fbpx

HFM

artykulylista3

 

Cereus - Dystonia

cd102019 001


Cereus 2018
Muzyka: 4
Realizacja: 4

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Od wydania debiutanckiej płyty progresywnego zespołu Cereus minął rok, ale dopiero niedawno grupa zdecydowała się wysłać nam krążek do recenzji. Od strony strategii promocyjnej to chyba dobry pomysł, bo im dłużej się pisze o mniej znanych projektach, tym większa szansa, że ktoś je zauważy. W tym przypadku band jest mocno podziemny, ale na pewno nie pod względem poziomu wykonawczego. Cereus ma wszelkie podstawy, by zaistnieć na profesjonalnej scenie art rocka; nie tylko krajowej, ale także europejskiej. „Dystonia” brzmi bardziej świeżo od wielu płyt tzw. legend gatunku, które już dawno powinny dać sobie spokój z graniem. Debiut Cereusa został zrealizowany z niezwykłym zaangażowaniem i pieczołowitością. Album aż kipi od pomysłów aranżacyjnych i realizacyjnych, a sprawność instrumentalna muzyków przewyższa niejeden skład starych wyjadaczy. Jedyne, czego brakuje, to bardziej wyraziste (piękne) melodie. Płyty słuchałoby się lepiej, gdyby została wzbogacona częstszymi lirycznymi fragmentami, ale jako że jest to debiut, nie będziemy wymagać wszystkiego od razu. Dajemy czwórkę na zachętę, ale następnym razem prosimy o mniej jazd na riffach, a więcej tak niesamowitych utworów, jak „Cassiopeia” czy „Requiem”.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 10/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Zayn - Icarus Falls

cd052019 004

RCA Records 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Prawdziwe nazwisko wykonawcy to Zain Javadd Malik, a omawiany album jest drugim w jego solowej dyskografii. Przed autorskim debiutem Zayn nagrywał z zespołem One Direction. Wydawnictwo składa się z dwóch kompaktów, na których znalazło się aż 27 nagrań. Taka ilość trochę odstrasza, a przeglądając listę utworów, można podejrzewać, że w czasie słuchania trzeba będzie mieć pilot cały czas w pogotowiu. A jednak tak się nie dzieje. Oprawa jest w większości elektroniczna i, trzeba powiedzieć, niezbyt wyszukana, za to melodie wpadają w ucho i pozostają zróżnicowane, dzięki czemu materiał nie nuży. Co rusz pojawia się jakaś perełka, jak choćby melodyjny utwór „Scripted”, czy trochę żywszy, rozpoczynający się perkusyjnym rytmem, „Entertainer”. Można by wskazać więcej ciekawostek, ale zapewniam, że przesłuchanie całości wcale nie jest złym pomysłem. Do tego Zayn dobrze sobie radzi jako wokalista. I nawet fakt, że całość jest oparta głównie na elektronice, nie przeszkadza. Jeżeli jednak ktoś woli słuchać naturalnych brzmień instrumentalnych i gustuje w wirtuozerskich popisach, to może się poczuć zawiedziony.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 05/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Tedeschi Trucks Band - Signs

cd052019 002

Fantasy Records 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Ta płyta ma dwie wady, ale nie na tyle poważne, by nie zasługiwała na wysoką notę. Pierwsza to słaba okładka, druga – przewidywalność. Spodziewamy się, że Susan Tedeschi – sprawna gitarzystka i niezła wokalistka – oraz Derek Trucks, jej mąż i lider zespołu akompaniującego, powinni przedstawić popisowy zestaw nagrań, zwłaszcza że Derek to świetny gitarzysta, dwukrotnie obecny w zestawieniach stu najlepszych gitarzystów magazynu „Rolling Stone”. I rzeczywiście, obywa się bez niespodzianek. Album jest bardzo dobry, a w dodatku muzycy nie wzięli na warsztat standardów, jak często się im zdarza, lecz własne kompozycje. Repertuar także jest typowy dla nich – amerykański folk-rock z bluesową nutą. Powinno więc z lekka wiać nudą, a tymczasem naprawdę fajnie się tego słucha. „Signs” to jedna z pierwszych udanych płyt, na jakie trafiłem w 2019 roku. Na pewno znajdzie miejsce na półce z godnymi uwagi krążkami. Gdyby jeszcze nie ta okładka…

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 05/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Sokół Wojtek - Sokół

cd052019 001

WM Poland/WMI 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Choć na co dzień nie słucham hip- -hopu, zawsze lubiłem Sokoła. Nawet w czasach, kiedy proto-hipsterka podśmiewała się z niego, zachwycając Kanałem Audytywnym. Wojtek Sokół po prostu zawsze był sobą i konsekwentnie się rozwijał. A dziś, po ponad dwóch dekadach intensywnych działań, przychodzi do nas ze swoim… pierwszym albumem solowym. Wcześniejsze produkcje zawsze były nagrywane z kimś: WWO, Pono, Marysią Starostą czy Frankiem Kimono. Nawet jeśli tego typu wrażliwość jest nam odległa, warto się pochylić nad tymi dźwiękami. Po pierwsze, ze względu na ich uniwersalny przekaz. Po drugie, mimo owej uniwersalności, nie zbliżają się nawet na 20000 mil do trap-polo, słyszanego obecnie z niemal wszystkich kempingów, warsztatów czy ławek. To dojrzały i mocny hip-hop, który jednocześnie stanowi pomost między tym, co tradycyjne, a tym, co nowoczesne. Każdy utwór to oddzielna narracja, jednak w całości składają się na ciekawy obraz współczesnego czterdziestolatka, który wymyka się schematom i nie chce utknąć w żadnej kliszy. Ma własne przemyślenia, często pobudzające i motywujące innych, ale dobrze wie, że jeszcze nie wszedł na szczyt. Bo przecież to nie ten „czas, by odpoczywać”, choć „walka o lepsze jutro” chyba się udała.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 05/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Walfad - Colloids

cd042019 002

Emet Records, 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Walfad to jedna z czołowych grup młodej polskiej sceny rocka progresywnego. Wodzisławski zespół ma na koncie trzy dobrze przyjęte albumy. Występował też przed koncertami takich wykonawców, jak Procol Harum czy Marillion. Według chemicznej definicji, koloidy to układy dyspersyjne, złożone z fazy rozproszonej oraz ośrodka rozpraszającego. Czy tę właśnie formułę zastosował na swym albumie Walfad? Bardzo możliwe, bo od początku do końca płyty w muzyce zachodzą rozmaite reakcje chemiczne. Album aż kipi od ciekawych brzmieniowych rozwiązań i inteligentnych poetyckich tekstów. W konwencję ambitnego rocka progresywnego udało się zgrabnie wpleść elementy jazzu, bluesa i hard rocka, zachowując przy tym własne brzmienie. Na szczególną uwagę zasługuje utwór tytułowy. Rozbudowany do formy minisuity, złożony z trzech części, silnie nawiązuje do estetyki rocka symfonicznego lat 70. XX wieku. „Colloids” to album odświeżający konwencję ambitnego grania, dzięki któremu polski rock łapie drugi oddech. Niejeden dinozaur krajowej sceny progresywnej po usłyszeniu tej płyty winien się poczuć zawstydzony.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 04/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Papa Roach - Who Do You Trust?

cd042019 001

Eleven Seven Music 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Papa Roach to amerykańska formacja rockowa. Działa od roku 1993, a do szerszej publiczności trafiła cztery lata później, debiutanckim albumem „Old Friends From Young Years”. Oprócz typowych dla gatunku przesterowanych gitar i riffów, w swoją muzykę wplata elementy rapowe, wykonywane przez wokalistę Jacoby Shaddiksa. Przykładami mogą być otwierające najnowszy album „Who Do You Trust?” utwory „The Ending” czy „Renegade Music”. Zdarzają się także fragmenty, kiedy frontman, z mainstreamowego rockmana, przemienia się w thrashowego krzykacza. W efekcie, zróżnicowany stylistycznie repertuar nie wszystkim sympatykom typowego gitarowego rocka musi przypaść do gustu. Nie zmienia to faktu, że muzycy wykonują materiał bardzo sprawnie. Potrafią też na moment zwolnić i zacząć utwór w stylu balladowym. Trwa to jednak krótko, bo już po minucie znów rozpiera ich energia. Tak czy inaczej, zgrabnie im się to składa. Jak na przykład w nagraniu „Problems”, jednym z najbardziej urozmaiconych w tej wybuchowej mieszance rockowo- -rapowej.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 04/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF