fbpx

HFM

artykulylista3

 

Monitor Audio Gold 200

046 051 Hifi 09 2019 001
Historia brytyjskiego przemysłu hi-fi przedstawia się mniej więcej tak: były wzmacniacze z pudełek po butach w kolorze navy blue. Były zgrzebne odtwarzacze, które żyły własnym życiem. Były też kolumny, robione młotkiem w garażu, na widok których zapłakała niejedna żona. A potem weszły Monitor Audio. Całe na biało.

Później nic już nie było takie samo, a przynajmniej nie wypadało robić paskudnie wyglądającego sprzętu i żądać za niego wysokich cen. Firma z Rayleigh zaproponowała zupełnie nową estetykę i nie oczekiwała za to połowy królestwa. Kolumny Monitor Audio, zwłaszcza z wyższych serii, są po prostu piękne i basta. Owszem, nie wyprą się swej wyspiarskiej proweniencji, ponieważ zaprojektowano je na modłę do bólu konserwatywną, jednak ani mnie, ani zapewne wielu miłośnikom dobrego dźwięku zupełnie to nie przeszkadza. W czasach, kiedy inni producenci dwoją się i troją, by nadać swoim konstrukcjom kosmiczny wygląd i niezwykłe cechy, Brytyjczycy proponują proste i sprawdzone od lat rozwiązania.


Trzonem każdej serii jest monitor oraz dwie, różniące się wielkością, trójdrożne kolumny wolnostojące o klasycznym układzie głośników – tweeter na górze, średniotonowiec pod spodem i dwa woofery na dole. Widzieliśmy to już tysiące razy, ale po co zmieniać na siłę coś, co się sprawdza? Dopiero w najwyższym modelu z serii Platinum można dostrzec pewne awangardowe skłonności, jednak aplikowane w bezpiecznych dawkach. Ogólnie, projektanci Monitor Audio wychodzą z założenia, że proste jest piękne – pod warunkiem jednak, że produkt będzie wycyzelowany i dopieszczony. Zupełnie jak kolumny, które bierzemy dziś na warsztat.

046 051 Hifi 09 2019 002 Wysokotonowy PMD w przekroju.

Budowa
„Dwusetki” to najmniejsza trójdrożna konstrukcja wolnostojąca z nowej serii Gold. W firmowej hierarchii cała linia stoi wysoko – wyżej są już tylko wielkie i drogie Platinum – szczytowe osiągnięcie i wizytówka Monitor Audio. Okazuje się, że nowym Goldom jest do tego szczytu bliżej, niż sugerowałaby to ich niewygórowana cena. Producent zapewnia, że wiele rozwiązań (w tym same przetworniki, z wysokotonowym na czele) zostało z niewielkimi modyfikacjami przeniesionych właśnie z flagowców. Jak to wpływa na brzmienie i czy przedstawiciele obu serii grają przez to w zbliżony sposób? Jako że przed trzema laty testowaliśmy Platinum PL200 II („HFiM” 5/2016), ciekawie będzie skonfrontować tamte wrażenia z możliwościami skromniejszego modelu.

046 051 Hifi 09 2019 002 Podobnie jak w wyższym modelu
Platinum II tweeter i głośnik
średniotonowy mają wspólną komorę.

Choć przyznajmy – skromność nie jest akurat dobrym określeniem tego, co prezentują Goldy 200. Należą one do konstrukcji, które robią wrażenie już samym wyglądem i precyzją wykończenia. Czegoś takiego po prostu nie widuje się na co dzień, w dodatku za taką cenę! Niewielkie skrzynki potraktowano niemal jak szczytowy model, dopieszczając każdy detal. Rzućmy choćby okiem na obramowanie głośników. Już same sferyczne membrany w srebrnym kolorze robią wrażenie, a projektanci jeszcze bardziej podkreślili ich urodę, instalując wokół kołnierzy aluminiowe pierścienie. Aż szkoda nakładać maskownice.
Kolejny szczegół, który pełni nie tylko funkcję estetyczną, to podwójne terminale. Jedne z ładniejszych, jakie widziałem, a przy tym niezwykle wygodne, szeroko rozstawione i połączone firmowymi zworkami. Nie są wprawdzie rodowane, jak w Platinum, a złocone (nazwa serii obowiązuje), jednak mogłyby bez kompleksów znaleźć się w trzykrotnie droższych kolumnach.

046 051 Hifi 09 2019 002 Warstwowa membrana: C-CAM,
nomeks, a na spodzie – karbon.

Albo nóżki, rzecz wydawałoby się, banalna. Profile wykonano z tworzywa sztucznego, które nie ugina się pod ciężarem obudowy, a kolce, na których opiera się cała konstrukcja, są regulowane od góry za pomocą klucza, dołączanego w wyposażeniu. Dodatkowo zamaskowano je estetyczną chromowaną nakrętką – po prostu bajka.
Zaczęliśmy od pozornie mało istotnych drobiazgów, ale w przypadku Goldów 200 to właśnie one składają się na obraz całości i sprawiają, że zanim z kolumn popłynie dźwięk, większość szczęśliwych nabywców będzie je obchodzić ze wszystkich stron i cmokać z ukontentowaniem.

046 051 Hifi 09 2019 002 Masywne odlewane kosze i solidne
magnesy. Na przetwornikach
nie oszczędzano.

Przetworniki
Przejdźmy do przetworników. Dwa niskotonowe o średnicy 16,5 cm to te same lub delikatnie zmodyfikowane konstrukcje, które Monitor Audio montuje w Platinum. Noszą nazwę RDT II, a rzymska dwójka sugeruje, że mamy do czynienia z drugą, w domyśle: poprawioną wersją. Membrany mają strukturę kanapkową i łączą w sobie C-CAM (stop aluminium i magnezu), nomex (polimer o strukturze plastra miodu, z którego wykonano rdzeń membrany) oraz plecionkę z włókna węglowego na spodzie. Dzięki takiemu połączeniu głośnik jest lekki, sztywny i odporny na zniekształcenia, a jednocześnie ma niską masę i dobre tłumienie wewnętrzne. Innymi słowy: marzenie każdego inżyniera akustyka.

046 051 Hifi 09 2019 002 Firmowy tweeter PMD
maksymalnie przybliżony
do przetwornika średniotonowego.

Średnio- i wysokotonowiec, choć wykonane w odmiennych technikach, pracują we wspólnej komorze. Średnica pasma to domena stożka RDT II. Za wysokie tony odpowiada przetwornik MPD, bazujący na idei AMT. Jego membrana ma postać pofałdowanej harmonijki, która kurczy się i rozszerza pod wpływem impulsów elektrycznych. Pasmo przenoszenia sięga wysoko – 50 kHz, a powierzchnia membrany jest aż ośmiokrotnie większa od klasycznej kopułki.
„Życie wewnętrzne” kolumny, biorąc pod uwagę jej kompaktowe rozmiary, jest wyjątkowo bogate. Obudowę podzielono w środku na trzy odrębne i oddzielnie wytłumione komory. W najwyższej pracuje wspomniany tandem średnio-wysokotonowy, a w dwóch niższych – przetworniki basowe, każdy w swojej. Osobne są też porty bas-refleksu, w nomenklaturze Monitor Audio określane mianem HiVe II (działowi marketingu gratuluję kreatywności). Dzięki temu powietrze przepływa płynniej i nie powoduje dodatkowych szumów.

046 051 Hifi 09 2019 002 Białe membrany okolone srebrnym pierścieniem wyglądają tak ładnie, że naprawdę szkoda zasłaniać je maskownicą.

Podobnie jak w serii Platinum, wszystkie głośniki, oprócz wysokotonowego, zostały wyposażone w nylonowy pierścień na styku cewki i membrany. Tworzy on elastyczne połączenie o opatentowanej nazwie Dynamic Coupling Filter. Wynalazek ten poprawia chłodzenie cewki i zmniejsza ciśnienie powstające za membraną. Tłumi też energię generowaną powyżej częstotliwości podziału. Ewentualnym wibracjom zapobiega też specjalne mocowanie głośników. Każdy z nich jest przytrzymywany pojedynczą śrubą, biegnącą przez całą głębokość obudowy i dokręcaną na tylnej ściance.
Maskownice wskakują na miejsce same, przytrzymywane niewidocznymi magnesami, umieszczonymi pod okleiną, ale – jak wspomniałem – naprawdę szkoda nimi zakrywać tak urodziwe kolumny.

046 051 Hifi 09 2019 002 Dobre komponenty zwrotnicy
– m.in. kondensatory foliowe według specyfikacji Monitor Audio i cewki powietrzne.

Do wyboru przewidziano cztery kolory forniru: biały, hebanowy, czarny i orzechowy. Wszystkie cieszą oczy w równym stopniu, a chropowata faktura okleiny sprawia, że kolumny wyglądają nietuzinkowo.
Na koniec powtórzmy raz jeszcze: jeśli chodzi o urodę, jakość wykonania i zawartość technologii, to cena „dwusetek” wydaje się wręcz okazyjna. Patrząc na te zestawy, aż chciałoby się zaintonować „All Hail Britannia”.

046 051 Hifi 09 2019 002 Obudowa modułu
średnio-wysokotonowego.

Konfiguracja
Pozory mylą. Pomimo filigranowej postury i przetworników o niewielkiej średnicy, Goldy 200 okazują się dość trudne do wysterowania. Skuteczność na poziomie 88 dB to jeszcze nie koniec świata, natomiast czteroomowa impedancja z minimum w okolicach 3,4 oma to już wyzwanie dla słabszych wzmacniaczy. Nie warto oszczędzać na amplifikacji, bo szkoda marnować taki potencjał. „Dwusetki” są na tyle neutralne, że polubią się zarówno z tranzystorem, lampą, jak i wzmacniaczem hybrydowym, jednak podstawowymi wymogami będą duża wydajność prądowa i moc – wysoka nie tylko na papierze.
W teście kolumny pracowały z Gryphonem Callisto 2200. Nie miał oczywiście problemów z ich wysterowaniem, oddawał jednak nieco więcej mocy niż w przypadku używanych przeze mnie na co dzień Dynaudio Contourów 1.8. Przypadek sprawił, że te ostatnie mają niemal identyczne wymiary oraz średnicę głośników niskotonowych jak Monitor Audio 200, jednak to Dynaudio okazały się wyraźnie mniejszym obciążeniem dla wzmacniacza.
Sygnał z dzielonego źródła, tworzonego przez transport Primare CD32 i DAC Hegel HD25, wędrował do wzmacniacza studyjną łączówką XLR Klotz, a ze wzmacniacza do kolumn – Nordostami Red Dawn.

046 051 Hifi 09 2019 002 Firmowe okablowanie wewnętrzne. Solidne, grube, srebrne.

Wrażenia odsłuchowe
Kiedy już podłączymy wydajny wzmacniacz, zagłębimy się wygodnie w kanapie i naciśniemy „play”… kolumny znikną bez śladu. To, jak przepastną przestrzeń potrafią wykreować, zasługuje w zasadzie na odrębny opis. Ja mogę tylko powtórzyć za komentatorem sportowym: „Jaka szkoda, że państwo tego nie widzą”.
Dźwięk, który wydobywa się z Goldów 200, ma się nijak do ich ustawienia. Muzycy zostają rozlokowani na bardzo szerokim łuku za linią bazy, jednak pojedyncze dźwięki mogą dobiegać dosłownie zewsząd, w zależności od tego, jak zaplanował to realizator. Ściany pomieszczenia też nie stanowią przeszkody, ponieważ przy dobrze zarejestrowanych nagraniach odniesiemy wrażenie, że nasz pokój odsłuchowy wielokrotnie zwiększył kubaturę. Najlepsze jest to, że ani przed chwilę nie pojawia się wrażenie sztuczności czy nadmiernego rozdęcia – Monitor Audio starają się po prostu podążać za tym, co słyszymy na żywo, kiedy muzycy są ustawieni na szerokiej scenie filharmonii bądź na estradzie klubu jazzowego. Każdy instrument wybrzmiewa w swej indywidualnej przestrzeni akustycznej i wyraźnie słychać, że inaczej wibruje powietrze wokół fortepianu, kontrabasu, a inaczej wokół gitary. Wszystko to składa się na pełną i przekonującą całość, która zapiera słuchaczowi dech w piersiach. Nie wiem, czy ten efekt holograficzny jest wpisany w naturę brytyjskich kolumn ani czy da się go zepsuć złym ustawieniem. Szczerze mówiąc, nie próbowałem, bo nie odczuwałem takiej potrzeby. Kolumny stały dość daleko od ścian i jeśli macie możliwość takiego właśnie ustawienia, gorąco je polecam.
„Dwusetki” to żywe zaprzeczenie stereotypu, mówiącego że w dziedzinie przestrzeni monitory podstawkowe wygrywają w cuglach z konstrukcjami wolnostojącymi.

046 051 Hifi 09 2019 002 Jedne z najładniejszych
i najbardziej funkcjonalnych
terminali głośnikowych.

Na tym nie koniec atrakcji. Kiedy już ochłoniemy po pierwszych wrażeniach, zauważymy, że przez cały czas bezwiednie przytupywaliśmy nogą do taktu. Kapitalna dynamika, połączona z wyraźnie zaznaczonym rytmem, wywołują zjawisko określane żartobliwie przez anglojęzycznych recenzentów jako „foot tapping factor”. Noga tupie sama i nie chce przestać, ponieważ dźwięki dochodzące z głośników są tak punktualne, bezpośrednie i żywiołowe, że zaczynamy reagować na muzykę w sposób atawistyczny – całym ciałem.
Wielka w tym zasługa świetnie zestrojonego basu – twardego, punktualnego i szybkiego, acz nie pozbawionego odrobiny ciepła, które umili słuchanie nastrojowych ballad czy tzw. muzyki środka. Szczerze mówiąc, nieco się o ten zakres obawiałem, ponieważ 40 m² mojego pomieszczenia to dla „dwusetek” odrobinę za dużo. Obawy okazały się jednak zbyteczne, ponieważ bas cechowało bardzo dobre rozciągnięcie. Był odpowiednio zaakcentowany i nie nastąpiło przesunięcie równowagi tonalnej w górę, co zwykle ma miejsce, gdy kolumny grają w zbyt dużej kubaturze. Nie wątpię, że większe Goldy 300 pokazałyby w tej dziedzinie jeszcze więcej i dół byłby zapewne jeszcze bardziej nasycony. Mogłoby się też okazać, że trudniej nad nim zapanować. Tymczasem, jeśli chodzi o kontrolę niskich tonów, „dwusetki” poradziły sobie śpiewająco. Niskie tąpnięcia wielkiego bębna perkusji czy szybkie pasaże gitary basowej niosły ze sobą energię, którą kolumny potrafiły okiełznać i szybko wygasić. Ani przez chwilę nie odniosłem wrażenia, że dźwięki są niepotrzebnie przeciągane bądź zamazywane.

046 051 Hifi 09 2019 002 Zdublowane wyloty bas-refleksu pozwalają lepiej kontrolować
niskie tony. Boniowane kołnierze
zapobiegają powstawaniu
turbulencji. Widać śruby
przytrzymujące głośniki.

Przejdźmy teraz na samą górę, gdzie prawdziwych cudów detaliczności dokonuje MPD. To właśnie w dużej mierze dzięki zakresowi średnio-wysokotonowemu dźwięk brytyjskich konstrukcji odbieramy jako żywiołowy, ponadprzeciętnie czytelny i bezpośredni. Same soprany wydają się niezwykle przejrzyste, dźwięczne i wyraziste, choć odrobinę chłodne. Nie ma sensu doszukiwać się tu aksamitu jedwabnych kopułek czy wstrzemięźliwej delikatności membran berylowych – to nie ten adres. MPD podadzą wszystko jak na tacy – doświetlone i pozbawione podbarwień, które w przypadku klasycznych kopułek mają uprzyjemnić słuchanie.
Oczywiście, taki sposób prezentacji może się łatwo obrócić przeciwko słuchającemu, zwłaszcza gdy ten podłączy do Goldów 200 tani, siejący górą wzmacniacz lub umieści je w torze o zaburzonej równowadze tonalnej; szczegółowość nieuchronnie zamieni się wtedy w ostrość. Tym istotniejszy wydaje się dobór wysokiej klasy sprzętu towarzyszącego. Akurat Callisto 2200 nie dał powodów do narzekania, ponieważ góry było sporo, za to nie można było jej odmówić high-endowego sznytu (Callisto 2100 mocno przesadzał w tym zakresie). Charakter brytyjskich tweeterów skojarzył mi się z odsłuchiwanymi niedawno JBL-ami S4700 („HFiM” 4/2019) i ich tubowymi głośnikami wysokotonowymi, które nadawały całemu brzmieniu mocno koncertowy charakter. Czy będąc na występie w klubie jazzowym, siedzieliście kiedyś w pierwszym rzędzie, tu

046 051 Hifi 09 2019 002 Monitor Audio Gold 200
we wnętrzu.

ż przed muzykami? Jeśli tak, to zapewne wiecie, że czasem zakłuje was odgłos hi-hatu albo wręcz przestraszy wysoki rejestr trąbki czy saksofonu sopranowego. Nie znam jednak nikogo, kto narzekałby wtedy na brak komfortu. Wszyscy poddają się na ogół magii chwili i chłoną muzykę z otwartymi uszami.
Bardzo podobnie dzieje się z brzmieniem Goldów 200, i to nie tylko w zakresie wysokotonowym. Brytyjskie kolumny nie zawsze pozwolą nam pozostać „w strefie komfortu”, ale ich ponadprzeciętna dynamika i detaliczność sprawią, że momentami poczujemy się naprawdę jak w trakcie wydarzenia na żywo.
Charakter średnicy Monitor Audio (podobnie zresztą jak innych kolumn) wcale nie jest łatwy do uchwycenia, choćby dlatego, że to, co umownie nazywamy średnicą, rozciąga się od tzw. częstotliwości podstawowej głosu ludzkiego, czyli zakresu 85-250 Hz, do pasma spółgłoskowego, które zawiera się między 1,5 a 4 kHz (znienawidzone przez audofilów sybilanty sięgają nawet wyżej). Nietrudno się zorientować, że w przypadku zestawów trójdrożnych tak szeroki ambitus odtwarzany będzie przez wszystkie trzy głośniki. Czy istnieje lepszy sposób na ocenę spójności i charakteru brzmienia kolumny niż właśnie odsłuch głosu ludzkiego? Ja go nie znam.

046 051 Hifi 09 2019 002 Górną ściankę pokryto
chropowatym tworzywem.

Na fenomenalnej płycie „Strictly Romancing” mojej ukochanej wokalistki Catherine Russell wokal został umiejętnie wydobyty z tła, ale bez sztuczek, polegających na przybliżaniu pierwszego planu do słuchacza. Głos Catherine był niezwykle bezpośredni i bez tego – szczegółowy, płynny i podany z klasą. Gdybym był malkontentem, powiedziałbym, że przydałoby się minimalnie więcej nasycenia (a gdybym miał do dyspozycji Goldy 300, taka uwaga nie przyszłaby mi zapewne do głowy). Jeszcze więcej powiedział mi o średnicy rewelacyjnie nagrany i zrealizowany krążek Agi Zaryan, „Remembering Nina and Abbey”. Głos Agi obejmuje bardzo szerokie spektrum i dobitnie pokazał, że jeśli chodzi o niską średnicę, to Goldy sporo charakteru czerpią z głośników basowych. Na samym dole dźwięk jest wtedy gęsty i plastyczny. W górnych partiach, gdzie zaczynają pracować średniotonowce i PMD – głos robi się nieco chłodniejszy, analityczny i bezpośredni; może trochę pozbawiony ciała, ale nadal przekonujący. Paradoksalnie, wcale nie wpływa to negatywnie na spójność – średnicę odbieramy jako dobrze skomponowaną całość. Drobne różnice w barwie między zakresami wychodzą na jaw dopiero, kiedy przyłożymy do dźwięku Goldów 200 recenzenckie szkiełko i oko. Ale przecież nikt normalny tak nie robi.
Najtrudniejszy egzamin Monitor Audio zdały na szóstkę.

046 051 Hifi 09 2019 002 Estetyczne i solidne nóżki
oraz łatwe do regulacji kolce.
Pomyślano o wszystkim.

W maju 2019 zawitała do Warszawy Orchestra of the Age of Enlightenment, żeby zaprezentować na scenie filharmonii komplet suit orkiestrowych J.S. Bacha. To utwory o zmiennej obsadzie i migotliwej fakturze; trudne tak do zagrania na żywo, jak i poprawnego odtworzenia przez sprzęt. Po powrocie z koncertu sięgnąłem po ten sam repertuar w najlepszej dostępnej na płycie wersji (Philip Pickett/New London Consort). Usiadłem na kanapie, wcisnąłem „play” i… nie było spodziewanego zgrzytu. Choć w uszach wciąż mi brzmiało wykonanie na żywo, z którym przecież żaden sprzęt nie może się równać, z kolumn popłynął dźwięk wspaniale nasycony alikwotami, gładki, płynny i cudownie napowietrzny.
Chyba nie ma lepszej rekomendacji.

046 051 Hifi 09 2019 002 Jest na czym zawiesić oko.
Na żywo wszystko wygląda jeszcze
lepiej.

Konkluzja
Nie ma to jak upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Kiedy moje wysłużone Dynaudio powiedzą w końcu „pas”, będę wiedział, gdzie szukać ich godnych następców. A kiedy redakcja znów poprosi o wskazanie kandydatów do nagrody roku, będę miał swój typ: Monitor Audio Gold 200.


 

 

 

 

2019 09 28 13 59 28 046 051 Hifi 09 2019.pdf Adobe Reader

Bartosz Luboń
Źródło: HFM 09/2019


Pobierz ten artykuł jako PDF