fbpx

HFM

artykulylista3

 

JBL Loft 50

32-34 10 2012 01JBL produkuje głośniki chyba do wszystkich zastosowań, jakie jesteśmy w stanie sobie wymyślić. Co by nie mówić, Amerykanie mają rozmach.

Seria Loft pojawiła się dosłownie kilka miesięcy temu. Tworzą ją wysokie, trójdrożne podłogówki, dwa modele podstawkowe, głośnik centralny i aktywny subwoofer. Do testu dostarczono pierwszą z wymienionych konstrukcji.

Budowa
Trójdrożne kolumny z głośnikami basowymi na bocznych ściankach na zdjęciach wyglądały elegancko. Wykończenie czarną folią winylową może nie jest spełnieniem marzeń estetów, ale wynika z kalkulacji kosztów. JBL rzadko rozpieszcza klientów fornirami, stawiając raczej na porządne przetworniki własnej konstrukcji. Tak jest i tym razem, ale przy cenie 2098 zł nie można narzekać. Inna sprawa, że stolarka jest precyzyjna. Nie widać niedoskonałości nawet na krawędziach obudów, a kolumny są ciężkie i sztywne.
Nowoczesne proporcje uzyskano dzięki przeniesieniu wooferów na boczne ścianki. Jeden znajduje się niemal przy samej podłodze, a ten z przeciwnej strony – jakieś 20 cm wyżej.
Na przedniej ściance umieszczono aż trzy 10-cm przetworniki średniotonowe i 25-mm kopułkę z płytkim falowodem EOS. Jeśli chodzi o materiały na membrany, JBL pozostaje wierny powlekanej celulozie, którą nazywa PolyPlas. Wszystkie głośniki mają blaszane kosze i magnesy bez ekranowania. Jako materiał tłumiący zastosowano sztuczną watę, dość szczelnie wypełniającą obudowy.
Z tyłu ulokowano dwa tunele rezonansowe i pojedyncze gniazda przyjmujące dowolne końcówki. Jako że kolumny są relatywnie wysokie i smukłe, w komplecie znajdziemy parę cokołów stabilizujących, w które można wkręcić kolce.
Parametry sugerują, że z Loftami 50 poradzi sobie każdy wzmacniacz. 91 dB skuteczności i ośmioomowa impedancja nominalna to wartości, które przyciągną nawet amatorów lamp. Z tranzystorowym Creekiem Destiny 2 koncertowe poziomy głośności można było osiągnąć już przy potencjometrze ustawionym na jedenastą. Przesłanie jest proste: nawet jeśli dysponujecie słabym wzmacniaczem, będziecie mogli rozkręcić w domu dyskotekę.

 

Wrażenia odsłuchowe
Loft 50 zagrały dynamicznie i koncertowo. Zupełnie, jakby chciały powiedzieć, że mają w głębokim poważaniu audiofilskie teorie o wysokiej wierności i zgodności z akustycznym wzorcem. Nie po to się przecież montuje w skrzynkach dwa 16,5-cm woofery, żeby bas był jedynie dopełnieniem średnich tonów. Tutaj dolna część pasma pracuje na pełnych obrotach, przy czym szczególnie uwypuklony jest średni podzakres. Zdarza mu się przeciągnąć wybrzmienie, ale to raczej efekt przyjętej koncepcji niż niedociągnięcie. Poza tym nie są to kolumny dla melomanów słuchających wyłącznie jazzu i klasyki. Co więcej, otwarcie się do tego przyznają. Słyszymy mocno uderzający dół i wiemy, że na takim sprzęcie przez 90 % czasu będzie odtwarzany hip-hop, trance, gęsta elektronika, rock albo metal. To nie są kolumny dla grzecznych chłopców.

32-34 10 2012 02     32-34 10 2012 05     32-34 10 2012 04

Przeciwwagą dla nieco napompowanego basu są żywe i rozdzielcze wysokie tony. Chwilami jest ich trochę za dużo, ale jestem przekonany, że to również była świadoma decyzja konstruktora. JBL-e grają tak, jakbyśmy we wzmacniaczu włączyli loudness. Gdyby w naszej tabelce zamiast neutralności figurowała ocena za efektowność, postawiłbym piątkę z plusem. Dla wielu osób nie liczy się przecież idealnie płaskie pasmo przenoszenia ani brak słyszalnego podziału między głośnikami, prawda? Na jednego miłośnika audiofilskiej wierności przypada pewnie kilku amatorów mocnych wrażeń, żądnych masującego brzuch basu i wysokich tonów na granicy ostrości. Rozumiem to, bo kiedy idę do klubu, nie chcę garniturów ani kulturalnego grania. Liczą się atrakcje. A w Loftach JBL-a atrakcji jest co niemiara. I za to ludzie je polubią.

Reklama

 

Konkluzja
Jako mieszkaniec dużego bloku zaczynam się jednak obawiać, że dzięki takim produktom mój spokój zostanie zakłócony. Jeśli za nieco ponad 2000 zł można kupić kolumny, które robią w domu dyskotekę, a na dodatek nie wymagają potężnego wzmacniacza, to za rok przyjemne letnie wieczory mogą wyglądać zupełnie inaczej.

32-34 10 2012 T

 

Autor: Tomasz Karasiński
Źródło: HFiM 10/2012

 

Pobierz ten artykuł jako PDF