fbpx

HFM

artykulylista3

 

Roksan Caspian CD mk2

38 43 112017 001

Roksan jest jedną z pierwszych wytwórni hi-fi, które pojawiły się w Polsce. Już we wczesnych latach 90. klienci znad Wisły poznawali wzmacniacze, odtwarzacze i gramofony brytyjskiego specjalisty. Firmę cechuje żelazna konsekwencja w budowaniu oferty. Nie zmieniła się od ćwierćwiecza i celuje w tę samą grupę nabywców.

Odbiorcami Roksana są ci, którzy przerobili już miniwieże i budżetowy sprzęt hi-fi i nabrali apetytu na więcej. Podstawowa seria to K3, w cenie dwóch średnich krajowych za element. W jej skład wchodzą: wzmacniacz zintegrowany, dwa odtwarzacze CD, przetwornik i końcówka mocy do bi-ampingu.



Wyższa linia Caspian prezentuje się podobnie. Nie tyle w kwestii wzornictwa – urządzenia są zdecydowanie ładniejsze – co samej filozofii budowy systemu. Do wyboru są tylko wzmacniacz, odtwarzacz i końcówka, wszystkie w okolicy 10000 zł. Pojawia się jednak zaskakująca ilość elektroniki, stanowiącej otoczenie gramofonu. Trzy przedwzmacniacze korekcyjne: RPP za 10900 zł (z przeznaczonym do niego zasilaczem RPM za 8790 zł) oraz dwa phono, zintegrowane z zasilaczem: VSC (16900 zł) i VSC S2 (18490 zł), wszystko z możliwością upgrade’u, także za niemałe kwoty.
Wysyp analogowych „kapodastrów” wynika wprost z historii firmy, od dawna uznawanej za specjalistę od winylu. Gramofon Xerxes to legenda hi-fi, produkowana od 1985 roku nieprzerwanie do dzisiaj, oczywiście z modyfikacjami. Jeżeli więc czujecie się miłośnikami czarnego krążka i cenicie klasykę, nie możecie go pominąć w poszukiwaniach wymarzonej „szlifierki”. Tym bardziej, że cena jeszcze nie zwala z nóg – 16900 zł.

38 43 112017 002Potężne zasilanie, osobno
dla transportu i elektroniki.

 

Do wyboru jest także futurystyczny Radius za 10900 zł, skrojony jako punkt centralny serii Caspian. Roksan oferuje również trzy ramiona (od 3200 zł do 13000 zł), dwie wkładki (2990 zł i 15900 zł) i – uwaga, rzadkość! – samą igłę diamentową.
Reszta to łączówki i przewód głośnikowy w cenie 170 zł/m. Jeżeli ktoś chce mieć pełny system jednej firmy, może sięgnąć po dwudrożne monitory z wysokotonową wstęgą: „budżetowe” TR-S2 za 5490 zł albo Dariusy S1, za 29900 zł. Konstrukcja drugich także wywodzi się z poprzedniej epoki.
Referencyjną serię elektroniki Blak już znacie. Wystarczy zajrzeć do wydania 9/2017 „Hi-Fi i Muzyki”. Dla zachęty: odtwarzacz kosztuje 13790 zł, a 150-watowa integra – 14900 zł.

38 43 112017 002Cała elektronika na jednej płytce.

 

Roksana cechuje konserwatywne podejście do wzornictwa. Najnowsze Caspiany wyglądają niemal tak samo jak te sprzed dwóch dekad. Firma rygorystycznie podchodzi do jakości. Nie przeniosła fabryki na Daleki Wschód, a motto ze strony internetowej: „Made in London” odpowiada rzeczywistości. Siedziba Roksana mieści się w stolicy Albionu, a wyliczanka powyżej dowodzi… trzeźwego spojrzenia na rynek fonograficzny. Zauważmy, że główny ciężar oferty, oprócz gramofonu, to stare, dobre CD. W każdej linii jest ono sercem toru i nie są to wcale przetworniki rozszerzone o napęd. Do tego ostatniego Brytyjczycy przywiązują zresztą dużą wagę, pomijając za to możliwość komunikacji z komputerem czy internetem. Czyli uznają, że srebrny krążek to nadal najbardziej audiofilski standard cyfrowy.

38 43 112017 002Przejrzysty układ.

 

A pliki? Owszem, są wygodne, a młodzież nie wyobraża sobie bez nich życia. Stąd zapewne obecność przetwornika w najniższej linii. Z drugiej strony – są tam również dwa tradycyjne cedeki, w tym jeden z wejściami cyfrowymi. Manifestacja poglądów? A może przekonanie, że ludzie wybierający sprzęt Roksana, bardziej niż wygodą, kierują się uchem? Wszystko jedno: dobrze to wróży.

38 43 112017 002Transport
na oddzielnej platformie.
Czyta tylko CD.

Budowa
Odtwarzacz dopasowano wzorniczo do wzmacniacza Caspian Amp. Oba urządzenia są płaskie (7 cm wysokości) i mają charakterystycznie ścięte rogi płyty czołowej. Tę wykonano z 5-mm płata szlifowanego aluminium. Resztę obudowy – z polerowanej blachy. Niestety, zostają na niej odciski i kurz. Na froncie znalazło się sześć miniaturowych przycisków do obsługi podstawowych funkcji transportu i trybów pracy licznika czasu. Szuflada ma aluminiowe czoło. Na nim umieszczono tabliczkę z logiem firmy. Widać je również na górnej płycie obudowy – ogromne, rzucające się w oczy.
Wyświetlacz jest dość wąski. Kształtem nawiązuje do innych zaokrągleń. Caspiany są dostępne w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnej i srebrnej. Z tym, że druga zmienia barwę w zależności od oświetlenia. W przygaszonym świetle front połyskuje złotym odcieniem.

38 43 112017 002Aluminiowe czoło szuflady
z logiem Roksana.

 

Włącznik przeniesiono pod spód; znajdziemy go pod napisem „Caspian”. Podobne rozwiązanie stosuje wiele firm. Chodzi o to, żeby nie wyłączać co chwilę urządzenia, bo najlepiej brzmi, gdy elektronika jest wygrzana. Pobór mocy CD jest niewielki, więc nie musimy się martwić rachunkami.
Odtwarzacz opiera się na czterech wysokich nóżkach o konstrukcji zbliżonej do samochodowych amortyzatorów (zewnętrzna część to metalowa tuleja, z której wystaje ruchoma, elastyczna stopa z gumy). Mogłyby być jeszcze wyższe, bo szpara jest raczej wąska. Nie ma mowy, by sięgnąć palcem do włącznika od frontu. Da się tylko z boku, a i tak ledwo, ledwo.

38 43 112017 002Klasyk.

 

Po zdjęciu pokrywy w oczy rzuca się potężne zasilanie. Caspian pod tym względem przypomina droższe źródła. Prąd dostarczają dwa transformatory toroidalne. Jeden przeznaczono dla transportu, wyświetlacza i układów kontrolnych; drugi dla przetwornika. Każdy ma oddzielne odczepy dla podsekcji, a jest ich aż 12. Mechanizm umieszczono na platformie zamocowanej do ramy. Całość jest mechanicznie odizolowana od obudowy – znów postawiono na redukcję drgań. Szkoda, że nie zastosowano ekranów magnetycznych – zostałby wówczas w pełni oddzielony od reszty elektroniki. Ale i tak staranność konstruktorów zasługuje na pochwałę.
Szuflada pracuje jak marzenie. Wysuwa się bezgłośnie, miękko i szybko. Pod tym względem Caspian może nie mieć kompleksów nawet wobec Accuphase’a. Roksan chwali się też zegarami taktującymi własnej konstrukcji. Przetwornik to znany i lubiany, choć już wiekowy Texas Instruments PCM1798 (24 bity/192 kHz). Wypuszcza on symetryczny sygnał analogowy, stąd nie dziwi obecność gniazd XLR. Oprócz nich są złocone gniazda RCA (oba standardy o stałym napięciu), bardzo szeroko rozstawione, co umożliwia użycie grubych i sztywnych przewodów.

38 43 112017 002Pełna „wieża”, z dodatkową
końcówką do bi-ampingu. Prawda,
że piękna rzecz?

 

Obok widać trzy wyjścia cyfrowe: optyczne (Toslink), symetryczne (AES/EBU) i koaksjalne. Nie ma USB ani wejść. Urządzenie czyta wyłącznie płyty CD. O wszelkich plikach, nawet zapisanych na krążku, należy zapomnieć. Oprócz gniazd sygnałowych, z tyłu znajdziemy trzypinowe, zasilające i zacisk uziemienia.
Firma chwali się brytyjską robocizną. Jedynym odstępstwem jest pilot, zamawiany w Korei. Niewielki, ale poręczny. Mimo że obsługuje również wzmacniacz, udało się zachować przejrzystość i łatwość obsługi. Płaski profil wymusił zastosowanie pastylkowej baterii CR2032. Żaden problem, bo jest tańsza i bardziej długowieczna od paluszków, a nadajnik podczerwieni nie potrzebuje wydajnych ogniw.

38 43 112017 002Matryca może niewielka,
ale wszystko się zmieściło.

Konfiguracja
W czasie testu Caspian pracował w redakcyjnym systemie, złożonym ze wzmacniacza McIntosh MA8000, kolumn Audio Physic Tempo VI i okablowania Hijiri. Całość zasilały listwa Power Tower Ansae oraz przewody Supreme. Odtwarzacz ustawiłem dodatkowo na nóżkach antywibracyjnych Pro Audio Bono PAB Ceramic 7SN.

38 43 112017 002Drobne przyciski. Niklowana stal.

Wrażenia odsłuchowe
Roksan Caspian CD mk2 zdobywa serce od pierwszych sekund słuchania. Stanowi w pewnym sensie przeciwwagę dla neutralnych odtwarzaczy, traktujących zapisany materiał jako dane, które trzeba przetworzyć i wysłać do wyjść analogowych możliwie bez zmian. Czy to znaczy, że coś od siebie dodaje? Tak, i wcale się z tym nie kryje.
Potężne zasilanie zrobiło swoje. W porównaniu do redakcyjnego Gamuta dźwięk urósł i zgęstniał. Zaczął pulsować rytmem. Nabrał energii, sprężystości i masy. Nie trzeba nawet szukać specjalnych płyt, z repertuaru Marcusa Millera czy japońskich remasterów rockowych klasyków. Wystarczy zwyczajne wydanie Cata Stevensa. Już tutaj słychać, że każde szarpnięcie struny gitary basowej to skumulowana dawka energii. Podobnie bębny czy nawet niższe rejestry gitary akustycznej. Najpierw następuje energiczny atak, a potem, dla kontrastu, miękkie wybrzmienie. Odnoszę wrażenie, że to przyprawa, którą audiofile lubią najbardziej. Dodana z umiarem, wywołuje rumieniec na twarzy.

38 43 112017 002Jak za starych, dobrych czasów.

 

Dalsze „kłamstwa” idą konsekwentnie w tę samą stronę. Wokale i instrumenty akustyczne w średnicy są powiększone i wychodzą przed głośniki. Nie przeszkadza to w słuchaniu, za to podkreśla dynamikę, zarówno w skali makro, jak i mikro. Podobnie bas, zaokrąglony, dociążony, zwłaszcza w niższych rejestrach. Sprytny zabieg, bo nie zachodzi przez to na niższą średnicę, co by spowodowało zamazanie konturów i generalnie – przejrzystości. Roksan jest, owszem, lekko ocieplony (choć bardziej pasuje tu określenie „nasycony żywszymi barwami”), ale dla kontrastu zaaplikowano wyraźne, także podkreślone, wysokie tony. Też wypchnięte do przodu i dźwięczne.
Roksan stawia na przekazanie jak największej ilości informacji. Stara się nie pominąć szmerów w tle, ale też swobodnie sobie radzi z różnicowaniem odcieni. W tym samym momencie możemy słuchać miękkiego basu bezprogowego i suchych talerzy. Oddanie tych kontrastów świadczy o dobrej rozdzielczości i elastyczności, wynikającej z zapasu prądu.

38 43 112017 002Tylko wyjścia, żadnych wejść.

 

W przestrzeni najważniejszy jest pierwszy plan. To na nim rozgrywają się główne wątki akcji, a skoro tak, to lepiej jeszcze trochę pchnąć go w stronę słuchacza. Muzyka staje się wtedy bardziej namacalna. Zwłaszcza w kameralnych, akustycznych składach daje to słynne poczucie „obecności” muzyków w naszym pokoju. Czasem ma się wrażenie, że możemy ich dotknąć, co w przypadku niektórych pań odbieram jako dużą atrakcję. Nie będę wymieniał nazwisk, bo w dzisiejszych czasach łatwo o proces.
Dalsze plany też są przybliżone, dlatego nie należy się spodziewać oszałamiającej głębi, hektarów przestrzeni i przesuwających się ścian pokoju. Przeciwnie – odtwarzacz stara się zmieścić wszystkie informacje na tacy, którą podsuwa nam pod nos. Co nie znaczy, że odczujemy stłamszenie czy sztuczną koncentrację na skromnym obszarze. Nie pozwalają na to doskonałe przejrzystość i rozdzielczość. W symfonice grupy instrumentalne są ostro rozgraniczone i nie ma mowy o wchodzeniu na siebie czy rozmiękczeniu konturów.

38 43 112017 002Włącznik ukryty pod spodem.
Amortyzujące nóżki.

Dzieje się tu coś charakterystycznego dla monitorów bliskiego pola, a to przez wspomnianą bezpośredniość i aplikowanie dynamicznych ciosów. To robi wrażenie, bez dwóch zdań, chociaż miłośnicy dalekich pogłosów będą zawiedzeni. Baza jest bliska, za to szeroka. Warto to sprawdzić choćby na albumach Jeana Michaela Jarre’a, ale też na wielu innych krążkach.
Roksan nie jest wybredny; nie dziesiątkuje płytoteki. Gorsze nagrania nawet poprawi, doda im życia i świeżości. Wszystko jedno, czy to symfonika, kwartety smyczkowe, soul czy heavy metal. W tym ostatnim miło poczuć, że to nie zawsze łomot, ale że każdy instrument ma określone zadanie. Wspaniale prezentuje się bas. W oczywisty sposób wyeksponowany i solidnie podtuczony, ale nigdy przyspawany do gitar solowych. A organy Hammonda? Mięcho, aż ciarki przechodzą.
W tym brzmieniu jest moc, która tylko czeka, aby przez uchylone drzwi wlać się do pokoju szeroką falą. I gwarantuję Wam: popłyniecie z nią i nie będziecie się bronić. Dla mnie była to ciekawa odskocznia od Gamuta, który, przypomnijmy, kosztował dwa razy więcej.

38 43 112017 002Jedyny „zagraniczny”
element w zestawie.

Konkluzja
Brutalna siła? Nasuwa mi się porównanie motoryzacyjne. Przewieziono mnie kilka razy samochodami z czterema setkami koni pod maską. Wrażenia zawsze są imponujące, choć różne. Roksan zadbał, by się jechało jak najwygodniej. Są miękkie fotele i komfortowe zawieszenie. Kiedy się jednak wciśnie gaz do dechy, żołądek tak samo przykleja się do kręgosłupa.

 

 

 


2017 12 28 16 37 07 38 43 HIFI 11 2017.pdf Adobe Reader

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Maciej Stryjecki
Źródło: HFM 11/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF