fbpx

HFM

artykulylista3

 

Totem Model 1

totemmodel1
Firmę Totem Acoustics założył w 1987 roku Vincent Bruzzese. U podstaw jego działalności legia chęć budowania naprawdę muzykalnych głośników zdolnych poruszyć duszę melomana.


W osiągnięciu tego celu miało pomóc stosowanie sprawdzonych komponentów najwyższej klasy, świetnych głośników oraz... małych, ale za to bardzo sztywnych i starannie wykończonych obudów. Niewielki głośnik ma swoje oczywiste wady, ale ma też istotne zalety. Jest bardzo bliski ideału punktowego źródła dźwięku, potrafi dobrze prezentować efekty przestrzenne i jest w dużym stopniu wolny od wpływu obudowy na przetwarzanie impulsów. Model 1 jest świetnym przykładem wybitnie zaprojektowanego miniaturowego przetwornika.



 



Budowa
Małą skrzyneczkę o pojemności zaledwie 7,2 litra (dwa razy mniej niż PS 5.1) pokryto, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz, mahoniową okleiną. Jest to konstrukcja wentylowana, a port bas refleksu znajduje się na ściance tylnej. Tam również umieszczono dwa najwyższej jakości gniazda głośnikowe WBT. Jeżeli zdecydujecie się Państwo na wersję umożliwiającą bi  wiring, do której trzeba niestety dopłacić całe 700 złotych, obie pary gniazd będą ze sobą zwarte cienkimi drucikami ze srebra. Na zaokrąglonej ściance przedniej znajdują się dwa głośniki. Średnioniskotonowy, to 12,5 centymetrowy przetwornik Dynaudio 1 5W75 z 75 mm cewką. Wysokie tony powierzono natomiast 28 milimetrowej metalowej kopułce SEASa. Pasmo dzieli na 2,7 kHz zwrotnica, w której zastosowano m.in. wysoko cenione i dokładne kondensatory polipropylenowe. Do wytłumienia obudowy wykorzystano nakładane warstwowo tworzywo o tajemniczo brzmiącej nazwie „borosilicate". O ile wiemy Vincent Bruzzese jest jedynym konstruktorem na świecie używającym go w produkcji obudów głośnikowych. Znacznie częściej można tę substancję spotkać w przemyśle kosmicznym. Warstwy są bardzo cienkie i twarde. Mają kolor zbliżony do różowego i, szczerze powiedziawszy, nie wyglądają zbyt obiecująco. Jeżeli jednak zdają egzamin przy przechodzeniu przez warstwę atmosfery, wewnątrz malutkiej skrzyneczki również nie powinny mieć problemów.

Żeby dopełnić obrazu solidności dodam, że wewnętrzne okablowanie wykonano z wysokiej jakości srebrzonej miedzi. Ciekawostką zapewne będzie fakt, że dziurkowaną poprzeczną przegrodę określającą granicę komory głośnika średnioniskotonowego projektowano przez ... dwa lata. Totem Model 1 nie należą do najtańszych. Drogie są również zalecane przez firmę podstawki. Target R4 kosztują około 2000 złotych. W tej sytuacji pocieszający wydaje się fakt, że recenzenci What Hi Fi dobre rezultaty osiągnęli przy zastosowaniu wypełnionych piaskiem stendów Atacama SE 24s za ok. 360 złotych. Kiedy znajdziemy już ciężkie podstawki, trzeba przeznaczyć dla Totemów odpowiednie miejsce w pokoju odsłuchowym. Doświadczonym audiofilom eksperymenty zajmą najwyżej parę godzin. Jednak ci z Państwa, którzy nie mają jeszcze doświadczenia z kapryśnymi głośnikami, powinni pamiętać, że Totemy są czułe dosłownie na każde 5 centymetrów odległości od ścian. W naszym przypadku najlepsze rezultaty dało odsunięcie o metr od ściany tylnej i 0,6 metra od bocznych. Głośniki były lekko skręcone do środka, a osie poprowadzone od środka ich przednich ścianek krzyżowały się tuż przed twarzą słuchacza. Jeżeli w Państwa przypadku ta recepta nie poskutkuje próbujcie dalej. Warto, ponieważ...

Wrażenia odsłuchowe
... uzyskane po odpowiednim ustawieniu Totemów w pokoju poddadzą rewizji Wasze krytyczne poglądy na temat możliwości małych kolumn. Zacznijmy od przestrzeni, ponieważ zdanie, które pierwsze przyszło nam na myśl po rozpoczęciu odsłuchu testowego brzmiało: „Gdzie są głośniki?". Czy trzeba tłumaczyć co to znaczy? Niemal doskonała definicja źródeł pozornych, świetne budowanie głębi, różnicowanie położenia na osi horyzontalnej i wertykalnej. Naprawdę szkoda papieru na dalsze rozważanie. Jedynymi rywalami Totemów mogą być w tej materii tylko Audio Physiki albo... inne, najlepiej droższe Totemy. Muzykalność też można określić jednym stwierdzeniem: „Im dłużej słucham tych głośników, tym bardziej nie chcę, żeby zgłosił się po nie dystrybutor". Brzmienie jest spójne i naturalnie ciepłe. Paleta barw bogata, głosy odrobinę wyeksponowane; wyraźne i obecne w pomieszczeniu. Nagrania nigdy nie cierpią z powodu niedostatku emocji. Czy będą to duety Louisa Armstronga i Duke'a Ellingtona czy Cztery pory roku z Carmignolą  zawsze wyczuwalna będzie jakaś wewnętrzna energia. Każda, nawet mała zmiana odcieni artykulacji stanie się natychmiast zauważalna, a jednocześnie nie zdominuje misternie budowanego efektu dramatycznego. Przekaz był bardzo subtelny, jeśli brać pod uwagą naznaczenie muzyki własnym charakterem głośnika. Jednocześnie nie zauważyliśmy większych niedociągnięć w dziedzinie mikrodynamiki.

Szybkie skoki natężenia dźwięku przekazywały zawsze bez wahania i łagodzenia konturów. Kotły atakowały natychmiast i bardzo wyraźnie. Fortepian nie ucierpiał z powodu spłaszczenia, a artykulacja lewej ręki była wyraźna. No właśnie, niepostrzeżenie zahaczyliśmy o niskie rejestry. Sądząc z wielkości obudowy bas powinien być słabiutki, bez rozciągnięcia i odpowiedniego natężenia. Wszyscy przecież czytaliśmy o niemożności obejścia praw fizyki. W przypadku Model 1 stało się jednak coś dziwnego. Albo pan Vincent zna jakieś tajemne sztuki i potrafi przeskoczyć to, co dla innych pozostaje ostateczną granicą rozwoju, albo owe z lubością przywoływane prawa fizyki są bardzo rozciągliwe i tylko trzeba chcieć wykorzystać wszystkie możliwości, które stwarzają. Tak czy siak, bas Modelu 1 był zaskakująco głęboki i dynamiczny. Powiem więcej  był zdecydowanie najlepszy w tej grupie testowej. Oczywiście nie mogło być mowy o przetwarzaniu najniższej oktawy (20  40 Hz), ale podawane przez producenta 50 Hz ze spadkiem 3 dB osiągał bez większych problemów. Zadnych zakolorowań dźwięku kontrabasu ani opóźnień w solowych popisach na gitarze basowej. Nabraliśmy dużego szacunku dla intelektualnych zdolności kanadyjskiego projektanta. Konkurencja może się od niego jeszcze sporo nauczyć.

Na koniec o wadzie Totemów. Jeżeli liczycie Państwo na orkiestrowe tutti z poziomem live, radzimy od razu kupić duże skrzynie, a najlepiej dobre tuby. Maksymalne ciśnienie akustyczne jakie możemy wycisnąć z Modelu 1 wynosi 103 dB i ani grosza więcej. Taka wartość wyklucza wywoływanie ataków serca i tym podobne ekscesy. Po prostu głośniki w pewnym momencie osiągają szczyt swoich możliwości dynamicznych i dalej sygnał jest już tylko zniekształcany. Myślę, że  Totem wyczerpał limit cudów poziomem prezentacji basu, więc żądanie od niego nieograniczonej dynamiki można z czystym sumieniem uznać za przesadne.

Konkluzja
Bardzo dobre, muzykalne, głośniki prezentujące świetną przestrzeń, bogatą paletę barw i zaskakująco głęboki i uporządkowany bas. Jeśli lubicie Państwo neutralność i nudzi Was tanie efekciarstwo  polecamy.
 

 



2875 31

 

2875 32




Źródło: Hi-Fi i muzyka 09/1998

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Komentarze  

0 #1 Wojciech Lisowski 2019-09-05 23:47
Sluchalem tych glosnikow,niestety to co tu napisano jest wyssana z palca fantazja.Przed testem mialem nadzieje na poprawny dzwiek co sugerowaly zastosowane przetworniki,niestety to co uslyszalem ja i kolega to karykatura dzwieku.Znam ponadto kogos kto kupil je bez odsluchu -glosniki stoja nie uzywane.Nie wiem skad piszacy ten artykul wzieli te dzieki ktore slyszeli bo raczej nie z nich.Azeby nie bylo nie domowien sprzet towarzyszacy w obu przypadkach nie byl budzetowy.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #2 Maciej Stryjecki 2019-09-18 19:53
Hmm, Panie Wojciechu. To bardzo, ze tak powiem, odwazne, co Pan napisał. "Karykatura dźwieku" w odniesieniu do jednej z absolutnie najwiekszych legend hi-fi na przestrzeni całej historii, świadczy albo o niezwykle oryginalnym guście, albo tym, że słuchał Pan innych kolumn, niz wszyscy do tej pory, którzy stawiają Model 1 na piedestale i są w stanie zapłacić dwa razy więcej, niż ten głosnik kosztował, gdy był dostępny (doliczając inflację). A wiele jest takich osób. Również takich, które uważaja Model 1 za najlepszy monitor, jaki kiedykolwiek powstał. Jest też całkiem mozliwe, że firma Totem obecnie zmieniła właściciela, filozofie itp. Taki los spotkał wielu wspaniałych producentów. Nie wiem tego. Może też miał Pan do czynienia z głosnikami uszkodzonymi, "poprawionymi" przez domorosłego konstruktora, albo ktoś rzucił na nie klatwę głuchego Indianina. Bo chyba nie był to ten sam Totem Model One. Słyszałem setki opinii wyrazonych, że tak powiem, prywatnie i ani jednej krytycznej, ta by była pierwsza. Ale, jak to mawiaja: "sa na tej ziemi rzeczy, które sie fizjologom nie sniły". :)

PS. Gdybym pisał ten test dzisiaj, ocena byłaby zdecydowanie wyzsza. W tabelce postawiłbym hi-end zamiast kropek.
Cytować | Zgłoś administratorowi