fbpx

HFM

artykulylista3

 

Castle - Knight 1

1947042016 005
Firma Castle powstała w Wielkiej Brytanii w 1973 roku. Zawsze celowała w średni i wyższy segment cenowy, podkreślając na każdym kroku swój konserwatyzm i przywiązanie do najlepszych tradycji budowy kolumn.


Do Polski Castle trafił u szczytu swojej świetności, czyli na początku lat 90. Producent zdążył już wówczas zdobyć renomę, głównie za sprawą wyspiarskiej prasy specjalistycznej. Zachwycano się wspaniałą, podobno niedoścignioną wówczas stolarką i kontrowersyjnymi rozwiązaniami technicznymi, jak na przykład umieszczanie głośnika średniotonowego na szczycie obudowy. Dobra passa trwała blisko dekadę i nagle o producencie ucichło.


 

 


 

Spółka wpadła ponoć w tarapaty finansowe. Trudno powiedzieć, czy doszło do bankructwa, ale markę odkupiła i wskrzesiła firma IAG z siedzibą w Hongkongu. Produkcję przeniesiono do sąsiedniego Shenzhen w Chinach. Brzmi to, przyznacie, niezbyt zachęcająco, ale ten temat już przerabialiśmy.

Osobom, które nie miały do czynienia z opisami Castli, warto uświadomić, że takie losy nie zawsze oznaczają spadek jakości. Przeciwnie, to co zrobiło IAG, jest przykładem, że czasem miejsce pochodzenia może mieć drugorzędne znaczenie, o ile podejdzie się do sprawy z pomysłem. Ten okazał się genialny w swojej prostocie i trafił do starych klientów Castle’a, czyli konserwatystów. Nowy właściciel postanowił nie wymyślać koła na nowo, tylko wdrożyć do produkcji sprawdzone przed laty projekty i wykonać je na tym samym poziomie. To drugie jest, oczywiście, trudniejsze, ale jak pokazują przykłady konkurencji, Chińczycy są w stanie zapewnić najwyższą jakość stolarki, pod dwoma warunkami: godziwej zapłaty i skrupulatnej kontroli jakości. Jako przykład w tej kwestii wymienia się zawsze Monitor Audio i Audio Physica, chociaż w przypadku tego drugiego wiele osób mówi, że obecne skrzynki to już nie to samo i z przykrością muszę im przyznać rację. Za to te pierwsze zyskały na przeprowadzce stolarni. Zwłaszcza ekskluzywne, lakierowane obudowy udają się w Chinach wybitnie.

1947042016 001Zwrotnica „na pięterku”.



Budowa
Knighty 2 opisywaliśmy w wydaniu 6/2014. To nadal świetne monitorki w swojej cenie. Knight 1 to ich mniejsza wersja, a jednocześnie najtańszy model w katalogu. I tak samo, jak w dwójkach, uwagę przyciągają obudowy.
Na pierwszy rzut oka przypominają antyczne mebelki, głównie za sprawą „przypalanego” na kantach forniru. Do wyboru są cztery wykończenia: czarny dąb, orzech, mahoń i chyba najpiękniejszy – antyczny dąb. Staromodne są też zaokrąglenia na froncie i oddzielenie go szczeliną od reszty skrzynki. Śruby mocujące kosze przetworników pozostały widoczne. Same obudowy zrobiono z MDF-u równie grubego, jak w podłogówkach i reszcie serii. Przez to skrzynki są sztywne i sprawiają wrażenie monolitu. Front ma strukturę warstwową, co dodatkowo poprawia tłumienie drgań. Staranność i klasa wykonania w połączeniu z naprawdę dobrej jakości fornirami to w cenie 1290 zł… no właśnie, co? Nie można powiedzieć, okazja, ani nawet wzór, bo to się po prostu nie zdarza. Castle oferuje produkt w tej cenie niedostępny i gdyby przyszło go wycenić w porównaniu z innymi propozycjami z rynku, wypadałoby zaczynać od kwoty około 2000 zł, jeśli nie więcej. Producent utrzymuje, że wykonanie każdej obudowy zajmuje pięć dni, a większość etapów odbywa się ręcznie, jak chociażby nakładanie kilku warstw wosku.

1947042016 001
Celuloza
i jedwab.




Głośniki też są co najmniej dobre. 13-cm nisko-średniotonowy ma spory magnes z ekranowaniem i celulozową membranę, zawieszoną na miękkim resorze. W centrum znajduje się korektor fazy. Wysokie tony odtwarza jedwabna kopułka o średnicy 25 mm, z neodymowym magnesem i cewką chłodzoną ferrofluidem. Oba przetworniki można przykryć maskownicą, mocowaną na cztery bolce, ale szkoda się pozbawiać tak efektownego widoku. Bas-refleks dmucha do tyłu. Jego wylot umieszczono tuż nad porządnymi podwójnymi gniazdami, które przyjmą gołe druty, widełki i banany. Po zdjęciu zwór można zastosować bi-wiring.
Jak widać, za 1290 zł można zaproponować nie tylko świetną stolarkę, ale i dobre komponenty. Kolumienki są łatwym obciążeniem dla wzmacniacza. Można do nich podłączyć byle co i zagrają. Należy jednak pamiętać, że są przeznaczone do małych pokoi. W dużych salonach trudno oczekiwać spektakularnych efektów. Można je ustawić na półce, ale zalecam w tej sytuacji odsunąć je od ściany na co najmniej 30 cm. W bliższej odległości może ucierpieć przestrzenność i precyzja dźwięku.

Wrażenia odsłuchowe
 
Testy rozpocząłem do niezbyt wymagających składów i oszczędnych aranżacji. W takim materiale Castle czują się świetnie i to, co słyszymy, przerasta oczekiwania związane z ceną. Owszem, za te pieniądze są większe skrzynki, które potrafią zagrać głośno i zaskoczyć basem, ale nie w tym tkwi siła przekazu małych Castli. Piosenki Cata Stevensa zabrzmiały świeżo, głównie dzięki bardzo dobrej przejrzystości i czytelności. Nic się nie zlewało, a każdy instrument miał wyraźne kontury i swoje miejsce w przestrzeni.

1947042016 001Podwójne gniazda, bas-refleks z tyłu.





Knighty 1 podają dźwięk lekko do przodu, przez co wydaje się on większy i bardziej realistyczny. Ma bezpośredniość i realizm, nawet pomimo lekkiego rozjaśnienia.
Góra pasma nie jest przesadzona i odbieramy ją jako podkreślenie szarpnięć strun gitary, uderzeń pałeczki w talerze czy zaznaczenie sybilantów. To jednak nie przeszkadza, bo jakość wysokich tonów jest zaskakująco dobra. Zresztą, wystarczy spojrzeć na kopułkę – tutaj nie ma cudów. Jeżeli się stosuje dobre przetworniki i umie je aplikować, to efekt łatwo przewidzieć. Castle nie męczą szeleszczeniem ani syczeniem. Wysokie tony są szlachetne i – co warte podkreślenia – precyzyjne. Dźwięk jest bardziej efektowny i czysty.
W brzmieniu instrumentów akustycznych nie znajdujemy wad. Niektóre wręcz czarują – jak gitary, perkusjonalia czy dęte drewniane. Pomaga w tym lekkie ocieplenie średnicy, dodające całości emocjonalnego wyrazu. Dlatego słuchanie muzyki wokalnej było w zasadzie formalnością – znów dobrze podane plany i barwa, którą można określić mianem „szlachetnej”.
 

1947042016 001Czy Castle mogą się nie podobać?

 

Praw fizyki się jednak nie przeskoczy, co wyraźnie słychać w muzyce fortepianowej. Góra i akustyka sali koncertowej pozostają bardzo dobre, ale coś niepokojącego zaczyna się dziać w dole pasma. Poniżej oktawy wielkiej daje się  zauważyć pewną „pudełkowatość” i spłaszczenie głębi. Brakuje oparcia w basie, przez co instrument staje się lżejszy, mniejszy i nie ma charakterystycznej dla siebie potęgi. Jednak nie jest to wielkie przewinienie, bo Chopina można słuchać i na kuchennym radyjku, trzeba tylko mieć świadomość, że z pustego i Salomon nie naleje. 13-cm woofer nie jest stworzony do bicia rekordów i robi, co może.
Co ciekawe, Castle znacznie lepiej radzą sobie z symfoniką. Wiadomo, że nie należy oczekiwać efektownych, poruszających powietrzem solówek kotłów czy bębna wielkiego. Kontrabasy też będą grać raczej „po wierzchu”, za to smyczki i dęte drewniane mają przyjemną dla ucha gładkość. Można nawet mówić o wyrównaniu rejestrów, zakładając, że pasmo zaczyna się od jakichś 60 Hz. Głośniki nie starają się sztucznie podbić tego, co najniżej. To uczciwe, bo łatwiej się pogodzić z lekkim, niechby nawet i „domyślnym” basem, niż z zaciemnioną barwą i utratą precyzji.
Co do dynamiki, też nietrudno zgadnąć. Można jej szukać w małych składach i wtedy kontrasty są sympatyczne i odczuwalne. Jednak duże grupy instrumentalne rządzą się własnymi prawami. Nie oczekujcie więc potężnych kulminacji. Spłaszczenie dynamiki i, niestety, utratę przejrzystości odczujemy w mocnym rocku. Zwłaszcza w wymagających albumach, jak ostatnie pozycje z dyskografii Dream Theater.


Konkluzja
Knight 1 to monitory do małych pokoi i małych składów instrumentalnych. Jeżeli nie każemy im się wysilać, zagrają emocjonalnie, z przestrzenią i charakterem. Jeżeli jednak mamy bardziej rozległe zainteresowania, to sugeruję bardzo udane Knighty 2. Mają wszystkie zalety „Jedynek” i daleko większe możliwości.

 

 

Castle Knight1 o




Maciej Stryjecki
Źródło: HFM 04/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF