HFM

artykulylista3

 

Manic Street Preachers - The Ultra Vivid Lament

cd 078 080 Hifi 02 2022 004

Sony Music 2021


Muzyka:k3
Realizacja: k3

Manic Street Preachers to walijska grupa, założona w 1986 roku w Blackwood. Tworzą ją kuzyni James Dean Bradfield (wokal, gitara) i Sean Moore (instrumenty perkusyjne), a także ich kolega Nicky Wire (bas, klawisze). Muzycy wydali 14 płyt, z których najpopularniejsza – „This Is My Truth Tell Me Yours” (1998) – zawiera megahit „If You Tolerate This Your Children Will Be Next”. Album „The Ultra Vivid Lament” przynosi brzmienia dobrze znane fanom grupy. „Idę sam. Jest rok 1993. Pada gęsty śnieg, okrywa mnie niczym anioł” – tymi słowami rozpoczyna się otwierające album nagranie „Still Snowing In Sapporo”. Nam to japońskie miasto kojarzy się ze złotym medalem Wojciecha Fortuny. Wokaliście Manic Street Preachers utkwiło w pamięci jako miejsce koncertu grupy. Muzycy umiejętnie łączą rockowe rytmy z melodyjnym popem, co sprawia, że utwory łatwo wpadają w ucho. Materiału na przeboje na albumie nie brakuje. W utworze „The Secret He Had Missed”, który promował krążek na singlu, zespołowi towarzyszy Julia Cumming, a w balladzie „Blank Diary Entry” słychać niski, nieco ponury głos Marka Lanegana. Udział tych artystów docenią sympatycy amerykańskiego rocka niezależnego.

Grzegorz Walenda

 


 

 

Urszula & Jumbo - Urszula & Jumbo

cd 078 080 Hifi 02 2022 003

Magic Records 2021


Muzyka:k3
Realizacja: k3

„Urszula & Jumbo” to kolekcjonerski rarytas. Oczywiście dla ludzi, którzy zbierają CD i lubią porządek. Czy jednak dla kogoś, kto nie jest kolekcjonerem, fanem Urszuli Kasprzak lub wielbicielem archeologii, ten krążek musi stanowić obiekt pożądania? Niekoniecznie. Znajdziemy na nim brakujące ogniwo. Moment, w którym piosenkarka szukała szczęścia za oceanem, a później próbowała wrócić na polski rynek dzięki „magii Zachodu”. Dlatego teksty są, w lwiej części, po angielsku. Stylistyka to coś pomiędzy hard rockiem à la Bon Jovi a kobiecym pop-rockiem à la Belinda Carlise. Kompozycyjnie nie stoi to jednak na tak wysokim poziomie, jak wymienieni wykonawcy. Realizacyjnie też nie. Jest hałaśliwie i na pograniczu dema. Nie zmienia to faktu, że muzycy grają świetnie. Wśród nich pojawia się m.in. Paweł Mąciwoda- -Jastrzębski, znany m.in. ze Scorpions. Szkoda zatem tego potencjału, który utknął gdzieś pomiędzy pasją a kompromisem. Co warto docenić? Cholernie staranną oprawę graficzną, bogatą książeczkę ze zdjęciami i opisami amerykańskiej przygody. Wśród nich fotografia Urszuli z zespołem. Wszyscy ubrani na rockowo. I opis: „Tak wyglądaliśmy na co dzień, nie tylko do sesji zdjęciowej”. Wspaniałe świadectwo czasów, w których nie było mowy o pozerce.

Michał Dziadosz

 


 

 

Urszula - Biała droga (reedycja)

cd 078 080 Hifi 02 2022 002

Magic Records 2021


Muzyka:k3
Realizacja: k3

Omawiany album nie jest zwykłą reedycją. Cały materiał został nagrany na nowo. We wkładce Urszula deklaruje, że chodziło o oddanie honoru muzykom towarzyszącym jej na scenie od piętnastu lat. Mamy więc te same kompozycje, te same partie, ale zagrane z bardziej współczesnym podejściem. Przypomnijmy, że skład sprzed lat tworzyli m.in. Jacek Królik (gitara) czy Piotr Żaczek (bas), nie mówiąc już o śp. kompozytorze i gitarzyście Stanisławie Zybowskim. Czyli ludzie umiejący się obchodzić ze swoimi instrumentami. Współcześni muzycy zrobili wszystko, co w ich mocy, żeby utrzymać tamten poziom, a jednocześnie dodać coś od siebie. Dali radę. Stylistycznie znajdujemy się w zbalansowanym gitarowym popie: starannie przemyślanym, porywającym i pomysłowym. Nawet ten nieszczęsny „Konik na biegunach”, który nadaje się bardziej na koncerty niż na płytę, jakoś przechodzi. Zdaję sobie sprawę, że słuchaczy radia musi już mdlić na pierwsze dźwięki niektórych utworów. Mam jednak ten komfort, że nie należę do nich od jakiegoś ćwierćwiecza, więc mogę rzucić na „Białą drogę” świeżym uchem. Ten materiał to hit za hitem. I choć w czasach liceum uciekałem przed tymi piosenkami, to dziś je doceniam. Nadal nie jestem w stanie docenić tekstów, ale już nie bądźmy tacy poloniści.

Michał Dziadosz

 


 

 

Urszula - Supernova 2020

cd 078 080 Hifi 02 2022 001

Magic Records 2021


Muzyka:k3
Realizacja: k3

Oryginalna „Supernova” ukazała się w roku 1998. Już wtedy sprawiała wrażenie płyty nagranej z rozpędu i na jednym wdechu. Oczywiście nie pod względem profesjonalizmu, którego braku nie można zarzucić ani Urszuli, ani Stanisławowi Zybowskiemu, ani nikomu, kto brał udział w sesji. Jednak kompozycyjnie i konceptualnie to tylko gitarowy pop, który jednym uchem wpada, a drugim wypada. Nie niesie ze sobą żadnych wyjątkowych melodii, od których nie można się uwolnić. O ile wydana w roku 1996 „Biała droga” była albumem przemyślanym, starannym i na swój sposób nowatorskim, o tyle „Supernova” brzmi jak zbiór stron B z singli albo odrzuty sesyjne. Oczywiście zdarzają się wyjątki, jak „Rysa na szkle”, ale to przecież utwór znany już od końca lat osiemdziesiątych. Tutaj pojawia się w kolejnym, bardziej surowym i rockowym wydaniu. Nowa wersja albumu została nagrana ponownie przez obecny zespół Urszuli. Wykorzystano również niepublikowane wcześniej partie gitarowe Zybowskiego. Czy zatem zasługuje na uwagę? Absolutnie tak – dla fanów i kolekcjonerów to pozycja obowiązkowa. Jeżeli jednak chodzi o młodych poszukiwaczy historycznych skarbów krajowego rocka, mogą ją sobie odpuścić i postawić na „Białą drogę”, która naprawdę jest godna poznania.

Michał Dziadosz

 


 

 

Waterside - (E)motions

cd01 2022 006

Wydanie własne 2020


Muzyka:k3
Realizacja: k3

 Dość wysoka ocena tego materiału wynika z trzech czynników: niezłego wykonawstwa, autentycznych emocji i ładnych melodii. Ale dobry recenzent musi być uczciwy. Wobec muzyków, wobec czytelników i wobec siebie. Dlatego piszę szczerze: to brzmi, jakby urwało się z jakiegoś przeglądu rockowych zespołów w roku 1996. Zakładam, że przenosząc się w czasie do wyimaginowanego uniwersum, Waterside wyróżniłoby się powyższymi przymiotami pośród polskiej bylejakości tamtych lat. Ale na dzisiejsze standardy jest to granie wtórne, a materiał został zrealizowany na poziomie dobrego demo. Trzeba mieć naprawdę ogromne „cojones”, żeby wysyłać do naszej redakcji płyty, które brzmią jak z garażu. Niestety, wiąże się to z ryzykiem zderzenia z (przysięgam, że) bardzo obiektywną opinią. Bo za każdym razem, kiedy dostaję album do recenzji, mam nadzieję, że zwali mnie z nóg. Tym razem poczułem spory zawód. Zespół świetnie gra. Wokalistka świetnie śpiewa. Ale muzycznie to taki wzmocniony gitarowo Varius Manx sprzed 25 lat, który postanowił grać klasycznego rocka, ale nie miał pieniędzy na porządną realizację swoich marzeń. Wierzę, że na koncertach ta formuła sprawdza się lepiej. I mam nadzieję, że kiedyś usłyszę Waterside na żywo.

Michał Dziadosz

 


 

 

Danny Boy Experience - Danny Boy Experience

cd01 2022 004

Flower Records 2021


Muzyka:k3
Realizacja: k3

Brakuje dobrego współczesnego blues rocka, który utrzymywałby balans pomiędzy świadomością tradycji a umiejętnością wniesienia czegoś świeżego do znanej formuły. Danny Boy Experience to projekt, który próbuje spełnić to zadanie. Ale po kolei. Jakie są atuty tego albumu? • Poziom wykonawczy: biegłość instrumentalna, swoboda i oddech, które w bluesie są niezbędne. • Higiena realizacyjna: materiał nie męczy. Da się go przesłuchać za jednym zamachem, od początku do końca, i uszy nie bolą, co wcale nie jest regułą, biorąc pod uwagę perspektywę wszystkich płyt, jakie dostajemy. Jakie są minusy? • Brak konsekwencji językowej. Panowie – albo po polsku, albo po angielsku. Mieszanie obu języków było dobre na albumach sprzed ćwierć wieku. Dziś od twórców wymagany jest sznyt i koncept. • Frazowanie w języku polskim nie wychodzi naturalnie. • Materiał jest o kilka utworów za długi. Ogólnie nie można ocenić tej płyty źle. Byłoby to nieuczciwe w kontekście rynkowego tła. Obecnie powstaje tyle produkcji, że głowa boli. Niestety, wiele zespołów to tak naprawdę „zepsoły”, które tworzą nie utwory, ale „otwory”. Danny Boy Experience jest w porządku, choć nie powala innowacyjnością ani oryginalnością. Miłośnikom gatunku ten materiał powinien się jednak spodobać.

Michał Dziadosz