fbpx

HFM

artykulylista3

 

Acoustic Energy AE509

040 045 Hifi 02 2020 0008
Acoustic Energy to jedna z popularnych marek na rynku hi-fi. Ostatnio o niej przycichło, choć klienci nadal pamiętają jej największe dokonania. Ucieszy ich zapewne, że przed dwoma laty firma wróciła w brytyjskie ręce. Jej siedziba mieści się obecnie w starym miasteczku Cirencester w dystrykcie Cotswold, w hrabstwie Gloucestershire.

Pierwszym, a jednocześnie najbardziej znanym opracowaniem Acoustic Energy pozostają do dziś monitory AE1. Miniaturowe skrzyneczki były produktem bezkompromisowym. Jak na rok 1987 drogim, ale pięknie wykonanym i opartym o świetne przetworniki. Mimo ograniczeń basu i dynamiki, doceniano je za precyzję i odwzorowanie przestrzeni. Zaraz po premierze odniosły spektakularny sukces (również na rynku profesjonalnym) i trafiły do grona konstrukcji ponadczasowych, legend hi-fi.


 W Polsce Brytyjczycy też mieli swój hit, dostrzeżony przez naszą redakcję: monitory Aegis Evo-1. Specjalnością i znakiem rozpoznawczym firmy były metalowe membrany. Acoustic Energy zalicza się do pionierów w dziedzinie stosowania ich w przetwornikach nisko- i średniotonowych.

040 045 Hifi 02 2020 0001

Zwrotnica.


AE1 doczekały się współczesnej wersji. Urosły, występują tylko w wersji aktywnej (czyli z wbudowanymi wzmacniaczami), ale nadal wyposaża się je w głośniki z metalowo-ceramicznej kanapki. Kosztują 5590 zł, więc są wyraźnie tańsze od pierwowzoru. Warto się nimi zainteresować.


 

Resztę oferty podzielono na cztery linie. Cennik rozpoczyna tani system Aego3, złożony z soundbaru, subwoofera i mikromonitorów. Wyżej są dwie serie: 100 i 300, złożone z podłogówki, monitora, głośnika centralnego i subwoofera. Obie można uznać za budżetowe – najdroższe modele wolnostojące kosztują mniej niż 5000 zł.
Opisywane AE509 pochodzą z topowej linii 500, kierowanej do audiofilów. Tworzą ją tylko dwa modele: podstawkowe 500 (ze stendami – 5940 zł, bez nich – 4280 zł) i 509, czyli flagowiec. Jak widać, firma nie ma high-endowych ambicji. Mimo to jakość wykonania niewiele odstaje od konkurencji odważniej wyceniającej swoje produkty.


 

040 045 Hifi 02 2020 0001
Nisko-średniotonowiec.

 

 

Budowa
Seria 500 zadebiutowała na początku roku 2019. Producent chwali się obudowami zrobionymi z kompozytu RSC (Resonance Suppression Composite), stosowanego wcześniej w linii Reference. Płyty o grubości 18 mm mają skutecznie wygaszać rezonanse i eliminować zakolorowania wnoszone przez skrzynki. RSC jest własnym opracowaniem Acoustic Energy. Nic zatem dziwnego, że jego skład pozostaje tajemnicą.
AE509 są układem typu bas-refleks, ale o dość skomplikowanej budowie. Wylot tunelu to szczelina wyprowadzona do tyłu, tuż pod szczytem. W czasie przenoszenia może służyć za wygodny uchwyt.
Do wyboru przewidziano trzy warianty wykończenia. Pierwsze dwa to błyszczący lakier – czarny i biały. W moim odczuciu kolumny w takiej szacie nie prezentują się zbyt efektownie. Znacznie lepiej im w fornirze z amerykańskiego orzecha. W tej opcji zachowano naturalny rysunek słojów, identyczny dla obu kanałów.


 

040 045 Hifi 02 2020 0001
Nisko-średniotonowiec.
towarzystwa najbardziej
wymagających kolumn.

 

 

Maskownice utrzymują ukryte pod okleiną magnesy; na zewnątrz nie widać otworów ani wystających kołków. Do podstawy mocuje się dwie aluminiowe sztaby, w które z kolei należy wkręcić cztery solidne kolce, unoszące całość o kilka centymetrów. Można je wypoziomować, a wystające u góry gwinty zamaskować nakładkami, także aluminiowymi. Dodaje to skrzynkom urody, a stabilność zapewniają szeroko rozstawione punkty podparcia. Jako że tylna sztaba jest dłuższa, konstrukcję jeszcze trudniej przewrócić na bok.
We własnym zakresie można zamówić płyty z granitu albo lignofolu. Osoby, które zdecydują się ustawić AE509 bezpośrednio na parkiecie, nie muszą się jednak martwić o jego stan. W komplecie producent dodaje metalowe podkładki pod szpikulce.


 

040 045 Hifi 02 2020 0001
Gniazda.

 

 

Pojedyncze gniazda umieszczono tuż nad podłogą. Przyjmują banany, widełki oraz gołe kable. Są bardzo solidne, „high-endowe” – złocone i zalane plastikiem, który zapobiega przypadkowemu zwarciu końcówek.
Zwrotnica to prosty układ, dzielący pasmo przy 2,9 kHz. Zbudowano ją z dobrych elementów: cewek powietrznych i kondensatorów polipropylenowych.
Acoustic Energy stawia obecnie na włókno węglowe. Z niego wykonano membrany wszystkich przetworników, włącznie z wysokotonowym. Ten ostatni wyposażono w duży magnes i umieszczono w relatywnie głębokiej tubie wykładniczej, odlanej z aluminium i wykończonej na czarno.


 

040 045 Hifi 02 2020 0001
Miękka kopułka.

 

 

Układ jest symetryczny – kopułka między dwoma nisko-średniotonowcami. Kosze głośników lekko ścięto, aby zbliżyć do siebie ich osie, zgodnie z ideą punktowego źródła dźwięku. Symetryczny rozstaw ma z kolei naśladować naturalny, sferyczny kształt czoła fali dźwiękowej.
Przednia ścianka jest wąska, a mimo to „woofery” mieszczą się na niej z łatwością. Mają tylko 12,5 cm średnicy, sporą nakładkę przeciwpyłową i miękkie, wąskie resory. Cewki są przerośnięte (35 mm), podobnie jak magnesy wielkości membran. Ma to zapewnić szybką odpowiedź na impuls, tak samo jak niska masa powierzchni drgającej. Właśnie z tych powodów Brytyjczycy zdecydowali się zastąpić metal karbonem.


 

040 045 Hifi 02 2020 0001
Klasyczne d’Appolito.

 

 

Konfiguracja
AE509 są łatwym obciążeniem dla wzmacniaczy. Nie sprawiają też kłopotów przy ustawieniu. Producentowi zależało na wysokiej kompatybilności i uniwersalności. Mogą pracować zarówno z lampami o mocy 20 W, jak i mocnymi tranzystorami. Górny zakres mocy określono na 175 W, ale można podłączać nawet mocniejsze piece, oczywiście zachowując zdrowy rozsądek przy podkręcaniu głośności. Co za dużo, to niezdrowo.
W czasie testu AE509 napędzał redakcyjny McIntosh MA9000, na zmianę ze Sphinksem v2 Rogue Audio. Prąd oczyszczał i dostarczał system Ansae. Źródłem sygnału był Gamut CD 3, a okablowaniem – Hijiri HCI oraz HCS.


 

040 045 Hifi 02 2020 0001
Miękka kopułka.

 

 

Wrażenia odsłuchowe
Małe przetworniki nisko-średniotonowe nie obiecują potężnej dynamiki i basu. Tymczasem ich popisy sprawiają nie lada niespodziankę. Kolumny z łatwością osiągają wysokie poziomy głośności, grając przy tym bardzo energicznie. Odczuwa się to w postaci kalorycznych impulsów, charakterystycznych dla większych skrzyń. Zwłaszcza w zakresie basu. Ten jest nadspodziewanie mocny i dysponuje skoncentrowanym, sprężystym atakiem. Z drugiej strony, wybrzmienia nie są zbyt skrupulatnie kontrolowane. Wygląda to tak, jakby AE stawiały na tempo, potęgę i masę, a ucięcia „ogonków” miały w nosie.
W prezentacji niskich tonów brytyjskie kolumny przypominają linię transmisyjną. Osoby, które miały do czynienia z taką konstrukcją, dobrze znają ten efekt. Linia wzmacnia niskie tony, wyciągając z niewielkich głośników 200 % normy. Tak też się dzieje w przypadku AE509. Dla uściślenia: nie jest to pełny zakres basu, ale jego niższa część. Od razu wiadomo, że działa tam dopalacz, bo głębia i moc zdecydowanie przerastają oczekiwania. Zarówno gitara basowa, jak i dół z instrumentów klawiszowych poruszają powietrzem, tworząc fizycznie odczuwalną falę. Na skraju pasma kolumny zdradzają skłonność do pohukiwania i ekstremalnego przeciągania wybrzmień; potrafią nawet wytworzyć efekt przypominający falę stojącą. Czy to prawidłowe? Z punktu widzenia osoby poszukującej neutralności – nie, ale inni pragną właśnie takich wrażeń. Mocnych bodźców i emocji, a tych z pewnością nie zabraknie.
AE509 proponują kompromis: potęga, energia i rozciągnięcie porównywalne z większymi kolumnami, ale kosztem wykończenia konturów i naturalności. Niektórych to zaniepokoi, ale radzę posłuchać, bo zabieg jest udany. Kto nie chciałby mieć namiastki Wilson Audio?
AE509 świetnie „współpracują” z koncertowymi albumami Marcusa Millera. Dodają partiom gitary masy, głębi i czasem zachowują się tak, jakbyśmy schowali za kanapą aktywny subwoofer. Robią to jednak z wyczuciem i w pewnym sensie z gracją, bo nie wypychają basu na pierwszy plan i nie raczą nim bez przerwy. Owszem, odczuwa się kaliber armaty, jednak bardziej ze względu na moc impulsów niż uwypuklenie zakresu pasma. Dzięki temu podkreślony zostaje rytm, co odbieramy też po części jako koncertową dynamikę.


 

040 045 Hifi 02 2020 0001
Z maskownicą i bez.

 

 

Można by się spodziewać, że ciężar brzmienia został przesunięty do dołu. Nic podobnego. Kolumny grają jasno i przejrzyście, a równowagę dla basu zapewnia hojna góra. Kopułka stara się grać jak AMT, serwując mnóstwo szczegółów. Momentami czujemy się nimi wręcz przytłoczeni. Pięknie brzmią szarpnięcia strun gitar akustycznych, flety piccolo, perkusyjne blachy oraz inne przeszkadzajki. Podkreślają realizm muzyki, tym bardziej, że wychodzą często przed linię głośników. Bardzo dobra jest czytelność tekstu u wokalistów, chociaż w niższym zakresie robi się gorzej. Momentami czułem coś w rodzaju rezonansu, zwłaszcza w tamburynach u Cata Stevensa i w dźwięku trąbki Tomasza Stańki. Metaliczny pobrzęk i specyficzną sypkość. Im wyżej, tym lepiej. Dotyczy to na przykład alikwotów, które dodają dźwiękowi lotności i oddechu całymi płucami.

 


 

040 045 Hifi 02 2020 0001
Bas-refleks w postaci szczeliny
na szczycie.

 

 

To także wynik prezentacji przestrzeni. Dość oryginalnej i, na dłuższą metę, wciągającej. Polega ona na mocnym osadzeniu pierwszego planu. Tam się dzieje prawie wszystko. W sumie to nic dziwnego, bo tym się przecież charakteryzuje stara szkoła brytyjska. Wiele źródeł, zwłaszcza operujących w średnicy pasma, wysuwa się do przodu, jeszcze bardziej przybliżając się do słuchacza. Mamy więc zamkniętą scenę blisko nas i ciekawe zjawisko – rozciągającą się za nią drugą, zbudowaną z pogłosu. Najlepiej słychać to w niewielkich składach. Można sięgnąć po albumy audiofilskich wytwórni lub realizacje ECM-u. Są jak stworzone dla AE509. Sugestywnie budują wrażenie, jakby zespół, złożony z kilku muzyków, grał blisko publiczności, a za nim „pracowała” scena, tworząca aurę pogłosową. Wyobraźcie sobie koncert tria jazzowego w Operze Narodowej, z otwartymi wszystkimi kulisami i częściowym, dyskretnym nagłośnieniem frontu. Interesujące doświadczenie. Podobne miałem okazję zaliczyć w przeszłości i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Specyfika polega jedynie na tym, że sytuacja zdarza się rzadko.
Jeżeli chodzi o preferencje, to AE509 zdecydowanie najlepiej czują się w muzyce rockowej, popie, folku i bluesie. Lubią też starsze nagrania, podobnie elektronikę. W repertuarze czysto akustycznym warto się skoncentrować na muzyce wokalnej, kameralistyce oraz jazzie, niekoniecznie „klasycznym”. Co nie znaczy, że kolumny skapitulują przed symfoniką czy mszami Bacha. Tutaj zaprezentują średni poziom – nie będzie nadzwyczajnie, ale wciąż poprawnie. We wcześniej wymienionych gatunkach potrafią przeskoczyć poprzeczkę przeciętności, a nawet oczarować. Posłuchajcie legendarnej „Cegły” Dżemu.


 

040 045 Hifi 02 2020 0001
Stabilne podparcie.

 

 

Konkluzja
Acoustic Energy AE509 prezentują niecodzienną receptę na brzmienie. Nie dają się sklasyfikować ani jednoznacznie ocenić. Bo kiedy już jesteśmy pewni swoich obserwacji, pojawia się niespodzianka i następuje zwrot o 180 stopni. Powinniście ich po prostu posłuchać, a jeśli się na nie zdecydujecie, starannie dobrać elektronikę, zwłaszcza wzmacniacz. Nie próbowałem z lampą, ale coś mi mówi, że będzie to strzał w dziesiątkę. Przyznam, że stawiając punkty w tabelce, byłem bezradny. Jeżeli macie inne typy, nie będę się kłócił.
 


 

 

2020 02 19 09 06 57 040 045 Hifi 02 2020.pdf Adobe Reader
Maciej Stryjecki
Źródło: HFM 02/2020