fbpx

HFM

artykulylista3

 

Andrzej Karałow - De invitatione mortis

cd112020 002

Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina 2019/2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Metaopera, opera pulpitowa, misterium, ascetyczny dramat muzyczny, rytuał – wszystkie te określenia, zdaniem Andrzeja Karałowa (ur. 1991), mają zastosowanie do jego dzieła. Kompozytor, pianista, wykładowca UMFC, pokusił się o stworzenie rozbudowanej sonorystycznie i dramaturgicznie sceny umierania. Lekarz jest już bezsilny, wobec osoby Chorej odgrywa rolę akuszera godziny ostatniej, a Śmierć cierpliwie tłumaczy, że nie jest końcem niczego. Kiedyś ten stan przejścia między światami pokazał Verdi w ostatnim akcie „Traviaty”, ale Karałow szuka inspiracji na antypodach konwencji opery werystycznej, mianowicie w średniowiecznych dialogach i w muzycznym minimalizmie. Oparte na pięknych metaforach i biblijnych odniesieniach libretto Macieja Papierskiego (rówieśnik kompozytora) znalazło oprawę muzyki, w której jest mnóstwo przestrzeni- ciszy (podkreślonej w realizacji akustycznej), a głosy i instrumenty wypowiadają się jakby daleko od siebie, samotnie, w zadumie, z wzajemnym respektem. Kilkudźwiękowe motywy fortepianowe spajają niespieszną akcję. Brzmienia saksofonów, akordeonu i klarnetu przemykają tu i ówdzie jak meteoryty. Nagranie zrealizowano w październiku 2018 roku. Dwa lata temu muzykujące rozmyślania o śmierci były zapewne dla artystów wysmakowanym estetycznie projektem. Dziś stały się opisem pandemicznego zagrożenia, o które wszyscy się ocieramy

 


 

 

Robert Glasper - Fuck Yo Feelings

cd102020 007

Loma Vista Recordings 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

„Fuck Yo Feelings” to transowa podróż do onirycznej, dusznej krainy, w której hip-hop miesza się z jazzem, neosoulem i szeroko pojętą muzyką miejską. Sporo tu swobody, improwizacji i luzu. Ponoć mixtape powstał w zaledwie dwa dni. Łatwo w to uwierzyć, bo rzeczywiście forma jest dość otwarta i żywa, a rutyna objawia się raczej na poziomie patentów warsztatowych niż w warstwie kompozycji. Robert Glasper zaprosił do współpracy kilka naprawdę znakomitych postaci. Wśród gości przewijają się chociażby Herbie Hancock, Andra Day, Yebba czy Bilal. Każdy z nich wnosi coś od siebie, ale odlotowa producencka forma pozostaje nienaruszona przez cały czas. Mocno narkotyczny klimat przybiera bardzo różne kształty. Czasem znajdujemy się gdzieś w abstrakcyjnej zawiesinie fal radiowych, czasem w głębi wielkomiejskiej nocy, a czasem – na pograniczu jawy i snu. Mnie osobiście najbardziej przypadły do gustu kompozycje z paniami w rolach głównych. Tytułowy utwór, śpiewany przez Yebbę, czy następujący potem „Endangered Black Woman” to prawdziwe perły. Gdyby cały album był taki, z pewnością zostałby ze mną na bardzo długo. Ale i tak należy docenić jego spójność, konsekwencję i bardzo konkretny rys artystyczny.

Michał Dziadosz

 


 

 

Mortas - Tu

cd102020 008

SP Records 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Patrzę na okładkę i oczom nie wierzę. Adrian Zandberg wydał płytę? To pewnie dlatego nie kandydował w wyborach prezydenckich! Ale żarty na bok. Mortas to zespół, a pan na rozmazanej okładce to nie Zandberg, a Adam Mortas, wokalista grupy. Zbieżność pseudonimów to również myląca koincydencja. Nie mamy do czynienia z żadną kopią Korteza. Po pierwsze dlatego, że piękne melodie atakują od samego początku. Po drugie – że nikt tu nie próbuje uwodzić naiwnych pań w wieku balzakowskim łobuzerskimi chwytami. Muzycznie jest bardzo ciekawie, bo pomimo rozpiętości gatunkowej (od poetyckiego punku, przez folkujący pop, aż do new romantic) zespół zachowuje charakterystyczny sznyt. Na tle tysięcy niepotrzebnych i dziwnych wydawnictw, jakie wychodzą każdego roku, „Tu” jest perełką. Średnia okładka sugeruje piwniczny projekt, a dostajemy koncepcyjny strzał prosto w świadomość. Tekstowo płyta zdaje się rozliczeniem z trudnym związkiem, w który podmiot liryczny włożył ogromną energię i nic z tego nie wyszło. Coś dla ludzi wrażliwych, którzy nie umieją kalkulować, a jedynie kochać. Jeśli więc i Tobie się nie powiodło, ta płyta okaże się świetną terapią. A jeśli wszystko jest w porządku, ale zwyczajnie brakuje Ci dobrych, melodyjnych piosenek, istnieje szansa, że Mortas tę pustkę zapełni.

Michał Dziadosz

 


 

 

Sergio Mendes - In The Key Of Joy

cd102020 009

Allophone Media Limited 2019

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Sergio Mendes wkrótce skończy 80 lat. Na scenie jest już ponad 60. Przez ten czas wydał około 40 albumów. Około, bo i tak nie sposób ich policzyć, biorąc pod uwagę kooperacje, inspiracje i kompilacje. Bez dwóch zdań jest jednym z największych klasyków rytmów latynoskich. Jego autorska koncepcja syntezy bossa novy, jazzu, samby i bujającego popu czyni go artystą nie tylko od razu rozpoznawalnym, ale i szanowanym. Ktoś taki już dawno mógłby przejść na emeryturę i nie przypominać o sobie, bo i tak wszyscy go pamiętają. Ale Mendes wraca, bo nakręcono o nim dokument, więc przy okazji wyszła i płyta. Pod względem zawartości muzycznej można się spodziewać klasyki, ale podanej nowocześnie. Charakterystyczne dla artysty motywy odśpiewywane przez zwarte zespoły wokalne mieszają się z autotune’em, rapem i bardzo współczesnymi głosami. Rzecz, teoretycznie, nie do przejścia. A jednak lekkość, z jaką wykorzystywane są wszystkie dostępne środki, czyni ten album nie tylko aktualnym, ale także całkiem strawnym. To tylko potwierdza regułę, że prawdziwy i najważniejszy instrument twórca nosi w środku. A jeśli jest on dobrze utrzymany, niestraszny mu ani czas, ani zmieniające się mody. Choć, ogólnie, nie jest to rzecz dziejowa.

Michał Dziadosz

 


 

 

Puss N Boots - Sister

cd102020 004

Blue Note Records 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Norah Jones na samym początku swojej kariery była objawieniem. Ale składowych owego splendoru było więcej niż ona sama i jej głos. W jej pierwsze albumy wytwórnia zainwestowała ogromne pieniądze. Grali na nich muzycy przyprawiający o ciarki na plecach każdego melomana. A później stało się coś dziwnego. Artystka zeszła do symbolicznego podziemia. Choć formalnie pozostała w swojej macierzystej Blue Note, jej płyty zaczęły brzmieć surowo, a kompozycjom brakowało dawnej uniwersalności. Pierwsze wydawnictwa były sterylne, ekskluzywne, profesjonalne i dostojne. Na ich tle późniejsze albumy stały się mocno… garażowe. Nie wiadomo, czy chodzi o pieniądze, czy o wolność artystyczną. A może o jedno i drugie? W każdym razie, zespół Puss N Boots, który Norah założyła w 2008 roku, idzie raczej tą bardziej niezależną drogą. Płyta „Sister” nie brzmi źle, ale zwolennikom audiofilskiego spektrum i starannego omikrofonowania raczej bym jej nie polecał. Muzycznie jest za to przyjemnie. Jeżeli ktoś lubi soft rock na pograniczu popu i country, może śmiało sięgnąć po ten krążek. Bywa niechlujnie, ale ogólnie jest uroczo. Ładne kompozycje snują się powoli, nie porywając i nie roszcząc sobie nadmiernych ambicji ani pretensji. Ot, taka wyluzowana płyta dla miłośników gatunku i artystki.

Michał Dziadosz

 


 

 

David Garrett - Unlimited Greatest Hits

davidgarret cd

Universal 2018

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

David Garrett to współczesny heros skrzypiec. Burza włosów, zarost, powłóczyste spojrzenie. Złośliwcy mówią o nim „Barbie”. Fakt, jest przystojny, a panie go uwielbiają. Nawet takie, które „nie rozpoznałyby dobrej muzyki, gdyby ta ugryzła je w dupę” – parafrazując Franka Zappę. My tu jednak nie oceniamy ładnych twarzy, tylko muzykę. A ta jest niezła i nie ma co szukać uników. Garrett to skrzypek biegły, a jego gra może zadowolić nawet tych, którzy nie lubią łączenia rozrywki z tym instrumentem. Jedyne zastrzeżenie zgłaszam do repertuaru – o, litości! Bardziej familijnie już się nie dało? Mamy tu wszystko. Od „Smooth Criminal” Michaela Jacksona, przez motyw z „Piratów z Karaibów”, na „Arii na strunie G” Bacha skończywszy. Istny Disneyland! Nawet jeżeli ktoś szuka komunikacji z publicznością, powinien zachować zasadę 50/50. Tzn. gramy połowę utworów, które wszyscy znają, a w połowie przemycamy repertuar nieco bardziej ambitny. Taką, nieco cwaną misję powinna nieść prawdziwa współczesna sztuka, która chce dotrzeć do ludzi. Gdy, choćby w tych proporcjach, zasada ta nie jest spełniona, mamy do czynienia z chałturą. Z chałturą na najwyższym poziomie, ale nadal. Jeśli szukacie prezentu dla babci, która ma prawo jazdy – ta pozycja będzie idealna.

Michał Dziadosz