HFM

artykulylista3

 

Voo Voo - Nabroiło się 1986-2021

cd hfm 1021 006



DUX 2020


Muzyka: k3
Realizacja: k3

Nigdy nie lubiłem Wojciecha Waglewskiego. Wprawdzie nie mogłem mu odmówić pomysłowości, umiejętności doboru świetnych muzyków i konsekwencji w działaniu, ale jednocześnie, jakby na przekór temu wszystkiemu, rzucała mi się w uszy pewna przypadkowość, dziwny eklektyzm i… brak konsekwencji artystycznej. Raz cięższy rock, raz world music, raz reagge, czasem wątki jazzujące albo jeszcze coś innego. Dlatego bardzo się ucieszyłem, kiedy dostałem do recenzji niniejszą składankę. Konieczność uczciwej i obiektywnej oceny, niezależnie od własnych założeń, zawsze stanowi wspaniałe wyzwanie i możliwość wyjścia z bańki wcześniejszych przekonań. Nie będę wypisywać głupot, że krążek chwycił mnie za serce i wywrócił moje zapatrywania na drugą stronę. Ale prawda jest taka, że każdy fan polskiej muzyki rockowej powinien go mieć na półce. Po pierwsze – to kawał historii. Po drugie – zbiór wspaniałych melodii i przebojów, które stanowią świadectwo swoich czasów oraz pełną wrażeń podróż sentymentalną. Po trzecie – słychać tutaj, że po latach ta twórczość układa się w dość logiczną całość. Mam na myśli także spójność brzmieniową. Co by nie mówić, nagrania Voo Voo zawsze były dość staranne, również od strony realizacyjnej.


Michał Dziadosz

 


 

 

Sanah - Irenka

cd hfm 1021 007



DUX 2020


Muzyka: k3
Realizacja: k3

Recepcja dzieła artystycznego to proces złożony z wielu elementów. Potrzeba otwartości, żeby rozumieć zmieniające się trendy, a jednocześnie nie dostać zadyszki w pogoni za nimi. Wszak cytowanie dziś dowcipu z wczoraj świadczy o tym, że powinniśmy raczej siedzieć cicho. No, chyba że ktoś jest profesorem literatury, naukowcem albo artystą zamkniętym w swojej pracowni. Wówczas jest usprawiedliwiony. Ja nie jestem, dlatego bałem się tej płyty i jej współczesnego charakteru. Myślałem, że czegoś nie wyłapię albo że coś mi umknie. Na szczęście Sanah jest o wiele bardziej klasyczna, niż na pierwszy rzut oka może się wydawać. Wśród plusów tego krążka należy wymienić przekaz, teksty, melodie, aranżacje oraz… grę ciszą, której nigdy bym się nie spodziewał po „popie dla młodzieży”. „Irenka” przynosi o wiele więcej melancholii, nostalgii, refleksji, przestrzeni i smutku niż większość współczesnych produkcji, które aspirują do list przebojów. I to jest największa siła tej płyty. Sanah nie krzyczy: „Spójrzcie, jaka jestem cool”. Ona po prostu jest sobą. Minus jest tylko jeden. Maniera wokalna. Uważam, że coś, co wybiło artystkę i pozwoliło jej wyróżnić się w tłumie wyjców, z czasem może się stać kulą u nogi. Ale ryzyko ponoszą wszyscy dorośli ludzie. Jutro zaczyna się dziś.


Michał Dziadosz

 


 

 

Aneta Figiel - Zupełnie inna historia

cd hfm 1021 008



DUX 2020


Muzyka: k3
Realizacja: k3

W naszym krajobrazie kulturowym tak mało jest zjawisk naprawdę wybitnych, że jeśli jakieś się pojawia, to powinno się je otoczyć grubą szybą, najlepiej kuloodporną. Za takie zjawisko uważam dorobek Kabaretu Starszych Panów. Jak na złość, twórczość legendarnego duetu bywa nierzadko wykorzystywana przez artystów, którzy nie mają innego pomysłu na siebie. W większości przypadków odbywa się to na kompletnie niekreatywnej płaszczyźnie. Po prostu, bierze się „kwity” i słowa, a później jako tako interpretuje. Na szczęście tak się nie zdarzyło w tym przypadku. Aneta Figiel traktuje twórczość Przybory i Wasowskiego wyłącznie jako punkt wyjścia do nowatorskiej zabawy muzyką, słowem i klimatem. Towarzyszą jej znakomici muzycy, którzy tworzą fantastyczną oprawę pięknego głosu i interpretacji. Świadomość, emocje, pełen profesjonalizm i niekonwencjonalne podejście do tematu – to największe atuty tego wydawnictwa. Prócz samych tekstów i melodii, ma się rozumieć. Jedyne nieszczęście to okładka. Ludzie, serio? Czy to jest jakiś przegrany zakład? O ile sam pomysł na wkładkę w formie odrębnych kart jest super, o tyle to, co się dzieje w warstwie obrazów, może odstraszać. Ale nie lękajcie się i skupcie na muzyce. Bo, na szczęście, jest na czym.


Michał Dziadosz

 


 

 

Jaromir Nohavica - Máma mi na krk dala klíč

cd hfm 1021 009



DUX 2020


Muzyka: k3
Realizacja: k3

Czesi podobno nas nie lubią, ale mnie to nie interesuje, bo sam nic do nich nie mam. A poza tym twórczość powinno się oceniać bez żadnych wstępnych założeń. Tak jest chyba sprawiedliwie. Problem w tym, że najnowszy album Jaromira Nohavicy to pozycja przyjemna, tyle że nic ponadto. Kameralne utwory, zagrane w okrojonym składzie wokalu, gitary akustycznej i harmonijki ustnej mogą się nadać na intymny wieczór. Nohavica swego czasu zrobił furorę wśród słuchaczy dawnej „Trójki”. Nic dziwnego – jego spokojne utwory wyróżniały się ze współczesnego huku. Dodatkowo „ten wspaniały język czeski”, który – z jednej strony – jest dla nas śmieszny, z drugiej – częściowo zrozumiały, z trzeciej zaś stanowi pole do utożsamiania się z kulturą naszych sąsiadów. Nasuwa się jednak pytanie: czy potrzeba aż całej płyty, by nasycić się takim klimatem? Na ile moc rażenia takiej twórczości zachowuje koncentrację, gdy zostanie okrojona do jedynego utworu, a na ile trzeba się przemęczyć z całym albumem? Przecież pełne produkcje powinno się nagrywać z jakąś koncepcją, określoną strukturą i dramaturgią. A tutaj tego nie ma. Nohavica to nie Cohen. Pozycja raczej tylko dla fanów.


Michał Dziadosz

 


 

 

Jacek Horta - Ocean myśli

cd092021 001

Wydanie własne 2021

Muzyka: k3
Realizacja: k3

Jeśli szukacie klasycznego piosenkowego popu z nowoczesnymi elementami, to „Ocean myśli” jest właśnie dla Was. Mało dziś powstaje produkcji, któ- re aspirowałyby do zwyczajnej formy, a jednocześnie nie ugrzęzły na poziomie ogniskowo-garażowym. Czy jest jednak aż tak dobrze? Nie do końca. O ile niektóre kompozycje są zwyczajnie piękne, o tyle kilka bym usunął. We wkładce Jacek Horta napisał, że płyta powstała po wielu latach działalności. Można się więc domyślać, że stanowi świadectwo historyczno- -biograficzne, obejmujące wiele wspomnień, akcentów i przemyśleń. I o ile rozumiem, że w takiej sytuacji artysta chce zademonstrować pełen wachlarz możliwości, o tyle nie zawsze odbija się to dobrze na efekcie. Innymi słowy: czasem lepiej jest „zabić” publikę krótkim występem, złożonym z samego crème de la crème, niż męczyć ją o kwadrans za długo. To naprawdę dobra rada dla wielu twórców. No i jeszcze jedno ostrzeżenie. Głos Jacka Horty może być jego największym błogosławieństwem, a równocześnie największym przekleństwem. Mnie się podoba, pewnie ze względu na subtelne podobieństwo do Artura Rojka, a momentami nawet do Jimmiego Somerville’a. Ale znajdą się i tacy, którzy uznają, że to dziwne, by facet śpiewał w ten sposób. Zanim więc nabędziecie tę płytę, posłuchajcie najpierw, jakim warsztatem dysponuje artysta.


Michał Dziadosz


 


 

 

Gutek - Stan rzeczy

cd092021 004

Mystic 2021


Muzyka: k3
Realizacja: k3

Chciałoby się powiedzieć, że Gutek wreszcie poszedł na swoje. Po ćwierć- wieczu różnych kooperacji, a przede wszystkim współtworzenia zespołu Indios Bravos, w którym działał z Piotrem Banachem (dawniej Hey), nareszcie wydał album w pełni solowy. Zdarza się, że niektórzy mają parcie na szkło od samego początku i nic dobrego z tego nie wychodzi. Inni, tak jak Gutek, czekają pokornie wiele lat, mimo że ich potencjałem można by obdzielić wielu i jeszcze by trochę zostało. Trzeba bowiem powiedzieć, że Gutek ma głos jak dzwon. Stanowi on podstawę jego twórczości i zapewnia punkt wyjścia, ale jednocześnie nie ciągnie za sobą na siłę pozostałych składowych muzyki; wysoki poziom dotyczy każdego z elementów „Stanu rzeczy”. Artysta nie uprawia także autoerotyzmu przy użyciu strun głosowych. Album ma swój porządek i równowagę. Czy gatunkowo moż- na mówić o płycie czysto reggae’owej? W żadnym razie. Znajdziemy tu płynny i naturalny synkretyzm. Nie ma jedynie hip-hopu, dzięki któremu Gutek dał się poznać szerokiej publiczności. Był taki moment, że mocno wszedł w ten świat i śpiewał refreny w rapowanych utworach. Ale widocznie kiedyś było kiedyś, a teraz jest teraz.


Michał Dziadosz