HFM

artykulylista3

 

Dynaudio Contour 30i

056 061 Hifi 10 2023 003

Contour to najciekawsza seria Dynaudio – już oferuje „prawdziwe brzmienie Dynaudio”, a ceny pozostają jeszcze do przełknięcia dla dobrze zarabiającego człowieka.

 

Pierwsze Contoury pojawiły się w 1986 roku. W kolejnych wersjach doczekały się modyfikacji, ale zawsze kojarzyły się z najwyższej klasy stolarką, elegancką formą oraz przetwornikami uznawanymi za jedne z najlepszych na świecie. Duńczycy sprzedawali je także innym uznanym producentom, a kiedy któryś stosował słynnego Esotara, nie zapominał się tym pochwalić. Zestawy głośnikowe Dynaudio zawsze były dość drogie, choć w katalogu znalazło się miejsce także na coś budżetowego, jak historyczna seria Audience czy współczesna Emit. To już był prawdziwy ból głowy dla konkurencji, bo relacja jakości do ceny w tych budżetowych propozycjach pozostawiała niewiele miejsca na rywalizację.
Przedostatnia wersja Contourów pojawiła się w 2016 roku i była wówczas przedstawiana jako szczytowe osiągnięcie firmy. Ale wiadomo, że wszystko się zmienia, a inżynierowie cały czas wymyślają coś nowego. I w 2020 znów wymyślili. Efektem jest kolejna odsłona prestiżowej linii, oznaczona dyskretną, a jakże wiele wnoszącą literą „i”.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Sekcja legendy.

   

 


Budowa
Contour i to cztery modele: opisywany w „Hi-Fi i Muzyce” 2/2024 monitor 20i, podłogówki 30i oraz 60i, a także głośnik centralny 25C. Najpierw zaprojektowano nowe przetworniki, a później już poszło. Zmieniły się zwrotnice i obudowy, a takie same pozostały smukłe proporcje i wymiary zewnętrzne. Mimo że modyfikacji skrzynek nie widać na zewnątrz, to okazują się istotne. Dotyczą bowiem zastosowania wzmocnień, a zwłaszcza podzielenia objętości na trzy otwarte komory akustyczne, rozgraniczone płytami drewnopochodnymi o gęstości mniejszej niż sama obudowa.
Tę sklejono z MDF-u różnej grubości. Boki mają 18 mm, tył aż 38 mm, natomiast front to trójwarstwowa kanapka. Na zewnątrz widać 14-mm aluminiowy panel, do którego śrubami przykręca się głośniki. Element ten jest wciskany na zasadniczą płytę MDF-u o grubości 25 mm. Pomiędzy nimi umieszcza się wkład z polimeru. Jak nietrudno się domyślić, izoluje on przetworniki od wibracji skrzynek.
Do wytłumienia środka użyto dwóch materiałów o różnych właściwościach: twardej pianki przyklejanej do ścianek i luźno ułożonej miękkiej waty. Luźno, ale nie byle jak, bo wewnątrz panuje zaskakujący porządek. Zupełnie jakby ktoś miał tam zaglądać i oceniać konstrukcję po schludności wykonania.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Woofer.

   

 


Także wyglądowi zewnętrznemu nie sposób niczego zarzucić, a i oko jest na czym zawiesić. No… może nie na błyszczącej czerni, która jest uniwersalna, ale zwyczajnie nudna, choć i tutaj staranność nakładania i szlifowania kolejnych warstw lakieru widać od razu. Nie ma mowy o zniekształceniach czy zmętnieniach – zamiast tego otrzymujemy powierzchnię o lustrzanej gładkości i to pomimo krzywizny ścianek. Znacznie ciekawszą opcją wydają się forniry, które w Dynaudio zawsze miały klasę. Tym razem do wyboru są dwa: klasyczny orzech oraz niezwykle oryginalne nordyckie srebro, czyli topola barwiona na różne odcienie szarości. Szczegóły procesu znajdziecie w przytoczonym wcześniej teście monitorów Contour 20i („HFiM” 2/2024).
Z tyłu znalazły się dwa wyloty bas-refleksu oraz pojedyncze terminale WBT 0703 Cu Nextgen Plasma Protect. Nie przepadam za nimi, ponieważ wymagają starannego ułożenia widełek, które nie zawsze kontaktują. Dla normalnego użytkownika to jednak bez znaczenia, bo podłącza raz i ma spokój. Poza tym to dobre gniazda, choć w ofercie niemieckiej wytwórni jedne z najtańszych. Plastikowe nakrętki zdecydowanie zmniejszają ryzyko przypadkowego zwarcia końcówek. Kolumny opierają się na regulowanych kolcach, wkręcanych w stopy wystające poza obrys obudowy. Dzięki temu stają się mniej wywrotne.
Gwóźdź programu w Contourach i to oczywiście głośniki. Wysokie tony odtwarza Esotar 2i, dopiero co montowany we flagowej linii Confidence. 28-mm jedwabną kopułkę nasączono silikonem. Tuż za nią znajduje się stożek Hexis, czyli nowość w Contourach i, również przeniesiony z Confidence. Tył magnesu chowa się za charakterystycznym radiatorem, a kołnierz na froncie ma półkoliste wycięcie, ułatwiające przybliżenie osi kolejnego przetwornika.

Reklama


Dwuipółdrożny układ uzupełniają dwa 18-cm stożki nisko-średnotonowe z membranami MSP (polimer krzemionkowo-magnezowy). Zmodyfikowane zawieszenie wykonano na bazie włókien aramidowych o zróżnicowanej szerokości, co ma zapewnić szybszą i bardziej precyzyjną odpowiedź impulsową. Pomaga w tym również napęd, złożony z aluminiowej cewki – lżejszej od miedzianej przy tej samej średnicy i liczbie zwojów – oraz magnes w formie dwóch przylegających do siebie pierścieni ferrytowych. Modyfikacje zwrotnicy obejmują głównie uproszczenie i ograniczenie liczby komponentów. Wśród tych które zostały, znajdziemy m.in. kondensatory Mundorfa.
Do kolumn Dynaudio polski importer proponuje platformy Base Audio, wypełnione kryształami kwarcu. Niestety, za komplet w którego skład wchodzi także osiem podkładek Acoustic Revive SPU-8, trzeba zapłacić 5000 zł. Poprawa brzmienia jest ponoć znacząca, a dodatkowo platformy zabezpieczają drewnianą podłogę przez kolcami.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Plastikowe WBT.

   

 


Konfiguracja systemu
Contour 30i pracowały w dwóch systemach. Pierwszy, redakcyjny składał się ze wzmacniacza McIntosh MA12000, odtwarzacza C.E.C CD5, okablowania Hijiri (HCI/HCS/Nagomi) i filtra zasilania Ansae. W tym układzie kolumny stały na kamiennych płytach o grubości 3 cm, a elektronika na stoliku Base Audio 6.
Drugi zestaw bazował na elektronice Accuphase: odtwarzaczu DP-570 i dwóch topowych wzmacniaczach zintegrowanych: E-5000 w klasie AB i E-800 w klasie A. Okablowanie pochodziło z serii Legend Siltecha (680P/680i/880L). Kolumny stanęły na wieloczęściowych nóżkach (szczegóły w ramce), a elektronika na stoliku Base Audio 6.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

RIQ-510.

   

 


Wibroprezent
Dla nabywców Contourów 30i polski importer przewidział prezent w postaci dwóch rodzajów podkładek Acoustic Revive. Pierwsze to tłumiące SPU-8, które normalnie kosztują 690 zł/8 sztuk; drugie – rezonatory kwarcowe RIQ-5010/5010W (przydymione albo czarne) w cenie 6980 zł za 8 sztuk.
SPU-8 to nie banalne metalowe krążki, ponieważ materiał ma zmienną strukturę: w środku jest bardziej miękki, na zewnątrz – twardy. RIQ-5010 to z kolei przezroczysta podkładka o grubości centymetra, wycięta z kryształu kwarcu. Oba elementy spaja metalowy pierścień-stabilizator.
SPU-8 warto się zainteresować osobno, bo ich działanie może nie jest spektakularne, ale słyszalne. Poprawiają się rozdzielczość i głębia, a faktura dźwięku wyostrza, mimo że jego charakter się wygładza. RIQ-5010 zaleca się umieszczać pod nóżkami urządzeń elektronicznych, zwłaszcza gramofonu i odtwarzacza CD. Pod kolumnami efekt jest ponoć jeszcze lepszy, a przejawia się głównie obszerniejszym dźwiękiem. To również zmiana, którą usłyszycie, ale nie spodziewajcie się cudów. Będzie lepiej, tylko ta cena – w moim odczuciu – horrendalna. Na RIQ-5010 postawiłbym nawet swoje kolumny, ponieważ słyszę poprawę, jednak koszt takiego akcesorium daje się uzasadnić tylko w naprawdę drogich zestawieniach, w których będzie stanowił jedynie niewielki procent wartości. Ale jako prezent to co innego. Dla sceptyków: to nie żadna magia, tylko wibroakustyka. Właśnie takimi zjawiskami zajmuje się ta dziedzina nauki, choć zwykle na poważniejsze potrzeby, jak izolacja akustyczna pomieszczeń, wibroizolacja maszyn, budynków czy torowisk.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

SPU-8.

   

 Wrażenia odsłuchowe
Dawniej z Dynaudio miałem identyczny problem jak z Harbethem. To bardzo dobre głośniki, a sława obu firm nie jest ani trochę przesadzona, tyle że… lubię dosłowne wysokie tony. Tymczasem obaj producenci nadawali im rys aksamitności posuniętej o mały krok dalej, niż mi to odpowiada. Niby można to było kompensować elektroniką, ale w tym trzeba mieć doświadczenie albo trafić na rozeznanego sprzedawcę, który dobrze doradzi i dobierze. Tyle tytułem wstępu, koniecznego dla zrozumienia tła testowego odsłuchu. Skoro więc uwerturę mamy za sobą, rozpoczynamy akt pierwszy.
Nowe Contoury i dotarły do testu wygrzane. To ważne, ponieważ prosto z pudełka grają… nazwijmy rzecz po imieniu: nie grają. Potrzebują tygodni, by dojść do siebie. Tutaj nie było tego problemu. Włączyłem wzmacniacz, zaczekałem chwilę, aż się rozgrzeje i z głośników popłynęła „Oh Very Young” Cata Stevensa.
Nie minęło pięć minut i wiedziałem, że jest dobrze. Po zamianie repertuaru i godzinie grania przeszła mi przez głowę spontaniczna myśl: zrobili postęp. Dalsze odsłuchy tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że trafił do mnie wyjątkowy głośnik, który mogę z pełnym przekonaniem polecać. Zacząłem więc szukać podsumowania. Po dwóch dniach zrozumiałem, że najlepiej pasuje „wielka klasa”. Czy jestem zaskoczony? I tak, i nie. Tak, bo spodziewałem się lekkiego woalu na górze pasma, a usłyszałem dźwięczne, wyraziste talerze i głoski syczące. Dynaudio nie zrezygnowało z rysu szlachetności i uspokojenia, ale przesunęło granicę dalej.

Reklama


W wydaniu z lutego 2024 Mariusz Zwoliński zachwycał się przestrzenią podstawkowych Contourów 20i. O wolnostojących 30i mogę powiedzieć, że faktycznie coś jest na rzeczy.
Głębia i szerokość sceny okazują się imponujące. Na nich buduje się wyjątkowa swoboda i lekkość grania, powiew realizmu. Pod względem precyzji lokalizacji do „trzydziestek” nie mają startu nawet studyjne monitory. Wchodzimy w scenę, jakby to było coś oczywistego, naturalnego niczym oddychanie; nie musimy o nim pamiętać, żeby się nie udusić. I tak właśnie Dynaudio traktują przestrzeń: jako część muzyki, której nie można wyabstrahować. Muzyka płynie szeroko – kiedy trzeba – otacza; innym razem rozciąga się po horyzont. Rozmiar zależy od repertuaru i zawsze pasuje. Wystarczy prosta piosenka i jeśli jakość realizacji na to pozwala, to widzimy, kto gdzie stoi albo siedzi. Nie trzeba nawet zamykać oczu – mapa nagrania poukłada się sama. Obserwacja przestrzeni przynosi wiele dobrej zabawy, bo symfonika pokazuje rozmach, elektronika – pejzaże wypełnione fruwającymi planami, a dobrze zrealizowana opera… Chciałoby się powiedzieć, że wyrywa z butów, ale skoro wspomnieliśmy wcześniej o wielkiej klasie, to przydałoby się bardziej eleganckie określenie. Tak czy inaczej, efekty są spektakularne i dzieją się na naszych oczach, niezależnie od tego, czy je nazwiemy w sposób artykułowany, czy powitamy spontanicznym okrzykiem.
Szlachetność prezentacji przejawia się w jej spójności. Zakresy są scalone i żaden nie wysuwa się ani milimetr przed inne. Basisko potrafi być momentami potworne, ale i wtedy pasuje do reszty, ponieważ nie przejawia chęci do zostania solistą. Jest raczej miękkie, może nawet poluzowane, ale podkreśla płynność i charakter prezentacji. Żelazna kontrola byłaby nie z tej bajki.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Bas-refleks
z tyłu.

   

 


Dół niezauważalnie przechodzi w średnicę. Jej delikatnego ocieplenia nie odbieramy jako odstępstwa od neutralności, ale jako konsekwentne budowanie pięknej estetyki. Jeżeli chodzi o wysokie tony, to Contoury 30i grają jaśniej niż wcześniejsze generacje. Uświadomiłem sobie, że Esotar 2i robi po prostu to, co trzeba. Unika przykrych efektów w postaci piasku, zgrzytów i jazgotu. Pewna niedosłowność pozostaje, ale znów: czy można inaczej? Nie, ponieważ zaburzyłoby to jednorodność przekazu.

Reklama


Szlachetność, płynność i piękno sumują się w zawsze odczuwalny spokój. Głośniki się nie wysilają. Grają swobodnie i tak też prezentują przestrzeń. Relaksują i nie wymagają od odbiorcy skupienia, kiedy zechce usłyszeć coś konkretnego. Nie trzeba łowić niuansów – pozostają one wyraźne i niezniekształcone. Z drugiej strony – Contoury 30i to duże podłogówki i kiedy trzeba, potrafią pokazać swoją zdecydowaną, męską stronę. Uderzyć dynamicznym impulsem, zbudować ścianę dźwięku i poruszyć powietrzem. Potęga nie wiąże się jednak z topornością ani gwałtownością. Czy to dobrze? Tak, o ile nie preferujecie repertuaru wymagającego brutalnej siły i agresji. Dynaudio siły mają nawet więcej niż się wówczas przyda, ale brutalność pozostawiają przy wejściu, razem z butami.
Dwa systemy pokazały, że Contoury 30i są wrażliwe na zmiany zachodzące w sprzęcie towarzyszącym. Równie dobrze zachowywały się w towarzystwie McIntosha, jak i Accuphase’a, pokazując równocześnie ich odmienne światy: rozmach tego pierwszego i atmosferę drugiego. Czy to kolumny uniwersalne? W żadnym razie, ponieważ mają duże wymagania wobec wzmacniacza. Mimo że Accuphase E-800 bardziej wpasowuje się w moje oczekiwania, to znacznie mocniejszy E-5000 po prostu lepiej je wysterował.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Contoury – jak zawsze
smukłe i eleganckie

   

 


Konkluzja
Niecałe 40 tysięcy za kolumny – dużo to czy mało? Zdaję sobie sprawę, że kwota jest niebagatelna i można za nią wyżywić rodzinę przez rok. Kiedy jednak przyglądam się rynkowej ofercie i porównuję Contoury 30i z tym, co słyszałem, okazuje się, że trudno znaleźć w tej cenie równie dobre granie o zbliżonym charakterze. A kiedy dodatkowo uwzględnimy klasę wykonania obudów, zastosowane przetworniki i komponenty, to do świadomości zaczyna docierać, że dzieje się coś dziwnego. Obyśmy mieli tylko takie zmartwienia.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Stożek Hexis.

   

 



 

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Esotar.

   

 

 

 

Reklama

 

 

Zrzut ekranu 2024 03 24 102240

 

Maciej Stryjecki
Źródło: HFiM 03/2024