fbpx

HFM

artykulylista3

 

Harman/Kardon Citation Tower

046 051 Hifi 02 2020 0001
Głośnik multimedialny, głośnik bezprzewodowy, głośnik sieciowy – te określenia kojarzą się nam z małymi kostkami, walcami i wszelką drobnicą współpracującą ze smartfonem, tabletem czy laptopem. Zwykle stoi toto obok komputera albo na regale, chociaż może służyć także do innych celów, bo jest przenośny.
Da się go zabrać na imprezę albo w plener, by skutecznie uprzykrzyć życie wszystkim naokoło. Ostatnia grupa użytkowników to osoby, którym mały, ale wyszczekany samograj zastępuje cały „system” grający. Najwyraźniej więcej im do szczęścia nie trzeba.


 
Skoro nowy rodzaj sprzętu się przyjął, to należało oczekiwać, że ktoś prędzej czy później sięgnie po większy kaliber. I sięgnął – na przykład Bang&Olufsen, ale to rozwiązania diabelnie drogie, nawet jak na standardy hi-endu. W niższe rejony zapuścił się za to Harman. Przykładem może być JBL Partybox 1000 – duża podłogowa kolumna z dyskotekowym podświetleniem. Nadal pojedyncza, ale o zaskakujących możliwościach. Nagłośni szkolną dyskotekę, a basisko jest godne pary subwooferów z membranami wielkości koła od traktora. Myślałem, że takie rzeczy nie zrobią na mnie wrażenia, ale nie doceniłem niespodzianek, jakie niesie życie. Zresztą, skoro małe JBL-e tego typu potrafią narobić hałasu, to wyobraźcie je sobie w skali 100:1… Najlepszy komentarz padł z ust polskiego przedstawiciela koncernu: „Mam nadzieję, że moi sąsiedzi tego nie kupią”.

046 051 Hifi 02 2020 0002

Tylko dwie wersje wykończenia.

 

 

 

Oczywiście, to nie audiofilski dźwięk; przypomina raczej nagłośnienie koncertu. Ale wszystko wyraźnie słychać i nie czuje się zniekształcenia barwy ani hałasu, maskującego szczegóły. Czego więcej trzeba za 4000 zł? W zasadzie niczego, ale Partybox 1000 to idealny sprzęt dla młodzieży, wyposażenie małego klubu i – od biedy – nagłośnienie dla zespołu. Do eleganckiego apartamentu Harman przygotował co innego: Citation Tower. Dla osób zakochanych w nowych technologiach, czerpiących radość z wygody obsługi i dostępu do nieograniczonej biblioteki muzycznej – strzał w dziesiątkę. Jeżeli w dodatku zintegrowanych ze smartfonem czy laptopem, to tym lepiej. Nie muszą odrywać wzroku od ekranu i aby posłuchać muzyki, zrobią dokładnie to, co zwykle. I dostaną dźwięk, jakby nie patrzeć, w innej skali niż „jakość macbooków”. A skoro już przy nich jesteśmy, to w moim odczuciu Citation Tower powinny stać w każdym sklepie z „jabłkami”.

046 051 Hifi 02 2020 0002

Tylko dwie wersje wykończenia.

 

 

 

Budowa
Ktoś powie, że takie rzeczy to brytyjscy ogrodnicy z żywopłotu strzygą i będzie miał rację. Ogrody w Albionie to przecież szczyt elegancji, a tej wieżom Harmana trudno odmówić. Nie mają też nic wspólnego z tradycyjnymi, kanciastymi skrzynkami. Mimo sporych rozmiarów, wyglądają lekko i nie odciągają uwagi od telewizora, nawet kiedy stoją w pobliżu. Przeciwników kabli pałętających się po podłodze informuję: nie są to głośniki całkowicie bezprzewodowe, bo należy je podłączyć do gniazdka. Zrezygnowano za to z konwencjonalnych wejść. Niejeden stwierdzi, że przydałoby się HDMI, USB, albo chociaż mały jack, jednak kłóciłoby się to z koncepcją Harmana. Bo Citation Tower to nie tyle głośnik, co pełny system stereo. Bez możliwości rozbudowy o dodatkowe opcje.

046 051 Hifi 02 2020 0002

Wylot bas-refleksu i klapka.

 

 

 

Konfiguracja to co innego. Podstawowa wersja to, jak u Tolkiena, dwie wieże. Można ją jednak rozbudować do kina domowego, dokupując soundbar, głośniki efektowe i ewentualnie subwoofer. Na co byśmy się nie zdecydowali, dostaniemy to samo pod względem użytkowania i obsługi.
Citation Tower to kolumny aktywne, wyposażone we wzmacniacze o mocy 200 W. Zwykle w takich konstrukcjach stosuje się kilka końcówek, zasilających każdy głośnik albo sekcję osobno. Tym razem mamy jedną, a pasmo dzieli pasywna zwrotnica.

046 051 Hifi 02 2020 0002

A za nią – skromne
„oprzyrządowanie”.

 

046 051 Hifi 02 2020 0002

Zadaszenie kolumny zależnej (slave).

 

 

 

Trójdrożny układ złożono z 25-mm kopułki, dwóch 10-cm średniotonowców i zamontowanego poziomo przy podstawie 20-cm głośnika basowego. Ten ostatni współpracuje z pokaźną „trąbą”, czyli rozbudowanym tunelem bas-refleksu, dmuchającym do tyłu. Intensywnie, więc osoby, które zechcą postawić CT tuż przy ścianie, muszą się liczyć z dudniącym basem. Szkoda, że nie przewidziano jakiegoś filtra albo procesora, dostosowującego charakterystykę dźwięku do warunków pomieszczenia. Z drugiej strony, cena nie jest specjalnie wygórowana, jeśli się weźmie pod uwagę, że to pełny system grający plus jeszcze kawałek komputera w środku.
Wieże są stabilne i trudno je przewrócić. Masywne podstawy są szersze niż korpusy i punkt ciężkości przesuwa się w dół. Całość obciągnięto wełnianymi maskownicami, jak twierdzi producent: brudo- zalanio- i ognioodpornymi. Szkoda, że nie kotoodpornymi, bo nie przewidziano możliwości ich samodzielnej wymiany. Za to dla dźwięku są ponoć zupełnie przezroczyste.

046 051 Hifi 02 2020 0002

Panel kontrolny.

 

 

 

Obie kolumny spakowano do jednego pudła wielkości lodówki. Nie ma oznaczeń lewa-prawa, za to jedna jest nadrzędna i steruje drugą. Nie trzeba ich parować, wpisywać haseł, wyszukiwać itp. Proces odbywa się automatycznie po uruchomieniu. Połączenie jest stabilne i w czasie całego testu nie było z nim kłopotu.
Kolumnę główną wyposażono w wyświetlacz dotykowy. To panel sterujący, który daje dostęp do wszystkich ustawień. Dźwięku dotyczy regulacja barwy. Reszta to sterowanie urządzeniami peryferyjnymi (na przykład subwooferem) i nawigacja po menu, a także informacje – choćby o tym, czego słuchamy, włącznie z wyświetleniem okładki płyty. Jest także sterowanie odtwarzaniem. Z punktu widzenia słuchacza umieszczony na szczycie kolumny panel jest niewidoczny, podobnie jak znajdujące się obok dwa czułe mikrofony, które można wyłączyć. Widoczne są za to cztery diody, prześwitujące przez maskownice. Z tyłu, pod bas-refleksem, zamontowano plastikowe klapki. Po ich zdjęciu widać gniazda serwisowe i przycisk resetujący.

046 051 Hifi 02 2020 0002

Pełna linia Citation.

 

 

 

Działanie
Harman Citation Tower to kompletny system stereo. Aby go używać, potrzebujemy tylko źródła sygnału. Może nim być telefon, tablet albo komputer, z którego odtwarzamy zapisane pliki muzyczne albo korzystamy z dowolnego serwisu streamingowego. Komunikacja odbywa się tylko bezprzewodowo – poprzez Bluetooth 4.2 albo Wi-Fi (2,4/5 GHz). Z siecią łączymy się przez aplikację Google Home, która zawiaduje współpracą wszystkich urządzeń.
Pierwsze uruchomienie (razem z instalacją aplikacji itp.) jest dość skomplikowane, ale instrukcja prowadzi nas krok po kroku. Robimy to zresztą tylko raz. Oczywiście, podłączenie klasycznego stereo jest przy tych operacjach bajecznie proste, chociaż… jak dla kogo. Młodsze pokolenia radzą sobie z najbardziej skomplikowanymi aplikacjami, za to nie potrafią wymienić żarówki w lodówce.

046 051 Hifi 02 2020 0002

Dzięki świetnej figurze
nawet wysoki obiekt znika w pokoju.

 

 

 

Dalsza obsługa jest bajecznie prosta. Dla osób słuchających muzyki ze smartfonów – oczywista jak używanie noża i widelca. Przewidziano także funkcję asystenta Google, czyli wydawanie poleceń głosem. System zapamiętuje nasz i nie będzie słuchał gości. Tak samo będzie, jeżeli zechcą się połączyć ze swoich smartfonów i puszczać własne kawałki. Zrobią to, ale CT będzie traktować aparat posiadacza jako „jeden pierścień, który wszystkimi rządzi” i jeżeli ktoś zechce ustawić na przykład głośność na maksimum, zapyta, czy się na to godzimy.
Trzeba przyznać, że komunikacja jest bardzo stabilna. Obeszło się bez niespodzianek, a połączenie z routerem się nie zrywało. Inna sprawa, że w moim pokoju stał w odległości mniejszej niż dwa metry od kolumn.

 

Wrażenia odsłuchowe
Citation Tower mają swoją receptę na brzmienie i są jej wierne bez względu na rodzaj muzyki, jej jakość, a nawet metodę realizacji. Zawsze grają tak samo, nadając całości specyficzną paletę barw.
W ujęciu audiofilskim to trudne do zaakceptowania, ale biorąc pod uwagę sygnał, z którym muszą się zmierzyć, znaleziono chyba rozsądny sposób na sukces. Powoduje to charakterystyczne uśrednienie, które okazuje się korzystne dla plików MP3, większości FLAC-ów, ale przede wszystkim – transmisji Bluetooth, z jej licznymi ułomnościami. Czyli dla większości przypadków, z którymi spotkają się ich właściciele. Serwisy plików audiofilskich w najwyższej rozdzielczości to wisienka na torcie. I co z tego, że system CT ograniczy ich potencjał, skoro jakość standardowego materiału stanie się bardziej strawna? Harman postępuje demokratycznie i 95 % użytkowników uzna to zapewne za sensowny kompromis.
Sytuacja się zmienia, kiedy łączność nawiążemy przez Wi-Fi. Wprawdzie charakter pozostanie ten sam, ale wzrośnie rozdzielczość. To wystarczy, żeby dźwięk przeniósł się półkę wyżej, chociaż nadal nie jest to poziom dobrego systemu stereo. Głośniki JBL-a klasycznej konstrukcji, kosztujące razem z elektroniką 11 tysięcy, zagrają po prostu lepiej, ale zalety Citation Tower też wypada docenić. Mocny bas i resztę, którą można określić jako wyważoną, plus zdolność do wypełnienia dużych pomieszczeń całkiem głośnym dźwiękiem. Nadal można narzekać na czytelność i przejrzystość. Za to w niektórych realizacjach, jak choćby w utworach Leprous, potrafi się pokazać ciekawa przestrzeń z rozbudowaną głębią. Jeszcze lepiej brzmi mniej przebojowa część dyskografii Dead Can Dance. Czyli tam, gdzie liczą się nastrój i rozbudowane plany, jest dobrze.

046 051 Hifi 02 2020 0002

Budowa wewnętrzna.

 

 

 

Konkluzja
Czy to słuszna droga? Nie wiem. Recepta Citation Tower jest dla mnie zachowawcza. Głośniki chcą grać audiofilsko i chwała im za to. Z tym, że chyba mogę się uważać za audiofila i to, co powiem, wyda się dziwne: Patrybox 1000 w pewnych kwestiach wyrwał mnie z kapci, pozostałymi wcale nie obrażając „wysmakowanego ucha, co symfoniki słucha”. Audiofile też lubią dać czadu i koncertowy dźwięk to dla nich łakomy kąsek. A reszcie populacji po prostu spadnie szczęka. Może więc lepiej się trzymać tej opcji?


Moja diagnoza bazuje na stanie obecnym, tymczasem Harman wyprzedził przyszłość. Zaproponował nową kategorię sprzętu grającego. Nową koncepcję odtwarzania muzyki, która po prostu się przyjmie. Skąd ta pewność? Osoby słuchające plików na erzacach sprzętu hi-fi w postaci głośniczków „do komputera” dostały nareszcie to, na co nie wiedziały, że czekają. Pełnowymiarowe kolumny z prawdziwymi głośnikami i wzmacniaczami, obsługiwane przez smartfon, tablet i laptop. Obecny stan technologii, głównie transmisja przez Bluetooth, nie zapewnia bezkompromisowej jakości, jaką mają prezentować najlepsze systemy. Zapewne w przyszłości to się zmieni. Niewykluczone też, że Citation Tower przejdą do historii.

 

2020 02 19 09 08 39 046 051 Hifi 02 2020.pdf Adobe Reader
Maciej Stryjecki
Źródło: HFM 02/2020