fbpx

HFM

artykulylista3

 

Cary Audio SI-300.2d

5459042017 001

Mówisz: „Cary”, myślisz: „lampy”. Ale w ofercie amerykańskiej firmy znajdziemy także tranzystory, których brzmienie ma się wpisywać w firmową estetykę.

Cary Audio powstało w 1989 roku w Raleigh, w stanie Karolina Północna. Jest znane głównie z produktów lampowych. Szybki rzut oka na katalog to potwierdza, ponieważ nie brak w nim końcówek mocy czy przedwzmacniaczy wyposażonych w te fotogeniczne bańki. Znajdzie się w nim jednak również kilka produktów tranzystorowych i urządzeń sieciowych oraz przetwornik c/a. Niedawno dołączył do nich zintegrowany wzmacniacz SI-300.2d.




SI-300.2d
Nowe urządzenie Cary Audio śpiewa, klaszcze i stepuje; robi chyba wszystko i aż głowa boli na samą myśl o jego rozlicznych funkcjach. W jednej obudowie zamknięto stereofoniczną końcówkę mocy, przedwzmacniacz oraz przetwornik c/a. Całość dopełniają funkcje sieciowe, ponieważ SI-300.2d, za pomocą Ethernetu, można połączyć z serwerem plików i odtwarzać zgromadzone na nim zasoby muzyczne. Przewidziano również możliwość przesłania muzyki za pośrednictwem wbudowanego odbiornika Bluetooth, zgodnego ze standardem aptX. W efekcie otrzymujemy kombajn, który do pracy potrzebuje jedynie pary kolumn i smatfonu, tabletu lub komputera. Nic nie stoi także na przeszkodzie, by wykorzystać bardziej konwencjonalne źródła sygnału, takie jak choćby odtwarzacz CD.

5459042017 002Końcówka mocy.

Budowa
SI-300.2d prezentuje się jak na amerykańską i mocno rozbudowaną integrę wagi ciężkiej przystało. Jest duży, a proste wzornictwo, choć nieco toporne, może się podobać.
Front to gruba sztaba szczotkowanego aluminium o delikatnie zaokrąglonych krawędziach. W oczy rzucają się dwa elementy: pokazujący niebieskie znaki monochromatyczny wyświetlacz oraz wskaźniki wysterowania, osobno dla każdego kanału. Te wstawki teoretycznie powinny być praktyczne i atrakcyjne dla oka, ale się nie sprawdzają. Podświetlono je zupełnie inaczej, co zaciera ich czytelność. Palący się dyskretnie na niebiesko ekran cyfrowy kontrastuje ze znacznie jaśniejszym sąsiadem. W efekcie, siedząc dalej, nie można odczytać żadnego z nich.
Srebrna ramka dookoła tych dodatków sprawia wrażenie nie do końca wyszlifowanej, jakby wyjęto ją z tańszych produktów. Duże pokrętło regulacji głośności działa płynnie, ale ma kilkumilimetrową odchyłkę od osi głównej. Można to było zmontować staranniej, zwłaszcza że cena wzmacniacza nie jest niska.

5459042017 002W środku jest ciasno.

Przy dolnej krawędzi SI-300.2d ulokowano podświetlany na niebiesko włącznik oraz 15 przycisków, podzielonych na trzy grupy. W pierwszej mieszczą się takie funkcje jak przyciemnienie, włączenie konwertera częstotliwości próbkowania, wyciszenie czy aktywacja wejścia bezpośrednio do końcówki mocy. Ta ostatnia funkcja przyda się w instalacjach kina domowego. Wzmacniacz stereo pracuje wtedy pod kontrolą zewnętrznego procesora AV i obsługuje kanały główne. To praktyczne, bo nie trzeba przepinać kabli i można bezboleśnie zintegrować dwa systemy.
Dwie następne grupy to selektory wejść cyfrowych i analogowych. Niestety, wciśnięcie jednego przycisku powoduje, że większa część szeregu się zapada. Na szczęście, nie dochodzi do aktywacji dwóch funkcji w tym samym czasie, ale nie jest to na pewno wzór dbałości o szczegóły.

5459042017 002Transformator.

Na tylnej ściance znajdują się solidne terminale głośnikowe w przezroczystych płaszczach. Przyjmą każdy rodzaj wtyczek. Poniżej widać wejścia analogowe: dwa XLR-y i dwa RCA. Obok umieszczono w sumie trzy grupy gniazd. Na samej górze mamy wyjście z przedwzmacniacza i subwooferowe; zaraz obok miejsca do montażu anten Wi-Fi i Bluetooth. Poniżej znalazło się pięć wejść cyfrowych: optyczne, dwa koaksjalne, AES/EBU i USB. Na najniższym poziomie są dwa wyjścia cyfrowe (jedno optyczne i jedno współosiowe), a w sąsiedztwie – wyjście wyzwalacza, wejścia IR oraz ethernetowe, a także interfejs USB, przeznaczony wyłącznie do aktualizacji oprogramowania. Listę zamyka gniazdo IEC.
Wejścia i wyjścia SI-300.2d umożliwiają wykorzystanie go nie tylko w roli wzmacniacza, ale też konwertera S/PDIF, przetwornika c/a i przedwzmacniacza.

5459042017 002Piętrowa architektura.

Wnętrze jest zatłoczone. Zasilacz składa się z zamkniętego w metalowej puszce dużego transformatora toroidalnego oraz rozbudowanej płytki z filtracją napięcia. Część cyfrową rozdzielono na dwa moduły. Pierwszy przeznaczono dla funkcji sieciowych; drugi jest podobny do stosowanego w DAC-u 200ts. Zawiera układ konwertera c/a, zbudowany na kości AK4490EQ, oraz odbiorniki S/PDIF i USB (XMOS). Sekcja analogowa znajduje się poniżej. Pracujący w klasie A przedwzmacniacz to zupełnie nowe opracowanie, natomiast końcówkę mocy zapożyczono ze wzmacniacza stereo CAD-200. Oddaje 300 W przy 8 i 450 W przy 4 omach.

5459042017 002Dwa wyświetlacze – rzecz
poręczna. Szkoda tylko,
że tak różne.

SI-300.2d należy pochwalić za kulturę pracy. To ważne, bo wzmacniacz jest ponadprzeciętnie wyposażony, więc i miejsc na wpadkę nie brakuje. Tymczasem praktyka pokazuje, że amerykańska maszyna bardzo dobrze radzi sobie z każdym powierzonym jej zadaniem. Nie ma znaczenia, czy będzie pełnić funkcję wzmacniacza stereo, do którego przesyłana jest muzyka ze smartfonu, czy też końcówki mocy podłączonej do zewnętrznego przedwzmacniacza. Przez cały czas trwania testu ani razu się nie zdarzyło, aby urządzenie odmówiło posłuszeństwa. Funkcje sieciowe działają bez zarzutu, a konfiguracja jest prosta i szybka. Niewielki jest też rozrzut jakościowy pomiędzy dźwiękiem z wejść cyfrowych. USB wypadło najlepiej, choć pozostałe depczą mu po piętach. Bluetooth sprawuje się najgorzej, choć i tak nieźle, zważywszy na fakt, że to forma transmisji bezprzewodowej.
Kolejny plus należy się za pracę z dużym obciążeniem przez długi czas, gdy mamy ochotę posłuchać muzyki z mocno rozrywkową głośnością. Sprzęt okazał się stabilny jak skała, co wcale nie jest branżowym standardem. Wynika z tego, że układ odprowadzania ciepła może i jest skromny, ale przemyślany i wydajny.

5459042017 002SI-300.2d jest duży i ciężki.

Konfiguracja
Do przetestowania SI-300.2d wykorzystałem kolumny Boenicke W8 i przetwornik LampizatOr Golden Gate. Regulacja głośności w DAC-u została ominięta. Do porównań posłużył wzmacniacz zintegrowany Trilogy 925. Pomieszczenie odsłuchowe o powierzchni 24 m2 zostało nieznacznie zaadaptowane akustycznie i wyposażone w niezależną linię zasilającą tylko sprzęt hi-fi. W instalacji zostały użyte przewód LC-Y Mk2, bezpiecznik nadprądowy G-C20A i gniazdko ścienne G-044, pochodzące z oferty Gigawatta.

5459042017 002Pojedynczy radiator zamontowano
w prawej części urządzenia.

Wrażenia odsłuchowe
Cary opisuje SI-300.2d jako wzmacniacz prezentujący firmową szkołę dźwięku, a więc grający przestrzennie i z typowym dla lamp kolorytem. I faktycznie, amerykańska konstrukcja ma coś z lampy, jednak nie to jest niej najciekawsze.
SI-300.2d gra dźwiękiem dużym i muskularnym – to słychać od razu. Inna sprawa, że wykorzystane w teście kolumny potrafią to pokazać, ale z mało czym chcą współpracować. Dopiero w towarzystwie naprawdę mocnych pieców kreują należytą stereofonię i nie brak im mięsa. W tym zadaniu Cary radzi sobie bardzo dobrze. Nie czai się za rogiem, nie chowa po kątach, tylko z impetem wypełnia pomieszczenie dźwiękiem. Pierwszy plan, zwłaszcza wydarzenia po bokach, serwuje blisko, a instrumenty osadza w napowietrzonej przestrzeni. Gra bezpośrednio i żywo. Wyraźna góra pasma ewidentnie w tym pomaga. Słuchacz nie jest wciągany w wydarzenia gdzieś tam w oddali, a instrumenty materializują się przed nim.

5459042017 002Tłoczno tu.

Rozmachowi towarzyszy porządek. Wyraźne są bryły instrumentów i struktura sceny w głąb. Bez problemu da się wyodrębnić kolejne plany. Prezentacja pasuje zarówno do cięższej muzyki, jak i kameralnych składów.
Często się zdarza, że kilkusetwatowe wzmacniacze w klasie AB grają obszernie i szybko, ale skąpią barwy. SI-300.2d tego nie robi. Gra przestrzennie i bezpośrednio, ale też hojnie szafuje barwami. Jego dźwięk wpada w ucho z łatwością porównywalną do tej, z jaką rozgrzany nóż radzi sobie z kostką masła.

5459042017 002Równie bogata
sekcja cyfrowa
to rzadki
widok.

SI-300.2d, choć muskularny i duży, gra bardziej konturowo niż użyta do porównań angielska integra Trilogy 925. Przybliża też pierwszy plan. Słychać dwa odmienne pomysły na brzmienie, ale ogólny poziom jest wysoki.
Cary ma odrobinę pofalowane pasmo przenoszenia, ale przynosi to pozytywne skutki. Kluczowe dla muzyki rozrywkowej podzakresy, czyli wysoki bas i górę,  delikatnie podbija, ale przekaz zyskuje przez to wyrazistość. Cechę tę łatwo zauważyć, porównując Cary ze znacznie droższą Trilogy 925, która schodzi niżej z basem i ma ten fragment pasma jeszcze mocniejszy i zwarty. Natomiast górne rejestry w SI-300.2d są mocniej zaznaczone i bardziej energetyczne, co nie oznacza, że ten aspekt jest ostry. Nadal gładki i różnorodny, tylko znów inny niż w 925.

5459042017 002Wszystkomający pilot.

Konkluzja
Cary SI-300.2d wyłamuje się ze schematów, tak lampowych, jak i tranzystorowych. Udanie łączy szybkość, rozmach i przestrzenność z nasyceniem barwy. Zdecydowanie gra adekwatnie do swojej ceny.

 

 

Cary Audio SI 300 2d o

 

 

 

 

 



Dawid Grzyb
Źródło: HFM 04/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF