fbpx

HFM

artykulylista3

 

Acoustic Energy AE520

042 047 Hifi 09 2021 012

Uwielbiam stereotypy, bo nie mają większego sensu. Na każdy przykład je potwierdzający można przytoczyć taki, który im zaprzeczy. Audiofilskie stereotypy narodowe uwielbiam szczególnie. Choćby ten, że amerykańskie firmy produkują z rozmachem: ich wzmacniacze są mocne, a kolumny duże. Czyżby w Europie nie powstawał sprzęt do większych pomieszczeń? Aby to sprawdzić wystawimy dziś zawodnika z Anglii – Acoustic Energy AE520.




Aktualna oferta Acoustic Energy (nie licząc soundbaru, aktywnej wersji legendarnych AE1 oraz podstawek) obejmuje trzy serie zestawów głośnikowych: 100, 300 i 500. Na „Setkę” składają się: monitor, dwie podłogówki, głośnik centralny oraz subwoofer. „Trzysetka” jest uboższa o jedną podłogówkę, zaś „Pięćsetkę” tworzą jedynie monitor i dwie podłogówki. Jak widać, katalog nie jest przeładowany, ale rozsądny. Równie rozsądnie wygląda cennik. Zresztą, Acoustic Energy od zawsze kojarzyło się z udanymi zestawami budżetowymi. Jako że szanuję firmy oferujące wysoką jakość w rozsądnej cenie, z dużymi nadziejami ustawiłem w pokoju nowy flagowiec brytyjskiej marki – wolnostojące AE520. Bo flagowiec kosztujący 14900 zł to obecnie zjawisko wyjątkowe.



042 047 Hifi 09 2021 001

 

Szczelinowy bas-refleks
wentyluje do tyłu.
 

 

 

Budowa
AE520 są dość wysokie; wraz z kolcami mierzą 113 cm. Jako że wszystkie kolumny ustawiam na dodatkowych marmurowych cokołach, to w tym przypadku wierzchy obudów znalazły się na wysokości niemal 120 cm.
Masywne kolce wkręca się w aluminiowe sztabki, te zaś mocuje w specjalnie dla nich wyżłobionych zagłębieniach w spodzie obudowy. Pod kolce można podłożyć dostarczone w komplecie podkładki. Wykończenie jest staranne, a boczne krawędzie frontu - zaokrąglone. Dostępne wybarwienia to biały albo czarny lakier fortepianowy oraz matowy fornir z amerykańskiego orzecha. Zgodnie z aktualną modą, maskownicę utrzymują magnesy. Wydaje się, że ta tendencja jest już nieodwracalna i  mocowanie na kołeczki raczej nie powróci na audiofilskie salony.



042 047 Hifi 09 2021 001

 

Smukłe i eleganck
 

 

 

AE520 to konstrukcja typu bas-refleks. Wylot podłużnego tunelu usytuowano z tyłu, mniej więcej w połowie wysokości skrzynek.
Trójdrożny układ wyposażono w aż sześć przetworników. Trzy dolne odpowiadają za bas, a wyżej, pomiędzy dwoma średniotonowymi, zamontowano tweeter. Taka geometria pozwala „obniżyć” pozycję tego ostatniego, co przy wysokich kolumnach jest wskazane. Zwykle przyjmuje się bowiem, że głośnik wysokotonowy powinien się znajdować na wysokości uszu słuchacza.
Przetworniki basowe i średniotonowe wyglądają identycznie. Najprawdopodobniej różnią się budową, ale z zewnątrz tego nie widać. Materiał membran jest taki sam (plecionka włókna węglowego), ich średnica również (12,5 cm). Co ciekawe, 25-mm kopułkę także wykonano z plecionki włókna węglowego. To niestandardowe rozwiązanie w tego rodzaju głośnikach. Na tyle rzadkie, że w swojej karierze nie testowałem jeszcze zestawów z takimi tweeterami. Warto również dodać, że sama kopułka znajduje się w tubowym zagłębieniu.



042 047 Hifi 09 2021 001

 

Zwrotnica części niskotonowej.
 

 

 

Zwrotnicę rozdzielono na dwie części. Płytka z sekcją basową znajduje się tuż pod terminalami wejściowymi i jest dość skromna (cewka, kondensator, rezystor). Bardziej rozbudowano część średnio-wysokotonową. Użyto komponentów dobrej jakości; doszukałem się w sumie tylko jednego kondensatora elektrolitycznego, pozostałe to polipropyleny. Podział pasma przypada na 373 Hz i 2,8 kHz.
Skrzynki sklejono z MDF-u, ale nie tylko. Zastosowano rozwiązanie, które producent nazwał RSC (Resonance Suppression Composite). Polega ono na kanapkowej konstrukcji ścianek – pomiędzy dwie niezbyt grube warstwy MDF-u została wprasowana tłumiąca warstwa tworzywa sztucznego. Widać to wyraźnie po wykręceniu głośników. Kanapkowy front ma grubość 19 mm. Nie ma jak sprawdzić, czy z RSC są wszystkie ścianki, czy tylko przednia.



042 047 Hifi 09 2021 001

 

Zwrotnica części
średnio-wysokotonowej
 

 

 

Konstrukcja jest dość złożona. Komora basowa ma trzy poziome obręcze z dużym prześwitem. W górnej części została mocno spłycona za pomocą dodatkowej pionowej ścianki wewnętrznej. Dzięki dużej głębokości obudowy robią wrażenie masywnych, ale jednocześnie, za sprawą wąskiego frontu, wyglądają smukło. Są też dość ciężkie – jedna waży 30 kg.
Pojedyncze gniazda zamocowano do metalowego panelu. Można z niego wyczytać, że kolumny zaprojektowano w Anglii, a wyprodukowano w Chinach.



042 047 Hifi 09 2021 001

 

Pojedyncze terminale.
 

 

 

Konfiguracja systemu
Flagowe Acoustic Energy zostały podłączone do dzielonego wzmacniacza Conrada-Johnsona (tranzystorowa końcówka MF2250 i lampowy przedwzmacniacz  PV-12L), a źródłem był odtwarzacz Naim 5X z zasilaczem Flatcap 2X. W teorii 90 dB skuteczności i 6 omów nominalnej impedancji nie powinny stwarzać problemów w konfiguracji. Nie zdecyduję się jednak na wystawienie takiej rekomendacji. Kolumny niespodziewanie okazały się bowiem wymagającym obciążeniem. Aby uzyskać natężenie dźwięku potrzebne do krytycznego odsłuchu, czyli średnie i nieco głośniejsze, musiałem zdecydowanie mocniej niż zwykle podkręcić potencjometr w preampie. Okazuje się, że wysoka skuteczność na papierze to jedno, a rozruszanie zestawu sześciu przetworników – drugie. W przypadku AE520 większą uwagę zwróciłbym na minimalną lub zalecaną moc wzmacniacza. Niestety, producent określił tylko moc maksymalną samych zestawów (power handling: 300 W). Ale już ona może sugerować, że kolumny mają duży apetyt i lubią mocne piece. Nie wykluczając niczego, sugeruję ostrożność w łączeniu tych głośników ze wzmacniaczami lampowymi.



042 047 Hifi 09 2021 001

 

Membrana kopułki z plecionki
węglowej – rzadkie zjawisko.
 

 

 

Zgadywanka
W konfiguracji AE520 okazują się niezbyt przewidywalne, za to pod względem charakteru brzmienia sytuacja staje się wręcz odwrotna. Gdyby ktoś chciał odgadnąć charakterystykę tych zestawów jeszcze przed odsłuchem, to miałby szansę trafnie przewidzieć wiele elementów.
Trzy woofery zapowiadają przecież solidny bas, a dwa głośniki średniotonowe oraz tradycja brytyjskiego hi-fi (jak wspomniałem, uwielbiam stereotypy) wróżą dopracowaną średnicę. Spory litraż skrzynek obiecuje z kolei łatwość wypełniania dźwiękiem średnich i dużych pomieszczeń, a względnie wąska przednia ścianka powinna się przekładać na dobrą stereofonię. Słuszny „wzrost” kolumn zapowiada łatwość różnicowania planów przestrzennych nie tylko na szerokość i głębokość, ale też na wysokość. I wreszcie – nietypowy materiał na membranę tweetera prawdopodobnie spowoduje, że góra pasma będzie pasować do ogólnego charakteru dźwięku, ale walki o jej „referencyjność” (mam na myśli najwyższy możliwy poziom dla danej półki cenowej) firma raczej nie podejmie.



042 047 Hifi 09 2021 001

 

Membrana kopułki z plecionki
węglowej – rzadkie zjawisko.
 

 

 

Wrażenia odsłuchowe
Nie wymieniałbym tych wszystkich hipotetycznych zapowiedzi, gdyby miały one w rzeczywistości wprowadzać w błąd. Ale okazuje się, że założenia konstrukcyjne dość dobrze określają to, co w praktyce słyszymy. Konstruktorzy przygotowali brzmienie bez niespodzianek. Brak tajemniczości czy elementu zaskoczenia nie oznacza jednak kompromisu brzmieniowego. Bo AE520 pod niemal każdym względem grają bardzo dobrze.
W pierwszych chwilach największe wrażenie robi rozmach. AE520 ustawione w moim 23-metrowym pomieszczeniu odsłuchowych tylko prychnęły ze wzruszeniem ramion. To niby ma być wyzwanie? Ciśnienie akustyczne bez problemu „pokryło” całą kubaturę salonu, a wyczuwalny zapas spokojnie wystarczyłby na znacznie większe pomieszczenie. Zaryzykuję stwierdzenie, że 35-40 metrów brytyjskie podłogówki nagłośnią bez zadyszki.



042 047 Hifi 09 2021 001

 

12,5-cm przetwornik
niskotonowy
 

 

 

Świetna współpraca kolumn z pomieszczeniem od razu ustawia brzmienie zgodnie z zarysowanymi na wstępie oczekiwaniami. Bardzo ważną rolę odgrywa tutaj wyborny bas. Wyborny, czyli schodzący dość nisko, wypełniony w środkowej części i kontrolowany w wyższej. I mimo że w żadnym z podzakresów z osobna nie sięga niebotycznego poziomu, to jako całość oferuje efekt bliski ideału. Jest w nim moc, energia i stabilność. Otrzymujemy porządną głębokość, ale bez efektu zalewania, z niezłą konturowością, ale doprawioną delikatnym zmiękczeniem, z ciągłą obecnością, ale nie dominacją. Konstruktorom świetnie udało się skonfigurować bas, który jest oczywisty i bogaty, ale pozostaje wolny od nadmiaru. Jakby nie chcieli nam powiedzieć: „Patrzcie, ile zdołaliśmy wycisnąć z przetworników”, tylko: „Patrzcie, jak potrafiliśmy je ujarzmić”. W dodatku do tej mocy i mięsistości nie zakrada się chaos, choć kontrola dopuszcza pewien dyskretny luz.
Rytmiczność okazuje się… względna. Bo kolumny są nieco bardziej niż większość konkurentów wrażliwe na poziom wysterowania. Poza samą zmianą natężenia dźwięku dodatkowo zmienia się właśnie rytm. Przy umownie średniej głośności przypisywałem AE520 priorytet kultury, ale przy nieco wyższym natężeniu dźwięku stopa stawała się coraz dobitniejsza, a ogólny charakter brzmienia – bardziej koncertowy. To się świetnie sprawdza nie tylko w ciężkim rocku, ale także, a może nawet przede wszystkim, w dużych składach orkiestrowych. Po repertuar symfoniczny w tym odsłuchu sięgałem zdecydowanie częściej niż zwykle.



042 047 Hifi 09 2021 001

 

12,5-cm przetwornik
niskotonowy
 

 

 

Średnica jest nasycona, ciężka i barwna. Brakuje może elementu eteryczności, ale w zamian otrzymujemy rozłożystą paletę odcieni i dobrą konturowość. To połączenie podkreśla muzykalność brzmienia bez utraty przejrzystości. AE520 uwielbiają eksponować wokale, a także lepiej niż chyba większość konkurentów w zbliżonej cenie oddają efekt czarnego tła. To wszystko sprawia, że dźwięk zachowuje kulturę i balans. Połączenie dokładności i płynności zawsze robi dobre wrażenie – nie zawaham się przypisać średnim tonom finezji.
Górę pasma oceniłbym jako dość konwencjonalną. Nie ma się za bardzo do czego przyczepić, ale trudno się też zachwycić. Ilość wysokich tonów jest przyzwoita, ale jeżeli chodzi o subtelność, lekkość czy klarowność, to wydaje się, że niektórzy producenci potrafią pokazać je lepiej. Co nie zmienia faktu, że taka formuła wpisuje się w przyjętą koncepcję grania energetycznego, płynnego i muzykalnego.



042 047 Hifi 09 2021 001

 

Przetwornik średniotonowy.
Od basowca odróżnia go nacięcie
w kołnierzu
 

 

 

Atutem AE520 jest plastyczna przestrzeń. Otrzymujemy rozbudowaną głębię, świetne odwzorowanie wydarzeń w środku bazy z relatywnie bliskim pierwszym planem, szerokość o przyzwoitym rozmachu i zapowiedziane na wstępie, przykuwające uwagę (bo rzadziej spotykane) rozplanowanie wysokości. Pewność lokalizacji potęguje wrażenie stabilności całego brzmienia.
Flagowe Acoustic Energy oferują dobrze zestrojony, wciągający dźwięk. Lekkie przyciemnienie i duża energetyczność to bardzo ciekawa kombinacja, w której połączono kulturę ze zdecydowaniem. Jest zapas energii, ale bez agresji. Jest obfitość, ale bez przesytu.
Wspomniałem, że AE520 to produkt, który nie zaskakuje. To prawda, jeśli mówimy o samej fakturze dźwięku. Ale w ogólnym rozrachunku brytyjskie podłogówki potrafią sprawić niespodziankę. Chodzi o cenę. Wprawdzie w historii firmy pułap 15 tys. zł to kosmos, ale w aktualnej sytuacji rynkowej za te pieniądze otrzymujemy produkt, który śmiało mógłby kosztować więcej. Nikt się nie będzie spodziewał po tych kolumnach końca świata, ale ja im wydaję gorącą rekomendację. Bo dostajemy dopracowany, wszechstronny dźwięk, który pozwala się cieszyć muzyką. Gdybym miał większy salon i szukał podłogówek renomowanej firmy, na pewno wpisałbym AE520 na listę faworytów.



042 047 Hifi 09 2021 001

 

Woofer od tyłu. Średniotonowy
wygląda tak samo. Różnice kryją się
nieco głębiej
 

 

 

Konkluzja
Flagowe kolumny Acoustic Energy oferują dynamiczne i muzykalne brzmienie z prawdziwym angielskim rozmachem. Sprawdzą się chyba w każdym repertuarze i z łatwością nagłośnią niejeden amerykański salon. Z odpowiednio mocnym wzmacniaczem mogą stworzyć dźwięk godny miana hi-endu. W tej cenie to naprawdę świetna propozycja.


 

acousticenergyae520

 

Mariusz Malinowski
Źródło: HFM 09/2021