wzorcowy.

078 085 Hifi 12 2017 002Aptekarska precyzja w japońskim wydaniu. Przy wyjściach
kolumnowych nie widać cewek.
Zapewne właśnie dzięki temu
spadła impedancja i wzrósł damping factor.

 

 

To jednak nie koniec atrakcji. Dół i niższa średnica zyskały na mięsistości i energii, dzięki czemu sekcja rytmiczna zabrzmiała o wiele żwawiej niż za pośrednictwem E-350. W balladzie „Weatherman” niskie oktawy fortepianu nabrały rozmachu, ale też były bardziej czytelne. Bezpośrednie porównanie wykazało, że „trzysta sześćdziesiątka” maluje dokładniejszy obraz, zachowując ciepło i muzykalność poprzedniczki. Z kolei, gdy do odtwarzacza powędrowały płyty Arta Peppera, okazało się, że nowszy Accuphase potrafi zaprezentować swoje zalety nawet w monofonicznych nagraniach sprzed ponad sześćdziesięciu lat! W brzmieniu było mnóstwo przestrzeni, a dźwięk saksofonu Arta pozostał aksamitny i przyjazny, choć jednocześnie miał w sobie charakterystyczną dla stylu tego muzyka zadziorność.

078 085 Hifi 12 2017 002E-350 wyróżniają dwie pętle
magnetofonowe.

 

 

Powrót do E-350 sprawił, że skrzący się energią West Coast Jazz jakby nieco przygasł. Wyraźnie pogorszyła się rozdzielczość, zwłaszcza na dole, który zaczął się lekko kotłować. Saksofon, choć nadal wyraźny, delikatnie zlewał się z tłem, a kontury dźwięków uległy lekkiemu rozmazaniu. „Z E-360 lepiej pod każdym względem!” – zapisałem w notatkach. I tego będę się trzymał.

078 085 Hifi 12 2017 002W E-360 znikła jedna z pętli,
a pojawiło się piąte wejście liniowe

 

 

E-370
Ta przestrzeń jest tak piękna, że nawet jeśli nie jesteśmy skłonni do egzaltacji, to i tak się wzruszymy. Będą to oczywiście łzy radości, ponieważ do tej pory takie cuda gwarantowały przede wszystkim konstrukcje dzielone. I to w zestawieniach, w których sam przedwzmacniacz kosztował więcej niż E-370.
Rozmach, nieskrępowana swoboda i hektary powietrza składają się tu na prawdziwie holograficzny spektakl „Made in Japan”. Spektakl, dodajmy, szalenie naturalny, ponieważ w żadnym razie nie stwierdziłem, żeby przestrzeń sztucznie napompowano, chcąc zrobić na słuchaczu wrażenie. Faktem jest jednak, że w stosunku do poprzedników wyraźnie ją „przeprojektowano”. Całość muzycznych zdarzeń została odsunięta w głąb i zaprezentowana w znacznie szerszym planie – trochę tak, jakbyśmy zamienili standardowy obraz telewizyjny 4:3 w panoramiczny. Muzycy mają wokół siebie znacznie więcej miejsca, co zapewnia im swobodę ruchów. Bez trudu prześledzimy bliższe i dalsze plany, co w przypadku dobrze zrealizowanych nagrań zamienia się w ucztę dla uszu.

078 085 Hifi 12 2017 002E-370 ma układ gniazd identyczny jak E-360. Wyjście zasilania
dla urządzeń o niskim poborze prądu nie występuje w egzemplarzach
na rynki europejskie.

 

 

Znów udało się poprawić dynamiczne właściwości wzmacniacza. Dzięki temu nie ma on praktycznie żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o dobór repertuaru. Możemy słuchać zarówno rockowych kawałków, jak i „Symfonii Tysiąca” Mahlera. Nie jest to, oczywiście, ostatnie słowo w tej dziedzinie, niemniej szybkość narastania i wygaszania impulsów może imponować. Nie zauważyłem pod tym względem większych różnic w porównaniu ze wzmacniaczem odniesienia, mimo że Gryphon Callisto 2200 dysponuje dwukrotnie wyższą mocą.
Jednak – w przeciwieństwie do E-360 – omawiane urządzenie nie jest po prostu jakościowym rozwinięciem cech poprzednika. Tym razem japońscy inżynierowie zdecydowali się zmienić układ akcentów i postawili na analityczność w całym paśmie. Starsze Accuphase’y grają bardziej syntetycznie, „na okrągło”, detale pokazując niejako od niechcenia. Tutaj muzyczne zdarzenia są podane o wiele mocniej i bardziej zdecydowanie, choć nie ma oczywiście mowy o „żylecie”, psującej przyjemność słuchania. To nadal brzmienie wysokiej próby, tyle że bez owych miłych miękkich konturów, do jakich przyzwyczaili nas poprzednicy.
Mimo że trudno się tu dopatrzyć ciepła, od jakiego wyszliśmy w E-350, to usłyszymy, a wręcz – ze względu na świetną przestrzeń – zobaczymy więcej i wyraźniej.

078 085 Hifi 12 2017 002Zgaduj zgadula – który jest który?
E-350 ma zdublowaną pętlę
magnetofonową i o jedno wejście
liniowe mniej. Za to wieść niesie,
że pozostałych dwóch nie rozróżnia
nawet sam właściciel Accuphase’a.

 

O tym, jak trudny jest wybór między dźwiękową syntezą a analizą, przekonał mnie odsłuch wybitnej płyty zespołu Collegium Vocale z pieśniami Wacława z Szamotuł. E-360 sprawiał, że kwartet wokalny brzmiał jak jeden, idealnie zestrojony organizm. Łagodnie płynące głosy miały w sobie przyjemną miękkość i soczystość, jakich nie kojarzymy ze wzmacniaczami półprzewodnikowymi. Jedyne, co mogłoby ulec poprawie, to separacja rejestrów, które momentami nadmiernie się ze sobą zlewały. Nie obraziłbym się też za nieco więcej powietrza na scenie.
Po przełączeniu na E-370 artyści cofnęli się o kilka kroków i stanęli w znacznie większych odstępach. Zanim jeszcze zabrzmiały pierwsze dźwięki, już można było usłyszeć – a raczej wyczuć – kubaturę pomieszczenia i jego właściwości akustyczne. Głosy zostały podane dobitniej i wyraźniej, z mocniej zaznaczonymi sybilantami. Nadal były nasycone i mięsiste, choć już nie czarowały łagodnością. Za to tym razem można było bez problemu śledzić każdy rejestr i szczegół interpretacji. Najdrobniejsze detale zostały doświetlone.

078 085 Hifi 12 2017 002Accuphase mocno wierzy
w bi-wiring. Z jednego wzmacniacza
można też zasilić drugą parę kolumn,
stojących w innym pomieszczeniu.

 

Pytanie o to, co lepsze, z góry uchylam.

 

078 085 Hifi 12 2017 002Dwa wejścia symetryczne
we wzmacniaczu zintegrowanym
to rzadki widok

 

 


Konkluzja
Najstarszy rocznik okazał się najłagodniejszy, doskonale zbudowany, lecz angażujący zmysły tylko na tyle, by nie wyrwać nas z przyjemnego błogostanu. Młodszy wyraźnie do niego nawiązywał, choć pojawiły się w nim mocniejsze, wyraźniej zaznaczone akcenty, a kompozycja smaków nabrała wyrazistości.
I w końcu rocznik najmłodszy – atakujący zmysły, rozbuchany i domagający się atencji dla szczegółów. Każdy polecam na inny wieczór i odmienny nastrój.
To co – zapakować wszystkie trzy?

Accuphase

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



















 

 

Bartosz Luboń
Źródło: HFM 12/2017


Pobierz ten artykuł jako PDF