fbpx

HFM

Audio-Technica ATH-AWKT

028 033 Hifi 06 2021 008W marcowym wydaniu „Hi-Fi i Muzyki” zamieściliśmy test drewnianych słuchawek Audio-Technica ATH-AWAS. Dziś przyszła kolej na bardzo podobną konstrukcję, oznaczoną symbolem ATH-AWKT. Wbrew pozorom, różnice nie sprowadzają się do dwóch liter w nazwie.



ATH-AWKT należą do niedużej, lecz stale powiększającej się rodziny drewnianych słuchawek japońskiego producenta. Ich produkcję zapoczątkował w 1996 roku zamknięty model ATH-W10VTG. Choć w pierwszej chwili na jego widok konkurenci pukali się w czoło, wyjątkowe podejście Japończyków wyznaczyło trend w budowie muszli z tego materiału na najbliższe lata. W przeciwieństwie do tworzyw sztucznych, najczęściej stosowanych przy produkcji nauszników, w przypadku drewna bierze się pod uwagę właściwości brzmieniowe gatunków wykorzystywanych do budowy instrumentów. Podobną metodę od lat z powodzeniem stosuje Grado, którego drewniane słuchawki stały się wręcz znakiem rozpoznawczym. O ile jednak Amerykanie skupili się na konstrukcjach otwartych, z przetwornikami mocowanymi w drewnianych tulejach, o tyle Audio-Technica wykorzystuje drewno wyłącznie w obudowach zamkniętych. Z tym zaś wiążą się zupełnie inne problemy.
W konstrukcji otwartej energia generowana przez tylną stronę membrany ulatuje na zewnątrz słuchawek i w tym momencie można przestać się nią zajmować. W obudowie zamkniętej jest natomiast tłumiona i rozpraszana przez specjalnie ukształtowane wnętrze muszli. Najdalej pod tym względem poszedł chyba Focal, który prócz minidyfuzorów stosuje płatki tłumiącej gumy oraz system otworów stratnych. W słuchawkach drewnianych obudowy stanowią element konstrukcyjny, wpływający na ostateczny kształt brzmienia. Zupełnie inną sygnaturę będą prezentowały twarde gatunki, jak jesion, czy średnio twarde, jak  klon i mahoń, a inną miękka olcha i świerk. Wiedza o tym choćby producenci gitar. Idąc tym tropem, konstruktorzy słuchawek Audio-Techniki sięgnęli po konkretne gatunki drewna. W L5000 był to platan obciągnięty skórą, w AWAS – chmielograb japoński, a w WP900 – klon płomienisty, często stosowany do oklejania przednich ścianek gitar elektrycznych. Dla testowanych ATH-AWKT wybrano heban, używany do budowy instrumentów dętych, np. klarnetów, oraz klawiszy fortepianów.

028 033 Hifi 06 2021 001

 

Pałąk to najsłabsze ogniwo
flagowej Audio-Techniki.
  

Budowa
Nie licząc limitowanych L5000, ATH-AWKT są obecnie najdroższymi seryjnie produkowanymi zamkniętymi słuchawkami Audio-Techniki. Tyle samo kosztują otwarte ATH-ADX5000 („HFiM” 1/2019), a pod nimi plasują się, tańsze o 2000 zł, ATH-AWAS.
O tym, że mamy do czynienia z produktem luksusowym, można się przekonać jeszcze przed rozpakowaniem japońskiego flagowca. Pudełko ma bowiem wielkość… sporego głośnika na podstawkę. W środku, oddzielone styropianowymi dystansami, znajduje się kolejne pudło, a dopiero w nim duża drewniana szkatułka ze słuchawkami. ATH-AWKT, jak na królewski produkt przystało, spoczywają w niej otoczone miękkimi gąbkami i jedwabiem.
Do słuchawek dołączono dwa solidne trzymetrowe przewody sygnałowe, wykonane z beztlenowej miedzi 6N. Jeden został zakończony standardową wtyczką 6,3 mm; drugi – 4-pinowym XLR-em. Choć ATH-AWKT prezentują przyjazne parametry elektryczne i, przynajmniej teoretycznie, mogą współpracować ze sprzętem przenośnym, producent nie dołączył przejściówki na 3,5 mm. Od drugiej strony oba przewody zakończono wtykami A2CD, co ułatwia eksperymenty z wymianą okablowania.
Słuchawki są duże, ciężkie i w pełni zasługują na miano flagowego produktu firmy z 60-letnim stażem. Swą wyjątkowość zawdzięczają bardzo dużym muszlom z egzotycznego hebanu pasiastego kokutan, od którego zresztą pochodzi ich przydomek.

028 033 Hifi 06 2021 001

 

Obszyte skórą poduszki
obejmą nawet największe uszy.
  

Heban pasiasty jest jednym z najtwardszych gatunków drewna na świecie. Jego twardość obliczana metodą Janki wynosi 171 MPa, co znaczy, że drewno wytrzymuje nacisk ponad 1500 kg/cm2 i pod tym względem ustępuje jedynie gwajakowi. Mówiąc obrazowo, kokutan jest twardy jak kość. Dla porównania, twardość dębu, uważanego w Polsce za bardzo twardy, wynosi zaledwie 77 MPa.
Kolejną charakterystyczną cechą hebanu jest bardzo długi okres wzrostu drzew. Dopiero po co najmniej 200 latach hebanowce uzyskują odpowiednią dojrzałość i nadają się do ścięcia. Kolejne lata trzeba przeznaczyć na sezonowanie, po którym drewno uzyskuje niepowtarzalny wzór oraz pozostałe parametry. Do nich, poza twardością, można zaliczyć rozpraszanie rezonansów, tak pożądane przy produkcji instrumentów muzycznych. Wszystkie te czynniki mają niebagatelny wpływ na wysoką cenę surowego drewna, a przecież dochodzą jeszcze koszty robocizny.
Całe słuchawki, w tym hebanowe muszle, zostały ręcznie wykonane w tokijskim zakładzie Audio-Techniki. Twarde drewno, po nadaniu mu pożądanego kształtu, poddano wielokrotnemu procesowi lakierowania i polerowania. Ostatecznie zyskało satynową powierzchnię, niemal całkowicie odporną na uszkodzenia. Mało tego, wraz z upływem czasu drewno będzie zmieniać kolor, co sprawia, że nie ma na świecie dwóch tak samo wyglądających egzemplarzy.

028 033 Hifi 06 2021 001

 

Dzięki niepowtarzalnemu
układowi słojów nie ma na świecie
dwóch takich samych par.
  

Drewniane obudowy wyposażono w firmowy patent Audio-Techniki o nazwie Double Air Damping System (D.A.D.S.), polegający na podzieleniu przestrzeni za membranami na dwie oddzielne komory. Uzyskuje się w ten sposób lepsze rozciągnięcie i odwzorowanie niskich tonów, przynajmniej według zapewnień producenta.
Wewnątrz hebanowych muszli pracują przetworniki o średnicy 53 mm, napędzane wydajnym układem magnetycznym z permenduru. Cewki nawinięto drutem miedzianym o czystości 6N. Pasmo przenoszenia mieści się w przedziale 5 Hz – 45 kHz. Membrany są montowane w lekkim tytanowym kołnierzu, a całość od strony uszu chronią ażurowe płytki dyfuzyjne. Przetworniki przesunięto maksymalnie do przodu i skierowano do wewnątrz tak, aby wywołać efekt bliski słuchaniu muzyki przez kolumny. Umiarkowanie grube, za to bardzo obszerne poduszki wokółuszne wykończono miękką skórą. Niezbyt mocny, lecz stanowczy nacisk gwarantuje szczelne przyleganie słuchawek do głowy, a co za tym idzie – dobrą izolację akustyczną.
Jarzma trzymające muszle wykonano z odlewów magnezowych. Magnezowe są też obudowy mechanizmów umożliwiających dostosowanie długości pałąka. Zakres regulacji w pionie jest bardzo szeroki i nie wyobrażam sobie głowy, na którą ATH-AWKT byłyby za małe. Górna część pałąka składa się z dwóch wąskich pasków stalowej blachy, wyłożonych gumą i obciągniętych skórą. I to jest, moim zdaniem, jedyna wada tego modelu. Słuchawki Audio-Techniki bez przewodu ważą ponad 40 deko i masa ta opiera się na dwóch wąskich blaszkach. Choć nie wywołują jakiegoś przesadnego ucisku, to już po kilkunastu minutach w miejscach styku z nimi pojawiają się zaczerwienienia. Widoczne są zwłaszcza u osób, które nie cierpią na nadmiar owłosienia. Można temu zapobiec na tysiąc sposobów, ale chyba najprostszym będzie zakładanie miękkiego berecika na czas dłużnych odsłuchów.

028 033 Hifi 06 2021 001

 

Dwukomorowe muszle w przekroju.
  

Wrażenia odsłuchowe
Miałem już wielokrotnie do czynienia ze słuchawkami Audio-Techniki, zarówno w czasie testów, jak i mniej formalnych odsłuchów na pokazach i wystawach. Za każdym razem uderzała mnie „genetyczna” czystość ich brzmienia. Bez względu na to, czy były to plastikowe słuchawki dla młodzieży, czy coś z high-endu, ich przejrzystość, stereofonia oraz naturalność wyróżniały się na tle konkurencji w zbliżonej cenie. Podobne oczekiwania towarzyszyły mi, kiedy rozpakowywałem „Kokutany”, jednak dłuższe odsłuchy kazały nieco je zweryfikować.
Czy można jednym słowem opisać brzmienie flagowej Audio-Techniki? Owszem, najbardziej pasuje słowo „oczywiste”. W brzmieniu japońskich słuchawek nie ma nic na siłę, żadnej sztuczności, a jednocześnie niczego w nim nie brakuje. Instrumenty brzmią naturalnie, prawdziwie, w sposób oczywisty i oczekiwany. Po dziesiątkach testowanych słuchawek czułem się, jakbym wrócił do domu z dalekiej podróży pełnej egzotycznych wrażeń. Do własnych czterech ścian, gdzie znam każdy kąt i każdy mebel. Gdzie mogę się poruszać z zamkniętymi oczami bez obaw, że zaskoczy mnie jakaś niemiła niespodzianka. Po prostu, poczułem się w nich bezpieczny. Czy to oznacza, że „Kokutany” grają nudno i asekurancko? Nic podobnego.

028 033 Hifi 06 2021 001

 

W komplecie dwa
solidne przewody o długości 3 m.
  

Wprawdzie przy cichym słuchaniu muzyka brzmi równo, miło i przyjemnie, jednak podkręceniu potencjometru towarzyszy erupcja wulkanu emocji. Instrumenty, zwłaszcza w muzyce akustycznej, brzmią z naturalnością i bogactwem alikwotów, jakie zwykle kojarzą nam się z występami na żywo. Może powyższe sformułowanie trąci egzaltacją, ale wrażenie kontaktu z żywym dźwiękiem okazuje się intensywne. Ilość powietrza, detali, blasku i drobnych wybrzmień potrafi wprawić w zdumienie nawet wytrawnego słuchacza. Jeśli jednak minie pierwsze wrażenie i przyzwyczaimy się do tej ilości informacji, okaże się, że hebanowe słuchawki nie służą wyłącznie do analizowania pracy realizatorów dźwięku, lecz do odkrywania głębokich pokładów piękna w muzyce. Dźwięki płynące z AWKT angażują całą uwagę słuchacza; skupiają ją na sobie w stu procentach. Nie chodzi o fascynację ponownym odkrywaniem znanych płyt, bo te po którymś okrążeniu i tak już nie będą miały żadnych tajemnic, ale o siłę i sugestywność, z jaką ukazują muzykę. W trakcie pisania tego testu usiłowałem słuchać w tle spokojnego jazzu. Nic z tego. Nawet niezbyt głośna muzyka angażuje tak, że trudno oderwać od niej myśli.
Zjawiskowe wysokie tonach już na starcie przykuwają większość uwagi. Jednak pozostałe zakresy również zasługują na miano wzorcowo naturalnych.
Solidną podstawę każdego nagrania buduje wielobarwny bas, wolny od modnego obecnie turbodoładowania. W jazzie sekcja rytmiczna ma prawidłowe rozmiary, a szczegółowość i nasycenie składowymi ułatwiają śledzenie gry kontrabasistów. Rozważania na temat możliwości mikrodynamicznych trochę tracą sens. Audio-Techniki szybkość i czystość mają niejako zapisane w genach, a tutaj prezentują one szczytową formę. Wystarczy podkręcić głośność i delektować się możliwościami japońskich flagowców w zakresie makro- , a przede wszystkim mikrodynamiki. Klasa mistrzowska, bez dwóch zdań. W nagraniach organowych natomiast odzywały się królewski majestat, potęga i głębia, jakich trudno się spodziewać nawet za podobne pieniądze. A mówimy przecież o nausznikach kosztujących tyle, co niejeden zacny wzmacniacz stereo czy para kolumn podłogowych.

028 033 Hifi 06 2021 001

 

W komplecie dwa
solidne przewody o długości 3 m.
  

Rozświetlone wysokie tony z szybkim basem spaja czysta i żywa średnica. Nie brak w niej oddechów oraz głosek szeleszczących, jednak fragmenty wokalne nie zamieniają się w wizytę u logopedy. Barwy głosów wokalistów różnią się wyraźnie i nawet w nagraniach a cappella zespołu The Persuasions nie miałem wątpliwości, który z wokalistów prowadzi główną linię melodyczną, a którzy akompaniują mu murmurando. W dodatku ich głosy dochodziły z różnej odległości i były na scenie wyraźnie od siebie oddzielone.
No właśnie, fantastyczne wysokie tony, obecny, barwny bas i naturalna średnica są niewątpliwymi atutami słuchawek Audio-Techniki, ale wszystkie one bledną w zestawieniu ze stereofonią. Tak jak kolumnom udaje się nieraz wyparowywać z pokoju odsłuchowego, tak o obecności japońskich słuchawek na głowie świadczy jedynie lekki nacisk w okolicach uszu.
Co prawda, przesunięcie przetworników do przodu nie buduje przed słuchaczem sceny analogicznej do tej kreowanej przez głośniki, ale i tak wokół głowy roztacza się obszerna przestrzeń. Prawdziwe czary zaczynają się natomiast w muzyce z oklaskami. Choć nagrania koncertowe stanowią niewielki odsetek płyt testowych, to właśnie one ujawniły stereofoniczny potencjał słuchawek. Szeroka scena ze swobodne rozstawionymi wykonawcami, odseparowanymi od publiczności, robiła wrażenie, a zmiany rozmiarów estrad, zależnie od miejsca rejestracji koncertu, były aż nadto czytelne. Prawdziwą przyjemność sprawiało śledzenie gry dowolnego muzyka na tle reszty ansamblu, co nawet w warunkach terenowych ATH-AWKT ukazywały bez wysiłku. Ba, dzięki wyjątkowej selektywności wręcz zachęcały do takich zabaw, co skończyło się kilkoma zarwanymi nocami i późniejszym przysypianiem w pracy. Ale podobno miłość wymaga poświęceń, a w hebanowych Audio-Technikach naprawdę można się  zakochać.
Ostatni element testu, czyli albumy binauralne (realizowane z użyciem sztucznej głowy), sprawiły, że mogłem zapomnieć, że słucham muzyki we własnych czterech ścianach. Słuchawki wyraźnie określają odległości między instrumentami, a delikatny pogłos, jaki często towarzyszy nagraniom, przywodzi na myśl pustawe lofty czy magazyny. Wyczuwa się przestrzeń studiów i ich rozmiary. Największym bodaj specjalistą od techniki binauralnej jest Chesky Records, a jego płyty demonstracyjne i albumy jazzowe okazały się prawdziwą ucztą dla uszu. Powrót do tradycyjnych realizacji tylko podkreślił specyfikę i zalety binauralów oraz niesamowity potencjał japońskich słuchawek.

028 033 Hifi 06 2021 001

 

Słuchawki gotowe do pracy.
  

Konkluzja
Jedna z audiofilskich reguł głosi, że brzmienie słuchawek odpowiada możliwościom dziesięciokrotnie droższych kolumn. Można z tym dyskutować, ale w zasadzie to prawda. Wygląda na to, że Audio-Techniki ATH-AWKT oferują poziom kolumn za 100 tysięcy złotych. Osobiście podchodzę do tego sceptycznie i poprzeczkę… podniósłbym jeszcze wyżej.

 

2021 06 27 14 31 43 028 033 Hifi 06 2021.pdf Adobe Reader

 

Mariusz Zwoliński
Źródło: HFM 06/2021