fbpx

HFM

artykulylista3

 

Monitor Audio Gold 300

44 49 HIFI 09 2017 001
Jak na realia branży hi-fi, Monitor Audio to firma dojrzała. W 1972 roku założył ją Mo Iqbal i ulokował produkcję w pobliżu Cambridge. Ze względu na rosnącą sprzedaż, dwukrotnie przenosił się w nowe miejsca, by ostatecznie sprzedać udziały wspólnikowi.

Monitor Audio przekonało recenzentów i słuchaczy do metalizowanych membran, mimo że inni producenci odpuszczali ten pomysł. W roku 1985 pojawił się Gold Dome C-CAM Tweeter – anodowana złotem kopułka ze stopu aluminiowo-magnezowego, pokrywanego warstwą ceramiczną. C-CAM aplikowano następnie w membranach głośników nisko- i średniotonowych, a nawet wstęgowych.
Przeglądając katalog dziś, po 45 latach od debiutu firmy, można dostać zawrotu głowy. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie: od urządzeń obsługujących pliki, przez soundbary i kino domowe, do high-endowej serii kolumn Platinum II.
Najpopularniejsza jest chyba linia Silver. Kto chce dać krok wyżej, trafi na nową serię Gold – kontynuację Gold GX, która zastąpiła Gold GS, ta zaś z kolei – Gold GR. W czwartej edycji, nazwanej po prostu „Gold”, znajdziemy dwa modele podstawkowe: 50 i 100 oraz dwa podłogowe: 200 i recenzowany 300. By zbudować system  wielokanałowy, sięgniemy po jeden z głośników centralnych: C150 lub potężny C350. W ofercie są także: głośnik efektowy FX, 15-calowy subwoofer W15 oraz podstawki Gold Stands.
Kto śledzi historię Monitor Audio, pamięta, że seria Gold stała kiedyś na szczycie oferty. Zdetronizowała ją dopiero Platinum, obecnie już drugiej generacji. Ale według producenta Gold nadal prezentuje poziom referencyjny.

 


Budowa
Do testu trafiły kolumny w naturalnej okleinie orzechowej. Do wyboru są również lakiery biały i czarny oraz fornir hebanowy – wszystkie na wysoki połysk.
Montaż rozpoczynamy od przykręcenia do podstawy dwóch szyn z grubej blachy. Układają się w literę X i stabilizują konstrukcję. Można w nie wkręcić cztery solidne kolce z nakrętkami i wypoziomować konstrukcję albo zrezygnować z kolców i postawić kolumny na gumowych podkładkach. Wtedy łatwiej je przemieszczać, ale trudniej wypoziomować.

44 49 HIFI 09 2017 002Głośniki wypadną
z obudowy, jeśli wykręcimy
śruby z tyłu kolumny

 

Jak na szczytowy model serii, Gold 300 nie są wysokie – 110 cm na podstawie, ani głębokie – 33 cm. Szerokość 21 cm sprawia, że nie będą dominować w salonie średniej wielkości.
Kształt obudowy wydaje się niezmieniony w porównaniu do poprzedniej generacji: frontowe i tylne krawędzie zaokrąglono, a krzywizny bocznych ścianek zwężają się do tyłu. To powinno skutecznie zapobiegać powstawaniu fal stojących. Skrzynkę wykonano z 20-cm MDF-u i wzmocniono ożebrowaniami poprawiającymi sztywność.
Pierwsze wrażenie to rzucające się w oczy jasne, metalowe membrany głośników: dwóch 18-cm niskotonowych i jednego 12-cm średniotonowego (średnica kosza). Producent podaje wartości 6,5 oraz 4 cale, a więc samych membran. Ich powierzchnia ma drobne załamania w kształcie okręgów, co dodatkowo usztywnia konstrukcję. Wstęgowy głośnik wysokotonowy C-CAM (Ceramic-Coated Aluminium-Magnesium) przenosi pasmo do 60 kHz. Osłonięto go czarną siateczką. Głośniki nisko- i średniotonowy są odświeżoną konstrukcją C-CAM RST (Ceramic-Coated Aluminium-Magnesium Rigid Surface Technology).

44 49 HIFI 09 2017 002Zmyślny stelaż do montażu
głośnika wstęgowego.

 

Materiał maskownic rozpięto na ramce z tworzywa. Utrzymują się na magnesach, co niewątpliwie dodaje kolumnom elegancji. Kto nie chce, żeby jasne membrany z błyszczącymi pierścieniami zdominowały wygląd całości, będzie słuchał z maskownicami. Nie stwierdziłem, żeby miały duży wpływ na brzmienie, jednak test przeprowadziłem bez nich.

44 49 HIFI 09 2017 002Solidny magnes niskotonowca i...

 

Przetworniki są mocowane śrubami do tylnej ścianki, co pozwoliło pozbyć się wkrętów na froncie. By przymocować w ten sposób głośnik wysokotonowy, dodano mu stelaż.
Solidne złocone terminale umożliwiają bi-wiring. Ulokowano je na grubej płytce, dokręcanej do obudowy jedną śrubą. Instalacja widełek czy gołego przewodu sprawia trudność, bo powierzchnia nakrętek jest dosyć gładka. Ładna, ale niewygodna. Zworki połączono krótkimi odcinkami grubego przewodu; takiego samego użyto do wewnętrznego okablowania. Prawdopodobnie jest to miedź posrebrzana. Przekrój poprzeczny to około 4 mm².

44 49 HIFI 09 2017 002...nie mniejszy przetwornika średniotonowego

 

Nad terminalami znajduje się wylot bas-refleksu o firmowym kształcie HiVe II, który ułatwia wylot powietrza. Można go zatkać gąbką, dostarczaną w komplecie, by osłabić niskie częstotliwości. Ja nie odczułem takiej potrzeby.
Elementy zwrotnicy rozmieszczono na dwóch płytkach, mocowanych piętrowo i przytwierdzonych do powierzchni, którą daje się wykręcić z podstawy. Nie zostały oznaczone, więc ewentualny upgrade będzie bardzo trudny.

44 49 HIFI 09 2017 002Monitor Audio. Jak zwykle eleganckie forniry i efektowne, połyskujące membrany.
Po prostu piękne.

 

Konfiguracja
Gold 300 i moja pozycja odsłuchu tworzyły trójkąt o boku około 3,5 m. Niewielkie dogięcie do środka nie zmieniło zasadniczo obrazu sceny, która od razu urzekła mnie rozmachem. Formalny odsłuch zacząłem po około trzytygodniowej rozgrzewce.
Przez większość czasu do kolumn był podłączony dzielony wzmacniacz Parasound A21/P7, który przybył do redakcji niemal w tym samym czasie. Próba z lampowym Cary Audio 300SE wykazała, że ze słabą lampą kolumny też zagrają, ale nie osiągną takiego poziomu basu, jakim potrafią oczarować z mocnym tranzystorem. Natomiast nasycą brzmienie barwami tęczy. Gold 300 lubią dobre okablowanie i sprzęt towarzyszący wysokiej klasy. Z nadmiarem srebra w przewodach bym nie przesadzał. Już to zawarte w wewnętrznym okablowaniu daje znakomitą przejrzystość i dostatek szczegółów.

44 49 HIFI 09 2017 002Dwuczęściowe podstawy stabilizują konstrukcję.

 

Wrażenia odsłuchowe
Kolumny sprawiają przyjazne wrażenie, gwarantują wysoką kulturę brzmienia i zrównoważenie zakresów, z lekką ekspozycją najwyższych częstotliwości. Nasycają muzykę szczegółami, które potrafią odwrócić uwagę od… linii melodycznej i rytmu. Imponująca rozmiarami, napowietrzona scena jest z pewnością zasługą wysokotonowego głośnika wstęgowego. Wybrzmienie instrumentów perkusyjnych, jak i tych operujących w wysokich częstotliwościach, np. skrzypiec, potrafi tak silnie zdominować muzykę, że zapominamy o pomrukującym basie i gęstej fakturze średnich częstotliwości, którą Monitor Audio mają wpisaną w geny. Gitary, fortepian, saksofony czy wokale nie tworzą jednak lepkiej substancji, a przejrzysty amalgamat, w który łatwo wniknąć, jeśli chcemy się wsłuchać w wybrany instrument. Przesłuchując płytę za płytą, doszedłem do wniosku, że każda sprawia mi przyjemność, zarówno te nagrane byle jak, jak i audiofilskie. I choć nie odkrywałem w muzyce nieznanych mi wcześniej brzmień, to ani na chwilę nie opuściło mnie przekonanie, że mógłbym te kolumny mieć na stałe. I nie wiem, czy myślałbym o zmianie. Powodem jest rzadka zaleta łagodnego obchodzenia się z każdym materiałem; subtelne eksponowanie tego, co w muzyce cieszy. Zastanawiając się, jak projektanci to uzyskali, stwierdziłem, że to zasługa niższej średnicy, okraszonej delikatną iskrą piekielnie szczegółowych uderzeń w czynele, i pojawiania się basu wtedy, kiedy jest naprawdę obecny. Proste?

44 49 HIFI 09 2017 002Kolce lub…

 

Ale przejdźmy do konkretów. Na pierwszy ogień poszło moje ulubione „Kind of Blue” sekstetu Milesa Davisa. Wiem, nie jestem oryginalny, ale niedawny miks Columbii, sprzedawany w postaci plików 192/24, brzmi tak naturalnie i żywo, jak tylko mogę to sobie wyobrazić. Oczywiście, są zwolennicy wersji Mobile Fidelity czy Analogue Productions i chciałbym mieć je wszystkie. Dość powiedzieć, że Monitor Audio zasilane mocnym Parasoundem „zaśpiewały” partie trąbki i saksofonów z odrobiną słodyczy. Nadziwić się nie mogłem, w jak wielkim studiu nagrywano ten album, bo Monitory dmuchnęły w to nagranie sporo więcej powietrza, niż kiedykolwiek wcześniej słyszałem. A znam ten album bardzo dobrze.

44 49 HIFI 09 2017 002…nieinwazyjne gumy.

 

„Sunday at the Village Vanguard” tria Billa Evansa w kompletnej trzypłytowej wersji Riverside/Concord, wydanej w USA, przeniósł mnie do nowojorskiego klubu, gdzie po prawej ustawiono fortepian, a po lewej, nietypowo, perkusję Paula Motiana i kontrabas Scotta LaFaro. Udany remaster 20bit/K2 Super Coding zawiera wiele szczegółów, z którymi Goldy 300 poradziły sobie z maestrią. Namacalna obecność publiczności to nie tylko zasługa jednego z najlepszych nagrań koncertowych w historii jazzu, jak twierdzą zgodnie krytycy, ale też zdolność kolumn do podkreślania tego, co w muzyce istotne. Tu fortepian Billa Evansa zachwyca krystalicznie czystym brzmieniem, a struny kontrabasu nieodżałowanego LaFaro są szarpane z miłością i nią odpowiadają, tworząc swoje melodie obok fortepianu. Solidny bas dwóch wooferów bardzo się przydał w tej sytuacji. Motian lubił grać na czynelach szczoteczkami i jego uderzenia są czytelne jak atrament na białym jak śnieg papierze.

44 49 HIFI 09 2017 002Elementy zwrotnicy są
rozmieszczone piętrowo, ale jakie
– nie wiadomo

 

Ujmujący głos Evy Cassidy z płyty „Eva by Heart” wibruje długo w przestrzeni gdzieś za kolumnami, kiedy na pierwszym planie słychać jej gitarę akustyczną i kwartet smyczkowy. Goldy nie dodają słodyczy; są rzetelne, choć może w tym przypadku chciałoby się więcej ciepła, o które nie zadbał realizator. To pojawia się niezawodnie w nagraniach Diany Krall z mojego podręcznego zestawu „The Very Best of”. Miód z odrobiną whisky sączy się z głośników, a ja zauważam pewną prawidłowość w porządkowaniu sceny nagrania. Nawet jeśli jest powiększona, to umiejscowienie pozornych źródeł dźwięku pozostaje stabilne.

44 49 HIFI 09 2017 002Posrebrzane przewody znikają
w czeluściach wzmocnionej obudowy
z MDF-u.

 

Kolumny dobrze znoszą wyższe poziomy dźwięku, do czego zachęca „Carmina Burana” Carla Orffa pod kierunkiem Kristjana Jarviego. W niektórych konfiguracjach orkiestra symfoniczna i chóry potrafią się tu skleić, ale Gold 300, dzięki swej zdolności perfekcyjnego budowania sceny, rozepchnął je niczym w czasie inscenizacji we wrocławskiej Hali Stulecia.

44 49 HIFI 09 2017 002Eleganckie terminale uwzględniają
bi-wiring.

 

Konkluzja
Niepozorne Monitor Audio Gold 300 mają wszystkie cechy, którymi powinny się charakteryzować konstrukcje aspirujące do hi-endu: równowagę tonalną, głęboką przestrzeń, precyzję brzmienia i muzykalność. Nie kosztują przy tym majątku. Mnie te głośniki rozpieściły przyjaznym brzmieniem. Słuchałem płyt od początku do końca.

 


 

Monitor Audio Gold 300 o

 

 

 

 

 



Janusz Michalski
Źródło: HFM 09/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF