fbpx

HFM

artykulylista3

 

Graham Chartwell LS3/5

34 41 HIFI 10 2017 001
Czy kojarzycie wytwór technologii, produkowany niemal bez zmian od 40 lat? W dodatku nadal poszukiwany i uznawany za wzorzec? Mnie do głowy przychodzi jedynie zapalniczka Zippo.

Gdyby się zastanowić głębiej, może znajdzie się jeszcze jakiś relikt. Zawsze będzie to jednak rzecz prosta, bo te skomplikowane ewoluują z duchem postępu. Nawet scyzoryki Victorinoksa się „odmładza”, wynajdując nowe funkcje i narzędzia. Kiedy przejdziemy do branży hi-fi, taki czas życia produktu wydaje się nie do pomyślenia. A jednak.



Monitory BBC zaprojektowano do pracy i z myślą o konkretnym użytkowniku: państwowej rozgłośni radiowo-telewizyjnej z Wielkiej Brytanii. Czym się zajmuje, wszyscy wiedzą. To, że zatrudnia najlepszych fachowców, również. Ci zaś mają sprecyzowane wymagania.
Warunki rejestracji dźwięku są różne, podobnie jak materiał, który ma być nagrany. Dlatego nikt nie pomyślał nawet przez chwilę, aby stworzyć „najlepszy głośnik na świecie”. Pojawiło się za to zapotrzebowanie na wąsko wyspecjalizowane: do dużego i małego studia, do wozu, w plener. Do małych składów, wokali, wielkich orkiestr symfonicznych i big-bandów. Wszystkie łączyły dwie cechy: były to zestawy na podstawkę i wyglądały podobnie. Różniły się rozmiarami skrzynek i przetworników.

34 41 HIFI 10 2017 002Zwrotnica na całą tylną ściankę.

 


Wzornictwo monitorów? Dla jednych to grat ze strychu, dla innych – wcielenie klasycznego piękna. Dyskusje na ten temat są może wciągające, ale bezcelowe. Inżynierom BBC było obojętne, jak ich narzędzia będą wyglądać. Istotne było, czy będą powtarzalne, jaki zakres pasma odtworzą i z jakim zakresem dynamicznym sobie poradzą. Tyle. Co do brzmienia, też nikt nie tworzył ideologii i szkół (określenie „szkoła BBC” powstało później). Miało grać naturalnie, bez podbarwień i przekłamań. Czy się udało? Sami oceńcie. Chociaż bardziej bym się skupił nie na samych monitorach, ale na efektach pracy, czyli dziesiątkach tysięcy produkcji radiowych, fonograficznych i telewizyjnych, jakie powstały z ich udziałem.

34 41 HIFI 10 2017 002Wytłumienie.

 


Warto jeszcze zauważyć, że sytuacja, w której ludzie słuchają muzyki w domu na sprzęcie studyjnym, praktycznie się nie zdarza. Tymczasem monitory BBC zrobiły oszałamiającą karierę na rynku amatorskim. Szacuje się, że opisywanych LS3/5 trafiło pod strzechy sto tysięcy par. A nie był to przecież jedyny model. Popularnością cieszyły się też LS2/2 (sam miałem takie Rogersy), LS3/1, LS2/3, LS1/2, LS5/9, LS5/8… Dodajmy, że oprócz LS 2/2 Rogersa były to drogie zestawy. Kupowali je wymagający i osłuchani klienci.
W popularyzacji pomogła prasa. Żaden głośnik BBC nie został skrytykowany i w pełni się z tym zgadzam. Każdy mógłbym postawić w domu i polecić, o ile potencjalny nabywca nie lubuje się w „bumboksach”.
Ależ ktoś musiał na tym zarobić, prawda? I tutaj kolejna ciekawostka. Projekty powstały wprawdzie na zlecenie BBC, ale jednak wykonawcy byli różni. Na przestrzeni paru dziesięcioleci można ich naliczyć kilkunastu. Z najbardziej znanych i uznanych wypada wymienić Goodmansa, KEF-a, Harbetha, Rogersa i Spendora. Firma Graham Audio dołączyła do tego grona stosunkowo niedawno. Jest najdroższa ze współcześnie działających „spadkobierców BBC”, co tłumaczy największą wiernością oryginałowi.

34 41 HIFI 10 2017 002Kolejny
element
wytłumienia
– poducha.

 


Tutaj dochodzimy do sedna sprawy i dotykamy filozofii monitora BBC. Nie wystarczy skopiować konstrukcję. Aby się posługiwać nazwą rozgłośni i symbolem LS (po prostu: loudspeaker), trzeba otrzymać licencję. A to nie jest proste. Najpierw trzeba wykonać monitory dokładnie według pierwotnego projektu. Na pomiarach muszą wyjść wartości pasujące do wzorca w bardzo wąskiej tolerancji. Wszystko jedno, kto jest wykonawcą. LS2/3 czy LS5/9 ma być zawsze taki sam. Mimo to pojawiają się różnice w brzmieniu, ale to akurat „sam smak”.
Na tym upierdliwość procedury się nie kończy. Licencji nie dostaje się ani za darmo, ani raz na zawsze. Od każdej sprzedanej pary trzeba do rozgłośni odprowadzić opłatę. Produkcja podlega kontroli, a za spadek jakości i odstępstwa od wzorca można stracić licencję. Certyfikat jest więc swoistą gwarancją jakości i powtarzalności. Złośliwi twierdzą, że „cwaniacy z BBC” zrobili najlepszy interes w branży. Nie dosyć, że większość roboty odwalili za nich inni, to jeszcze musieli za to zapłacić.

34 41 HIFI 10 2017 002Zwrotnica
w zbliżeniu.

 


O wymaganiach BBC świadczą chociażby opisywane LS3/5. Chartwell to tylko znaczek; właściwym producentem jest Graham. Firma zdążyła się wykazać jakością i rzetelnością podejścia do norm i projektu BBC, a jednak taniej i wygodniej było jej kupić poprzedniego producenta razem z licencją, niż się o nią starać. Inna rzecz, że nie wynikało to z planowanego przekrętu, bo produkcja i tak podlega kontroli.
Świat idzie do przodu, a licencja BBC jest ciągle pożądanym towarem.

34 41 HIFI 10 2017 002Chartwell
na firmowych podstawkach

 


Budowa
Trudno powiedzieć, czy LS3/5 jest najbardziej popularnym monitorem, ale udzielono na niego najwięcej licencji. Paradoksalnie, jest to najmniej uniwersalna konstrukcja. Specyficzna, z bagażem rekordowej ilości ograniczeń, wynikających głównie z jej gabarytów. Z drugiej strony – relatywnie tania i przeznaczona do małych pomieszczeń. Chociaż znam osoby, które słuchają jej w dużych pokojach, z dwoma subwooferami, i nie chcą się zamienić na nic innego. Jest w tych monitorach magia i równie ekscytująca otoczka opinii, wprawdzie entuzjastycznych, ale z wieloma zastrzeżeniami. Co zwykle ludzi odstręcza, tu ich nakręca. Są skłonni podjąć wyzwanie. Podłączają coraz droższą elektronikę i cieszą się zmianami. Podobno te głośniki nie mają limitu – zawsze potrafią zagrać jeszcze lepiej.

34 41 HIFI 10 2017 002Zapomniane logo.

 


Przetwornik basowy (mocno powiedziane) B110 ma średnicę 11 cm i pracuje w obudowie zamkniętej. Został zaprojektowany przez brytyjską firmę Volt, przy udziale Dereka Hughesa. Do budowy membrany użyto Bextrenu, znanego z opracowań KEF-a. Jest to kompozyt na bazie polistyrenu z dodatkiem gumy. Dość lekki, z lepiącą powierzchnią. Szeroki resor z miękkiej gumy umożliwia pracę z dużym wychyleniem. W centrum znalazła się tekstylna nakładka przeciwpyłowa, nasączona żywicą. Mocny magnes, o średnicy większej niż membrana, opiera się na archaicznym stalowym koszu. Obecnie producenci stosują przeważnie konstrukcje ażurowe, ale tutaj chodziło o jak najwierniejsze odwzorowanie oryginału KEF-a (także o symbolu B110). W tamtych czasach membrany bekstrenowe uważano za symbol nowoczesności, głównie ze względu na dobre tłumienie wewnętrzne.
25-mm kopułkę dla Grahama produkuje Seas. Jej część drgającą wykonano z mylaru. To folia lubiana zwłaszcza przez producentów kolumn elektrostatycznych. Chroni ją gruba, stalowa siatka, dodatkowo rozpraszająca fale.

34 41 HIFI 10 2017 002Ot, i cała tajemnica.

 


Konstrukcja obudów jest identyczna jak w pozostałych modelach brytyjskiej wytwórni. Opiera się na tej samej koncepcji i sposobie montażu. Całość wykonano z 19-mm sklejki. To ciągle najlepszy (z naturalnych) materiał do budowy skrzynek. Ma korzystniejsze parametry niż MDF i lite drewno, ale nie za bardzo nadaje się do obróbki maszynowej. Nawet współczesne, precyzyjne wyrzynarki kiepsko sobie radzą z kantami. Materiał lubi pękać wzdłuż i odchodzą od niego zadziory, trudne do zamaskowania i usunięcia. Przez to wiele czynności trzeba wykonywać ręcznie. Podnosi to koszt produkcji, ale nie jest jeszcze największym problemem. Obecnie trudno znaleźć stolarnię, która się tego podejmie na sensowną skalę. Po pierwsze, nie ma już zbyt wielu fachowców, biegłych w tej „technologii”. Po drugie, jeżeli już się znajdą, to chętniej przyjmują zlecenia od wytwórców luksusowych mebli – ci po prostu lepiej płacą. Graham ma jednak swoją ekipę i całość powstaje w Wielkiej Brytanii.
Ścianki górne i boczne tworzą coś w rodzaju ramy, wzmocnionej z przodu i z tyłu listwami, będącymi jednocześnie podstawą montażu frontu i ścianki z gniazdami. Obie dociska się wkrętami w złotym kolorze. Według dzisiejszych standardów to archaiczna metoda, bo producenci starają się maskować ślady montażu. Do stylistyki z lat świetności monitorów BBC pasuje za to doskonale. Tył jest licowany, natomiast front… Kłóci się ze współczesnymi założeniami projektantów, którzy raczej unikają ostrych krawędzi. Przednie ścianki zaokrągla się, aby zapobiec załamaniom fal. Wtedy nikt się tym nie przejmował. Wystające „boki” tworzyły ramki, w które wtłaczało się maskownice. Wówczas „barchanowe”, z grubej tkaniny. Chartwell nawiązuje do nich stylistyką. Wprawdzie plecionka jest z tworzywa sztucznego, ale gęsta, z potrójnych nitek. Można ją też zdjąć; monitory zyskają dzięki temu na urodzie.
A propos wciskania – tutaj nieśmiało zaczaił się element nowoczesności. Dawniej ramki wchodziły bardzo ciasno i trzeba było je wydłubywać scyzorykiem. W nowych LS-ach mamy luźny kontakt, a trzymanie pozostawiono ukrytym w sklejce magnesom.
Montaż głośników jest ciekawy. O ile kopułka tradycyjnie znajduje się w wyfrezowanym zagłębieniu, o tyle woofer został przykręcany od tyłu. Nie licuje się z frontem, tylko siedzi głęboko w „tunelu” ze sklejki, pomalowanym dla niepoznaki na czarno. Nie widać wycofania membrany i ostrych brzegów, co nie zmienia faktu, że są. I znowu się kłócą z osiągnięciami współczesnych zespołów badawczych. Pierwszy grzech to wyrównanie czasowe; wypadałoby raczej wycofać kopułkę. Jeżeli jednak weźmiemy od uwagę, że LS3/5 słuchano z bardzo bliskiego dystansu (prawie jak dzisiaj głośników biurkowych), to sprawa pomijalna. W kwestii załamań fal – patrz akapit wyżej.
Wnętrza skrzyń starannie wytłumiono, ale znowu inaczej, niż się to robi obecnie. Zamiast przyklejonych płatów gąbki czy luźno włożonej waty, mamy materiał obszyty eleganckimi czarnymi poszewkami.

34 41 HIFI 10 2017 002Dwa przetworniki przykręcone
do frontowej ścianki.

 


Za tylną poduchą kryje się zwrotnica. Rozbudowany filtr zajmuje prawie całą ściankę. Użyto nowoczesnych elementów, w większości duńskiej firmy Jentzen Audio. Cewki i kondensatory kosztowały sporo, a na montaż aż miło spojrzeć.
Sygnał do przetworników przesyłają miedziane przewody, zakończone wsuwkami. Nie warto się zastanawiać, co to za kabelki. Obstawiam miedź beztlenową i ogólnie „nic nadzwyczajnego”. Za czasów BBC nikt jeszcze nie myślał o srebrnych plecionkach i solid-core’ach.
Jest też niespodzianka. Na płytce wyprowadzono pięć trzpieni. To swoista regulacja barwy, odbywająca się przez wciśnięcie wsuwki w odpowiednią pozycję. Fabrycznie mamy zero, a do wyboru: +/- 0,5 i 1 dB. Zmianę można wprowadzić samemu albo poprosić sprzedawcę, który przełoży kabelek za darmo. W większych modelach taki „korektor” znajduje się na froncie. Nie ma potrzeby rozkręcać obudowy, za to końcówki trzeba przelutować.
Z tyłu zamontowano: tabliczkę znamionową z symbolem, numerem seryjnym i odręcznym podpisem kontrolera jakości oraz parę złoconych terminali, wystającą bezpośrednio ze sklejki pokrytej fornirem. Gniazda przyjmują banany, widełki i gołe przewody.
A propos fornirów. Do wyboru są dwie opcje. Podstawowa prezentuje się elegancko. Drewno różane wyciąga z portfela kolejne 1000 zł. Jest tak piękne i efektowne, że nie wyobrażam sobie tej oszczędności. O gustach się jednak nie dyskutuje i zrobicie, co Wam serce (albo żona) podyktuje.

34 41 HIFI 10 2017 002Dwa przetworniki przykręcone
do frontowej ścianki.

 


Konfiguracja systemu
Monitorki pracowały w towarzystwie McIntosha MA8000 i odtwarzacza CD Gamut CD 3, postawionego na stopkach ProAudioBono. Całość okablowałem  przewodami Hijiri, a zasilanie zapewnił szczytowy system Ansae – listwa i sieciówki. Gościnnie zagrały także inne komponenty, ponieważ Chartwelli używałem dość długo.
System można budować według własnych upodobań i raczej nie wejdziemy na minę. Na początek warto jednak… z przymrużeniem oka potraktować sugestie producenta dotyczące doboru wzmacniaczy. Zalecana moc z zakresu 20-50 W może się okazać zbyt niska. Skuteczność 83 dB oraz impedancja 9 omów sugerują, że te 50 W „od góry” to lipa. Dolna granica, czyli 20 W, zwłaszcza w przypadku seryjnego tranzystora z koncernowym rodowodem, to – wybaczcie – kiepski żart. Monitor o tak niskiej skuteczności rozkręcał się dopiero przed połową skali 300-watowego Maka, a widok wskaźników wychyłowych w zestawieniu z głośnością mówi, że LS3/5 pożera waty niczym Ciasteczkowy Potwór drożdżówki. Można więc podłączać mocniejsze wzmacniacze, zachowując oczywiście zdrowy rozsądek przy operowaniu głośnością. Trzeba też koniecznie mieć na uwadze, żeby grały czysto, to znaczy: bez zniekształceń. Inaczej łatwo o przeciążanie przetworników.
Z lampami nie próbowałem, ale to powinno być doskonałe połączenie, zgodne z duchem czasu i projektu. Celowałbym jednak nie w triody, tylko wydajne 6550 lub KT88. Tutaj też mocy bym nie żałował.

34 41 HIFI 10 2017 002Ze śrubokrętem każdy sobie
poradzi.

 


Można się również pokusić o dokupienie subwooferów. To na pewno nie zaszkodzi, a i odciąży maleńki głośnik, który najlepiej pracuje w średnicy. Ale oczywiście można słuchać bez, o czym dalej.
Na koniec firmowe „stendy”. Graham liczy sobie za nie 2000 zł. Wyglądają, w najlepszym razie, jak balkonowe podstawki pod pelargonie i niewiele przebijają je jakością. Ważą tyle, co sześciopak złocistego napoju. Mają kolce jakości śrubek z supermarketu i plastikowe podkładki. Jeśli dobrze wcelujecie, to nie spadną. Najlepiej sukces przypieczętować blue-tackiem albo przynajmniej taśmą dwustronnie przylepną. Teoretycznie, lekkie ażurowe podstawki powinny grać razem z obudową. Problem w tym, że od prawie 30 lat mam do czynienia z monitorami BBC (zwłaszcza tymi dużymi) i ciężkie, dobrze dostrojone stendy przenoszą brzmienie w inny wymiar. Ale zrobicie, jak uważacie.

34 41 HIFI 10 2017 002Dwa przetworniki przykręcone
do frontowej ścianki.


Wrażenia odsłuchowe
Zanim przejdziemy do opisu, wypada jasno powiedzieć: to nie jest głośnik do wszystkiego. Są gatunki muzyki, do których po prostu się nie nadaje, są też cechy brzmienia, o których należy zapomnieć albo przymknąć na nie oko. Fani kwitują to tak, że do LS3/5 trzeba dorosnąć. Moim zdaniem, po prostu trzeba wiedzieć, czego się chce i nie liczyć na to, że z czasem się przyzwyczaimy. Jeżeli wybieramy pomiędzy minimonitorami a podłogówkami za podobne pieniądze, słuchamy mocnego rocka i wychodzimy z założenia, że bardziej wyrafinowany mały głośnik zastąpi jedne zalety innymi, czeka nas rozczarowanie.
Wiedziałem, że to nie ma sensu, ale odsłuch zacząłem od mocnych brzmień. Dream Theater, koncertowe albumy Marcusa Millera, dynamiczne numery Prince’a i Marillion z japońskich wydań. Oczywiście najgłośniej, jak się da. Szkopuł w tym, że się nie da, a myśl o nagłaśnianiu LS3/5 prywatki jest niedorzeczna. Możliwości monitorów kończą się szybko. Nadmiar informacji w połączeniu z decybelami daje fatalny efekt. Zestawy grają dźwiękiem ściśniętym, zamkniętym i stłumionym. Jak monofoniczne radyjko. Jedenastocentymetrowa membrana nawet się nie stara naśladować efektu dużego woofera. Podobnie powinno być w symfonice, bo to równie skomplikowany materiał. Wymaga dynamiki i oparcia w basie. Wiadomo, że w końcu odezwą się kotły, kontrabasy, a i kontrasty dynamiki są największe. Jednak tu LS3/5 jakoś sobie radzą. Pomniejszają dźwięk do swojej skali, ale zachowują neutralność i naturalność brzmienia grup instrumentów. Zdecydowanie odchudzają tuby i kontrafagoty, ale przynajmniej skrzypce to skrzypce, obój to obój i tak dalej. Trąbka może trochę ocieplona, bęben wielki za mały, ale da się słuchać.

34 41 HIFI 10 2017 002Regulowane kolce.
Lekka tandeta.

 


Pomijając zaskakująco prawidłową barwę, warto się przyjrzeć przestrzeni. Mimo że 11-cm głośnik gra ponad swoje siły, zaczyna powoli ukazywać zalety. Nie obciążają go już klawisze i elektryczne basy, pulsujące w okolicach 60-80 Hz, a więc trzepiące małą membraną tam i z powrotem. Pojawiają się interesujące pogłosy, do złudzenia przypominające te naturalne, z sali koncertowej wyłożonej drewnem.
Nasuwa się pytanie: czy konstruktorzy nie mogli sobie poradzić z dynamiką, stworzyć namiastki potęgi i zejść z basem do poziomu „przyzwoitości”? Pewnie, że mogli, skoro potrafią to zrobić podobne skrzynki, w dodatku za ułamek ceny. Odbywa się to jednak kosztem cech, o których nie mamy pojęcia. Bo niby wszystko brzmi dobrze i nie zauważamy wad. A zalety? By je dostrzec, wystarczy posłuchać LS3/5 ponownie, ale tym razem starannie dobierając płyty.

34 41 HIFI 10 2017 002Klasyka z najlepszych lat BBC.

 


Wybór wcale nie jest tak ograniczony, jak można by przypuszczać. Rezygnujemy w zasadzie tylko z największych składów. Generalnie – im bardziej kameralny materiał, tym szybciej przenosimy się w inny świat. A w nim rządzą klasyczne piękno, prawda i emocje.
Przedsmak dają stare nagrania. Z epoki Beatlesów, Doorsów, a nawet dawniej – Presleya i Sinatry. Te, w których rządzą cztery gitary, wokal i skąpa perkusja. Okazuje się, że muzyka nabiera przejrzystości, oddechu i tempa. Nadal nie oczekujmy fajerwerków, ale w zamian za nie dostajemy realistyczną barwę, niemal obecne w pokoju głosy ludzkie i coś, w czym Chartwelle osiągają poziom absolutnie mistrzowski: wspaniałą, obszerną przestrzeń. Całkowicie oderwaną od głośników, wypełniającą dźwiękiem pokój do ostatniej szpary w parkiecie. Nagrania nabierają przez to nieznanej atmosfery. Piosenki Lennona czy Cata Stevensa brzmią zupełnie inaczej niż to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Czytelność tekstu i niuanse artykulacji są podane na srebrnej tacy. Nie ma to jednak nic wspólnego z ekspozycją czy przerysowaniem. Naturalność i namacalność zostały osiągnięte jakby mimochodem. Często mamy wrażenie, że te starocie są pokryte patyną lub czujemy niedoskonałość techniki nagraniowej. Ale to nie tak. Dzisiejszy sprzęt grający to inna estetyka. Tu dosłownie przenosimy się w czasie. Dostajemy do dyspozycji najlepszą jakość studyjną, jaką wówczas dysponowano i z tej perspektywy wszystko nabiera rumieńców. Ile w tej muzyce emocji, ukrytej w subtelnych środkach i tradycyjnym instrumentarium. Ile niuansów, o których nie mieliśmy pojęcia. Do tego dochodzi krystaliczna przezroczystość faktur. Zwykle wiąże się ona z rozjaśnieniem lub przynajmniej ekspozycją góry pasma. Tutaj nie ma mowy o ostrości ani piasku. Dźwięk jest aksamitny, miękki i łagodny, jak z dobrej triody. To ten szlif, podobna szkoła.

34 41 HIFI 10 2017 002Tył.

 


Wspaniale na LS3/5 brzmią chóry, a także muzyka dawna. Kiedy sięgniemy po folk czy nawet country, po plecach zaczynają przechodzić ciarki. Czujemy się, jakbyśmy siedzieli w drewnianej chacie, a do zakąski i popitki przygrywali nam żywi ludzie. Dźwięk jest bezpośredni i nasycony. I ta przestrzeń… W większych monitorach BBC będzie dynamika, bas zejdzie w obszary, których B110 nawet nie dotyka, ale aż takiej magii w wokalach nie dostaniecie.
Zrozumiecie wtedy, dlaczego ludzie są w stanie zrezygnować z rzeczy, które mogłyby się wydawać niezbędne. A potem przyjdzie chyba ostatnia obserwacja: spójność brzmienia. Nie ma mowy o szyciu, momentach, w których da się umownie podzielić zakresy. To struktura jednolita jak diament.

34 41 HIFI 10 2017 002Gniazda.

 


Konkluzja
I co z tego, że pasmo jest ograniczone? Takie miało być, a konstruktorzy wykonali zadanie koncertowo. Inna rzecz, że mieli łatwo, bo BBC nie tworzyło monitorka tak, aby się podobał wszystkim i nie trzeba było iść na kompromis.
Na koniec ocena. Gdybym miał postawić kółeczka, wyszłoby na końcu trzy. Matematyka jest bezlitosna, skoro basu i dynamiki w potocznym rozumieniu po prostu nie ma. Dwóch zer nie nadrobią ani szóstki, ani nawet siódemki. Poza tym, hi-end to nie jest zabawa dla wszystkich. Czasem wymaga wyrzeczeń. Nie tylko materialnych.

 

 

Graham ooo

 

 

 

 

 



Maciej Stryjecki
Źródło: HFM 10/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF