fbpx

HFM

artykulylista3

 

Flying Colors - Third Degree

cd022020 0002

Mascot Label Group 2019

 

Muzyka: k4
Realizacja: k3

 

Rock progresywny, reprezentowany przez Yes czy Genesis, nie ma już tylu przedstawicieli, co dawniej. Mimo to nadal jest wykonywany po obu stronach Atlantyku. Świetnie się w nim odnajdują Skandynawowie, czego przykładem szwedzka formacja The Flower Kings. Tym razem jednak będzie o Amerykanach i to takich, którzy na co dzień grają w różnych zespołach, natomiast okazjonalnie łączą siły pod szyldem supergrupy Flying Colors. Tworzą ją Neal i Steve Morse (znani, odpowiednio, ze Spock’s Beard i Deep Purple), Mike Portnoy (Dream Theater), Casey McPherson (Alpha Rev) i Dave La- Rue (Dixie Dregs). Na trzeciej płycie formacji nie znajdziemy szczególnie wyrafinowanych kawałków, ale singlowy przebój „More” zawiera wszystko, czym progresywny rock powinien się charakteryzować. Są zatem gitarowe riffy i solówki. Jest dynamiczna perkusja i nie brakuje efektownych partii na syntezatorze. Do tego mocny, choć złagodzony chórkami wokal. Album otwiera udana kompozycja „The Loss Inside” – dynamiczna, z głosem wysuniętym przed instrumenty. Taki właśnie ma być progres – miejscami ostry, kiedy indziej łagodny, a nawet ckliwy, jak w balladzie „You Are Not Alone”, z tekstem opowiadającym o huraganie Harvey. Może nie wszystkie wykonania dorównują popisom klasyków gatunku, ale sympatycy rocka progresywnego powinni być zadowoleni.

Grzegorz Walenda

Źródło: HFiM 02/2020


 

 

Tom Petty and The Heartbreakers The Best Of Everything: The Definitive Career Spanning Hits Collection 1976-2016

cd022020 0003

Universal Music Polska 2019

 

Muzyka: k4
Realizacja: k3

 

Czas płynie, wszystko się zmienia, a legendy odchodzą. Nawet te, które towarzyszyły nam od zawsze i wydawały się naturalną częścią kulturowego krajobrazu. Artyści mają jednak to szczęście w nieszczęściu, że pozostawiają po sobie twórczość. Twórczość, do której możemy sięgać jeszcze wiele lat po ich odejściu. Tom Petty był u nas znany, choć nie tak bardzo jak u siebie, w USA. Niektórzy twierdzą, że grał country, ale to bzdura. Kierunek, w którym się poruszał, to przede wszystkim southern rock. A że umiał ciekawie wplatać wątki folkowe, bluesowe i rock’n’rollowe? No cóż, chwała otwartości jego umysłu. Nie była to jedyna umiejętność Toma Petty’ego. Artysta komponował również międzynarodowe hity. I właśnie z tego typu utworów składa się dwupłytowy przegląd jego muzycznej kariery, który jakiś czas temu ukazał się w Polsce. Znajdziemy tu radiowe klasyki, które zna każdy, ale także mniej oczywiste utwory, które warto poznać. Nawet jeśli się nie gustuje w takiej muzyce, dobrze mieć tę płytę w kolekcji. Bo to znakomicie uformowany crème de la crème.

Michał Dziadosz

Źródło: HFiM 02/2020


 

 

Płyty roku 2019 - pop/rock

cd 01 2020 0008

Glen Hansard
This Wild Willing
Anti Records 2019
Recenzja w numerze: 11/2019

cd 01 2020 0009

 

Glena Hansarda rozsławił udział w filmie „Once” (2007), w którym on i Markéta Irglová próbowali podbić Dublin swoimi piosenkami. Materiał na „This Wild Willing” jest bardziej rozbudowany od gitarowych ballad, znanych z tamtego obrazu, i nieco bardziej dynamiczny. Nie brakuje jednak tematów melancholijnych. W sumie 12 kawałków bez pudła. Każdego utworu chce się słuchać. Rzadkość na obecnym rynku fonograficznym.

 

 

 

cd 01 2020 0006

Rustin Man
Drift Code
Domino Recording
Company 2019
Recenzja w numerze:
11/2019

wyroznieni2019

 

Pod pseudonimem Rustin Man kryje się Paul Webb, basista grupy Talk Talk. Płyta „Drift Code” jest jedną z lepszych, jakie ostatnio pojawiły się w sklepach. Świetne melodie i teksty, a do tego dobre wykonanie i atrakcyjne aranżacje. No i ten głos! Miejscami do złudzenia przypominający wokal Davida Bowiego. Sympatykom tego ostatniego na pewno łza się w oku zakręci, choć nie tylko im polecamy tę płytę.

 

 

cd 01 2020 0007

Sokół
Wojtek Sokół
WM Poland/WMI 2019
Recenzja w numerze: 5/2019

wyroznieni2019

 

Wojtek Sokół zawsze był sobą i konsekwentnie się rozwijał. A w roku 2019, po ponad dwóch dekadach intensywnych działań, zaskoczył nas swoim… pierwszym albumem solowym. Wcześniejsze produkcje zawsze były nagrywane z kimś: WWO, Pono, Marysią Starostą. Nadszedł jednak najwyższy czas na w pełni samodzielny debiut! To wyzwanie, ale w tym przypadku zakończone sukcesem. Każdy utwór to oddzielna narracja, jednak w całości kompozycje składają się na ciekawy obraz współczesnego czterdziestolatka, który wymyka się schematom i nie chce utknąć w żadnej kliszy. Ma własne przemyślenia, często pobudzające i motywujące innych, ale dobrze wie, że jeszcze nie wszedł na szczyt. Muzycznie to dobry, energetyczny i ciekawie zaaranżowany hip-hop. Wartościowy nawet dla tych, którzy na co dzień słuchają innej muzyki.

 


Źródło: HFiM 01/2020


 

 

Mark Ronson - Late Night Feelings

cd 12 2019 003

Columbia 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Nagrodzoną Oscarem piosenkę „Shallow” z filmu „Narodziny gwiazdy” w reżyserii Bradleya Coopera skomponowała czwórka autorów. Oprócz Lady Gagi nad utworem pracowali: Andrew Wyatt, Anthony Rossomando i Mark Ronson. Ten ostatni to nie tylko zdolny kompozytor, ale także utalentowany producent muzyczny i popularny wykonawca. Niedawno ukazał się jego piąty krążek solowy, zatytułowany „Late Night Feelings”. Bohater płyty napisał większość piosenek i wszystkie wyprodukował. Pomagali mu specjaliści od modnych obecnie rytmów: Picard Brothers, Honorable C.N.O.T.E. oraz Jr Blender. Album zapowiadała kompozycja „Nothing Breaks Like A Heart” w wykonaniu Miley Cyrus. W promującym ją teledysku Ronson ratuje piosenkarkę od śmierci w rozpędzonym samochodzie. Oprócz tego utworu na singlach ukazały się jeszcze cztery, w tym tytułowy (z udziałem Lykke Li), „Don’t Leave Me Lonely”, w którym Ronsonowi partneruje Yebba, oraz „Find You Again” z udziałem Camili Cabello. Ronson postarał się więc nie tylko o materiał muzyczny osadzony w modnej stylistyce, ale też o gwiazdy. Powstał atrakcyjny, bogato zinstrumentalizowany album z udziałem sekcji dętej i smyczkowej.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 12/2019


 

 

Glen Hansard - This Wild Willing

cd112019 003

Anti Records 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Glena Hansarda znamy m.in. z małej roli gitarzysty w udanym, choć niezbyt popularnym u nas filmie „The Commitments” Alana Parkera (1991). Sławę zawdzięcza jednak udziałowi w musicalu „Once” (reż. John Carney, 2007), w którym partnerowała mu Markéta Irglová. Grali w nim początkujących piosenkarzy, którzy próbują razem podbić Dublin. W ich ekranowym repertuarze znalazły się głównie oszczędne pod względem instrumentalnym utwory folkowe. Taka jest również pochodząca z soundtracku i nagrodzona Oscarem 2008 piosenka „Falling Slowly”. Podobne klimaty dominują także na solowych płytach obojga artystów. Album „This Wild Willing” – czwarty w solowej dyskografii Hansarda – rozpoczyna spokojny, ale dynamicznie zaaranżowany utwór pop-rockowy z elementami folkowymi. Mocniejsze niż zazwyczaj u tego artysty jest też nagranie „Race to the Bottom”. Jak zwykle u Hansarda nie brakuje jednak tematów balladowych („Who’s Gonna Be Your Baby Now”). Pięknie brzmi fortepian otwierający „Don’t Settle”. Z kolei w „Threading Water” dominują akustyczne gitary. Całość jest udana i każdego utworu słucha się z przyjemnością. To rzadkość na obecnym rynku fonograficznym.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 11/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Rustin Man - Drift Code

cd112019 002

Domino Recording Company 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Kiedy usłyszałem utwór „Vanishing Heart”, byłem przekonany, że to jakieś zapomniane nagranie Davida Bowiego. Przeleżało gdzieś w sejfie w kącie rzadko otwieranego archiwum i z jakichś powodów nie doczekało się publikacji za życia artysty. Tymczasem to utwór Paula Webba, występującego pod pseudonimem Rustin Man. Kojarzą go zapewne fani grupy Talk Talk, gdzie grał na gitarze basowej. Płyta „Drift Code” jest drugą w jego solowej dyskografii. Pierwsza, wydana w 2002 roku, nosi tytuł „Out Of Season”. Autorowi towarzyszyła Beth Gibbons, znana z niedawnej współpracy z Krzysztofem Pendereckim. Tegoroczna premiera to rzecz wyjątkowa. Jedna z lepszych płyt, jakie się ukazały w ostatnim czasie. Nie ma tu słabych nagrań. Polecam zwłaszcza „Judgement Train” i „Brings me Joy”, choć inne wcale nie ustępują im poziomem. Całości słucha się doskonale – świetne są zarówno melodie, jak i teksty, a wszystko w dobrym wykonaniu i atrakcyjnych aranżacjach. No i ten głos! Miejscami do złudzenia przypominający wokal Bowiego. Jego sympatycy powinni „Drift Code” posłuchać koniecznie, ale i innym melomanom piosenki Rustin Mana mogą przypaść do gustu. Gorąco polecam!

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 11/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF