fbpx

HFM

artykulylista3

 

Audio Technica ATH-AD1000

17-30 07-08 2009 AudioTechnicaATH-1000ATH-AD1000 to najdroższe słuchawki otwarte w katalogu Audio Techniki.

Wyposażone w membrany o średnicy 53 mm, cewki CCAW z miedzi o czystości 7N i neodymowe magnesy, z zewnątrz prezentują się podobnie do dziewięćsetek. Ta sama konstrukcja i system automatycznego dopasowania do kształtu głowy, miękkie i przyjemne w dotyku poduszeczki i dość gruby, trzymetrowy kabel wyprowadzony z lewego nausznika. Znów brakuje możliwości obrotu muszli w płaszczyźnie pionowej, ale tym razem nie było tego czuć tak, jak w ATH-AD700.


Jakość wykonania okazuje się bardzo dobra, natomiast zastrzeżenia znów budzi opakowanie. To zwykłe pudełko z plastikową wytłoczką, podobną do tych w pudełkach z czekoladkami. Można się było bardziej postarać. Konkurencja słuchawki tej klasy sprzedaje w skórzanych walizeczkach, eleganckich pudełkach wyłożonych gąbką i profesjonalnych, twardych pokrowcach pełnych akcesoriów.

Brzmienie
Brzmienie to kolejny krok w stronę szczegółowości i precyzji. Jest jeszcze szybsze i bardziej nasycone planktonem niż w przypadku dziewięćsetek. Wybrzmienia są krótsze, a każde dotknięcie werbla, szarpnięcie struny czy uderzenie klawisza fortepianu zaczyna się nagle i kończy jak ucięte samurajskim mieczem. Dochodzi do tego kolejny etap rozwarstwienia poszczególnych dźwięków i całych muzycznych planów. Słuchając pianistyki, odnosimy wrażenie, że ktoś osobno nagrywał dźwięki strun, odgłosy mechanizmów instrumentu, oddech wykonawcy, skrzypienie stołka, a na koniec zebrał cały pogłos pomieszczenia, w którym dokonywano rejestracji, tak jak odkurzacz wciąga pajęczyny ze ścian.
Oczywiście, możemy słuchać muzyki jako całości, mimowolnie chłonąc te detale. Nawet nie trzeba się specjalnie skupiać, żeby odebrać i przeanalizować to bogactwo informacji. Bas schodzi nieco głębiej niż w dziewięćsetkach. Pozostałe kategorie – jak w tabelce.

Reklama

Konkluzja
Szacunek.

17-30 07-08 2009 AudioTechnicaATH-1000 T

Autor: Tomasz Karasiński
Źródło: HFiM 7-8/2009

Pobierz ten artykuł jako PDF