fbpx

HFM

artykulylista3

 

Mark Levinson No. 5206

050 053 Hifi 05 2021 001
W każdej dziedzinie techniki, nauki, sztuki czy czegokolwiek innego można być lepszym albo gorszym od innych. Co decyduje o sukcesie? Na pewno zaangażowanie, poświęcony czas, doświadczenie, dobry plan. A co decyduje o tym, że nawet wśród tych lepszych można wskazać najlepszych? Wydaje mi się, że tu już decydują czynniki niemierzalne.

Raz będzie to łut szczęścia, innym razem podszept intuicji, błysk natchnienia czy  podjęcie ryzyka. W branży hi-fi dodałbym jeszcze jeden element – wyczucie. Bo chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że same parametry nie grają? Najbardziej liczy się podejście do muzyki, a tego nie da się zrobić mechanicznie. Potrzebne jest właśnie wyczucie.


5000
Mark Levinson to jeden symboli amerykańskiego hi-endu. Nie należy do firm, które rozbudowują ofertę do granic rozsądku ani do takich, które ją wymieniają co dwa sezony. Jest kojarzony z polityką stabilnego katalogu. W roku 2019 zdecydował się na duży ruch strategiczny – wprowadził nową serię 5000. Z założenia miała stanowić zbiór urządzeń wycenionych przystępniej niż flagowe „pięćsetki”. I tak się w istocie stało – średnie ceny są tu o połowę niższe. Przyznam, że ta informacja mile mnie zaskoczyła.
Linia 5000 jest już znana naszym czytelnikom. Na łamach „Hi-Fi i Muzyki” testowaliśmy zarówno obie integry (No. 5805 – klasyczną i No. 5802 – tylko z wejściami cyfrowymi), jak i oba źródła (gramofon No. 5105 oraz odtwarzacz ze streamerem No. 5101). Pod koniec roku 2020 seria wzbogaciła się o wzmacniacz dzielony – preamp No. 5206 i końcówkę mocy No. 5302.
Wprowadzając modele 5000, nie zdecydowano się na radykalną zmianę wzornictwa. Zaprojektowano je tak, aby nawet o włos nie ryzykować utraty rozpoznawalności marki. A dobra rozpoznawalność Marka Levinsona nie budzi cienia wątpliwości.

050 053 Hifi 05 2021 002

 

Pięć wejść cyfrowych
i gramofonowe MM i MC,
plus możliwość dostosowania
parametrów wejść.
  
 

Budowa
Przednia ścianka przedwzmacniacza No. 5206 to 2,5-cm płat zaokrąglonego aluminium, z symetrycznie rozmieszczonymi pokrętłami wybieraka źródeł i regulacji głośności. Centralnie zamontowano szklany panel z wyświetlaczem i dwoma przyciskami. Pierwszy aktywuje tryb uśpienia; drugi wprowadza do rozbudowanego menu. Mamy w nim dostęp do wielu opcji, takich jak: przełączenie dowolnego wejścia analogowego w tryb procesora AV, ustawienie głośności początkowej, połączenia sieciowego czy „głębokości” trybu uśpienia, wygaszenie wyświetlacza i wiele innych. Obok dwóch przycisków na froncie znajduje się jeszcze wyjście słuchawkowe 6,35 mm (duży jack).
Mark Levinson No. 5206 to prawdziwy wielozadaniowy kombajn, o czym się przekonamy, oglądając tylną ściankę. Zobaczymy tam kolejno: dwa wyjścia pre-out (RCA, XLR) do końcówki mocy, cztery wejścia liniowe – dwa RCA i dwa XLR, dwa wejścia gramofonowe dla obu rodzajów wkładek (MM i MC), z regulacją impedancji wejściowej dla MC lub pojemności w przypadku MM. Do tego dochodzi sześć wejść cyfrowych: dwa optyczne, dwa koaksjalne, USB typu B oraz AES/EBU, a także rząd  gniazd pomocniczych – USB typu A do aktualizacji oprogramowania, port serwisowy RS232, gniazdo ethernetowe (do połączenia z internetem w przypadku gdy zechcemy zmieniać ustawienia urządzenia przez stronę www), wejście dla opcjonalnego zewnętrznego czujnika podczerwieni, przelotka komunikacji systemowej oraz gniazdo zasilania. Jest jeszcze coś, czego nie widać – bezprzewodowy interfejs Bluetooth aptX HD do przesyłania plików wysokiej rozdzielczości.
Zdalne sterowanie zapewnia mały elegancki pilot w aluminiowej obudowie. Idąc z duchem czasu, firma przewidziała także możliwość obsługi za pośrednictwem aplikacji, którą można sobie zainstalować w telefonie lub tablecie.

050 053 Hifi 05 2021 002

 

Na bogato.
  
 

Wnętrze
Rozbieranie przedwzmacniacza odbywa się na raty. Po odkręceniu pokrywy natkniemy się na jeszcze jedną, pod którą kryje się układ zasilacza. Tworzą go jeden ekranowany transformator toroidalny oraz płytka drukowana, w dużej części ukryta pod aluminiową platformą, dzielącą urządzenie mniej więcej w połowie wysokości na parter i pierwsze piętro.
Na parterze, oprócz części zasilacza, znajduje się sekcja obsługująca oprogramowanie urządzenia. Na piętrze umieszczono dwie duże płytki drukowane, jedna nad drugą. Niższa, której nie widać, mieści bufor wejść cyfrowych oraz cały układ przetwornika c/a. Z materiałów informacyjnych wynika, że zastosowano DAC ESS Sabre Pro. Przyjmuje on pliki PCM do 32 bitów/384 kHz oraz DSD do 11,2 MHz. Topologia sekcji cyfrowej jest przez Marka Levinsona nazywana Precision Link II. Cokolwiek to znaczy – brzmi dobrze. Urządzenie wyposażono także w dekoder MQA – to ukłon w kierunku subskrybentów Tidala, choć nie tylko.

050 053 Hifi 05 2021 002

 

Zasilacz pod dodatkową osłoną.
Widać tylko płytkę z buforem
wejściowym oraz analogowym
wyjściem.
  
 

Na samej górze znajduje się płytka drukowana z buforem wejściowym oraz wyjściem analogowym. Jest to oparty na rozwiązaniach z serii 500 układ pracujący w klasie A, który producent określa mianem „Pure Path”, i który, jak zapewnia, wykorzystuje dwa sprawdzone firmowe patenty. Żadnych szczegółów jednak nie poznamy. Ta część została wykonana w całości w technice montażu powierzchniowego. Widać tutaj topologię dual mono, przekaźniki Nexema oraz prostokątne miedziane powierzchnie wspomagające odprowadzania ciepła, bo w czasie pracy preamp dość mocno się nagrzewa. Regulację głośności zrealizowano na drabince rezystorowej.
Pomimo obecności wspomnianego wyjścia słuchawkowego w środku nie znajdziemy wydzielonego układu do tego typu odsłuchu. Zamiast dodawać moduł wzmacniacza słuchawkowego, producent zdecydował się pobierać sygnał ze ścieżki głównej. To rozwiązanie nazywa się Main Drive.
Po zapoznaniu się z preampem No. 5206 mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że podoba mi się podejście Marka Levinsona. Firma oferuje bardzo wysoką jakość w wysokiej, ale nie kosmicznej cenie. Warto to docenić.

050 053 Hifi 05 2021 002

 

Zasilacz bliżej frontu – widoczny
po zdjęciu dodatkowego ekranu.
  
 

Konfiguracja systemu
Przy teście preampu Marka Levinsona było trochę przełączania. Na początek odstawiłem lampowego BAT-a VK3iX SE i podłączyłem testowany No. 5206 do końcówki mocy Conrad-Johnson MF2250. Źródłem sygnału był odtwarzacz Naim 5X z zasilaczem Flatcap 2X. System w tej wersji uzupełniały monitory Dynaudio Contour 1.3 mkII. Owszem, różnicę jaką robi Mark Levinson, łatwo wychwycić, ale czułem pewien niedosyt – jakże bowiem sobie odmówić zestawienia przedwzmacniacza z przeznaczoną do niego firmową końcówką No. 5302? Zwłaszcza że stała tuż obok bezczynnie. Wymiana końcówki była więc drugą odsłoną, a potem nastąpiły jeszcze trzecia i czwarta, bo na kolejny test czekały już monitory Spendora: 3/1 i 4/5. W związku z powyższym mogę z czystym sumieniem zapewnić, że dźwięk No. 5206 poznałem w różnych warunkach – a wymienione konfiguracje to jeszcze nie wszystko.

050 053 Hifi 05 2021 002

 

Ekranowany transformator
toroidalny.
  
 

Jako że moim podstawowym źródłem do słuchania muzyki pozostaje odtwarzacz CD, pominąłem funkcjonalności phono i DAC-a. Niby mogłem puszczać pliki z laptopa, ale jako że nie jest to sprzęt do muzyki, rezultat byłby niemiarodajny. Postanowiłem natomiast sprawdzić brzmienie z wyjścia słuchawkowego. Do tego celu wykorzystałem Sennheissery HD 580, w swoim czasie uznawane za bardzo dobry produkt. Poza tym – skoro sam producent podkreśla, że gniazdo słuchawkowe korzysta z tej samej ścieżki sygnałowej co wyjścia analogowe – to właśnie nauszniki dają możliwość dotarcia do esencji brzmienia preampu, bez pośrednictwa końcówki, kolumn i akustyki pomieszczenia. Narzucają, co prawda, własną, specyficzną perspektywę i nie można porównywać ich obrazu przestrzennego z tym, co słyszymy z głośników, ale przynajmniej barwa i po części dynamika powinny zostać odwzorowane w formie, jaka rzeczywiście „opuszcza” przedwzmacniacz.

050 053 Hifi 05 2021 002

 

Podział na trzy piętra
i płytkę odpowiedzialną za kontrolę
regulacji głośności.
  
 

Mark Levinson podkreśla, że stopień wyjściowy No. 5206 pracuje w klasie A i brzmienie to potwierdza. Mamy lekkie zaokrąglenie konturów, mięsisty bas, odcień lampowej poświaty, piękne wokale, soczystą średnicę i szczegółowe, ale zdyscyplinowane soprany, bez tendencji do bicia rekordów. Możemy być pewni, że niezależnie od repertuaru muzykalność zostanie zachowana.
Pomimo ogólnej kultury docenimy też porządne dociążenie oraz solidną dynamikę. Amerykański preamp zawsze trzyma tempo. Nie odnotowałem tendencji do ociężałości ani nerwowości. Stopa rytmiczna prezentuje złoty środek – rytm jest dyktowany wyraźnie, ale bez tendencji do dominowania w całym obrazie.
Bas nie wyznacza referencyjnego poziomu kontroli. Lubi głębię i chętnie ją pokazuje, jednak koncentruje się na muzykalnym wypełnieniu brzmienia. Mamy poczucie, że pozostaje ono nasycone i pełne. Ci, którym odpowiada takie podejście, muszą się liczyć z tym, że ceną będzie ograniczenie napowietrzenia dźwięku.

050 053 Hifi 05 2021 002

 

Przekaźników nie żałowali.
  
 

Średnica jest kapitalna! Mieści w sobie wszystkie barwy świata, a każdy instrument zostaje odwzorowany z taką pieczołowitością, jakby to właśnie on był najważniejszy. Mark Levinson okazuje się mistrzem odcieni. Dzięki temu pozorna gęstość brzmienia nie ociera się o zgubny efekt zlewania średnich tonów. Pomimo obfitego wypełnienia wszystkie zakresy pasma zachowują wyraźną, choć lekko zmiękczoną konturowość. Dzięki temu brzmienie nawet dużych składów intryguje plastycznością i bogactwem informacji.
Szczegółowość należy ocenić bardzo wysoko – ale znów podkreślę, że aspekt ten jest podporządkowany muzykalności, a nie odwrotnie. Sopranów jest dużo, ale grają tak, że zamiast rozjaśnienia otrzymujemy perlistość. Wokale są bardzo dobrze naświetlone – brzmią czysto, naturalnie i odważnie. W większości nagrań zdecydowanie przejmują pałeczkę pierwszeństwa w całym brzmieniu.
Powyższe obserwacje odnoszą się do odsłuchu na słuchawkach. I duża ich część zachowuje ważność również z głośnikami. Kultura i muzykalność pozostają wiodącymi elementami brzmienia.

050 053 Hifi 05 2021 002

 

Mark Levinson – rozpoznawalny
z daleka.
  
 

Preamp No. 5206 z końcówką mocy No. 5302 oraz monitorami Spendor 3/1 pokazał mocniej niż w wersji słuchawkowej kontrolowany bas. Zwiększył rozdzielczość i całkowicie oswobodził przestrzeń. To ostatnie nie może dziwić w zestawieniu z brytyjskimi monitorami, jako że prezentują one w tej dziedzinie nie tylko poziom referencyjny w skali absolutnej, ale także bajeczny bez względu na skalę! Ale aby wczuć się w przestrzeń nie głośników, lecz preampu, element ten poddałem ocenie jeszcze w dwóch wariantach – z bardziej realistycznie grającymi Spendorami 4/5 oraz z redakcyjnymi Dynaudio 1.3 mkII.
Mark Levinson w każdym zestawieniu bez wysiłku rozciągał scenę na dużą szerokość, ale już nie w każdym generował równie sugestywną głębię. To, co się bez problemu udawało ze Spendorami, z Dynaudio rozbrzmiewało nieco bardziej płasko. Nie zmienia to faktu, że dokładność lokalizacji zawsze prezentuje wysoki poziom.
W odsłuchu z głośnikami zdecydowanie wyraźniej została też zaakcentowana dynamika. Nie zmienił się ogólny, bardzo melodyjny charakter brzmienia, ale tym razem rytm nabrał więcej konkretu, dobitności i dokładności. To wszystko jednak zostało zaprezentowane z mistrzowskim wyczuciem; większa energetyczność nie zubożyła ogólnej kultury.
Wyczucie – to właśnie słowo-klucz, którym można opisać podejście Marka Levinsona. Celowo mówię tu o podejściu, a nie o brzmieniu, gdyż wyczucie nie definiuje tak naprawdę żadnego konkretnego aspektu. Odnosi się do całościowego wrażenia, które towarzyszy odsłuchowi. To nie tylko mocny rytm, który nie przekracza granicy wybuchowości. Nie tylko bogata góra, która delikatnie muska powierzchnię osłodzenia. Nie tylko głęboki i wyrazisty bas, z poskromioną ambicją nadekspresji. To będzie to wszystko razem, ale układające się w konsekwentnie dostrojoną i przemyślaną całość. Wyczucie Marka Levinsona to coś w rodzaju wewnętrznego sensora, który pozwala każdemu repertuarowi, instrumentowi i głosowi rozkwitnąć zgodnie z jego naturą, a nie według z góry ustalonej recepty.
Preamp No. 5206 potrafi grać płynnie, ale jednocześnie sugestywnie kontrastować barwy. Z wyczuciem wskazującym prawdziwego artystę pośród zdolnych twórców.

050 053 Hifi 05 2021 002

 

Aluminiowy pilot.
  
 

Konkluzja
No. 5206 to muzykalny przedwzmacniacz o bogatej funkcjonalności. W zestawieniu z firmową, ale też inną końcówką mocy – zapewni zrównoważone i bogate brzmienie. A właścicielowi – audiofilski prestiż, bo w końcu to Mark Levinson – jeden z symboli amerykańskiego hi-endu.

2021 05 22 11 16 20 050 053 Hifi 05 2021.pdf Adobe Reader

 

Mariusz Malinowski   
Źródło: HFM 05/2021