fbpx

HFM

artykulylista3

 

Neat Ultimatum XL6

058 063 HIFI 07 2018 001
Neat Acoustics to niewielka manufaktura, którą założył Bob Surgeoner. Aktualna oferta obejmuje cztery linie: IOTA, Motive, Momentum oraz szczytową Ultimatum. Produkcja odbywa się ręcznie, z dbałością o szczegóły, zarówno wizualne, jak i techniczne. Najłatwiej to zauważyć w serii Ultimatum. W jej skład wchodzą cztery konstrukcje: monitor XLS, głośnik centralny XLC oraz podłogówki – XL6 i monstrualne XL10.




Budowa
XL6 to, w dużym uproszczeniu, monitor XLS, tyle że zamiast podstawki mamy większą obudowę. Najczęściej wykorzystywanym materiałem na skrzynki jest MDF, Neat wybrał jednak droższą, za to zapewniającą lepsze własności akustyczne sklejkę z brzozy bałtyckiej. To rzadkość, ale świadczy o bezkompromisowym podejściu.
MDF znajdziemy za to na niewielkim panelu przednim, wykończonym na czarno. Od sklejki oddziela go poliuretan, który zapewnia dodatkową izolację oraz tłumi drgania. Kolumny opierają się na dwóch ciężkich, metalowych „szynach” przykręcanych od spodu. Na ich zewnętrznych końcach znajdują się regulowane od góry firmowe stożki. Takie rozwiązanie, oprócz walorów czysto estetycznych, zapewnia odrobinę dodatkowej przestrzeni dla jednego z dwóch przetworników basowych, który tutaj dmucha bezpośrednio w podłogę.

058 063 HIFI 07 2018 002

Wewnątrz obudowy znajdziemy
aż pięć komór, w których pracują
przetworniki.


Neat oferuje siedem opcji wykończenia: cztery standardowe oraz trzy premium (wysoki połysk). Teoretycznie, widoczne przetworniki można zakryć materiałowym workiem, skarpetą… nieważne. Lepiej od razu zapomnieć o tej „opcji” i cieszyć się pięknem oraz jakością materiałów, z których zbudowano kolumny.
W XL6 mamy do czynienia z sześcioma przetwornikami. Biorąc pod uwagę, że siedząc w fotelu widzimy jedynie dwa, brzmi to dość zagadkowo. W konstrukcji wykorzystano dokładnie takie same głośniki, jak w monitorach XLS. Sercem wysokich tonów jest 26-mm kopułka z Sonomeksu. Chociaż wszystko wskazuje, że pochodzi od Seasa, to Neat ją trochę zmodyfikował. Na górnym panelu znajdziemy jeszcze dwa okrągłe supertweetery typu Emit. Umieszczono je w płytkim falowodzie, z elementem rozpraszającym bezpośrednio przed powierzchnią drgającą. Dopełniają one główny tweeter. Zaczynają pracę w okolicach 13 kHz (czyli nachodzą jeszcze na zakres kopułki), a kończą aż na 40 kHz. Chociaż tego nie usłyszymy to z pewnością docenimy takie rozwiązanie, ciesząc się otwartą i dźwięczną górą. 16,8-cm przetwornik nisko-średniotonowy to własna konstrukcja firmy, ale można tu dostrzec podobieństwo do Seasa.

058 063 HIFI 07 2018 002

Wewnątrz obudowy znajdziemy
aż pięć komór, w których pracują
przetworniki.


Tak jak XLS, model XL6 wykorzystuje izobaryczny bas. W tym przypadku mamy do czynienia z dwoma głośnikami basowymi o średnicy identycznej, jak w nisko-średniotonowcu. Oba są sygnowane przez Neata, skierowane w dół, a dla zwiększenia wydajności – pracują w fazie. Umieszczono je w oddzielnych komorach. Wyższy jest obciążony bas-refleksem, niższy zaś pracuje w obudowie zamkniętej i promieniuje bezpośrednio w podłogę. Wewnątrz obudowy znajduje się łącznie pięć komór. Po jednej dla tweetera i pary supertweeterów, jedna dla nisko-średniotonowca (z węższym niż w przypadku przetwornika basowego wylotem bas-refleksu) oraz wspomniane powyżej dwie dla głośników basowych. Tylny panel na pierwszy rzut oka wydaje się dość siermiężny, jednak przy bliższym kontakcie okazuje się, że i tu na wykończenie nie można specjalnie narzekać. Śrub jest bardzo dużo, ale gdy już wiemy, co się dzieje w środku, okazują się niezbędne.
Osadzone na dole dwie pary terminali głośnikowych przyjmują każdy rodzaj wtyków. I znów, podobnie, jak w przypadku XLS-ów, producent zaleca bi-amping lub b-wiring. Obecność zworek ułatwia życie użytkownikom pojedynczego okablowania.

 

058 063 HIFI 07 2018 002

Średnica i góra.


Konfiguracja systemu
Ponad rok temu z bólem serca rozstawałem się z monitorami Ultimatum XLS („HFiM” 5/2017). Zrobiły na mnie tak dobre wrażenie, że długo nie mogłem się odnaleźć, słuchając innych kolumn. Teraz przyszła pora na XL6. Miało być lekko, łatwo i przyjemnie, a skończyło się na wielogodzinnej walce.
Z założenia odsłuchy nie miały trwać długo. Oczywiście nie licząc dwustu godzin, wymaganych do prawidłowego wygrzania przetworników. Pamiętam, jak monitory XLS zagrały z Arcamem Solo Music. Podłączony później Einstein The Amp Ultimate zrobił, oczywiście, dużą różnicę, ale od samego początku zestawy brzmiały dobrze. Tego samego spodziewałem się po XL6. Pomyliłem się.

058 063 HIFI 07 2018 002

Jeden woofer w podstawie,
drugi w środku


Samo szukanie odpowiedniego ustawienia zabrało mnóstwo czasu. Trochę w przód, trochę w prawo, w lewo, z powrotem… I tak przez kilka pierwszych dni.
Z elektroniką zacząłem całkiem ambitnie. Jako źródło wykorzystałem duet Roksana z serii K3 – odtwarzacz CD w roli transportu oraz przetwornik c/a. Podłączyłem też dzielony wzmacniacz Vincenta – końcówkę mocy SP-331 oraz przedwzmacniacz SA-32.

058 063 HIFI 07 2018 002

Jeden woofer w podstawie,
drugi w środku

Następnie skorzystałem z integry K3 Roksana. Pełnię szczęścia zapewnił mi jednak dopiero wzmacniacz Moon 600i V2. Żadnych dyskusji nie było przy kablach głośnikowych. Cammino SPK 14.4 EFT Reference już wcześniej udowodniły, że poradzą sobie w każdej konfiguracji. Wzmacniacz z przetwornikiem c/a spinała łączówka XLR Hijiri Million, a DAC z napędem – Van den Hul The MC – Silver IT Mk II.
Elektronika stała na stoliku StandArt STO.

058 063 HIFI 07 2018 002

Neat oferuje aż siedem opcji
wykończenia stolarki.
Tutaj – jasny dąb.


Wrażenia odsłuchowe
Pierwsze odsłuchy wypadły, oględnie mówiąc, słabo. Vincent nie raz udowadniał, że potrafi, ale z XL6 rzucił ręcznik. Skrzypce w kwintecie smyczkowym grały jak spod koca. Zero pożytku z supertweeterów. Lekarstwem miała się okazać integra K3 Roksana. Problem w tym, że… zrobiło się jeszcze gorzej. Brak rozdzielczości, bałagan na nienaturalnie przechylonej w prawo scenie i dudnienie basu. Byłem bliski kapitulacji. Na szczęście, doświadczenie z monitorami XLS dawało nadzieję, że skoro w „szóstkach” wykorzystano te same rozwiązania, to XL6 też w końcu zagrają!

058 063 HIFI 07 2018 002

Górna część XL6 wygląda
identycznie jak monitor XLS.
To jednak są zupełnie inne kolumny.


Lekiem na całe zło okazał się zintegrowany wzmacniacz Moona. Nagle wszystko ożyło. Wreszcie mogłem czerpać przyjemność ze słuchania i – co najważniejsze – odzyskałem wiarę w Neata. XL6 pokazały niemal to samo, co XLS-y, tyle że w dopalonej wersji. Od pierwszej chwili uwagę zwracała ponadprzeciętna rozdzielczość. Każda ilość dźwiękowych drobiazgów pozostawała łatwa do identyfikacji, zarówno pod względem umieszczenia na scenie, jak i barwy.

058 063 HIFI 07 2018 002

Obudowy wykonano
z grubej sklejki.


Brzmienie było oderwanie od kolumn, które po prostu stały spokojnie wewnątrz narysowanej przez siebie sceny. Wewnątrz, bo muzyka dosłownie je otulała. Wysokość planu nie była może imponująca, ale uniknięto dzięki temu przerysowania. Szerokość sceny można było łatwo modelować i dopasować do własnych upodobań. Wystarczyło zmienić odległość pomiędzy kolumnami. Jednak – niezależnie od wybranej pozycji – scena pozostawała wyraźnie szersza, niż sugerowałby ten wymiar. Za to jej głębokość nie wydawała się nadzwyczajna, choć na pewno nie pozwoliła też odczuć dyskomfortu. Wystarczyło włożyć do transportu płytę z „Don Carlosem” Verdiego, aby już na początku opery zorientować się, że instrumentaliści pozostają ukryci gdzieś w kulisach, czyli tak, jak być powinno. Po prostu, XL6 z niczym w tej kwestii nie przesadzają.

058 063 HIFI 07 2018 002

Zwrotnica.


W triu jazzowym dzieje się podobnie. W końcu muzycy, zajmując swoje miejsca na scenie, pozostają oddaleni od siebie zaledwie o kilka metrów, a nie o pół mili.
Specjalnością Neata okazuje się jednak niesamowita góra pasma. Ostatni raz z tak wysublimowanym bogactwem wysokich tonów miałem do czynienia w czasie testowania monitorów XLS.

058 063 HIFI 07 2018 002

Wytłumienie.

 

To prawdziwy hi-end i właściwie nie za bardzo jestem sobie w stanie wyobrazić cokolwiek lepszego pod tym względem. Wydaje się, że dodanie dwóch supertweeterów to strzał w dziesiątkę. Delikatność wybrzmień talerzy perkusji, dzwonków i wszystkiego, co jesteście sobie w stanie wyobrazić, jest nie do przecenienia. To samo dotyczy szczegółów artykulacji. Chciałoby się, aby równie wysoki poziom prezentowały średnica i bas. Tutaj jednak pojawia się małe „ale”.

058 063 HIFI 07 2018 002

O klasie stolarki świadczą
nie tylko forniry.


Początkowo byłem zadowolony z efektu, jednak kolejne godziny odsłuchu dorzucały maleńkie ziarenka niepewności, czy aby na pewno czegoś nie brakuje. O ile do neutralności, czyli prawidłowego oddawania barw instrumentów, a zwłaszcza ludzkiego głosu, nie miałem żadnych zastrzeżeń, to coś niepokojącego się działo na samych początkach dźwięków. Dawało to wrażenie wyjątkowej miękkości, ale koszem artykulacji. Oczywiście, mówimy o hi-endzie, a więc o subtelnościach, ale nie sposób nie dostrzec ponadstandardowego spokoju, jaki zachowywały przetworniki. Czy to wada XL6, czy zaleta? Na to pytanie każdy powinien sobie odpowiedzieć w czasie indywidualnego odsłuchu.
Swoją drogą, ciekawe, co by się stało, gdyby zastosować zalecany przez Neata bi-amping przy użyciu słusznej mocy monobloków. Nie ulega wątpliwości, że XL6 potrzebują prądu, więc może kolumny przeobraziłyby się we wzorzec precyzji artykulacji w całym paśmie? Tego się teraz nie dowiem, ale potencjalnym nabywcom poddaję tę kwestię pod rozwagę.

058 063 HIFI 07 2018 002

O klasie stolarki świadczą
nie tylko forniry.


Bas, choć naturalnie brzmiący, zachowywał się zgodnie z etykietą brytyjskiego dżentelmena i podkreślał wrażenie zmiękczenia. Niby wszystko pozostawało na swoim miejscu w czasie, lecz odrobinę większa precyzja fazy ataku dźwięków zadziałałaby jak dosypanie do wykwintnego dania szczypty przyprawy. Wtedy mielibyśmy do czynienia z prawdziwą bajką.
Jak wspomniałem, ogromną zaletą XL6 jest nienaganne oddawanie naturalnych barw. Na szczególne wyróżnienie zasługują wokale.

058 063 HIFI 07 2018 002

Wstęgowe supertweetery
robią różnicę. Między innymi
dzięki nim góra potrafi zachwycić.

Nie pamiętam, ile razy słuchałem arii „Vissi d’arte” z „Toski” Pucciniego. Cudowny głos oraz interpretacja Renée Fleming w towarzystwie orkiestry Teatru Maryjskiego w Sankt Peersburgu pod batutą Walerija Giergijewa wyciskały z oczu łzy wzruszenia. XL6 pod tym względem osiągnęły prawdziwe mistrzostwo. Przy takiej dawce emocji nie było nawet mowy o narzekaniu na „zmiękczanie” brzmienia kwintetu z pizzicatem kontrabasów na czele. Muzyka wypełniała pokój i tylko to się liczyło.

058 063 HIFI 07 2018 002

Kolumny opierają się
na metalowych szynach.
Jeden z dwóch przetworników
basowych dmucha wprost w podłogę.


Co ciekawe, miękkość ani trochę nie przeszkadzała w muzyce fortepianowej. Instrument ten nader często bywa przez realizatorów traktowany zbyt dosłownie. A tu nagle płyty, które jeszcze niedawno nieco mnie drażniły, odzyskiwały moją sympatię.
Nie spodziewałem się, że XL6 tak bardzo mnie zaskoczą. Po teście XLS-ów myślałem, że ich odsłuch to czysta formalność.

058 063 HIFI 07 2018 002

Firmowe stożki regulujemy
od góry kluczem ampulowym.

 

W końcu, skoro to bliźniacze konstrukcje, to i dźwięk powinien być bliźniaczy, prawda? I choć oba modele mają ze sobą wiele wspólnego, to XL6 okazały się o wiele bardziej wymagające. Podłogówki Neata, jak rzadko które zestawy, wręcz domagają się inwestycji w wydajny wzmacniacz.

058 063 HIFI 07 2018 002

Gniazda głośnikowe są przyjazne
dla każdego rodzaju złączek.
Neat sugeruje bi-amping lub
bi-wiring. Dla tych, którzy nie zechcą
się zastosować do sugestii
producenta – firmowe zworki.


Konkluzja
Na pytanie, czy XL6 są warte swojej ceny, odpowiadam twierdząco. Nie są to jednak kolumny dla każdego; mają swój charakter. Potrafią zachwycić, ale też – przy nieodpowiednio skompletowanym systemie – zirytować. Bez wątpienia osoby prezentujące XL6 w salonach sprzedaży muszą odrobić trudną lekcję  doboru komponentów. Neaty kryją duży potencjał, ale żeby go uwolnić, trzeba się napracować.

 

  

2018 08 27 17 02 10 058 063 HIFI 07 2018.pdf Adobe Reader

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Artur Rychlik

Źródło: HFM 07-08/2018


Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

 

 

Komentarze  

0 #1 fejk 2019-12-06 20:31
ten test, podobnie jak te kolumny razem z cena to jakies brednie
material tlumiacy zaslania kosz glosnika, te kable ulozone i zamocowane jak w glosniku do komputera
zenada, ze ktos nabiera sie na cos takiego

a ta zworotnica? to w ogole jest zwrotnica?
wysokotonowe stzrelajace do góry?!
hehehe
I co z tego ze maja 2x6 glosnikow?
za 8000zl mozna zamowic zrobienie glosnikow w obudowie TL grajacych na pewno lepiej i lepiej elektrycznie wykonanych

zestaw dla tych co lubia ogladac i sie podniecac przed znajomymi ile kasy wydali
Cytować | Zgłoś administratorowi
-1 #2 Maciej Stryjecki 2019-12-08 23:45
Wzmacniacz D'Agostino też Pan "zamówi" za 8000 i będzie lepszy?

To ja mam prośbe, przy okazji niech Pan dla mnie zamówi trucka Tesli za 15 000 zł i 16-calowego macbooka za... Niech tam, daję 2000 do ręki. Jak u tego samego fachowca, to może będzie taniej w hurcie?

Aaa, marzy mi sie jeszcze teleskop. To sobie z rodzina w sierpniu niebo pooglądamy, a i kasy nie wydamy, chociaz nie obiecuję niczego w kwestii podniecenia. W moim wieku to nierozsądne i pochopne...
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #3 Marek W. 2019-12-17 11:12
Producenci audio mocno przeginają. Zestawy głośnikowe w cenie małego samochodu!!! Za duża pazerność producentów, w latach 80-tych i 90-tych było normalniej. Na dodatek te zestawy nie zagrały ze wzmacniaczem Vincenta i Roksana, czyli same problemy dla użytkownika, a to oznacza że konstrukcja zestawów jest zła, skoro trzeba trafić na wzmacniacz, który zagra.
Cytować | Zgłoś administratorowi
-1 #4 Tadzio 2019-12-23 19:17
I szanowny Recenzent - Pozamiatany..
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #5 Maciej Stryjecki 2019-12-25 13:51
A dlaczego niby pozamiatany? Z opinia, ze producenci generalnie przesadzają z cenami akurat się zgadzam. Z tym, ze w latach 80. i 90. było całkiem inaczej, nie do końca, bo warto przeliczyć wartość pieniądza i zarobków. Wyjdzie mimo wszystko lepiej, ale to nie przepaść. Natomiast z tym, ze coś nie zagra z mało wydajnym wzmacniaczem i to oznacza, ze głośnik źle skonstruowany, trudno się zgodzić. To by znaczyło, ze większość konstrukcji zamkniętych jest nieprawidłowa. A wiec ATC, Legacy... tu raczej ktoś, kto pisze takie rewelacje sam się zamiata. Podobnie jak ktoś, kto twierdzi, ze sam zrobi lepsze kolumny, niż Neat, czy Wilson, lub obstaluje u znajomego serwisanta, albo elektronika-amatora. Zanim się zadeklaruje taka rewelacje, warto się przyjrzeć konstrukcji modelu, użytym materiałom itp. Zanim się przytaknie, tez. Zamiatać się krótkim zdaniami pełnymi ogólników, to można w komentarzach na Youtubie, albo podobnych miejscach o podobnym poziomie merytorycznym dyskusji. W miejscach bardziej specjalistycznych przeważnie czytelnicy szukają argumentów podpartych wiedza i doświadczeniem. Chociaż i do nich trafia autorzy komentarzy typu: hehehe, pozamiatał, itp, na wstępie zaznaczając, ze recenzent się nie zna, jest taki, albo siaki, pisze brednie. Cóż, takie prawo Internetu, jak zauważył to już dawno Stanislaw Lem. Jakby co, nie czuje się ambasadorem Neata, choc to ciekawa marka.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #6 Marek W. 2019-12-26 00:33
Konstrukcja jest zła, bo tworząc zestawy głośnikowe "uniwersalne", czyli nie dedykowane do danego wzmacniacza, jak np. miniwieże, już w założeniu projektu powinny współpracować poprawnie z wieloma wzmacnuaczami na rynku, oczywiście przy założeniu spełnienia podstawowych wymagań elektrycznych, np. moc, impedancja. Jeżeli efekt końcowy nie spełnia załozenia, to jest wadliwy i tyle.
Jeżeli zaś w założeniu zestawy głośnikowe nie są uniwersalne, to producent powinien o tym napisać w materiałach o produkcie i podać do jakich wzmacniaczy jest przeznaczony.
Oczywiście nikt nie broni kupować klientom takich urządzeń, ich wolna wola.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #7 Maciej Stryjecki 2019-12-26 01:24
Lwia część konstrukcji, nazwijmy to - niestandardowych nie jest niczemu dedykowana, ale stwarza problemy elektronice, która nie będzie pasować ze względu na ich specyficzne cechy i wymagania. Na przykład wiekszość kolumn zamkniętych, zwłaszcza opartych na wielu przetwornikach, albo duzych membranach basowych, wszystkie kolumny elektrostatyczne, wieksza część magnetostatycznych nie będzie poprawnie współpracować ze wzmacniaczami o niskiej i sredniej wydajności i mocy. Podobnie kolumny o ekstremalnie niskiej skuteczności, na przykład 82 dB. A takie są chociażby monitory charakteryzujące sie m.in. ekstremalnie wyrównaną charakterystyką w paśmie przenoszenia (własnie kosztem skuteczności). Odwrotnie - kolumny opracowane z mysla o triodach nie będa poprawnie współpracować z mocnymi tranzystorami. Mozna zaznaczyć, że nie sa uniwersalne, chociaż po co? Czy klient kupujący pełnopasmowe Martiny Logany wpadnie na pomysł podłaczenia ich do mini wieży? Co to są "podstawowe wymagania elektryczne"? Czy mozna powiedziec, że niska impedancja, moc, albo odwrotnie - wysoka, jest dobra, czy zła? Czy kostrukcje, które wymieniłem są dobre, czy złe według Pana? Co więcej: czy sa wadliwe? Proszę o jednoznaczną odpowiedź na te pytania, jak w Biblii (wasza mowa ma byc tak, tak - nie, nie). "W założeniu powinny współpracować poprawnie z wieloma wzmacniaczami": skąd Pan wziął to założenie? Skąd tez Pan wziął informacje, że konstruktor Neata miał w założeniu stworzenie kolumn uniwersalnych, łatwych do prowadzenia?
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #8 Maciej Stryjecki 2019-12-26 01:36
Parafrazując, czy producent laptopa montujący w nim wydajny procesor o wysokim poborze prądu (np. Xeon), mocną kartę graficzną i ekran o wysokiej jasności i rozdzielczości ma obowiązek ostrzegać na pudełku czerwonymi wielkimi literami: uwaga, uwaga, urządzenie może osiągać wysokie temperatury i działać krótko na jednym cyklu naładowania baterii? Ten sam laptop z oszczędnym procesorem (na przykład i5 z końcówką "U" w symbolu), z ekranem o rozdzielczości Full HD (nie 4K) i zintegrowana kartą graficzną może działać na takiej samej baterii dwa, a nawet trzy razy dłużej. W przypadku tej drugiej konfiguracji jest szkopuł: "Wiedźmin" na "wysokich ustawianiach" "nie pójdzie". To też powinien producent napisać na pudełku?
I wreszcie: który laptop jest dobry, który zły, a nawet "wadliwy, i tyle"?

Na koniec kwiatek. Ukazuje się recenzja tegoż laptopa, w której recenzent uczciwie przedstawia zalety i wady obu konfiguracji. Reakcja dzieli ludzi na dwie grupy:
1. Rozsądnych. Tacy czytają, wyciągają wnioski i dzięki temu dowiadują sie czegoś. Być może nie tracą czasu i pieniędzy na konfigurację stworzona z myślą o innych potrzebach, niż maja oni, bo ktoś im to doradził. I może jednak "jakieś tam doświadczenie ma" skoro zajmuje się tym od lat?
2. Rozsądnych inaczej. Tacy dojdą do wniosku, ze i komputer i recenzja jest do bani, a oni zostali skrzywdzeni faktem pojawiania sie i komputera i recenzji. Ponieważ ciężko sie wyżyć na laptopie, na przykład go porąbać (to kosztuje), można nawtykać autorowi recenzji. Niczego się nie dowiadują, bo wszystko wiedzą lepiej.

Każdy może zdiagnozować u siebie przynależność do jednej z grup po tym, czy własnie poczuł się obrażony, czy tez go to rozbawiło. A jakby co, to spieszę donieść, że nie czuję się w obowiązku być uprzejmym, jeżeli na samym początku ktoś ocenia pracę zespołu słowem "brednie". Pisząc brednie, tak na marginesie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #9 Marek W. 2019-12-27 10:55
Widzę że Redaktor zawsze lubi mieć rację i będzie jej bronił bez względu na argumenty. Szkoda mi czasu na dyskusje z Panem i miejace też nie temu służy. Każdy czytelnik sam zdecyduje czy intetesują go zestawy uniwersalne czy wybredne, kupujacy decyduje.
Wesołych Świąt i więcej kultury w dyskusji życzę.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #10 Maciej Stryjecki 2019-12-27 13:10
Bez względu na argumenty? Które? Ze wszystkimi, które mają oparcie w logice i prawdzie, zgadzam się.
Pana założeniem jest to, że szuka Pan kolumn uniwersalnych. I takich jest mnóstwo, również w cenie Neata. Ale to nie argument w dyskusji o prawidłowości konstrukcji kolumn.
Za to zgadzam się w 100% z tym, że każdy ma prawo wybrać to, co mu sie podoba. Jednak uznawanie tego, co my sie nie podoba za "wadliwe" to już trochę inna rzecz.
W kwestii kultury, można uznać za nią postepowanie typu: będę kłamać po to, aby innym było miło. Tak samo jak przyznanie, że kolumny Martina Logana sa wadliwie skonstruowane, wbrew własnej opinii. Dla mnie jednak taka postawa ma więcej wspólnego z hipokryzją, niż z kulturą.
Wesołych świąt!

PS. Znacznie wyżej sobie cenię świety spokój od "mania racji". To tak na marginesie.
Cytować | Zgłoś administratorowi