fbpx

HFM

artykulylista3

 

JBL LS40

51-72 01 2010 JBLLS40 01JBL to gigant zza oceanu. Nawet jeżeli ktoś twierdzi, że o firmie nie słyszał, to jest praktycznie niemożliwe, żeby nigdy nie słyszał dźwięku emitowanego przez jej głośniki.

Można je znaleźć w kinach, sklepach, restauracjach, na stacjach benzynowych i dworcach, nie wspominając o domowych systemach. Ponad 80 % sal kinowych na świecie wyposażono w nagłośnienie tej marki. Nic dziwnego – James B. Lansing zainstalował swój pierwszy system właśnie w kinie.
W katalogu znajdziemy mnóstwo konstrukcji do różnych zastosowań. Stacje do iPoda, zestawy komputerowe, głośniki ścienne, tanie komplety kina domowego, a nawet słuchawki. Nas oczywiście najbardziej interesują kolumny dla audiofila i tu wybór również jest ogromny. Para monitorów ES20 kosztuje na przykład 798 zł, a flagowe zestawy K2 S9800 – 129800 zł. Seria LS plasuje się gdzieś pośrodku. Tworzy ją pięć modeli: głośnik centralny, subwoofer, dwie podłogówki i opisywane monitory.

Budowa
Jak na monitory LS40 są bardzo wysokie. Ich nowoczesne proporcje sprawiają, że mimo takich gabarytów nie przytłaczają. Nawet w średniej wielkości pomieszczeniu nie powinny wyglądać dziwnie. W oczy rzuca się jednak coś innego – boczki wykonane z pięknego drewna, polakierowanego na wysoki połysk. Pozostałe ścianki pomalowano na czarny mat, a całość wygląda naprawdę interesująco. Trochę jak studyjne monitory skrzyżowane z deską rozdzielczą Rolls-Royce’a.
Po bliższym zapoznaniu się z czterdziestkami można dojść do wniosku, że wiele elementów wykonano tak, jak w najtańszych modelach. Plastiki są tanie. Wystarczy stuknąć paznokciem kołnierz kopułki i tubę środkowego przetwornika. Nawet pokrywka mojego kalkulatora wydaje się porządniejsza. Spójrzmy też na gniazda. Są podwójne, ale jeśli chcecie skorzystać z dobrodziejstw bi-wiringu albo zasilić LS40 dwoma wzmacniaczami, nie pójdzie łatwo. Nakrętki umieszczono tak blisko siebie, że męczyłem się z 10 minut, zanim udało mi się usunąć zworki. No i maskownice. Zestawy najwyraźniej projektowali ludzie, którzy nie lubią ich zdejmować. Ale kiedy pozbędziemy się ramek, zobaczymy, że są to gęste plastikowe kratownice, które muszą wpływać na brzmienie. Mogą się wręcz sprawdzić jako regulatory wysokich i średnich tonów.

51-72 01 2010 JBLLS40 02

Same obudowy też trudno uznać za wzór do naśladowania. Test opukiwania wypadł tak sobie. W porównaniu z Focusami 140 czy XN250 Evoluzione, które sprawiają wrażenie brył litego drewna, LS40 są raczej jak spora szafka, w dużej części pusta. Nie zastosowano wewnętrznych wzmocnień. W środku ułożonotylko kilka płatów cienkiej wełny. Aż się prosi o wewnętrzne ożebrowanie, ale nic z tego.
Przyjrzyjmy się zatem głośnikom. Woofer to klasyka smaku – papierowa membrana o średnicy 13 cm. Bez włókien węglowych, biocelulozy czy innych nowoczesnych materiałów. Przetwornik ma aluminiowy kosz i rozsądnych rozmiarów układ magnetyczny z doklejonym pierścieniem. W zakresie częstotliwości 2,6-7 kHz pracuje średnio-wysokotonowa tuba, w której kryje się dwucalowy, tytanowy głośnik kompresyjny. Najwyższą część pasma pokrywa superwysokotonowa kopułka z powłoką poliestrową, napędzana neodymowym magnesem.

51-72 01 2010 JBLLS40 04     51-72 01 2010 JBLLS40 03

Brzmienie
W pierwszej chwili pomyślałem, że LS40 grają trochę tak, jak wyglądają. Dźwięk był duży, ale raczej pod względem dynamiki i równowagi tonalnej niż stereofonii. Akurat w tej dziedzinie JBL-e wypadają przeciętnie. Nie oferują niesamowitych efektów, nie potrafią umiejscowić instrumentów z boku słuchacza ani zupełnie zniknąć z pokoju. Wykreowana przez nie scena zaczynała się troszeczkę przed linią łączącą głośniki, a kończyła jakieś półtora metra za nią. Nie uniknięto też efektu perspektywy zbieżnej, więc o ile na pierwszym planie muzycy mogą być rozstawieni szeroko, to w głębi zostaje im znacznie mniej miejsca.
LS40 grają mocno zaznaczonymi skrajami pasma. Nie jest to bardzo silny efekt, ale da się zauważyć, że niskie i wysokie tony są trochę uprzywilejowane. A może to średnicy brakuje siły przebicia? Trudno powiedzieć. Jeżeli jednak szukacie kolumn liniowych i neutralnych, to nie tu.
JBL-e nie powstały do grzecznego, równego grania. To głośniki dla tych, którzy uwielbiają mocne uderzenie, kawał basu, dynamikę i wysokie tony, dzięki którym muzyka ma w sobie blask, świeżość i wigor. Żebyśmy się źle nie zrozumieli – bas jest kontrolowany, ma odpowiednie wypełnienie, ale nie dudni, a wysokie tony nie wwiercają się w mózg pod byle pretekstem. Takie rozłożenie akcentów niesie ze sobą wiele zalet, które docenią audiofile. Najlepsze są chyba właśnie niskie tony i lśniące wykończenie na samej górze. Co nie zmienia faktu, że gdyby średnica była bardziej pewna siebie i wyszła pół kroku do przodu, byłoby jeszcze lepiej. Pojawiły się też problemy ze spójnością. O ile dwa górne przetworniki pracowały jak jeden organizm, o tyle gdzieś między nimi a wooferem dało się usłyszeć pewien dołek.
Wprawdzie moje uszy nie potrafią drukować wykresu pasma przenoszenia, ale może to właśnie ta nierówność jakoś od początku mi się nie spodobała.

Reklama

Konkluzja
LS40 to mieszanka elementów bardzo dobrych i przeciętnych. Do pierwszych należą: dynamika, bas, blask wysokich tonów i energia. Do drugich: prezentacja średnicy, przestrzeń i neutralność. Decyzja należy do Państwa.

51-72 01 2010 JBLLS40 T

Autor: Tomasz Karasiński
Źródło: HFiM 01/2010

Pobierz ten artykuł jako PDF