HFM

artykulylista3

 

JBL Spinner BT

056 061 Hifi 10 2023 003

Logo JBL-a jest tak opatrzone, że nie zaskoczy nikogo zainteresowanego tematyką hi-fi. Zapewne nieco mniej osób wie, że zawiera inicjały twórcy marki – Jamesa Bullougha Lansinga. Jeszcze mniej pamięta, że firma powstała w 1946 roku. A nam, szczęściarzom, przyszło doczekać pierwszego gramofonu JBL-a. Przedstawiamy Spinnera BT.

 

JBL Spinner BT to lekka budżetowa konstrukcja ze skrzynkową obudową, aluminiowymi talerzem i ramieniem, a także fabrycznie zainstalowaną wkładką. Zawiera wbudowany przedwzmacniacz korekcyjny oraz moduł Bluetooth. Dwie wersje kolorystyczne pozwalają zaszaleć w kierunku intensywnej pomarańczy lub wybrać bardziej stonowaną wersję ze złotymi akcentami. Kolory kodują talerz, pokrętło antyskatingu oraz logo na przedniej ściance.


Budowa
Obudowę wykonano z MDF-u pokrytego czarnym laminatem. Od spodu zamyka ją płyta z tworzywa, do której przymocowano elastycznie nóżki. Front wykończono plastikową nakładką – gładką po stronie lewej, gdzie znajdują się przełączniki prędkości obrotowej 33 i 45 RPM, po prawej zaś ozdobioną ukośnym ryflowaniem oraz wypukłym logo.
Z tyłu znajdują się: główny włącznik, gniazdo 12 V dla zasilacza wtyczkowego, złocone gniazda RCA oraz trzy przyciski. Służą do automatycznego zatrzymania, uruchomienia Bluetootha (pairing) i odłączenia wbudowanego przedwzmacniacza.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Zwarty i gotowy.

   

 


Lekki aluminiowy talerz w matowym złotym kolorze, montowany bezpośrednio na osi łożyska, nie jest wytłumiony. Po nałożeniu maty z włókniny jego rant pozostaje widoczny. Od spodu wykonano bieżnię dla paska napędowego.
Silnik prądu stałego z gumowymi amortyzatorami znajduje się pod talerzem. Za nim natomiast widać niebieską diodę połączenia bezprzewodowego.
Ramię to konstrukcja z zawieszeniem krzyżowym i prostą aluminiową belką. Regulacje obejmują siłę nacisku oraz antyskating. Wymienna kątowa główka pozwala na pewien zakres regulacji azymutu. Zamontowano w niej wkładkę Audio-Technica AT3600L. To bazowy model przetwornika MM ze wspornikiem z karbonu oraz igłą o szlifie stożkowym 0,6 mil. Nominalne napięcie wyjściowe wynosi 3,5 V.
Wbudowany przedwzmacniacz korekcyjny MM pozwala podłączyć Spinnera BT bezpośrednio do wejścia liniowego we wzmacniaczu. Moduł BT z kolei służy do współpracy z głośnikiem bezprzewodowym lub słuchawkami.
Pokrywę wykonano ze zmatowionego tworzywa, przez co skrywa, co przykrywa. Ma to swoje zalety, bo pojawiające się niekiedy lekkie zarysowania jej powierzchni nie powinny drażnić; z drugiej strony szkoda, bo ze względu na swój kształt i niedopasowanie do obrysu gramofonu nie jest zbyt urokliwa.
W zestawie znajduje się także adapter do singli oraz instrukcja w kilku językach ważniejszych od polskiego. Żałuję jedynie, że do recenzji dostarczono wersję złotą. Pomarańczowa idealnie pasuje do marki i wizerunku silnego dźwięku. Dodaje też cojones Spinnerowi BT, który – co z przyjemnością komunikuję – zasługuje na uwagę.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Wersja pomarańczowa to kozak.

   

 


Obsługa
Składanie obejmuje kilka prostych czynności opisanych w instrukcji: zainstalować talerz, przeciągnąć pasek przez rolkę silnika, przykryć talerz matą, zamontować headshell z wkładką i założyć przeciwwagę. Nieco skupienia wymaga ustawienie siły nacisku. Dla Audio-Techniki AT3600L z karbonowym wspornikiem wartość VTF wynosi dość wysokie 3 gramy. Należy zdjąć osłonę igły, umieścić przeciwwagę tak, aby ramię swobodnie unosiło się w zadanej pozycji, czyli nie opadało i nie podnosiło się samoczynnie przy opuszczonej windzie. W tym momencie należy przytrzymać przeciwwagę i obrócić jej skalę do pozycji 0, a następnie wykonać pełny obrót zgodnie z ruchem wskazówek zegara (przeciwwaga przesuwa się w kierunku wkładki), co odpowiada 3 g nacisku.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Ramię i złoty antyskating.

   

 


Myślę, że nikogo z użytkowników gramofonu nie muszę przekonywać do sensu posiadania odpowiedniej wagi i korekty ustawienia nacisku zgodnie z jej wskazaniami. W przypadku Spinnera BT i zastosowania opisanej w instrukcji procedury waga wskazała 3,3 g, co skorygowałem. Generalnie wkładka AT3600L już tak ma, że 3 g służą jej brzmieniu, ale nie zawsze służą płytom. Można spróbować wymienić samą igłę na zamiennik z aluminiowym wspornikiem lub zastosować igłę do modelu AT91, która – z tego, co wiem – nie różni się generatorem, a zadowala się naciskiem 2 g.
Wróćmy jednak do testowanej konfiguracji. Instrukcja zaleca, aby pokrętło antyskatingu także ustawić na wartość 3. Na koniec zostaje pokrywa, usytuowanie gramofonu na równym i stabilnym podłożu (co podkreślam ze względu na skłonność do przeskakiwania igły przy stuknięciu w stolik), podłączenie przewodu sygnałowego oraz zasilacza i… można grać.
Do wyboru są trzy rodzaje transmisji sygnału. Bluetooth pozostawiam tym, którzy nie mają innego wyjścia lub przedkładają wygodę nad sens analogowego nośnika i analogowego brzmienia. Ten rodzaj transmisji oznacza bowiem, że sygnał analogowy musi zostać przekonwertowany na cyfrowy.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Główka z wkładką AT3600L.

   

 


W analogowym połączeniu przewodowym można skorzystać z wbudowanego stopnia korekcyjnego (przełącznik pre amp w pozycji on) albo pominąć tę opcję i wyprowadzić sygnał odczytany przez wkładkę do zewnętrznego phono stage’a lub wzmacniacza z wejściem MM. Warto porównać i wybrać rozwiązanie lepsze brzmieniowo.
W moim systemie próby podłączenia JBL-a do zewnętrznego preampu oraz do wejścia phono MM w McIntoshu C53 skutkowały lekkim brumieniem. Gramofonu nie wyposażono w zacisk uziemienia, więc takie ryzyko istnieje. Łączówka dostarczana w zestawie to przewód absolutnie podstawowy i wymiana go na lepszy powinna poprawić brzmienie. Podobnie jak wymiana zasilacza wtyczkowego na solidniejszy liniowy. Sam w części odsłuchów korzystałem z zasilacza Nostromo Hades.
Uważam też, że krążki dociskowe robią dobrą robotę i w przypadku Spinnera BT wykorzystałem płaski i relatywnie lekki (190 g) Pro-Ject Record Puck E. Polecam to rozwiązanie, podobnie jak zacisk Cleverclamp, do lekkich gramofonów, chociaż to sprawdzi się tylko w konstrukcjach z niewielkim szpindlem, wystającym do 10 mm ponad powierzchnię płyty. Tu było na styk. Do podpowiedzi użytkowych dołączę jeszcze jedną. Zniekształcenia pod koniec strony LP, możliwe do wysłuchania dla wprawnego ucha, pojawiają się zgodnie z prawami fizyki. I chociaż ich wpływ na przyjemność słuchania oraz ogólną satysfakcję z posiadania Spinnera BT można pominąć, to można także zmniejszyć antyskating, co w moim przypadku przy wartości 1,5 wyklarowało prawy kanał.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Dostęp do rolki i paska napędowego.

   

 


Konfiguracja systemu
JBL Spinner BT pracował w stałym systemie odniesienia, złożonym z przedwzmacniacza McIntosh C53, monobloków McIntosh MC301, monitorów ATC SCM-50PSL i przewodów Fadel Coherence One (głównie). System, ustawiony na stolikach StandArt STO i SSP, grał w zaadaptowanej akustycznie części pomieszczenia o powierzchni około 24 m².

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Gniazda.

   

 


Wrażenia odsłuchowe
Słuchanie rozpocząłem w konfiguracji z dostarczoną łączówką oraz z włączonym wbudowanym przedwzmacniaczem phono. Jednym z pierwszych albumów odtwarzanych po wygrzaniu wkładki był „The Freewheelin’” Boba Dylana (CBS), wtedy chłopaka z gitarą i harmonijką ustną, dziś legendy i laureata Nagrody Nobla. JBL mile mnie zaskoczył naturalną czystością dźwięku. Od razu przeszedł do sedna, czyli do muzyki i nie rozpraszał dodatkowymi atrakcjami, jak tarcie igły i trzaski. Wytłumienie i izolacja konstrukcji okazały się zupełnie wystarczające do komfortowego słuchania. Lekko mamroczący wokal o niepodrabialnej barwie i zaśpiewie zabrzmiał minimalnie ciemniej, a jednak całkiem przekonująco. Struny gitary miały złagodzony atak i nieco stłumione wybrzmienia. Za to harmonijka dośpiewywała ochoczo i dźwięcznie. Nagrania akustyczne rzeczywiście brzmiały akustycznie. Była i separacja, i stereofonia ze źródłami pozornymi oderwanymi od kolumn. W całej prezentacji cienki kocyk pozostał jednak słyszalny.

Reklama


„Sorcerer” Tangerine Dream (MCA Records) to przeciwieństwo Dylana. Gęste elektroniczne kompozycje z hipnotyzującym rytmem, przelewającymi się falami i kulminacjami Spinner BT ulokował na całej ścianie niczym wielki ekran, na którym pojawiały się tematy i melodie. Całkiem spektakularnie było to słychać, tym bardziej, że dynamika nie kulała, a syntezatory pulsowały mocno i wyraźnie. A jednak trudno tu mówić o głębi sceny.
Postanowiłem zmienić łączówkę na jakiś rozpoznawalny przewód. Najdłużej korzystałem z Nordosta Red Dawn. Wiem, że nie jest to specjalny kabel do gramofonu, ale podejrzewam, że dołączony „oryginalny OEM” nie jest jeszcze bardziej. A poza tym i tak używałem wbudowanego stopnia korekcyjnego. Zastosowanie Nordosta wpłynęło głównie na fakturę dźwięku i mikrodynamikę. Brzmienie się otworzyło także w zakresie wybrzmień i dźwięczniejszej góry pasma. Zyskał także bas, który pozbył się kapci i wełnianych skarpet, a przebrał w obuwie biegowe.

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Zawartość opakowania.

   

 


Kropkę nad „i” postawiła wymiana zasilacza wtyczkowego na stabilny – liniowy. Warto zauważyć, że zasilacz służy w tym przypadku nie tylko napędowi, lecz również – a może przede wszystkim – wbudowanemu przedwzmacniaczowi. Poprawiły się przejrzystość i rozdzielczość. Podmiany wpłynęły także na stereofonię, pogłębiając scenę.
Troszkę rozochocony, przeszedłem płynnie do „Carmina Burana” Orffa (Boston Symphony / Seiji Ozawa, RCA). Niedawno dotarła do nas smutna wieść o śmierci tego charyzmatycznego dyrygenta. Druga smutna, chociaż nie aż tak przygnębiająca wiadomość jest taka, że gramofon JBL-a nie do końca dogaduje się z taką muzyką. Monumentalny utwór chóralny nieco stracił na wyrazistości i sile uderzeniowej. Ale przecież mając w pamięci cenę Spinnera BT, nie ma co oczekiwać wrażeń możliwych do uzyskania z gramofonów trzykrotnie droższych. Z drugiej strony – należy brać pod uwagę, że to, co jest, dzieje się za pomocą absolutnie podstawowej wkładki i JBL wcale nie musi się wstydzić tej aplikacji. Szczególnie dzięki zachowaniu porządku muzyki i czytelności dalszych planów. Bałaganu generalnie nie było, jedynie w tutti pojawiała się pewna kompresja dynamiki.
Sytuacja klarowała się, kiedy pod igłę trafiały płyty z utworami bardziej kameralnymi lub recitalami fortepianowymi. „Beyond” Jakuba Józefa Orlińskiego z zespołem Il Pomo D’Oro (Erato) pokazuje delikatne i wyrafinowane oblicza muzyki oraz gramofonu. JBL Spinner BT potrafi w tym materiale rzeczywiście wejść w niuanse wykonawcze, oddać żałość kompozycji smutnych, pokazać tajemnice dawnych pieśni, zbudować nastrój.

Reklama

A co najważniejsze – zdaje egzamin z odtwarzania głosu. Kontratenor brzmi naturalnie, klarownie i lekko. Dominuje i szybuje gdzieś przed i ponad orkiestrą, która z kolei przyjmuje rolę subtelnego akompaniatora. Rolę jednego i drugiego odgrywa na solowym albumie „Idiot Prayer” Nick Cave, przedstawiając kameralne, ale nasycone skondensowanymi emocjami wersje swoich i nie swoich przebojów. Podejrzewam, że taki repertuar ma większe szanse u posiadaczy JBL-a. Ja upatrzyłem sobie „The Mercy Seat” – utwór, który łączy niesamowite konteksty z determinacją wykonawcy. Masywny, jakby rosnący w trakcie gry fortepian i niski gardłowy głos Cave’a korzystały na cechach brzmieniowych Spinnera BT.
Rzeczywiście, pod względem dopasowania do repertuaru ten gramofon trudno nazwać uniwersalnym. Są jednak nagrania, które ewidentnie na kontakcie z nim zyskują. Przykładem niech będzie składanka Led Zeppelin „Stairway To Heaven” (Melodia), która potrafi wzburzyć krew. Przeciętne tłoczenie, za to muzyka nie wymaga rekomendacji. Rock ze swojego złotego okresu zabrzmiał świetnie. To, co nie było atutem w przypadku Orffa, zgrało się z muzyką Page’a i Planta. Brzmienie zyskało lepsze proporcje pomiędzy dynamiką i tempem, wypełnieniem, barwą, płynnością i detalami. Działo się mocno i nie irytująco. Bas okazał się całkiem masywny i może nawet nieco podkreślony. Stopa perkusji wyraźnie zaznaczała swoją obecność. Talerze nie przesadzały z ekspozycją i iskierkami. Gitara łoiła soczyście, a jej solo miało koncertowy sznyt. Głos Planta wtapiał się w zespół, który otaczał go morzem gitarowych dźwięków. Można było robić głośniej i głośniej.
Inne drogi sygnału

 

 

030 035 HFM 03 2024 001

 

Front i przełączniki prędkości.

   

 


JBL Spinner BT to chyba pierwszy przypadek gramofonu, przy recenzji którego nie zachęcam do omijania wbudowanego przedwzmacniacza. Próbowałem i nawet pomijając użytkowy problem z cichym brumieniem, nie uważam, żeby w jakichś aspektach brzmieniowych było istotnie lepiej. Inaczej – tak, pojawiło się może więcej szczegółów, ale też brzmienie ulegało odchudzeniu. Równowaga tonalna przesuwała się w kierunku wysokich tonów, a dźwięk się wyostrzał; tracił spokój, wypełnienie i nasycenie barw. Pojawiał się jakby lekki pogłos. Nie wiem, o co w tym chodziło, ale wolałem wrócić do punktu wyjścia.
Oceny brzmienia w połączeniu Bluetooth podjąłem się jedynie z poczucia recenzenckiej rzetelności. Wykorzystałem do tego celu słuchawki Audio-Technica ATH-DSR7BT. Gra.

Reklama

Jak? Naprawdę nieźle. Przeskoczenie z analogowego połączenia przewodowego na cyfrowy BT zmieniło to i owo. W pierwszym wrażeniu pojawiło się lekkie wyostrzenie, jednak szła za tym lepsza rozdzielczość wysokich tonów i bardziej wyraziste gitary. Bas nie stracił wypełnienia. Stopa perkusji punktowała z nieco lżejszym zacięciem, a wokal odważniej wyłaniał się na pierwszym planie. W przypadku klasyki, paradoksalnie, działo się więcej w aspekcie mikrodynamiki i artykulacji, co wypada pochwalić. Za to barwy lekko wyblakły. Słychać było sporo trzasków – taka skrupulatna ta konwersja. Im dłużej słuchałem, tym więcej zalet mógłbym pokazać, ale mi nie wypada. A wpływ zmiany zasilacza był tu zdecydowanie najbardziej słyszalny. Tak naprawdę brzmienie przez BT okazało się miłym zaskoczeniem. I kolejną nauczką, żeby nie przesądzać niczego z góry.


Konkluzja
JBL Spinner BT to propozycja dla osób oczekujących od gramofonu gotowej konfiguracji, prostej obsługi oraz szeroko rozpoznawalnej i renomowanej marki. Podstawowy model JBL-a spełnia te wymagania i dodaje komfortowe brzmienie oraz optymistyczne wzornictwo. Warto się przyjrzeć i warto przysłuchać. Nie wykluczam, że ten zestaw przymiotów może przekonać także bardziej zaawansowanych użytkowników, poszukujących drugiego gramofonu. JBL Spinner BT wygląda też na… świetny prezent z okazji 18. urodzin!

 

 

 

Reklama

 

 

Zrzut ekranu 2024 03 24 102240

 

Paweł Gołębiewski
Źródło: HFiM 04/2024