fbpx

HFM

artykulylista3

 

Neat Acoustics IOTA Alpha

24 29 HIFI 03 2018 006


Brytyjski producent kolumn Neat Acoustics w przyszłym roku będzie obchodził 30. rocznicę działalności. Nazwa firmy pochodzi jeszcze z zamierzchłych czasów, kiedy jej założyciel Bob Surgeoner, pod szyldem North East Audio Traders, handlował sprzętem hi-fi.

Początki Neat Acoustics były nieco inne niż w przypadku wielu audiofilskich manufaktur. Otóż, życiem Boba Surgeonera od wczesnej młodości kierują dwie pasje: muzyka i elektronika. Jako wzięty instrumentalista grywał w zespołach reprezentujących rozmaite gatunki muzyczne, od country po jazz. W wolnych chwilach natomiast eksperymentował z lutownicą, przerabiając estradowe paczki. I w pewnym momencie, by pogodzić obie pasje, wziął się za produkcję kolumn.
Pierwsze konstrukcje były dalekie od ideału. To się zmieniło w 2006 roku, gdy do zespołu Neata dołączył kolejny doświadczony muzyk i realizator dźwięku, Paul Ryder. Objął posadę kierownika produkcji oraz inżyniera dźwięku w firmowym studiu nagrań. Tak, to nie pomyłka. Neat Acoustics ma własne studio, w którym testuje kolejne prototypy. Bo, jak twierdzi Surgeoner, w muzyce najważniejsze jest naturalne brzmienie, a nie tabelki i wykresy. I stwierdzenie owo nie wynika, bynajmniej, z braku wiedzy teoretycznej ani konstruktorskiej praktyki.




Obecnie Neat Acoustics mieści się w strefie przemysłowej na przedmieściach niewielkiego miasteczka Barnard Castle w północnej Anglii. Wszystkie kolumny są produkowane na miejscu, metodami rzemieślniczymi. Oferta składa się z czterech serii, a katalog otwiera Iota, w skład której wchodzą podłogowa Alpha oraz monitor podstawkowy.
Testowane Alphy można zaliczyć do najdziwniejszych zestawów głośnikowych, z jakimi miałem do czynienia, a są dopiero zapowiedzią atrakcji czekających na wyższych poziomach cenowych. Droższe Neaty, choć z pozoru przypominają konwencjonalne konstrukcje, kryją w sobie labirynty, tajemnicze zakamarki, ukryte membrany i inne sekrety.

24 29 HIFI 03 2018 001Trudno ocenić wielkość bez
punktu odniesienia, ale małe Neaty mają zaledwie 49 cm wzrostu.

  


Budowa
Powiedzieć o Alphach, że są filigranowe, to nie powiedzieć nic. Te niespełna półmetrowe skrzyneczki są prawdopodobnie najmniejszymi podłogówkami na Błękitnej Planecie.
Obudowy – sklejone z 18-mm płyt MDF – są dostępne w czterech wariantach kolorystycznych. Poza widoczną na zdjęciach satynową bielą, można zamówić fornir z naturalnego i czarnego dębu oraz amerykańskiego orzecha. Skrzynki zostały wykończone ze starannością zazwyczaj niedostępną w wielkoseryjnych produkcjach z Dalekiego Wschodu. Po części tłumaczy to zaskakująco wysoką w stosunku do gabarytów cenę. Po prostu, praca w Anglii jest znaczniej wyżej ceniona niż w innych krajach, o czym z radością przekonało się już ponad milion naszych rodaków.
W dna obudowy obowiązkowo należy wkręcić 4-cm ostre stożki. Poza izolacją antywibracyjną umożliwiają one swobodne rozchodzenie się fal emitowanych przez głośnik niskotonowy, promieniujący w podłogę. Przetwornik ów ma średnicę 13,4 cm i jest produkowany w zakładach Peerlessa. Pracuje w komorze strojonej tunelem bas-refleksu. Jego wylot umieszczono z tyłu, nad płytką z terminalami. Natężenie niskich tonów można regulować, dosuwając kolumny do ściany. Producent zaleca startować z odległości 20 cm i w razie potrzeb korygować ten dystans. W moim przypadku, aby uniknąć ewentualnego podbicia niskich częstotliwości, Alphy wylądowały na sześćdziesiątym centymetrze.

24 29 HIFI 03 2018 001Głośnik basowy skierowany
w podłogę.

  


Neaty Iota Alpha to konstrukcja 2,5-drożna. O wooferze już wspomniałem. Uwagę najbardziej zwraca jednak duet średnio-wysokotonowy, umieszczony na pochyłej ściance, będącej najbardziej charakterystycznym elementem zestawu. Jej kąt został dobrany tak, aby dźwięki trafiały w okolice uszu siedzącego słuchacza.
Górę pasma powierzono przetwornikowi, który tylko na pierwszy rzut oka przypomina wstęgę. W rzeczywistości jest to planarny głośnik EMIT (Electromagnetic Induction Tweeter), opracowany przez amerykańską firmę Infinity w 1975 roku. Był to pierwszy tweeter wykorzystujący elektromagnetycznie sterowaną płaską membranę, którego pasmo przenoszenia sięgało aż do 45 kHz. Choć przetworniki EMIT bazują na koncepcji głośnika wstęgowego, są nieporównanie bardziej skomplikowane i kosztowne w produkcji. Dlatego też najczęściej można je znaleźć w drogich modelach z high-endowych manufaktur oraz w kolumnach pochodzących z czasów, gdy kontrola kosztów była pojęciem abstrakcyjnym.

24 29 HIFI 03 2018 001Wysokie tony przetwarza planarny
głośnik EMIT.

  


Co ciekawe, trzy lata później Infinity, jako pierwsza firma na świecie, zastosowała membranę polipropylenową i właśnie taki głośnik przetwarza średnie tony. Dziesięciocentymetrowy stożek z odlewanym koszem i potężnym magnesem także został wykonany przez Peerlessa. Należy dodać, że wszystkie przetworniki wykorzystywane przez Boba Surgeonera są wytwarzane na zamówienie Neata, zgodnie ze specyfikacjami konkretnych modeli kolumn. Miłośnicy samoróbek, nawet o tym nie myślcie... Kosze przykręcono do obudów za pomocą długich śrub, wpuszczonych w nagwintowane tuleje.
Pojedyncze złocone terminale przyjmą każdy rodzaj zakończenia przewodów, choć poziom ich wyrafinowania rażąco odbiega od ceny kolumn. Osadzono je w płytce z MDF-u o grubości pół centymetra. Po drugiej stronie znajduje się prosta zwrotnica z jedną cewką rdzeniową i parą powietrznych oraz kondensatorami Clarity, wykonanymi na zamówienie Neata. Wnętrza obudów, również pomalowane na biało, wyklejono gąbką oraz obficie wytłumiono sztuczną wełną.

24 29 HIFI 03 2018 001Przetworniki średnioi
niskotonowy dostarczył Peerless.

  


Wrażenia odsłuchowe
Do odsłuchów małych Neatów zabierałem się jak pies do jeża. Pachniało mi tu szalbierstwem. Niby prawidłowo ustawione głośniki celowały prosto w moje uszy, ale mimo to nie mogłem się przemóc i zaufać koncepcji konstruktora. Sporo dał mi tylko do myślenia mój audiofilski kot Desmond, który nie zważając na swoje gabaryty (7-kg brytyjczyk krótkowłosy) bezskutecznie usiłował uwić sobie na nich gniazdko. Nieraz już zaskoczyła mnie jego intuicja, a jak będzie tym razem? Wyekspediowawszy asystenta za drzwi nakarmiłem odtwarzacz pierwszą płytą. Po kilkunastu sekundach zamknąłem oczy i... odpłynąłem.
Małe kolumienki zachowały się niczym muzyczne reflektory, które rzucają w przestrzeń snopy dźwięków, krzyżujące się przed słuchaczem. Nie wiadomo skąd wyrosła przede mną szeroka i wysoka scena przypominająca panoramiczny ekran kinowy z lekko dogiętymi bokami. Prawdziwa ściana dźwięków, w pełnym tego pojęcia znaczeniu. Co znamienne, jej usytuowanie odpowiadało sposobowi realizacji nagrania. Jeżeli w odtwarzaczu lądowały płyty zarejestrowane w dużych pomieszczeniach w technice dalekiego pola, większość instrumentów znajdowała się za linią bazy. Tam natomiast, gdzie niewielkie gabaryty studia wykluczały powyższą technikę, dźwięki były lokalizowane na wyciągnięcie ręki, a zdarzało się nawet, że dobiegały z boków. I to nie była wyłącznie moja wyobraźnia. Gdy poprosiłem o ocenę osoby zupełnie nieczułe na audiofilskie niuanse, potwierdziły powyższe spostrzeżenia.
Kiedy nieco ochłonąłem i oswoiłem sie z niecodziennymi atrakcjami, skupiłem się na analizie brzmienia angielskich kolumnienek.

24 29 HIFI 03 2018 001Kolumny należy stawiać
na 4-cm stożkach.

  


Jego podstawę tworzył zaskakująco mocny bas, stanowiący niejako zaprzeczenie nikczemnych gabarytów Neatów. Wbrew pozorom, nie był sztucznie napompowany, lecz charakteryzował się kontrolą i równomiernością. Bez względu na to, czy grali akurat jazzowi kontrabasiści, rockowa sekcja rytmiczna, czy też muzyka organowa, zawsze było go tyle, ile trzeba i wybrzmiewał w punkt. W tym ostatnim przypadku odczuwałem obecność niskich tonów nie tylko poprzez narząd słuchu, ale całym ciałem, choć kolumny stały na granitowych płytach podklejonych filcem. Należy, rzecz jasna, zapomnieć o subsonicznych pomrukach typowych dla subwooferów, choć niejedne pełnowymiarowe podłogówki takiego dołu mogłyby Neatom pozazdrościć.

24 29 HIFI 03 2018 001Skromna zwrotnica
z pierwszorzędnych elementów.


Przeciwległym skrajem pasma rządził planarny przetwornik EMIT. Delikatnie rozświetlone wysokie tony przekonywały detalicznością. W grze skrzypiec i klawesynu było tyle barw i witalności, że bez przesady można mówić o przedsionku hi-endu. Znakomita analityczność pozwalała wejrzeć w strukturę nagrania, zwłaszcza kameralnych zespołów, i spokojnie prześledzić grę wybranych instrumentów na tle reszty ansamblu. W dużych składach ilość informacji była tak duża, że zamiast się skupiać na poszczególnych dźwiękach, po prostu obserwowałem cały spektakl jako jedno spójne dzieło.
Projektanci Alphy nie ulegli pokusie podkolorowania średnicy, często kojarzonej z lampowym ciepełkiem. Głosy wokalistek jazzowych były jasne i czyste, bez śladów zmysłowej chrypki, rozpalającej zmysły nastolatków. Wszystkie oddechy, słowa i odgłosy towarzyszące ich artykulacji były czytelne, ale obyło bez podkreślania sybilantów.
Neaty Alpha są tak malutkie i leciutkie, że aż chciałoby się je przytulić. Wbrew pozorom potrafią jednak przyłoić. W muzyce symfonicznej orkiestrowe tutti nie miało, co prawda, siły huraganu, ale filigranowe kolumienki bez kompleksów podeszły do „Marsa” z „Planet” Gustawa Holsta oraz fragmentów opery „Carmen”. Choć krzepa brytyjskich miniaturek sprawiła miłą niespodziankę, to prawdziwym zaskoczeniem okazała się ich mikrodynamika. Szybkość narastania i wygaszania impulsów mogła dorównać najlepszym kolumnom z tego przedziału cenowego, a pojęcie ospałości jest im po prostu nieznane. Neaty są szybkie, jakby zamiast przewodów, cewek i kondensatorów, zwyczajowo składających się na wnętrzności kolumn, w małych skrzynkach kipiało żywe srebro.

24 29 HIFI 03 2018 001Okablowanie – grube druty.

  


Do tej pory Iota Alpha gładko rozprawiła się ze wszystkimi stereotypami, ale największą atrakcję zostawiłem sobie na deser.
Pod względem muzykalności, rozumianej jako przyjemność płynąca ze słuchania muzyki, kolumienki wymykają się wszelkim kryteriom. Brzmienie można rozłożyć na czynniki pierwsze, jak to zrobiłem powyżej, jednak kompletny obraz muzyczny zrobił na mnie większe wrażenie niż suma jego składników. Słuchanie każdego nagrania dostarczało mi niemal fizycznej przyjemności. Bez względu na to, czy byli to mistrzowie baroku, akustyczny jazz, klasyczny rock czy też bluesowe standardy, nawet nie myślałem o przejściu do następnego utworu przed wybrzmieniem ostatniego dźwięku.

24 29 HIFI 03 2018 001Tunel bas-refleksu oklejono
matą bitumiczną.

  

Nierzadko nawet wracałem do początku, by jeszcze raz tę przyjemność przeżyć. Po zakończeniu testów odwlekałem moment zwrotu Neatów i po prostu słuchałem na nich muzyki. Ostatniego wieczoru, tuż przed spakowaniem do pudła, zafundowałem sobie długi seans z nagraniami koncertowymi. I tak, nie ruszając się z fotela, zajrzałem do legendarnego tokijskiego Budokanu, odwiedziłem Madison Square Garden, londyńską Royal Albert Hall, by następnie przenieść się do studia MTV i na kilka stadionów. Pomijając kwestie logistyczne, same bilety wstępu kosztowałyby więcej, niż wynosi cena kolumn. Natomiast brzmienie było zdecydowanie lepsze niż na widowni pośród rozbawionego tłumu.

24 29 HIFI 03 2018 001Gniazda kupione „po taniości”.

  


Konkluzja
I teraz najlepsza wiadomość: rozmiar nie ma już znaczenia!

 

 

2018 04 26 20 16 28 24 29 HIFI 03 2018.pdf Adobe Reader

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 











 

 

Mariusz  Zwoliński
Źródło: HFM 03/2018


Pobierz ten artykuł jako PDF