fbpx

HFM

artykulylista3

 

Gryphon Diablo 300

4855022019 012
Z Gryphonem spędziłem więcej lat niż z własną żoną. Z wiernością bywało różnie, bo przez moje ręce przewinęły się zarówno Tabu AT, jak i Callisto 2100. W końcu pojawił się mocniejszy Callisto 2200 i tak mnie zaczarował, że pozostaje w moim systemie do dziś. Ale, jak to w związkach bywa, zawsze można się skusić na nowszy model…

Szczerze wyznam, że poprzedni Diablo, oznaczany tu i ówdzie jako 250, mnie nie przekonał. Nie to, żeby miał jakieś dyskwalifikujące ułomności, ale uznałem, że w tym przypadku Rasmussenowi powinęła się ręka. Ta sama, spod której wyszło tyle genialnych projektów, słusznie uchodzących za kamienie milowe w dziedzinie wzornictwa przemysłowego.

Moon 600i v2

34247022019 011

Europejczykom Kanada zawsze wydawała się trochę egzotyczna. Bo kraj gigantyczny, a więcej w nim dzikiej zwierzyny niż ludzi. Bo są dwie władze – brytyjska i kanadyjska. Dwa języki i dwa hymny. I tylko Sim Audio jest jedyne i niepowtarzalne. Choć, na swój sposób, również egzotyczne.

Dla audiofila, istoty nierzadko snobem podszytej, to zaleta. Zawsze może się pochwalić oryginalnym urządzeniem, którego nie uświadczymy na półkach supermarketów z elektroniką. Ba, spotkamy je jedynie w nielicznych sklepach specjalistycznych, a i w poświęconych tematyce hi-fi magazynach nie pojawia się często. Do tego jeszcze ten wygląd!

McIntosh MA9000

068 075 Hifi 11 2018 016
McIntosh nieczęsto wymienia ofertę – każdy model czeka na następcę średnio cztery lata. Zdarzają się monobloki, o mocach przekraczających 1 kW, nowoczesne źródła, specjalne edycje legendarnych konstrukcji z czasów zimnej wojny, a ostatnio nawet miniwieże i gadżety dla fanów marki. Nic jednak nie wywołuje takich emocji, jak kolejna wersja flagowej integry.

Emotiva XPA-DR2

062 067102018 001
W ostatnich latach pojawia się coraz więcej urządzeń, które można zaliczyć do zwykłego, wysokiego lub kosmicznego hi-endu. Wartki nurt tej tendencji porywa kolejnych producentów. Przyświeca im coraz słabiej maskowana dewiza: jeśli mamy coś zrobić, zróbmy to jak najdrożej. A jeśli przy okazji wyjdzie lepiej – to tym lepiej.

Moja kąśliwość wynika zapewne po części z ograniczonej siły nabywczej, po części zaś jest wynikiem audiofilskiej nostalgii za czasami, w których wielkie emocje budziły grupowe testy wzmacniaczy po 1500 zł. Może dlatego każdy odsłuch urządzenia w cenie poniżej 10 tysięcy złotych traktuję teraz jako coś wyjątkowego?
Emotivie należą się słowa uznania za odwagę pójścia pod prąd. Amerykańska firma określiła sobie bowiem jasny cel: chcemy coś zrobić możliwie najlepiej, a równocześnie najtaniej. Kiedyś naiwnie sądziłem, że tym prawem kierują się wszyscy, ale niewidzialna ręka rynku dziwnym trafem zarządza inaczej.