fbpx

HFM

artykulylista3

 

McIntosh MP100

3439052017 001W katalogu McIntosha znajdzie się niewiele propozycji w cenie poniżej 10000 zł. Wśród nich MP100 – niebanalny stopień korekcyjny do gramofonu, wyposażony w dwa wejścia oraz liczne regulacje parametrów.

Klasyka. Tyle że obok wyjść analogowych zamontowano w nim trzy wyjścia cyfrowe. Dokąd zmierza tak pojmowany analog? MP100 jest na pewno skierowany do mniej konserwatywnej grupy odbiorców.





Budowa
MP100 to pierwszy oddzielny przedwzmacniacz phono McIntosha. Obudowa midi pasuje szerokością do „młodzieżowej” serii, składającej się z systemu zintegrowanego MXA70 (26400 zł), wzmacniacza słuchawkowego MHA150 (22400 zł) oraz streamera MB50 (9600 zł). Dodaje możliwość korzystania z gramofonu, a także „ripowania” płyt analogowych do postaci cyfrowej. Po co? Chociażby po to, żeby słuchać tak przygotowanych plików w urządzeniach przenośnych.
MP100 wygląda jak „dorosły” McIntosh, tyle że przeskalowany. Przednią ściankę w eleganckiej czerni przykryto taflą szkła i wykończono bocznymi listwami z aluminium. Wszystkie opisy podświetlono na kolor firmowej zieleni. Pokrętłami regulujemy parametry wejść: lewym – pojemności MM; prawym – impedancję MC. Umieszczone pomiędzy nimi cztery przyciski służą do załączenia trybu Mono, wyboru wejścia (MM/MC), wyboru trybu wyjścia cyfrowego (Hi/Lo/wyłączone) oraz włączenia (oznaczony na czerwono). Długie przytrzymanie tego ostatniego powoduje reset ustawień procesora sterującego.
Ścianki boczne oraz tylna to polerowana stal. Nadają urządzeniu makintoszowy sznyt.

3439052017 002MP100 – elektronika na dużej
płytce.

Z tyłu znalazło się sporo gniazd. Wejścia są dwa. Trzeba zwrócić uwagę, że znajdują się w poziomie (górne MM, dolne MC), a nie w pionie. Między nimi umieszczono dwa zaciski uziemienia. Są to terminale typu głośnikowego, przyjmujące widełki, banany oraz przewody bez złączek.
Wyjście analogowe zrealizowano na gniazdach RCA oraz XLR. Oprócz nich MP100 dysponuje wyjściami cyfrowymi w formatach USB typu B, koaksjalnym RCA oraz optycznym Toslink. Komplet uzupełniają wyzwalacze (wejściowy i wyjściowy – 2 x minijack) oraz dwupinowe gniazdo zasilania C8 (tzw. „ósemka”).
Spód obudowy oraz jej pokrywę polakierowano na czarny mat. Rzut oka pod spód wywołuje konsternację. Zasilacz to impulsowy GlobTek (5 V, 3 A), będący gotowym rozwiązaniem z Państwa Środka. Umieszczono go na wspólnej płytce z torem sygnałowym.
Tory zasilania sekcji cyfrowej i analogowej rozdzielono. Za stabilizację napięć odpowiada układ LM317. Działaniem funkcji MP100 zawiaduje mikroprocesor Atmel.

3439052017 002To samo, pod kątem.
Wszystko widać jak na dłoni.

 

W torze sygnałowym MM zastosowano dwa układy scalone N5534, a w MC dodatkowo dwa scalaki ADA4898. Wzmocnienia są stałe i wynoszą 40 dB dla MM i 60 dB dla MC.
Regulowane parametry (po sześć dla każdego wejścia) obejmują pojemności: 50, 100, 150, 200, 300 i 400 pF przy stałej impedancji 47 kΩ dla MM oraz impedancje: 25, 50, 100, 200, 400 i 1000 Ω przy stałej pojemności 470 pF dla MC.

3439052017 002Tylna ścianka.


Sygnał analogowy trafia do wyjścia RCA lub ulega symetryzacji dla XLR-ów. Tajną bronią McIntosha MP100 jest 32-bitowy przetwornik analogowo-cyfrowy AK5552. Po konwersji sygnał PCM o parametrach 24 bity/96 kHz trafia do wszystkich wyjść cyfrowych. Za ich obsługę odpowiadają układy AKM4103 oraz Bravo SA9227 (USB).
Urządzenie wyposażono w dwustopniową regulację poziomu sygnału cyfrowego. Domyślną i dającą najlepsze rezultaty oznaczono jako „Hi”. W przypadku części nagrań może jednak powodować przesterowanie wyjścia (clipping), co sygnalizuje pomarańczowa dioda na froncie. Rozwiązaniem jest wtedy zmiana ustawienia na „Lo”. Sekcję wyjść cyfrowych można też wyłączyć, przytrzymując przycisk „Digital Output” aż do zgaśnięcia odpowiednich diod.

3439052017 002Zasilacz

Żeby podłączyć przez USB komputer z systemem Windows (wersje od Win7 SP1 w górę), należy pobrać sterownik dostępny na stronie McIntosha. Taki tandem umożliwia zgranie muzyki do formatu cyfrowego. McIntosh nie oferuje w tym celu autorskiego oprogramowania, polecając dostępną odpłatnie aplikację VinylStudio (Alpinesoft).

3439052017 002McIntosh MP100

Konfiguracja
McIntosh MP100 grał w firmowych konfiguracjach, z gramofonem MT5 (wkładka Sumiko Blue Point No. 2, typ HOMC), przedwzmacniaczem C52, monoblokami MC301, wzmacniaczem słuchawkowym MXA150 i słuchawkami MHP1000, a także gramofonem Garrard 401 z ramionami Ortofon AS212 (wkładki Shure M25C, typ MM i Denon DL-103R, MC) oraz SME 312 (Audiotechnica AT33PTG/II, MC).

3439052017 002Wybierak pojemności
dla wejścia MM.

Monobloki MC301 współpracowały z kolumnami ATC SCM-35, zaś MXA150 – z monitorami Epos Elan 10.
Do podłączenia sprzętu wykorzystałem przewody Fadel Coherence (RCA, głośnikowe, zasilające), Fadel Aeroflex Plus (XLR), Fadel Stream (głośnikowe do MXA150) oraz Supra USB 2.0 z iFi iPurifier2.
Do przegrywania płyt winylowych użyłem programu Audacity 2.1.2. To zajęcie dla wytrwałych i wymaga doświadczenia z obsługą programu oraz opcji edycyjnych. Pierwotny materiał jest surowy, a trzaski wydają się bardziej drażniące niż w czasie słuchania LP. Zwłaszcza że odsłuch takich plików wymaga ponownej konwersji do analogu. To może być bardzo dobry sposób na spędzanie długich zimowych wieczorów. Wiosną wygrywa rower.

Urządzenia, ustawione na stolikach StandArt SSP i STO, grały w zaadaptowanej akustycznie części pomieszczenia o powierzchni około 36 m².

3439052017 002Wybierak impedancji
dla wejścia MC.

Wrażenia odsłuchowe
MP100 wymaga od nabywcy nieco cierpliwości. Wygrzanie zajmuje minimum dwa tygodnie codziennego użytkowania, czyli kilkadziesiąt godzin grania. W tym czasie brzmienie nabiera kolorów oraz przestrzeni. Warto zaczekać.
Czas umiliłem sobie przypomnieniem dawno niesłuchanych płyt, chociażby koncertowego albumu Ewy Demarczyk „Live”. Tłoczenie Wifonu nie powala jakością. Dynamika jest lekko przytłumiona, podobnie jak barwy, ale mimo to pozwala docenić indywidualizm solistki. Akompaniament, niestety, nie nawiązuje do jej rangi i chwilami przybiera charakter, rzekłbym, biesiadny. W tej sytuacji MP100 zachowuje się jak gentleman. Nie próbuje się wgryzać w szczególiki; zamiast tego skupia się na spektaklu jako całości. Rysuje przyciemnioną scenę, postać nieco egzaltowanej, chwilami neurotycznej wokalistki i obraz skupionej widowni, składające się na nastrój wieczorów w Teatrze Żydowskim w Warszawie, gdzie w ciągu kilku recitali zarejestrowano utwory.

3439052017 002Tryb mono, wejście phono
i tryb czuwania oraz tryb
wyjść cyfrowych.

Na talerzu Garrarda wylądował wtedy także LP „Electric Cafe” Kraftwerku. Panowie zaproponowali podróż w zupełnie inną estetykę, w syntetyczne brzmienia ze śladowym pierwiastkiem organicznym w postaci męskiego wokalu. Muszę przyznać, że na tle pikania telefonów, automatycznych komunikatów i temu podobnych dźwięków nieprzetworzony głos w utworze „The Telephone Call” zabrzmiał bardzo naturalnie. Efekty elektroniczne zostały ciekawie rozplanowane, dzięki czemu wokół słuchacza pojawia się mnóstwo przestrzeni, powietrza i jarzeniowego światła. Muzyka trochę zbyt monotonna, by często do niej wracać, ale też – z drugiej strony – pamiątka czasów. McIntosh nie wybrzydza i gra ją z sercem.

3439052017 002McIntosh MP100 to znak czasów. Potrafi zamieniać
czarne płyty na pliki.
Na szczęście nie bezpowrotnie.

Bob Dylan utworami z LP „The Freewheelin’” wprowadził mnie w inny nastrój. Nagrania zabrzmiały miękko i aksamitnie, znów nawiązując do epoki. Można się nostalgicznie rozkołysać, próbując wysłuchać odpowiedzi niesionych z wiatrem, poczuć klimat dawnych ognisk. Już na tej płycie można było zauważyć, że phono stage McIntosha stawia na esencję i nie lubi rozwadniać dźwięku.
Po porcji dzieł kontrowersyjnego laureata nagrody Nobla zapragnąłem więcej rytmu i dynamiki. Płyty Imagine Dragons „Night Visions” oraz Foster The People „Torches” pokazały, że MP100 potrafi zagrać rytmicznie, z pazurem, a kiedy trzeba – tanecznie rozkołysać. Także w czasie tych odsłuchów McIntosh skupia się na oddaniu muzyki jako całości.

3439052017 002Aluminiowe sztabki na froncie
i boki z polerowanej stali.

Brzmienie jest zogniskowane na rytmie, basie i średnicy. Rytmu nie gubi, mocno go punktując. Bas jest z gatunku obszernych, nasyconych, minimalnie poluzowanych. Średnica – troszkę ocieplona, przyjazna, z naturalną fakturą, która dominuje nad konturami. To granie zdrowe i soczyste, ale warto nie przegapić dramatu zawartego w słowach utworu „Pumped Up Kicks”.

W ramach przygotowań do inauguracji 21. Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena przesłuchałem „V koncert fortepianowy” (Jan Panenka, Prague Symphony Orchestra, Supraphon). Koncert, nazywany Cesarskim, wyróżnia się uroczystym charakterem, mocną narracją i zwartą, dynamiczną pierwszą częścią. McIntosh potrafił przekazać zarówno istotę tej muzyki, jak i charakter interpretacji. Fortepian atakował prężnie i szybko. Akordy wybrzmiewały potężnie, a pasaże charakteryzowała płynność i moc. Utwór został zagrany po męsku, zdecydowanie i odważnie. Samo nagranie zrealizowano z optymalną proporcją solisty i orkiestry. Wszystkie plany pozostały czytelne. Analogowy sposób realizacji, z zachowaniem dobrej dynamiki, pozwala się cieszyć tym nagraniem mimo upływu lat. Ma swój klimat, a w przekazywaniu tego McIntosh jest naprawdę dobry.

3439052017 002Wejścia MM i MC. Pośrodku
zaciski do podłączenia uziemienia.

Za rejestrację cyklu koncertów fortepianowych przed 45 laty Jan Panenka został wyróżniony Nagrodą Państwową CSRS. Takie to były czasy.
McIntosh MP100 ma jeszcze jedną ważną cechę. Potrafi zróżnicować klasę współpracujących z nim wkładek. Przy czym nawet te budżetowe – w moim przypadku była to Shure M25C – wypadają przekonująco. Charakter przedwzmacniacza pasuje do przetworników Denona, dlatego DL-103R miał okazję pograć szczególnie długo. Wydaje się dobranym partnerem ze względu na brzmienie, preferencje repertuarowe oraz cenę.

3439052017 002Wyjścia analogowe i cyfrowe.
Zaraz, zaraz… wyjścia cyfrowe
w phono stage’u?

Konkluzja
Mając w pamięci konstrukcję MP100, nie spodziewałem się fajerwerków. Spotkało mnie miłe zaskoczenie. Przedwzmacniacz proponuje brzmienie skupione, spójne i muzykalne. Nie jest mistrzem analizy, specjalizuje się za to w oddawaniu klimatu. Przede wszystkim zaś mały McIntosh daje to, co dla melomana najważniejsze – niezmącony spokój w czasie słuchania ulubionych płyt.

 

 

 

 

McIntoshMP100 o

 

 

 

 

 



Paweł Gołębiewski
Źródło: HFM 05/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF