fbpx

HFM

artykulylista3

 

Dr. Feickert Analogue Volare

058 063 Hifi 7 8 2019 022
Volare po włosku znaczy „latać”. Jednak Dr. Feickert Analogue to niemiecka manufaktura, produkująca gramofony od 2005 roku. Za projekty oraz ich realizację odpowiada Christian Feickert.

Na znalezionych w sieci zdjęciach z wytwórni widać wzorowy ordnung w części magazynowej, a także właściciela i chyba jedynego pracownika we własnej osobie. Pod ścianą leży drewno kominkowe; w tle stoi stylowa koza. Tym większe wrażenie robi informacja, że większość gramofonów trafia na rynek azjatycki.




Gramofon
Volare to aktualnie podstawowy model w katalogu manufaktury z March-Buchheim. Ma zaspokajać często zgłaszane zapotrzebowanie na tańszy napęd, w którym zostaną wykorzystane dotychczasowe doświadczenia firmy.
Volare to sztywna konstrukcja z napędem paskowym. Podstawę wykonano z MDF-u o grubości 55 mm. Narożniki zaokrąglono, a krawędzie delikatnie sfrezowano. Całość pokryto czarnym matowym lakierem strukturalnym.
W przedniej części plinty znajduje się aluminiowy panel. Po jego lewej stronie zamontowano pięć przycisków: dwa do regulacji obrotów i trzy do wyboru prędkości: 33,3; 45 albo 78 obr./min. Po stronie prawej naniesiono nazwy producenta oraz modelu.
Gramofon opiera się na trzech nogach. Skonstruowano je z różnych materiałów. Szeroka część górna to prawdopodobnie aluminium. Wkręcane stalowe kolce o regulowanej wysokości opierają się na aluminiowych krążkach.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Dr. Feickert
Analogue Volare

Na potrzeby Volare opracowano kilka nowych rozwiązań. Informacje na stronie okazują się zdawkowe, jednak wynika z nich, że zastosowano nowe łożysko. Prawdopodobnie z tym się wiąże koncentracja masy właśnie w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Silnik prądu stałego umieszczono w lewym tylnym rogu obudowy (na zewnątrz widać jedynie rolkę napędową). To konstrukcja własna Feickerta. Cechuje go wysoki moment obrotowy, zapewniający płynne obroty. Pomaga w tym elektroniczny układ regulacji. Gniazdo IEC w zewnętrznym zasilaczu 24 V typu „laptopowego” umożliwia przynajmniej zastosowanie lepszego przewodu.
Talerz o grubości 30 mm jest napędzany przez szeroki gumowy pasek. Podczas gdy pozostałe gramofony Dra Feickerta mają talerze z tworzywa POM (zbliżonego gęstością do winylu), to w Volare wykonano go z aluminium. Jego powierzchnię pokryto gładką gumową matą Oyiade BR-One. Podstawę ramienia wykonano z MDF-u. To element wymienny, przeznaczony do wybranego modelu. Ramiona można znaleźć także w zapowiedziach samego Feickerta, a zanim się pojawią – korzystać z ogólnie dostępnych konstrukcji o długościach efektywnych 9 lub 10 cali.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Dr. Feickert Analogue Volare

Ramię
Testowany egzemplarz został wyposażony w ramię SME M2-9R. Podwaja to jego cenę i jednocześnie pozwala wejść na wyższy poziom jakości brzmienia. Współczesna konstrukcja SME nawiązuje do uznanych „vintage’owych” modeli 3009 i 3012. W krzyżowym zawieszeniu zastosowano łożyska z twardej stali. Wygiętą belkę również wykonano ze stali nierdzewnej. Wymienna ażurowa główka (headshell) to aluminium. Punkty mocowania wkładki w headshellu są ustalone. Przy pomocy niewielkich obrotów główki w jej dokręcanym mocowaniu reguluje się jej azymut.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Panel sterowania.

Ustawienie prawidłowego przesięgu (overhang) i – co się z tym wiąże – poziomego kąta śledzenia (HTA, Horizontal Tracking Angle) następuje w sposób typowy dla SME – poprzez przesuwanie całego ramienia w przystosowanym do tego mocowaniu. Do regulacji siły nacisku służą dwie przeciwwagi: wkręcana na końcu ramienia jedynie balansuje ramię z wkładką w pozycji „zero”, a przesuwana boczna pozwala ustawić wartość VTF (Vertical Tracking Force) w krokach co 0,5 g, do maksymalnej wartości 5 g. Antyskating to tradycyjne rozwiązanie z ciężarkiem na żyłce, mocowanej na wyskalowanym trzpieniu i przewieszonej przez drucik z obrotowym kółkiem. Ramię wyposażono w wygodny mechanizm płynnej regulacji wysokości (VTA, Vertical Tracking Angle) przy pomocy obrotowego pierścienia, umieszczonego u podstawy jego kolumny, blokowanego w wybranej pozycji.
Wewnętrzne przewody sygnałowe to srebrna konstrukcja licowa, a przewód zewnętrzny to miedziany Van den Hul D-501 Hybrid. Uchwyt spoczynkowy ramienia wyposażono w blokadę, której zwolnienie następuje po naciśnięciu zapadki. Trzeba powiedzieć, że obsługa SME M2-9R jest komfortowa.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Oś łożyska.

Wkładka
Dynavector Karat 17DX to niskonapięciowy przetwornik MC (Moving Coil). Pozostaje w produkcji od 1999 roku i niedawno został zmodyfikowany. To pierwsza wkładka Dynavectora zaprojektowana w oparciu o teorię rozproszenia. Chodzi o dyspersję drgań we wsporniku igły. Jego skrócenie i usztywnienie powoduje znaczne rozszerzenie pasma przenoszenia, zwłaszcza tonów wysokich, czyli tych o dużej częstotliwości drgań. We wkładce zastosowano wspornik (canteliver) z diamentowego pręcika o długości 1,7 mm, wykonywany techniką obróbki laserowej. Grot igły to oczywiście również diament, z precyzyjnym szlifem Micro Ridge. Korpus powstał z bloczka brązu. Ma nieregularny kanciasty kształt i piękny złoty kolor. Wewnątrz wykorzystano magnesy samarowo-kobaltowe oraz opatentowany system tłumienia strumienia magnetycznego. Cewki nawinięto drutem o średnicy 11 µm; impedancja wewnętrzna wynosi 32 Ω. Uzyskano wzorcowo płaską charakterystykę przenoszenia w paśmie słyszalnym i efekt ten rozciąga się do 30 kHz. Układ generuje napięcie wyjściowe 0,3 mV. Zalecana impedancja obciążenia to ponad 100 Ω, a siła nacisku: 1,8-2,2 g. Wkładkę wyceniono na 6950 zł.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Rolka silnika i pasek.

Obsługa
Obsługa gramofonu jest prosta. Główny włącznik znajduje się na zasilaczu; warto mieć do niego dostęp. Przycisk wyboru prędkości obrotowej służy do uruchomienia i zatrzymania talerza. Start jest szybki, a szeroki pasek nie ślizga się po rolce. Zatrzymywanie także odbywa się sprawnie, dzięki czemu zmiana strony LP nie staje się monotonnym rytuałem dla najcierpliwszych.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Po zdjęciu talerza.

Konfiguracja
Ramię i wkładka, w jakie wyposażono testowany egzemplarz Volare, prawie potrajają jego cenę. To oznaka zaufania do możliwości napędu. W teście gramofon współpracował z przedwzmacniaczami korekcyjnymi Air Tight ATE-3011 i Amplifikator Pre-Gramofonowy oraz wejściem phono w preampie McIntosh C52.
Pozostałe elementy systemu stanowiły monobloki McIntosh MC301, kolumny ATC SCM-50PSL i przewody Fadela z serii Coherence One. Urządzenia, umieszczone na stolikach StandArt STO i SSP, grały w zaadaptowanej akustycznie części pomieszczenia o powierzchni około 36 m².

058 063 Hifi 7 8 2019 002Talerz.

Wrażenia odsłuchowe
W poszukiwaniu muzyki artystów z różnych samplerów, w tym przypadku z „The DALI CD. In Admiration Of Music”, zakupiłem kilka płyt Jocelyn B. Smith. Ostatnim nabytkiem jest jej LP „Honest Song” (Berliner Meister Schallplatten). Nagrania tej wytwórni powstają na żywo, z zastosowaniem starej lampowej konsoli Deutsche Grammophon. Zapis odbywa się w czasie rzeczywistym, na lakierowanej płycie (Direct-to-Disc), przy pomocy wzmacniacza Ortofon Amp GO 741 oraz głowicy nacinającej Neumann VMS 80. Po nagraniu nie pozostają ani taśma, ani plik. Katalog wytwórni to ledwie 17 pozycji, wydanych w ciągu sześciu lat. Niszowa sprawa. A przecież idea stara jak analogowe nagrania.

058 063 Hifi 7 8 2019 002W spoczynku.

Ten LP został nagrany w Emil Berliner Studios. Muzycy grają razem w studiu wyglądającym jak duży pokój mieszkalny, a kiedy skończą – dziękują sobie i klaszczą. Zdarzenie jest „streamowane” wprost na płytę. Odsłuch tego materiału daje wrażenie przebywania pośród muzyków. Chyba bardziej już nie można. Gramofon podkreśla znaczenie muzykalności. Wychwytuje aspekt „koncertowego”, wspólnego wykonywania utworów, interakcji między muzykami. Mniej istotne są szczegóły, a bardziej klimat i płynność narracji.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Nóżka gramofonu.

Jednak nie chodzi tu o utratę detali, tylko o dopasowanie się muzyków do siebie oraz do pomieszczenia.
Perkusja brzmi surowo, pierwotnie, chwilami terkocze, nie rozsiewa dźwiękowego planktonu, ale też nie wali z całej mocy. Wpasowuje się w niewielki ansamble; w końcu grają razem. Gitara basowa także wydaje się jakby mniej zdefiniowana. Wyłania się złagodzonymi pomrukami spośród muzyki, ale dzieje się tak, by nie zadudnić brzmienia; w końcu grają razem. Dzięki temu znajduje się miejsce dla organów Hammonda, fletu, saksofonu, fortepianu oraz bardzo dobrze słyszalnego śpiewu Jocelyn. Saksofon potrafi pokazać zadziorną barwę i zdominować głośnością zespół… chociaż grają razem.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Ramię – profil.

Fortepian pełny, raczej miękki, bez śladów dzwonienia i szorstkości. Steinway pod palcami liderki bez problemu może uświadomić słuchaczowi masę koncertowego instrumentu. Głos nie jest upiększony ani wyeksponowany. Na zdjęciu widać, że wokalistka śpiewa kilka centymetrów od mikrofonu i to właśnie słychać – bezpośredniość i bliskość fizyczną.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Ramię – widoczna większość regulacji.

Nagranie pokazuje, jak dobrze można zarządzić głośnością w materiale nagrywanym bezpośrednio na płytę. Również oklaski zespołu dla zespołu brzmią naturalnie, bez trzaskania w głośnikach. W niewielkim studiu grupa miała z pewnością niezłą zabawę, a słuchacz przed swoim systemem czuje się jak zaproszony na występ na żywo.
Kolejną pozycją wartą wspomnienia jest „V koncert skrzypcowy” Beethovena w młodzieńczym wykonaniu Anne Sophie Mutter oraz Filharmoników Berlińskich pod dyrekcją Herberta von Karajana (DG, 1980). Wsłuchując się w koncertujące skrzypce i dużą orkiestrę, próbowałem odnaleźć brzmieniowy ślad gramofonu Christiana Feickerta. Przyznaję, że odpowiedź nie jest jednoznaczna. Muzyka zabrzmiała bez cech szczególnych, za to naturalnie, przyjemnie i angażująco. Więc albo Volare gra idealnie analogowo, albo nie charakteryzuje się niczym wybitnym.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Ramię – antyskating i detale.

To oczywiście pytania z odcieniem demagogii, gdyż tak naprawdę testowane źródło robi świetną robotę. Skrzypce są liryczne, solistka stara się z czułością wydobyć z nich duch geniuszu kompozytora, a dyrygent prowadzi orkiestrę w pełnej synergii, jakby opanowując swoją konwencjonalną porywczość. W tym nagraniu muzyka brzmi jak w sali koncertowej, z perspektywą obejmującą wszystkich muzyków. Nie jestem pewien, w jakich warunkach realizowano to nagranie, jednak z pewnością nie brzmi, jakby było sklejane z orkiestrowego tła i rewii solistki.

058 063 Hifi 7 8 2019 002To działa!

Proporcje pomiędzy skrzypcami Mutter a orkiestrą pozostają niezachwiane, zarówno w skali głośności, jak wielkości instrumentów. To nie jest realizacja do wsłuchiwania się w tarcie smyczka. Główną rolę odgrywa tu dynamika w skali makro. Może mniejsze wrażenie robi w tym przypadku szczegółowość, jednak w mojej opinii to zamierzony zabieg, chroniący przed wynaturzeniami. Na uwagę zasługuje także naturalna, nasycona barwa instrumentów.
Bywam nostalgiczny i tym tłumaczę zakup kolejnych LP zespołu Talk Talk. To muzyka, która zawsze wprawiała mnie w dobry nastrój. Dobry w  poczuciu obcowania z własnymi tajemnicami i miłymi wspomnieniami.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Armboard – podstawa mocowania ramienia SME.

Album „Spirit of Eden” (Parlophone) podkreślił mój żal po śmierci Marka Hollisa. Nowiutki LP na talerzu Volare zabrzmiał przejmująco. Emocje falują w tych kompozycjach, przechodząc od cichego łkania do dramatycznych spiętrzeń. Te kumulacje są trudne do zagrania. Łatwo ze wzruszenia i skupienia przejść do irytacji. Na szczęście, z tym źródłem słuchanie wymagających płyt pozostaje przyjemne. Brzmienie jest przejrzyste, zróżnicowane i kontrolowane w aspekcie dynamicznym. W kulminacjach zachowuje czytelność. Klarowność pozwala docenić równowagę pasma. Wszystko idealnie do siebie pasuje. Komfort odsłuchu tak skomplikowanego materiału muzycznego naprawdę trudno przecenić.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Zasilacz.

„Ocean” Stephana Micusa (ECM) to wyprawa w poszukiwaniu dziwnych dźwięków. Artysta gra tam na cymbałach, egipskim flecie trzcinowym, japońskim aerofonie sho (shō), mającym przypominać głos mitycznego feniksa, czy też japońskim flecie prostym shakuhachi, kojarzonym w literaturze z księżycowymi wieczorami. Zawartość muzyczna, w połączeniu z produkcją ECM-u, skutkuje płytą odjechaną, która potrafi wprowadzić w letarg – orientalny, a może nawet księżycowy. Muzyka doskonała na popołudniowe leniuchowanie.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Przewód sygnałowy.

Słuchana z winylowego tłoczenia za pośrednictwem gramofonu Volare w konfiguracji z przedwzmacniaczem RCM Sensor 2, unosi się wokół słuchacza niczym dźwiękowe iskierki. Źródło bardzo dobrze oddaje niecodzienność tych brzmień. Pozwala się wsłuchać w fakturę dźwięków, bogactwo wybrzmień, odgłosy towarzyszące graniu. Świetnie się spisuje w odtwarzaniu akustycznej natury tej muzyki. Ta zaś stwarza okazję, by docenić jego walory mikrodynamiczne, umiejętności wydobywania natury brzmienia i różnicowania szczegółów.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Wkładka – tym razem na wznak.

Dobry analog ma to do siebie, że nie wprowadza ostrości, szorstkości ani zmatowienia. I tutaj dźwięki są jak żywe złoto. Bo też realizacja jest referencyjna.
Jednak nie tylko referencji słucham; nie tylko na nich opieram swoje recenzenckie oceny. Staram się też dawać szansę „zwykłym” płytom. Debiutancki album wschodnioniemieckiego zespołu Pankow „Kille Kille” (Amiga, 1983) to część płytoteki z lat młodzieńczych, kompletowanej przy okazji wypadów do stolicy na zasadzie: jest na sklepowej półce, to kupuj; posłuchasz po powrocie do domu. Różne cudaki się trafiały. Teraz stoją na najtrudniej dostępnej półce. Ale czasem sięgam i do niej.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Wkładka – diamentowe
wspornik i igła.

Styl tej jedynej znanej mi płyty zespołu Pankow (który, jak sprawdziłem, istnieje do dzisiaj), oceniany po latach, jest dla mnie nawet bardziej czytelny i podsumowuję go jako zaodrzańskie wcielenie The Clash. Wstydu nie ma. Słuchałem bardziej dla ekscentrycznej zabawy, jednak okazało się, że LP został odtworzony zarówno z rockowym pazurem, jak i świetnymi efektami przestrzennymi i stereofonicznymi. Dobra realizacja sprawia, że muzyka odkrywa kolejne warstwy. W utworze „Werkstatt Song” pojawia się nieco odmienny klimat; tytułowy warsztat w tle zapełnia się mnóstwem industrialnych dźwięków. Klawisze przypominają Kraftwerk, a wokal przywołuje skojarzenia z Talking Heads. Stereofonia wypada bardzo dobrze. Muzyka rozbrzmiewa w szerokiej przestrzeni z czytelną głębią. Takiemu odbiorowi wrażeń pomaga przejrzystość brzmienia gramofonu, który zapewnia dobrą separację. Przedwzmacniacz Vincent PHO-701 dokładał do tego przyjemną aurę wybrzmień i lekko dociążał bas. Zrobiło się jeszcze bardziej kolorowo, rockowo i masywnie. Tak mogłyby brzmieć wszystkie winyle z tamtych czasów.

058 063 Hifi 7 8 2019 002Dynavector Karat 17DX

Konkluzja
Dr. Feickert Volare z ramieniem SME M2-9R i wkładką Dynavector Karat 17DX kończy test jako zawodnik mocny w każdej konkurencji. Uniwersalny w zróżnicowanym repertuarze. Nie grymasi, ale też nie gra muzyki na jedną modłę. Raczej się do niej dostosowuje. Potrafi wydobywać najważniejsze informacje i rzetelnie pokazywać najistotniejsze aspekty materiału. Posiadając takie źródło, będziecie z przyjemnością przesłuchiwać nawet zapomniane pozycje swojej płytoteki i tym chętniej wzbogacać ją o nowe.
 

 


 2019 07 19 14 56 34 058 063 Hifi 7 8 2019.pdf Adobe Reader

Paweł Gołębiewski
Źródło: HFM 07-08/2019


Pobierz ten artykuł jako PDF