fbpx

HFM

artykulylista3

 

Krzysztof Cugowski - 50/70. Moje najważniejsze

cd0708 007

Mystic Production 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Krzysztof Cugowski to jeden z najlepszych polskich wokalistów. Świetnie sobie radził z Budką Suflera, ale dużo do pokazania ma również jako solista. Warto przypomnieć, że 46 lat temu odbyła się słynna sesja Budki, na którą Romuald Lipko przygotował własne kompozycje. Dziennikarz Jerzy Janiszewski poradził jednak muzykom, by nagrali „Ain’t No Sunshine”, do którego polski tekst napisał Adam Sikorski. W ten sposób powstał „Sen o dolinie”, który rozsławił głos Cugowskiego w całej Polsce. „70” w tytule najnowszego albumu to aktualny wiek piosenkarza, zaś „50” – liczba lat, które spędził na scenie. Wydawnictwo składa się z dwóch krążków. Na pierwszym znalazły się utwory starsze, choć nagrane na nowo; na drugim – materiał z koncertu zarejestrowanego w Lublinie z Zespołem Mistrzów. Trudno do czegokolwiek zgłosić zastrzeżenia. Bohater płyty w obu odsłonach prezentuje świetną formę wokalną, a towarzyszący mu instrumentaliści sprawnie mu akompaniują. Do tego w programie znalazły się same hity, ze „Snem o dolinie” na czele. Zabrakło jedynie wspaniałej ballady „Z dalekich wypraw”, ale trudno wymagać wszystkiego. Fantastyczny album, uświetniający dwa okrągłe jubileusze jego bohatera.

Grzegorz Walenda

 


 

 

Bill Fay - Countless Branches

cd0708 008

Dead Oceans 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Bill Fay to brytyjski wykonawca o melodyjnym głosie i nietypowo przebiegającej karierze. Debiutował w 1970 roku, a w kolejnym wydał swój drugi album. Oba zawierały melancholijne, bogato zaaranżowane kompozycje, z głosem i fortepianem na pierwszym planie. Pomimo walorów artystycznych, utwory Faya nie zdobyły większego uznania, więc wytwórnia zerwała z nim współpracę. Po latach płyty wznowiono i tym razem zyskały zaskakującą popularność. Autor wrócił więc do studia i od 2005 roku nagrał cztery krążki. Najnowszy – „Countless Branches” – ukazał się w roku 2020 i stylistycznie jest podobny do debiutu. Kompozycje nie straciły wdzięku. Jedynie głos autora stał się bardziej szorstki, choć wcale nie brzmi gorzej. Jeżeli ktoś lubi kameralny, melancholijny śpiew przy fortepianie, to koniecznie powinien posłuchać. Na płycie nie ma słabszego nagrania. Wszystkie wciągają i przyjemnie relaksują. Zabrakło dużej orkiestry, która potęgowała brzmienie pierwszych krążków, jednak fortepian i kilka instrumentów towarzyszących wystarczyły do zgrabnej oprawy nowych ballad 77-letniego Billa Faya. „Countless Branches” ukazało się w dwóch wersjach. Na jednej zapisano 10 nagrań; druga zawiera jeszcze 7 bonusów.

Grzegorz Walenda

 


 

 

Dua Lipa - Future Nostalgia

cd0708 009

Warner Music 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Dua Lipa to 24-letnia brytyjska wokalistka o albańskim pochodzeniu. Debiutancki album sprzed trzech lat przyniósł jej światową popularność i liczne muzyczne wyróżnienia, w tym trzy Grammy. Wydana w 2020 roku „Future Nostalgia” to jej druga propozycja. Zgodnie z panującą obecnie modą piosenkarka nagrała krążek z liczną grupą współautorów i współproducentów. Wypełnia go elektroniczna muzyka taneczna, stylistyką zbliżona do debiutu. Na program składa się 11 nagrań idealnych do klubów. Utwór tytułowy i nagranie „Don’t Start Now” ukazały się wcześniej na promocyjnych singlach. „Future Nostalgia” trafiła do sprzedaży w kilku formatach. Jest dostępna nawet na kasecie magnetofonowej, która – w ślad za płytą winylową – próbuje wrócić do łask odbiorców. Liczby bezwzględne nie są na razie zawrotne, bo w 2019 roku w Wielkiej Brytanii nagrane kasety rozeszły się w nakładzie 80404 egzemplarzy. Za to dynamika wzrostu imponuje. W USA w 2018 roku sprzedano ponad 219000 albumów na taśmie magnetycznej, co dało wynik lepszy o 23 procent niż rok wcześniej. Dua Lipa należy do coraz liczniejszego grona wykonawców, promujących ten nośnik muzyki.

Grzegorz Walenda

 


 

 

Sting - My Songs

cd052020 0004

A&M Records 2019

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

„My Songs” nie jest zwykłą kompilacją. A szkoda. Amerykański producent, kompozytor i realizator Martin Kierszenbaum wziął na warsztat wybrane piosenki Gordona Sumnera i zmiksował je po swojemu. Dodatkowo wszystkie partie, włącznie z wokalem, zostały nagrane na nowo, na potrzeby wydawnictwa, żeby było spójnie. Efekt jest zły. Niby zrobiło się bardziej współcześnie, higienicznie i czytelnie, ale tak naprawdę jest duszno, matowo i hermetycznie. Od takiej płyty oczekiwalibyśmy, że rozwali system. Że nasze audiofilskie sprzęty zakochają się w niej od pierwszego wejrzenia. Tymczasem jest kiepsko. Rytmy zostały uproszczone i zubożone. Przestrzeń – zabita i ograniczona do minimum. Głos Mistrza nie jest już tak dźwięczny jak dawniej. No i po cholerę ta syntetyczna stopa w co drugim utworze? Sting twierdzi, że to taka opowieść o jego życiu, skompresowana do kilkunastu utworów. Więc ma być bardziej osobiście, cicho i kameralnie. Ale w efekcie brzmi to jak przeciętny koncert w studiu. Brawura, liryczność i pasja, za które uwielbiamy brytyjskiego muzyka z dawnych lat, zostały tu przepuszczone przez maszynkę do mięsa i owinięte w celofan. I tylko tych wspaniałych kompozycji szkoda, bo naprawdę zasługują na więcej.

Michał Dziadosz

 


 

 

Yesterday - Original Motion Picture Soundtrack

cd052020 0005

Universal 2019

 

Muzyka: brak oceny
Realizacja: k3

Film „Yesterday” (ten nowy, z roku 2019, nie ten polski z 1984) bywa oceniany różnie, ale mnie bardzo się podobał. Myślę, że negatywny odbiór wynika z braku fenomenologicznego podejścia do dzieła oraz z życia w bezpiecznej bańce, bez znajomości problemów, z jakimi zderza się artysta. Kto choć raz w życiu dotknął prawdziwego dna, ma szansę naprawdę zrozumieć ten obraz. Przedstawiona w nim historia jest bowiem naprawdę trafiona. Ale dziś nie o treści filmu, a o jego ścieżce dźwiękowej. A ta jest po prostu średnia. A może inaczej: sens jej posiadania wydaje się nikły. Fani historii przedstawionej w fabule zapewne zechcą postawić na półce pamiątkę z wycieczki do kina. Ale czy wszyscy inni zapragną słuchania coverów Beatlesów bez filmowego kontekstu? Chyba nie, choć z ludźmi bywa różnie. Prócz nielicznych, malowniczych przerywników pod postacią muzyki tła i fragmentów ścieżek dialogowych, CD wypełniają głównie dobrze znane utwory Wielkiej Czwórki. Jeśli więc ktoś lubi piosenki The Beatles, ale nie lubi ich oryginalnych wykonań, może spróbować. Wszyscy inni, bez filmowego kontekstu, mogą odpuścić. Film dobry. Ścieżka dźwiękowa bez filmu – dziwactwo. Dlatego chyba lepiej kupić Blu-raya i poznać pełne dzieło. n

Michał Dziadosz

 


 

 

Amarok - The Storm

cd052020 0006

On Art 2019

 

Muzyka: k4
Realizacja: k3

Czy Michał Wojtas, główna postać stojąca za projektem Amarok, to polski Steve Wilson, czy bardziej Mike Oldfield? Na szczęście ani jeden, ani drugi. Spójność artystycznej koncepcji za bardzo łączy się u niego z nieustannymi poszukiwaniami i sporą dawką pokory. Mimo faktu, że jest to już piąta płyta Amaroka i trudno policzyć, która Wojtasa, w jego twórczości nadal słychać potrzebę twardego resetu. Choć – z drugiej strony – ten kompozytor, producent i multiinstrumentalista dobrze wie, czego chce. Tym razem stworzył ścieżkę dźwiękową do przedstawienia baletowego brytyjskiego reżysera Jamesa Wiltona. Krążek zawiera więc głównie muzykę ilustracyjną. Ale nie lękajcie się. Każdy dźwięk jest tutaj przemyślany i ma swoje miejsce. Obładowany analogowymi syntezatorami, legendarnymi modelami gitar i innym pieczołowicie wyselekcjonowanym sprzętem, w pełni świadomy muzyk nie zagubił się w tworzonych przez siebie przestrzeniach. Staranna struktura planów, przenikanie się pasm, brak lęku przed potężnym dołem, miazmatycznym środkiem i subtelną górą to tylko niektóre z atutów „The Storm”. Resztę trzeba odkryć samemu. Trzeba, bo naprawdę warto.

Michał Dziadosz