fbpx

HFM

artykulylista3

 

Mortas - Tu

cd102020 008

SP Records 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Patrzę na okładkę i oczom nie wierzę. Adrian Zandberg wydał płytę? To pewnie dlatego nie kandydował w wyborach prezydenckich! Ale żarty na bok. Mortas to zespół, a pan na rozmazanej okładce to nie Zandberg, a Adam Mortas, wokalista grupy. Zbieżność pseudonimów to również myląca koincydencja. Nie mamy do czynienia z żadną kopią Korteza. Po pierwsze dlatego, że piękne melodie atakują od samego początku. Po drugie – że nikt tu nie próbuje uwodzić naiwnych pań w wieku balzakowskim łobuzerskimi chwytami. Muzycznie jest bardzo ciekawie, bo pomimo rozpiętości gatunkowej (od poetyckiego punku, przez folkujący pop, aż do new romantic) zespół zachowuje charakterystyczny sznyt. Na tle tysięcy niepotrzebnych i dziwnych wydawnictw, jakie wychodzą każdego roku, „Tu” jest perełką. Średnia okładka sugeruje piwniczny projekt, a dostajemy koncepcyjny strzał prosto w świadomość. Tekstowo płyta zdaje się rozliczeniem z trudnym związkiem, w który podmiot liryczny włożył ogromną energię i nic z tego nie wyszło. Coś dla ludzi wrażliwych, którzy nie umieją kalkulować, a jedynie kochać. Jeśli więc i Tobie się nie powiodło, ta płyta okaże się świetną terapią. A jeśli wszystko jest w porządku, ale zwyczajnie brakuje Ci dobrych, melodyjnych piosenek, istnieje szansa, że Mortas tę pustkę zapełni.

Michał Dziadosz

 


 

 

Sergio Mendes - In The Key Of Joy

cd102020 009

Allophone Media Limited 2019

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Sergio Mendes wkrótce skończy 80 lat. Na scenie jest już ponad 60. Przez ten czas wydał około 40 albumów. Około, bo i tak nie sposób ich policzyć, biorąc pod uwagę kooperacje, inspiracje i kompilacje. Bez dwóch zdań jest jednym z największych klasyków rytmów latynoskich. Jego autorska koncepcja syntezy bossa novy, jazzu, samby i bujającego popu czyni go artystą nie tylko od razu rozpoznawalnym, ale i szanowanym. Ktoś taki już dawno mógłby przejść na emeryturę i nie przypominać o sobie, bo i tak wszyscy go pamiętają. Ale Mendes wraca, bo nakręcono o nim dokument, więc przy okazji wyszła i płyta. Pod względem zawartości muzycznej można się spodziewać klasyki, ale podanej nowocześnie. Charakterystyczne dla artysty motywy odśpiewywane przez zwarte zespoły wokalne mieszają się z autotune’em, rapem i bardzo współczesnymi głosami. Rzecz, teoretycznie, nie do przejścia. A jednak lekkość, z jaką wykorzystywane są wszystkie dostępne środki, czyni ten album nie tylko aktualnym, ale także całkiem strawnym. To tylko potwierdza regułę, że prawdziwy i najważniejszy instrument twórca nosi w środku. A jeśli jest on dobrze utrzymany, niestraszny mu ani czas, ani zmieniające się mody. Choć, ogólnie, nie jest to rzecz dziejowa.

Michał Dziadosz

 


 

 

Puss N Boots - Sister

cd102020 004

Blue Note Records 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Norah Jones na samym początku swojej kariery była objawieniem. Ale składowych owego splendoru było więcej niż ona sama i jej głos. W jej pierwsze albumy wytwórnia zainwestowała ogromne pieniądze. Grali na nich muzycy przyprawiający o ciarki na plecach każdego melomana. A później stało się coś dziwnego. Artystka zeszła do symbolicznego podziemia. Choć formalnie pozostała w swojej macierzystej Blue Note, jej płyty zaczęły brzmieć surowo, a kompozycjom brakowało dawnej uniwersalności. Pierwsze wydawnictwa były sterylne, ekskluzywne, profesjonalne i dostojne. Na ich tle późniejsze albumy stały się mocno… garażowe. Nie wiadomo, czy chodzi o pieniądze, czy o wolność artystyczną. A może o jedno i drugie? W każdym razie, zespół Puss N Boots, który Norah założyła w 2008 roku, idzie raczej tą bardziej niezależną drogą. Płyta „Sister” nie brzmi źle, ale zwolennikom audiofilskiego spektrum i starannego omikrofonowania raczej bym jej nie polecał. Muzycznie jest za to przyjemnie. Jeżeli ktoś lubi soft rock na pograniczu popu i country, może śmiało sięgnąć po ten krążek. Bywa niechlujnie, ale ogólnie jest uroczo. Ładne kompozycje snują się powoli, nie porywając i nie roszcząc sobie nadmiernych ambicji ani pretensji. Ot, taka wyluzowana płyta dla miłośników gatunku i artystki.

Michał Dziadosz

 


 

 

David Garrett - Unlimited Greatest Hits

davidgarret cd

Universal 2018

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

David Garrett to współczesny heros skrzypiec. Burza włosów, zarost, powłóczyste spojrzenie. Złośliwcy mówią o nim „Barbie”. Fakt, jest przystojny, a panie go uwielbiają. Nawet takie, które „nie rozpoznałyby dobrej muzyki, gdyby ta ugryzła je w dupę” – parafrazując Franka Zappę. My tu jednak nie oceniamy ładnych twarzy, tylko muzykę. A ta jest niezła i nie ma co szukać uników. Garrett to skrzypek biegły, a jego gra może zadowolić nawet tych, którzy nie lubią łączenia rozrywki z tym instrumentem. Jedyne zastrzeżenie zgłaszam do repertuaru – o, litości! Bardziej familijnie już się nie dało? Mamy tu wszystko. Od „Smooth Criminal” Michaela Jacksona, przez motyw z „Piratów z Karaibów”, na „Arii na strunie G” Bacha skończywszy. Istny Disneyland! Nawet jeżeli ktoś szuka komunikacji z publicznością, powinien zachować zasadę 50/50. Tzn. gramy połowę utworów, które wszyscy znają, a w połowie przemycamy repertuar nieco bardziej ambitny. Taką, nieco cwaną misję powinna nieść prawdziwa współczesna sztuka, która chce dotrzeć do ludzi. Gdy, choćby w tych proporcjach, zasada ta nie jest spełniona, mamy do czynienia z chałturą. Z chałturą na najwyższym poziomie, ale nadal. Jeśli szukacie prezentu dla babci, która ma prawo jazdy – ta pozycja będzie idealna.

Michał Dziadosz

 


 

 

Fiona Apple Fetch the Bolt Cutters

cd102020 006

Columbia 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Nareszcie płyta wyróżniająca się na tle tegorocznych premier. Zarówno pod względem kompozycji, jak i z uwagi na niecodzienne aranżacje. Jej autorką jest 42-letnia amerykańska pianistka i wokalistka Fiona Apple. Praca nad albumem trwała pięć lat. W tym czasie Apple nie tylko komponowała piosenki i – jako główna producentka – dbała o ich oprawę, ale też miksowała zarejestrowany materiał w domu, używając aplikacji GarageBand. Zagrała również na głównych instrumentach melodycznych i wykonała większość partii perkusyjnych. Te ostatnie zostały wyeksponowane, co rzadko się zdarza na płytach wokalistek z kręgów popu i rocka. Rytmy zostały zagrane na perkusjach akustycznych, jak również na naśladujących ich dźwięki syntezatorach. Fiona sięgnęła nawet po przedmioty codziennego użytku. W nagraniu „Drumset” funkcję instrumentu rytmicznego pełni krzesło, którym artystka o coś uderza. Najważniejsze jednak jest to, że niecodzienne pochodzenie dźwięków nie skutkuje kakofonią, ale daje miłe w odbiorze piosenki. Owszem, wyraziste rytmicznie, ale wciąż melodyjne. Na pochwałę zasługują także wokalna strona przedsięwzięcia oraz niebanalne teksty.

Grzegorz Walenda

 


 

 

Gordon Lightfoot - Solo

cd0092020 004

Rhino 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

„Droga, którą wybrałem, nie zawsze była taka, jaką być powinna. Czasami jednak miałem na niej świetny ubaw” – tak w otwierającej płytę kompozycji „Oh So Sweet” śpiewa 81-letni Gordon Lightfoot. Starsi melomani zapewne znają to nazwisko, a młodsi, którzy go dotąd nie słyszeli, powinni zapamiętać. Pomimo faktu, że artysta jest Kanadyjczykiem, należy do legend muzyki country. Nagrał blisko 20 albumów studyjnych oraz mnóstwo singli. Na tegorocznym longplayu wzięło go na wspominki i podsumowania. Kompozycje nie są nowe. Większość powstała w pierwszych latach XXI wieku. Później autor miał problemy zdrowotne, a w 2006 roku przeszedł zawał, więc ze śpiewaniem musiał poczekać. Teraz zarejestrował materiał, towarzysząc sobie jedynie na gitarze akustycznej. Zawartość albumu jest przez to bardziej osobista i kameralna. Niekiedy artysta pozwala sobie na gorzkie konkluzje, jak w utworze „The Laughter We Seek”, w którym śpiewa: „Świat jest nieprzyjazny i są powody do obaw”.

Grzegorz Walenda