fbpx

HFM

artykulylista3

 

Emotiva Airmotiv T-Zero+

020 023 Hifi 02 2021 Strona 1 Obraz 0001Przez ostatnich kilka lat Emotiva zdążyła porządnie namieszać na rynku hi-fi. Oferowana przez nią elektronika odznaczała się wyjątkowo korzystną relacją jakości do ceny. Firma zyskała tym grono zadowolonych klientów i przyprawiła o ból głowy wielu konkurentów. Ciekawe, czy uda jej się powtórzyć ten sukces z kolumnami.




Zestawy głośnikowe Emotivy tworzą serię Airmotiv, którą ostatnio poddano drobnym modyfikacjom do wersji Airmotiv+. Zmiany polegają głównie na wymianie panelu frontowego oraz komponentów zwrotnicy. Testowane T-Zero+ pojawiły się w katalogu niedawno, od razu w nowej specyfikacji.
T-Zero+ to najtańsza z trzech aktualnie dostępnych konstrukcji wolnostojących. Dla porządku wspomnijmy, że producent oferuje jeszcze monitor, dwa głośniki centralne oraz dwa efektowe. Teoretycznie jest jeszcze głośnik do montażu sufitowego, ale w chwili oddawania tekstu do druku był „czasowo niedostępny”. Gwoli uzupełnienia dodajmy, że dostępne są także trzy modele subwooferów.

020 023 Hifi 02 2021 Strona 2 Obraz 0002

Przetwornik wysokotonowy
typu AMT.

 

 


Budowa
T-Zero+ to kolumny dwudrożne, ale zakres nisko-średniotonowy obsługują dwa przetworniki o średnicy 13,5 cm. Ich membrany wykonano z plecionki włókien szklanych. Mimo że oba pracują do 2500 Hz, to górny zoptymalizowano pod kątem reprodukcji tonów średnich, dolny zaś – niskich. Co to dokładnie oznacza, trudno powiedzieć, ponieważ Emotiva nie pokazuje wykresów ilustrujących charakterystykę pasma przenoszenia ani nie podaje szczegółów technicznych. Można jedynie naocznie stwierdzić, że w „basowym” powierzchnia membrany jest mniejsza, a nakładka przeciwpyłowa – większa niż w „średniotonowym”.
Membranę wysokotonowca uformowano w harmonijkowo pofałdowaną wstęgę. Nazywa się Airmotiv, od czego pochodzi nazwa całej serii. Mamy do czynienia z przetwornikiem typu AMT (Air Motion Transformer). Ten rodzaj driverów w budżetowych kolumnach spotyka się niezmiernie rzadko.
Zwrotnica prezentowana na stronie producenta różni się od tej, którą zobaczyliśmy po wykręceniu panelu z terminalami w testowanym egzemplarzu. W tej nowszej wersji wymieniono jedną cewkę oraz dodano kondensator elektrolityczny. Co nie zmienia faktu, że konstrukcja jest w miarę prosta, typowa dla niedrogich układów dwudrożnych.

020 023 Hifi 02 2021 Strona 2 Obraz 0002

Przetwornik wysokotonowy
typu AMT.

 

 


Obudowę wykonano według firmowej koncepcji Minimal Acoustic Signature. Prawie 30-mm front z płyty o wysokiej gęstości (HDF) w górnej części ma ścięcia niwelujące rezonanse wokół głośnika wysokotonowego. Pozostałe ścianki mają grubość 15 mm. Wewnątrz skrzynek wklejono obręcze zwiększające sztywność. Front wykończono satynowym czarnym lakierem, a boki – czarną okleiną. Aktualnie nie ma w ofercie innych wersji kolorystycznych.
Maskownice trzymają się na ukrytych magnesach. T-Zero+ można słuchać z nimi lub bez. Pojedyncze zaciski umieszczono w plastikowym profilu. Bas-refleks dmucha do tyłu, więc należy pamiętać o odsunięciu kolumn od ściany. W wyposażeniu znajdują się stópki, w które należy wkręcić kolce.

020 023 Hifi 02 2021 Strona 2 Obraz 0002

Stożek zoptymalizowany
dla średnicy.

 

 


T-Zero+ wyglądają schludnie, ale na pewno nie luksusowo. Niska cena nie bierze się znikąd. Recepta Emotivy wydaje się prosta – jak najmniejsze oszczędności tam, gdzie jest to istotne dla brzmienia i jak największe wszędzie indziej.
Konfiguracja systemu
Podłogówki Emotivy zagrały w systemie redakcyjnym, złożonym z odtwarzacza Naim 5X z zewnętrznym zasilaczem Flatcap 2X, przedwzmacniacza lampowego BAT VK3iX SE oraz tranzystorowej końcówki mocy Conrad-Johnson MF2250.

020 023 Hifi 02 2021 Strona 2 Obraz 0002

Stożek zoptymalizowany
dla średnicy.

 

 


Wrażenia odsłuchowe
Jak zostało powiedziane we wstępie, Emotiva przyzwyczaiła nas do wyjątkowo atrakcyjnej relacji jakości do ceny. Nie inaczej jest w przypadku T-Zero+. Praktycznie już od pierwszej płyty wiedziałem, że mam do czynienia z dźwiękiem o wiele „droższym” niż katalogowe 2300 zł za parę. Nie będę jednak dywagował, ile tak naprawdę powinien on kosztować. To oszacuje osobiście każdy, kto będzie miał styczność z tymi zestawami.

020 023 Hifi 02 2021 Strona 2 Obraz 0002

Stożek zoptymalizowany
dla basu.

 

 


Do opisu wrażeń odsłuchowych tych kolumn można podejść na dwa sposoby. Pierwszy byłby oceną z uwzględnieniem przynależności do budżetowej półki cenowej. Drugi – oceną bez tego uwarunkowania, bardziej zobiektywizowaną. Problem polega na tym, że w pierwszym przypadku musiałbym napisać słowo „nokaut” i zamknąć temat. Pozostaje więc wybrać wariant drugi, czyli opisać to, co usłyszałem.

020 023 Hifi 02 2021 Strona 2 Obraz 0002

Bas-refleks dmucha do tyłu.

 

 


T-Zero+ grają gładko, przejrzyście, neutralnie i czysto. Taki jest charakter tego brzmienia, który odnajdziemy w każdym zakresie pasma akustycznego. Opis warto zacząć od góry, bo skoro nazwa całej serii nawiązuje do technologii głośnika wysokotonowego, to znaczy że musi on odgrywać szczególnie ważną rolę. Istotnie, soprany są odtwarzane z ogromną szlachetnością – bogactwo szczegółów nie przytłacza prezentacji, lecz dopełnia ją dyskretnie, a jednocześnie zdecydowanie. T-Zero+ nawet się nie ocierają o ostrość. Pozostają przyjemne w odbiorze, a równocześnie intrygujące.
Średnica prezentuje neutralną temperaturę barw. Nic się w niej nie zlewa, dzięki subtelnemu napowietrzeniu dźwięku. Słychać pewną sprężystość, która nadaje muzyce umiarkowaną energetyczność. Z jednej strony, utrzymuje odpowiednie tempo; z drugiej – nadaje stopie rytmicznej muzykalne zmiękczenie.

020 023 Hifi 02 2021 Strona 2 Obraz 0002

Z maskownicami lub bez
– decyzja należy do słuchacza.

 

 


Bas został prawidłowo dopełniony w średnim zakresie, a jego kontrola jest lekko poluzowana. Tworzy dociążony fundament i jest w brzmieniu stale obecny i wyczuwalny. Nie zalewa jednak średnicy, ponieważ nie brak mu dyscypliny i wie, gdzie jego miejsce. Jeżeli chodzi o najniższe składowe – to nie należy się spodziewać cudów. Słyszałem już, co prawda, niepozorne konstrukcje, które w tym aspekcie zaskakiwały, ale w przypadku T-Zero+ prawa fizyki pozostały nienaruszone. Kolumny nie dysponują potęgą najniższego dołu. W niewielkim pokoju nie będzie to może aż tak odczuwalne, ale wydaje się, że producent, konstruując kolumny o tak dojrzałym brzmieniu, ale z krótkim basem, zakładał, że nabywca wpadnie na pomysł wspomożenia ich subwooferem.

020 023 Hifi 02 2021 Strona 2 Obraz 0002

Kolce wkręcamy nie bezpośrednio
w skrzynkę, tylko w nóżki.

 

 


Scena została bardzo dobrze rozplanowana na głębokość i przyzwoicie na szerokość. Instrumenty są lokalizowane z dużą dokładnością i „spokojem”. Pewność i opanowanie – to chyba jedne z mocniejszych skojarzeń powracających w czasie całego odsłuchu.
Amerykańskie kolumny grają z dużym wyczuciem. Z wypełnionym środkowym basem, elegancką średnicą i wspaniałą górą. Są muzykalne i neutralne. Warto jednak podkreślić, że wnioski te opisują dźwięk w sposób zobiektywizowany, a więc taki, jaki jest, bez kontekstu ceny. Jestem przyzwyczajony do testowania konstrukcji o wiele droższych i potraktowałem Emotivy jako pełnoprawny element toru odsłuchowego, który wykorzystuję na co dzień. Niech więc nikogo nie zwiedzie pozorny brak entuzjazmu w każdym zdaniu. Sam fakt, że T-Zero+ wystąpiły jako równorzędny partner w high-endowej konfiguracji wiele mówi o ich klasie. Ale jeśli komuś bardzo zależy, to powtórzę raz jeszcze: T-Zero+, za wyjątkiem najniższego basu, nie dają konkurencji żadnych szans pod żadnym innym względem.

020 023 Hifi 02 2021 Strona 2 Obraz 0002

Zwrotnica skromna,
ale komponenty porządne.

 

 


Konkluzja
Emotiva po raz kolejny udowadnia, że można robić naprawdę dobre hi-fi za naprawdę niewielkie pieniądze. W dzisiejszych czasach takie podejście jest rzadkością. A okazje, jak wiadomo, trzeba łapać, kiedy się nadarzają.

020 023 Hifi 02 2021 Strona 2 Obraz 0002

Pojedyncze zaciski.

 

 

 
 

2021 02 21 11 39 04 020 023 Hifi 02 2021.pdf Adobe Reader

Mariusz Malinowski
Źródło: HFM 02/2021