fbpx

HFM

artykulylista3

 

Audio-Technica - ATH-SR50BT

010 013 Hifi 09 2019 007
Audio-Technica należy do najbardziej niedocenianych producentów słuchawek. To duży błąd.

W katalogu tokijskiej firmy znajdziemy ponad sto modeli nauszników, w tym kilkanaście bezprzewodowych. W momencie pisania testu ATH-SR50BT były najnowsze, ale niewykluczone, że w chwili, gdy czytacie te słowa, w ofercie pojawiła się kolejna propozycja z tego segmentu.



Budowa
Omawiane słuchawki występują w kolorze szaro-brązowym albo czarnym. Mimo że czuję lekką awersję do jasnych nauszników, bo szybciej się brudzą, to w tym przypadku przy ciemnych bym się nie upierał. ATH-SR50BT są dosyć duże i w jaśniejszym wykończeniu po prostu mniej rzucają się w oczy. Spacerując w nich poza domem, nie wyglądałem jak piąty Teletubiś.
Wprawdzie do budowy użyto tworzywa sztucznego, ale jego jakość oraz solidność montażu rozwiewają obawy o trwałość. Wszystkie części spasowano z japońską precyzją i zanim tutaj coś się poluzuje, wiele innych słuchawek zdąży  wylądować na pryzmie elektrośmieci.
Obszerne poduchy otaczające małżowiny oraz miękki pałąk obszyto mięsistą sztuczną skórą. Z identycznego materiału wykonano duży worek transportowy.
Dzięki zastosowaniu tworzyw sztucznych słuchawki są dosyć lekkie i wygodne. Nawet po kilku godzinach użytkowania nie wywołują dyskomfortu. Do regulacji rozstawu użyto dwóch pasków sprężystej stali. Poza tym obie muszle można złamać do wewnątrz oraz skręcić o 90 stopni, co znacząco ułatwia upchnięcie konstrukcji w plecaku czy torbie podróżnej.


Audio-Technica deklaruje, że specjalnie z myślą o nowym modelu zaprojektowano przetworniki o średnicy 45 mm. Na czym polega ich wyjątkowość oraz z czego wykonano membrany – tego już nie zdradza. Wiadomo jedynie, że bazą dla ATH-SR50BT był studyjny model ATH-M50x. Od strony uszu drivery chroni wypukła metalowa płytka dyfuzyjna.
W prawej muszli umieszczono otwór mikrofonu, służącego do prowadzenia rozmów oraz wyłapywania hałasów otoczenia – te ostatnie są później redukowane przez system ANC. Pozostałe elementy sterowania znalazły się w muszli lewej. Widać tam włącznik zasilania, przycisk aktywujący funkcję Hear-Through (o niej za chwilę), diody oraz gniazda: standardowe 3,5-mm oraz microUSB do ładowania wbudowanych akumulatorów. Oba gniazda osadzono w metalowej płytce, która zapobiega rysowaniu słuchawek przy wkładaniu wtyczek. Do obsługi służy duży panel dotykowy.

010 013 Hifi 09 2019 001  Audio-Technica ATH-SR50BT


Wyposażenie i obsługa
ATH-SR50BT wyposażono w moduł Bluetooth w najnowszej wersji 5.0, z kodekami aptX, AAC oraz SBC. Nie zabrakło wspomnianego układu redukcji szumów oraz funkcji Hear-Through. Ta ostatnia wzmacnia dźwięki otoczenia, więc z pozoru wydaje się bez sensu. Praktyka udowadnia jednak jej przydatność. Hear-Through pozwala wysłuchać komunikatu na dworcu albo usłyszeć, o co akurat pyta zagadująca nas osoba. Niby można by zdjąć słuchawki i efekt byłby podobny, ale aktywacja funkcji jest łatwiejsza, a poza tym przerywa odtwarzane akurat nagranie. W przypadku audiobooka, w który się wciągnęliśmy, albo utworu, który nas zafascynował, może to być zaleta nie do przecenienia.

010 013 Hifi 09 2019 001Na matowym wykończeniu
nie widać odcisków palców.


Obsługa
Ogarnięcie wszystkich funkcji oraz dobór parametrów pod kątem indywidualnych upodobań użytkownika umożliwia firmowa aplikacja Connect na smartfony iOS i Android, obsługująca także odtwarzacz muzyki. I tu ciekawostka: to aplikacja przeznaczona do wielu modeli, w tym dousznych pchełek typu True Wireless (dzięki kilku magicznym sztuczkom pokazuje także  lokalizację jednej z nich w przypadku zgubienia; szkoda, że inni producenci nie wpadli jeszcze na podobny pomysł).
Do codziennej obsługi wykorzystano panel dotykowy, zlokalizowany w lewej muszli. I tu od razu nadziałem się na nie lada problem.
Jako człowiek nawykły do mechanicznych przycisków, przez pierwsze dni zupełnie sobie nie radziłem. Dotykowa regulacja głośności i zatrzymywanie nagrań były prawdziwą loterią, a zanim odebrałem przychodzące połączenie telefoniczne, wolałem wyłączyć Bluetooth i oddzwonić w tradycyjny sposób. Aż wpadłem na to, że zamiast macać na oślep, wystarczy lekko puknąć opuszkiem palca w odpowiednie pole. I wtedy życie stało się bajką. Po kilku kolejnych dniach używania „pięćdziesiątek” konwencjonalne modele z przyciskami wydały mi się z lekka siermiężne.

010 013 Hifi 09 2019 001 Firmowy przewód łatwo wymienić
na coś lepszego, ale nie zawsze warto.


Jak wspomniałem, japońskie słuchawki są dość lekkie i bardzo wygodne. Zawdzięczają to niezbyt mocnemu naciskowi muszli na głowę. Niestety, ten medal ma także drugą stronę. Jest nim mało efektywna izolacja od hałasów zewnętrznych. Używane bez trybu ANC, ATH-SR50BT przepuszczały sporo odgłosów ulicy, natomiast włączenie tej funkcji odcinało jedynie najniższe częstotliwości oraz część średnich i wysokich. O całkowitej izolacji nie było mowy. Według producenta, ten model: „delikatnie redukuje szum zewnętrzny” i tego się trzymajmy. Zresztą, jeśli nie lubujecie się w przesiadywaniu na autobusowych silnikach, nie powinno być problemu. Głośny hałas autobusowej klimatyzacji pracującej w upalne dni na pełnych obrotach był wycinany w stu procentach.
W słuchawkach umieszczono akumulatory litowo-jonowe, zapewniające co najmniej 28 godzin pracy w trybie bezprzewodowym i z włączonym systemem ANC. W przypadku słuchania z ANC „po kablu” czas ten wydłuża się do dwóch dób. Stan naładowania baterii można szybko sprawdzić w firmowej aplikacji.
W trakcie kilkutygodniowego użytkowania nie zaobserwowałem żadnych zakłóceń łączności bezprzewodowej. Nawet w okolicach ambasady Rosji, gdzie większość znanych mi słuchawek BT dziwnie fiksuje...

010 013 Hifi 09 2019 001Pomimo przystępnej ceny
opakowanie wygląda porządnie.


Wrażenia odsłuchowe
Z kablem
Przed słuchaniem zafundowałem Audio-Technikom zwyczajowe kilkadziesiąt godzin rozgrzewki. Po kilku dniach postanowiłem zabrać je ze sobą do pracy i… od razu skucha. Przed wyjściem z domu nie sprawdziłem stanu naładowania baterii, więc chwilę po zajęciu przez mnie miejsca w autobusie w słuchawkach zapadła niepokojąca cisza. Na szczęście, miałem ze sobą kabelek, więc podłączyłem słuchawki bezpośrednio do telefonu. Teoretycznie wybrałem opcję najgorszą z możliwych, ale niemal natychmiast przeżyłem ogromne zaskoczenie. Następnie przejechałem z rozdziawioną gębą ze trzy przystanki. Czegoś takiego po przenośnych nausznikach podłączonych do smartfonu się nie spodziewałem!
ATH-SR50BT od pierwszych chwil zaprezentowały zaskakującą czystość, szybkość i szczegółowość, na dodatek okraszone fenomenalną w tej cenie stereofonią. Gdyby ktoś mi powiedział, że kosztują dwa razy więcej i słucham odtwarzacza plików zamiast telefonu, uwierzyłbym bez sprawdzania. Wyruszyłem więc w teren, pozostając w połączeniu kablowym, z włączonym trybem ANC. Do odsłuchu wykorzystałem pliki MQA na Tidalu, czyli aktualnie najlepszy format nagrań w streamingu.
Na tym etapie japońskie nauszniki cechowała niemal idealna równowaga tonalna, z lekko podkreślonym basem. Nie był ekspansywny; dodawał raczej wigoru spokojniejszym nagraniom. Przejrzystość ATH-SR50BT przekraczała oczekiwania wywołane ceną, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę „genetyczną” czystość brzmienia Audio-Techniki. Co ciekawe, już w połączeniu z telefonem japońskie słuchawki różnicują brzmienie w zależności od użytego kabla – np. znacznie lepiej grały z firmowym niż pożyczonym z innych słuchawek. W drugim przypadku brzmienie dostało mocniejszą podstawę basową kosztem stereofonii.

010 013 Hifi 09 2019 001  Obszerne poduszki obejmują
całe małżowiny. Wszystkie połączenia
są precyzyjne i wzmocnione śrubami.


Bez kabla
Po kilku dniach testów terenowych przeszedłem na tryb bezprzewodowy. Z kablem słuchawki grały zauważalnie głośniej i bardziej żywiołowo. Przez Bluetooth – ciszej i spokojniej. Dało się zauważyć delikatne wygładzenie sopranów przy jednoczesnym podkręceniu dołu. Idealnie do dyktowania tempa w trakcie pieszych wędrówek.
Japońskie słuchawki sprawdzają się praktycznie w każdym repertuarze. W dobrych realizacjach orkiestrowych oraz jazzowych big bandach zagrały szeroko, zamaszyście, ze znakomitą rytmicznością, detalicznością i wyraźnym rysunkiem nawet dalszych zakamarków sceny. Podłączenie instrumentów do prądu zaowocowało dociążeniem basu, jednak bez utraty kontroli.
Rewelacyjnie wypadły nagrania gitary akustycznej, w których przejrzystość i szybkość japońskich słuchawek wspięły się na wyżyny. Szeroka scena, swobodnie wykraczająca poza obrys muszli i lekko nachodząca nad głowę, w niczym nie przypominała tej z przenośnych modeli BT i niewiele ustępowała renomowanym, podobnie wycenionym konstrukcjom stacjonarnym. A pamiętajmy, że w tysiącu złotych, które trzeba zapłacić za SR50BT, mieszczą się jeszcze układy elektroniczne oraz akumulatory.
Najwięcej kontrowersji wywołał rock. Zamiast, dla świętego spokoju, uśrednić brzmienie i zająć się umilaniem słuchaczowi życia, japońskie nauszniki postanowiły wywlec na światło dzienne wszystkie niedoskonałości warsztatu muzyków i realizatorów. W efekcie dobre nagrania współczesne potrafiły miło zaskoczyć atmosferą rockowego spektaklu, natomiast starsze, np. Beatlesów czy Steppenwolf, już z daleka zalatywały naftaliną i po kilku minutach zdecydowanie do siebie zniechęcały, z całym szacunkiem dla twórców.
Ze wzmacniaczem słuchawkowym
Najlepsze zostawiłem na koniec. Po kilkunastu dniach słuchania w terenie tych samych kilkudziesięciu utworów podłączyłem japońskie słuchawki do Pro-Jecta Pre-Box S2 Digital. Gdybym wcześniej nie słuchał ich z telefonem, nigdy bym nie uwierzył, że mam do czynienia z bezprzewodowym modelem za 1000 zł. W połączeniu ze stacjonarnym wzmacniaczem ATH-SR50BT okazały się stuprocentowo audiofilskimi nausznikami. Obszerna scena, bardzo dobra szczegółowość i przejrzystość oraz tempo dyktowane przez mocny, konturowy bas to ich największe zalety. Dodajmy do tego neutralność i efektowną stereofonię, a otrzymamy słuchawki, które mogą stanąć w szranki z najlepszymi w zbliżonej cenie.

010 013 Hifi 09 2019 001Nieliczne przyciski na lewej muszli.


Konkluzja
Audio-Techniki ATH SR-50BT to znakomite słuchawki do użytku domowego, które bez problemu można zabrać na spacer. Zaskoczeni? Ja nie mniej.
Zaraz, zaraz, ile to ja mówiłem? Tysiąc złotych? Sprzedane!

 


 2019 09 24 20 50 10 010 013 Hifi 09 2019.pdf Adobe Reader

Mariusz Zwoliński
Źródło: HFM 09/2019


Pobierz ten artykuł jako PDF