fbpx

HFM

artykulylista3

 

Rustin Man - Drift Code

cd112019 002

Domino Recording Company 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Kiedy usłyszałem utwór „Vanishing Heart”, byłem przekonany, że to jakieś zapomniane nagranie Davida Bowiego. Przeleżało gdzieś w sejfie w kącie rzadko otwieranego archiwum i z jakichś powodów nie doczekało się publikacji za życia artysty. Tymczasem to utwór Paula Webba, występującego pod pseudonimem Rustin Man. Kojarzą go zapewne fani grupy Talk Talk, gdzie grał na gitarze basowej. Płyta „Drift Code” jest drugą w jego solowej dyskografii. Pierwsza, wydana w 2002 roku, nosi tytuł „Out Of Season”. Autorowi towarzyszyła Beth Gibbons, znana z niedawnej współpracy z Krzysztofem Pendereckim. Tegoroczna premiera to rzecz wyjątkowa. Jedna z lepszych płyt, jakie się ukazały w ostatnim czasie. Nie ma tu słabych nagrań. Polecam zwłaszcza „Judgement Train” i „Brings me Joy”, choć inne wcale nie ustępują im poziomem. Całości słucha się doskonale – świetne są zarówno melodie, jak i teksty, a wszystko w dobrym wykonaniu i atrakcyjnych aranżacjach. No i ten głos! Miejscami do złudzenia przypominający wokal Bowiego. Jego sympatycy powinni „Drift Code” posłuchać koniecznie, ale i innym melomanom piosenki Rustin Mana mogą przypaść do gustu. Gorąco polecam!

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 11/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Bruce Springsteen - Western Stars

cd112019 001

Columbia 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

W grudniu zakończyła się seria kameralnych występów Springsteena w liczącym 975 miejsc Walter Kerr Theatre na Broadwayu. Boss stawał na scenie pięć razy w tygodniu, a jego jednoosobowe koncerty (w kilku utworach towarzyszyła mu żona, Patti Scialfa) każdego tygodnia przynosiły 2,4 miliona dolarów. W sumie 236 spotkań z publicznością zaowocowało przychodami w wysokości 113 mln USD. Fani, którzy nie mieli okazji podziwiać amerykańskiego rockmana w Nowym Jorku, mogą teraz posłuchać jego 19. studyjnej płyty. Krążek „Western Stars” także jest kameralny, ponieważ Springsteen występuje na nim bez dynamicznie akompaniującej grupy E Street Band. Znalazły się na nim głównie nastrojowe utwory, nagrane z udziałem sekcji smyczkowej – ostrzejsze fragmenty są tu zdecydowanie w mniejszości. Zestaw nie dorównuje wspaniałym albumom „Born to Run”(1975) czy „The River” (1980), ale Boss jest w dobrej formie. Przygotował porcję udanych, nostalgicznych, trochę niedzisiejszych kompozycji, które są opowieściami o życiu, przemijaniu, byciu w drodze. Fani nie powinni się czuć zawiedzeni. Tym bardziej, że nowej muzyki Bossa nie słyszeli od pięciu lat. Tyle bowiem upłynęło od premiery longplaya „High Hopes”.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 11/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Lambchop - This (is what I wanted to tell you)

cd102019 005

City Slang 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Formacja Lambchop ma siedzibę w Nashville. Działa pod jednoosobowym kierownictwem Kurta Wagnera – głównego instrumentalisty i wokalisty oraz kompozytora niemal całego repertuaru. W piosenkach amerykańskiej grupy dominowały dotąd klimaty folkowe i country, z gitarami akustycznymi w roli głównej. Tym razem lider miał jednak inny pomysł na brzmienie. Pozostał wprawdzie przy nastrojowych piosenkach, które zapowiada otwierająca kompozycja „The new isn’t so you anymore”, ale wprowadził do instrumentarium więcej elektroniki. Nagrania wyraźnie się więc różnią od wcześniejszych dokonań zespołu. Niewykluczone, że jednym z powodów jest obecność na albumie Matthew McCaughana – współautora aż pięciu kompozycji. Zwykle przecież Wagner tworzył muzykę sam. Pod względem brzmieniowym nie zawsze jest atrakcyjnie. Przetworzenie ciepłego barytonu lidera daje na przykład efekt wręcz groteskowy. Album „This (is what I wanted to tell you)” nie zapisze się na dłużej w pamięci melomanów. Zwłaszcza tych, którzy pamiętają tak fantastyczne i wielobarwne płyty jak krążek „Nixon” z 2000 roku czy wydany dwa lata później „Is a woman”. Miejmy nadzieję, że to tylko mały wypadek przy pracy i wkrótce znów usłyszymy zespół Wagnera w dobrej formie.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 10/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

proAge - MPD

cd102019 003

proAge 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

ProAge to w pełni profesjonalny zespół, tworzony przez doświadczonych muzyków, którzy znakomicie wypadają na koncertach. Wokalista Mariusz Filosek jest nie tylko świetnym frontmanem, ale też śpiewa czysto i pewnie. Z całego serca polecam występy grupy. A jeśli ktoś chciałby mieć przedsmak wrażeń live w domu, może śmiało sięgnąć po drugą już płytę będzińskiej formacji. Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że choć została sprawnie zagrana i pełno na niej dobrych pomysłów, to nie oddaje w pełni potencjału grupy. Może to kwestia surowego brzmienia? A może po prostu koncertami muzycy zawyżyli sobie poprzeczkę? Dla miłośników rocka progresywnego będzie to jednak wybór idealny. Podobnie jak w przypadku debiutu, nadal jest tutaj dużo z legendarnej grupy Abraxas, ale także pewien nerw, znany z klasycznych nagrań Republiki. Warto zwrócić uwagę na poziom tekstów, które w porównaniu z poprzednim wydawnictwem nabrały sznytu, lirycznej swobody i subtelności. I wszystko jest generalnie w porządku, tylko tego brzmienia szkoda, bo zwyczajnie zabrakło koncertowego czadu i wypełnienia. Może następnym razem warto zagrać koncert w „Trójce”, w Studiu im. Osieckiej i wydać go na płycie? Efekt będzie o niebo lepszy, a i zespół w pełni sobie zasłużył na taką imprezę. n

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 10/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Cereus - Dystonia

cd102019 001


Cereus 2018
Muzyka: 4
Realizacja: 4

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Od wydania debiutanckiej płyty progresywnego zespołu Cereus minął rok, ale dopiero niedawno grupa zdecydowała się wysłać nam krążek do recenzji. Od strony strategii promocyjnej to chyba dobry pomysł, bo im dłużej się pisze o mniej znanych projektach, tym większa szansa, że ktoś je zauważy. W tym przypadku band jest mocno podziemny, ale na pewno nie pod względem poziomu wykonawczego. Cereus ma wszelkie podstawy, by zaistnieć na profesjonalnej scenie art rocka; nie tylko krajowej, ale także europejskiej. „Dystonia” brzmi bardziej świeżo od wielu płyt tzw. legend gatunku, które już dawno powinny dać sobie spokój z graniem. Debiut Cereusa został zrealizowany z niezwykłym zaangażowaniem i pieczołowitością. Album aż kipi od pomysłów aranżacyjnych i realizacyjnych, a sprawność instrumentalna muzyków przewyższa niejeden skład starych wyjadaczy. Jedyne, czego brakuje, to bardziej wyraziste (piękne) melodie. Płyty słuchałoby się lepiej, gdyby została wzbogacona częstszymi lirycznymi fragmentami, ale jako że jest to debiut, nie będziemy wymagać wszystkiego od razu. Dajemy czwórkę na zachętę, ale następnym razem prosimy o mniej jazd na riffach, a więcej tak niesamowitych utworów, jak „Cassiopeia” czy „Requiem”.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 10/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Zayn - Icarus Falls

cd052019 004

RCA Records 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Prawdziwe nazwisko wykonawcy to Zain Javadd Malik, a omawiany album jest drugim w jego solowej dyskografii. Przed autorskim debiutem Zayn nagrywał z zespołem One Direction. Wydawnictwo składa się z dwóch kompaktów, na których znalazło się aż 27 nagrań. Taka ilość trochę odstrasza, a przeglądając listę utworów, można podejrzewać, że w czasie słuchania trzeba będzie mieć pilot cały czas w pogotowiu. A jednak tak się nie dzieje. Oprawa jest w większości elektroniczna i, trzeba powiedzieć, niezbyt wyszukana, za to melodie wpadają w ucho i pozostają zróżnicowane, dzięki czemu materiał nie nuży. Co rusz pojawia się jakaś perełka, jak choćby melodyjny utwór „Scripted”, czy trochę żywszy, rozpoczynający się perkusyjnym rytmem, „Entertainer”. Można by wskazać więcej ciekawostek, ale zapewniam, że przesłuchanie całości wcale nie jest złym pomysłem. Do tego Zayn dobrze sobie radzi jako wokalista. I nawet fakt, że całość jest oparta głównie na elektronice, nie przeszkadza. Jeżeli jednak ktoś woli słuchać naturalnych brzmień instrumentalnych i gustuje w wirtuozerskich popisach, to może się poczuć zawiedziony.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 05/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF