fbpx

HFM

artykulylista3

 

Accuphase P-7300

5259102016 010
Smakowanie brzmienia japońskich wzmacniaczy Accuphase to jedno z moich ulubionych zajęć recenzenckich. Zwykłem to czynić niespiesznie, metodycznie i do ostatniej kosteczki. Tym razem moją ofiarą padła stereofoniczna końcówka mocy P-7300.

 




Budowa
Debiutująca w tym roku P-7300 zajmuje pozycję flagowej dwukanałowej końcówki mocy w linii wzmacniaczy pracujących w klasie AB. Zastąpiła na tym eksponowanym miejscu model P-7100. W konstrukcji wykorzystano rozwiązania zastosowane w monoblokach A-200 („HFiM 11/2012”) oraz AB-klasowych M-6200. P-7300 różni się od poprzednika zwiększoną mocą, niższym poziomem zniekształceń, wyższym współczynnikiem tłumienia, osprzętem oraz niektórymi funkcjami. Za doskonaleniem parametrów – a miejmy nadzieję, że i brzmienia – poszedł wzrost ceny detalicznej o 5000 zł.

5259102016 001Accuphase P-7300 sam…


Wygląd przedniej ścianki uległ kosmetycznym zmianom. Dużą część zajmuje szybka skrywająca wskaźniki wychyłowe. Są cudownie oldskulowe i pokazują poziom mocy szczytowej w skali logarytmicznej (w dB). Poza normalnym trybem (wskazania chwilowe) możliwe są ustawienia wskazań w interwałach trzysekundowych, wskazania stałe osiągniętego maksimum oraz całkowite wyłączenie wskaźników wraz z podświetleniem. Wyboru dokonuje się przy pomocy czteropozycyjnego przełącznika obrotowego po lewej stronie.
Po prawej znalazły się przycisk wyboru wejścia (XLR lub RCA) oraz pokrętło regulacji wzmocnienia (max, -3 dB, -6 dB i -12 dB). Ustawienia wzmacniacza sygnalizują niewielkie czerwone diody pod szybką. Powyżej wskaźników umieszczono podświetlone na zielono logo, które w połączeniu z szampańskim kolorem anodowanego aluminium, czarnym tłem panelu, ciepłym kolorem podświetlenia wskaźników oraz czerwienią diod tworzy przyjemny klimat wizualny.
Potężne uchwyty są nie tylko elementem ozdobnym, ale i funkcjonalnym. Włącznik zasilania jest tradycyjny, mechaniczny. Nie ma innej możliwości załączenia wzmacniacza niż podejście do niego i wciśnięcie przycisku. Uruchamia to krótką kaskadę aktywacji przekaźników.
Na tylnej ściance również widać zmiany w porównaniu z P-7100. Na wolnej powierzchni dołożono drugi zestaw wyjść głośnikowych. To ukłon w kierunku użytkowników korzystających z podwójnych połączeń (bi-wire). Wielkie zaciski są bardzo wysokiej jakości i idealne w obsłudze. Poza tym na tylnej ściance umieszczono wejścia RCA i XLR (co ważne – z możliwością zmiany polaryzacji pinów), wejście zasilania IEC oraz obrotowy przełącznik trybu pracy. Wzmacniacz może pracować w trybie stereo (normal), bi-amping (dual mono) oraz monobloku (bridge). W trybie monobloku końcówka podwaja moc oddawaną do pojedynczego kanału. Dwa ostatnie tryby wymagają zastosowania do odsłuchu dwóch egzemplarzy P-7300.

5259102016 001…i w komplecie z C-3850.


Boki wzmacniacza to masywne radiatory odprowadzające ciepło z końcówek mocy. Zadbano także o wentylację wnętrza – spód i górna pokrywa mają otwory pokryte perforowaną blachą. Całość opiera się na czterech antywibracyjnych nóżkach.


Wnętrze
We wnętrzu panuje wzorowy porządek. Rozmieszczenie sekcji jest klasyczne: końcówki mocy po bokach, zasilanie w centrum, z tyłu układy wejścia i wyjścia, a za frontem logiczne i sterujące. Transformator jest pojedynczy i wielki. Szczegółów nie widać, ponieważ został ukryty pod zajmującą prawie połowę wnętrza osłoną. To nowa konstrukcja, zoptymalizowana pod kątem parametrów elektrycznych oraz mechanicznych. Napięcie filtrują dwa potężne kondensatory. W P-7300 pojawiają się firmowe rozwiązania, takie jak wzmacniacz instrumentacyjny we wstępnym stopniu wzmocnienia czy układ MCS+ (Multiple Circuit Summing plus), w którym wykorzystuje się równoległe tory wzmacniające z tranzystorami bipolarnymi, z sumowaniem sygnału poszczególnych gałęzi. W stopniu końcowym każdego kanału pracuje po 10 komplementarnych par tranzystorów MOS-FET Toshiby typu C5200N/A1943N, skonfigurowanych w układzie push-pull. Wszystkie elementy są przedniej jakości, a przy ich montażu wykorzystano płytki z włókna szklanego zanurzonego w żywicy fluorowęglowej.

5259102016 001Regulacja wzmocnienia.


Wzmacniacz imituje idealne źródło napięciowe, liniowo zwiększające moc przy spadku impedancji. Dla pojedynczego kanału wynosi ona 125 W przy obciążeniu 8 omów i wzrasta do 250 W przy 4 omach, 500 W przy 2, sięgając w impulsie 800 W przy chwilowych spadkach do 1 oma. W konfiguracji mostkowej (bridge) wartości te ulegają podwojeniu. Wśród zastosowanych rozwiązań znalazło się także prądowe sprzężenie zwrotne, a wśród elementów – przełączniki półprzewodnikowe na tranzystorach MOS-FET o niskiej impedancji przejścia. Accuphase P-7300 charakteryzuje wysoki współczynnik tłumienia, wynoszący 1000. Deklarowany odstęp sygnału od szumu to powyżej 120 dB przy wzmocnieniu maksymalnym oraz kosmiczne >130 dB przy wzmocnieniu -12 dB.


Konfiguracja
O znaczącej pozycji P-7300 w aktualnym katalogu Accuphase’a niech świadczy fakt, że do recenzji końcówka została dostarczona z przedwzmacniaczem C-3850 („HFiM 2/2016”). W ten sposób skompletowany został zestaw, składający się z topowych modeli japońskiej firmy. Urządzenia grały głównie razem, ale próbowałem również skrzyżować je z komponentami McIntosha: przedwzmacniaczem C-48 oraz monoblokami MC-301. Źródła stanowiły: odtwarzacz Audio Research Ref CD7, streamer Denon DNP-720AE, odtwarzający pliki z dysków NAS Synology DS214, gramofon Garrard 401 z ramieniem SME-312 i wkładką Audiotechnica AT-33PTG/2 oraz gramofonowy stopień korekcyjny Amplifikator Pre-Gramofonowy z zasilaniem akumulatorowym. Poza kolumnami podłogowymi ATC SCM-35, w odsłuchach wzięły udział monitory Kudos Super 10. Przewody pochodziły głównie z linii Fadel Coherence One. Urządzenia rozmieszczone na stolikach StandArt SSP i STO grały w zaadaptowanej akustycznie części pomieszczenia o powierzchni około 36 m².

5259102016 001Wyświetlacze pulsują
w rytm ustawień.


Zarówno C-3850, jak i P-7300 zostały wyposażone w możliwość zmiany wzmocnienia. To przydatna opcja w przypadku kolumn o wysokiej efektywności. W zestawieniu z monitorami Kudos Super 10 przełącznik P-7300 ustawiłem na -12 dB. Dzięki temu regulacja głośności była dokładniejsza.
Tradycyjnie dla Accuphase’a, doskonale rozwiązano problem dźwigania ciężkiego wzmacniacza. Zastosowane na panelu frontowym rączki, stopy chroniące gniazda tylnej ścianki oraz uchwyty w bocznych radiatorach umożliwiają wygodne przenoszenie urządzenia. Jednak ze względu na masę nie upierajcie się robić tego sami.
Trochę nie rozumiem oporu Accuphase’a przed zainstalowaniem wyzwalaczy oraz stosowania trybu standby. Końcówka mocy wyłącza się po jakimś czasie bezczynności. Pobudzenie jej do życia wymaga wyłączenia i ponownego załączenia głównego włącznika. Warto zaznaczyć, że P-7300 potrzebuje rzetelnego wygrzania.

5259102016 001Zaplecze.


Wrażenia odsłuchowe
Po przesiadce z zestawu McIntosha C-48/MC-301 odniosłem wrażenie... przesadzonej wytrawności dźwięku. A pamiętałem doskonałe brzmienie przedwzmacniaczy C-2810, C-2820, C-3800 oraz ponownie obecnego w tym teście C-3850 w połączeniu z wieloma końcówkami mocy, w tym Accuphase’ami A-65, A-200, P-6100. Cóż było robić? Pierwszy tydzień poświęcony na aklimatyzację upłynął na graniu cichym i niezobowiązującym. Jednocześnie już od pierwszych dni w systemie Accuphase zachwycał przejrzystością brzmienia. Z tygodnia na tydzień P-7300 grał coraz lepiej. Dałem mu więc czas na rozgrzewkę. Dopiero po niej postanowiłem potraktować japońskie arcydzieła mniej ulgowo.

5259102016 001Można zmienić
polaryzację wejść XLR.


W ruch poszły winyle, płyty CD i pliki. Powoli przekonuję się, by wstępnej selekcji i gradacji urządzeń dokonywać przy dźwiękach trudniejszych i bardziej wymagających. Tym razem wytypowałem Maynarda Fergusona. Na albumie „On A High Note” znalazły się nagrania dla wytwórni Concord Jazz. Ten Kanadyjczyk grał na trąbce jak mało kto. Szeroko, odważnie i ostro. Z big bandem budował ścianę dźwięków, które kumulowały ogromną energię oraz porywały dynamiką. Odtwarzanie takich nagrań w sposób przyjemny i miły dla ucha to próba zniszczenia tej muzyki. Tu ma być wicher i zamieć, grzmot i skowyt, melodia i jazgot. I są! I to jakie! Accuphase pokazał, co znaczy wydajność, zapas mocy i dynamiki. Głośniki śpiewały, a za chwilę cięły powietrze jak katana. Ta muzyka potrafi obudzić nawet śpiącego snem sprawiedliwego.
Po tym pokazie dynamiki zastanawiałem się, czy ten tranzystor potrafi zagrać nastrojowo, przejmująco i pokazać rozpacz ojca cierpiącego po utracie syna? Przyznaję, że z gęsią skórą oglądałem film „One More Time With Feeling”. Dzień po tym kupiłem płytę „Skeleton Tree”. Accuphase nadał muzyce Nicka Cave’a dodatkowy, audiofilski wymiar, a jej wieczorne odsłuchanie uczynił unikalnym spektaklem męskiej żałoby, głębszej niż wynika ze słów wprowadzających w chwilowe konsternacje i zmylenia. Doskonale przekazał emocje kryjące się u źródła.

5259102016 001Zdublowane terminale ułatwiają
bi-amping. Są solidne i wygodne.

Swoją drogą, polecam zarówno film, jak i materiał muzyczny zarejestrowany w tej sesji. Wokal nagrywany jest bardzo blisko ustawionym mikrofonem. Cave chwilami śpiewa jakby wprost do ucha; intymnie, lekko chropowato. Tylko czasem usłyszymy jego niski i mocny jak niegdyś głos. Sugestywnie powtarza słowa i frazy. Atmosfera smutku, lęku i niepewności gęstnieje aż do przedostatniego utworu. To, o czym opowiada, znajduje ramy w subtelnej, ale wcale nie cukierkowej aranżacji – grających dyskretnie smyczkach, elektrycznych pianinach Wurlitzera, spokojnych gitarach i klubowych szemraniach perkusji, by w końcu znaleźć ukojenie w ocieplającym atmosferę, a jednocześnie wznoszącym całą tę muzykę jeszcze bliżej nieba, sopranie Else Torp. Album, koniecznie odsłuchany w całości, to naprawdę mocna rzecz. Jest jak wydobycie się Nicka z otchłani. Człowiek raczej nie da rady dokonać tego sam. Do tego niezbędna była muzyka. Accuphase potrafi to sugestywnie wyjaśnić i przekazać.

5259102016 001Wnętrze pełne techniki.


Odreagowania szukałem w bardziej abstrakcyjnej muzyce perkusyjnej Iannisa Xenakisa w wykonaniu Kuniko. Płyta „Xenakis IX” jest nie tylko wirtuozowskim popisem Japonki, ale także skarbnicą akustycznych perkusyjnych dźwięków: tonów i akordów, głośnych i cichuteńkich, nagłych i powłóczystych. Układają się to w kalejdoskopy, to w ciągi. Accuphase P-7300 sprawia, że wszystkie te zdarzenia i sekwencje słychać czysto i precyzyjnie. Wprost mienią się barwami: od metalicznych, poprzez drewniane, po skórzane. Doskonała realizacja Linn Records powoduje, że trudno się wyrwać z tego tygla uderzeń i wybrzmień.

5259102016 001Megatransformator
i gigakondensatory
to podstawa zasilacza.


A że „Polacy nie gęsi”, to następnie sięgnąłem po utwory Marty Ptaszyńskiej. Polecam „Koncert na marimbę i orkiestrę”. Wzmacniacz wspaniale oddaje ten amalgamat dynamik, faktur i melodii. Pozwala uczyć się rzeczy dotąd niedostępnych, wypieranych lub może po prostu zbyt trudnych. Nie wykluczam, że po takim seansie Waszym kolejnym krokiem w muzykę będzie zakup biletów na Warszawską Jesień.

5259102016 001Końcówka mocy, kanał prawy.


Atmosferę wyciszyłem saksofonowymi krajobrazami Mette Henriette z klimatycznego debiutu dla wytwórni ECM. Jakże inne to brzmienie od ogniście diabolicznego Fergusona. Norweżka pokazuje organiczną istotę saksofonu. Unikając smooth jazzowego banału, wydobywa z niego dźwięki delikatne, ulotne, czasem poszepty, czasem ledwie furknięcia. Nagrania prezentują wiele niuansów drewnianego i blaszanego brzmienia. Słychać ustnik, klapy, interakcje z instrumentami tria, smyczkami oraz elektroniką. Chwilami muzyka kumuluje się w lawiny dźwięków pędzących wprost na słuchacza. To ciekawa podróż w po skandynawsku chłodny, czasem dziki, ale jakże klimatyczny świat muzyki. Szczerze polecam na zakończenie pracowitego dnia lub pisania recenzji.


Konkluzja
Wzmacniacz mocy P-7300 w pełni zasługuje na swoje miejsce w panteonie japońskiej wytwórni. Trudno powiedzieć o nim „sprzęt”. To raczej kolejny instrument w orkiestrze Accuphase’a.

 

 

 

AccuphaseP 7300 o



Paweł Gołębiewski
Źródło: HFM 10/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF