fbpx

HFM

artykulylista3

 

Sergio Mendes - In The Key Of Joy

cd102020 009

Allophone Media Limited 2019

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Sergio Mendes wkrótce skończy 80 lat. Na scenie jest już ponad 60. Przez ten czas wydał około 40 albumów. Około, bo i tak nie sposób ich policzyć, biorąc pod uwagę kooperacje, inspiracje i kompilacje. Bez dwóch zdań jest jednym z największych klasyków rytmów latynoskich. Jego autorska koncepcja syntezy bossa novy, jazzu, samby i bujającego popu czyni go artystą nie tylko od razu rozpoznawalnym, ale i szanowanym. Ktoś taki już dawno mógłby przejść na emeryturę i nie przypominać o sobie, bo i tak wszyscy go pamiętają. Ale Mendes wraca, bo nakręcono o nim dokument, więc przy okazji wyszła i płyta. Pod względem zawartości muzycznej można się spodziewać klasyki, ale podanej nowocześnie. Charakterystyczne dla artysty motywy odśpiewywane przez zwarte zespoły wokalne mieszają się z autotune’em, rapem i bardzo współczesnymi głosami. Rzecz, teoretycznie, nie do przejścia. A jednak lekkość, z jaką wykorzystywane są wszystkie dostępne środki, czyni ten album nie tylko aktualnym, ale także całkiem strawnym. To tylko potwierdza regułę, że prawdziwy i najważniejszy instrument twórca nosi w środku. A jeśli jest on dobrze utrzymany, niestraszny mu ani czas, ani zmieniające się mody. Choć, ogólnie, nie jest to rzecz dziejowa.

Michał Dziadosz

 


 

 

Puss N Boots - Sister

cd102020 004

Blue Note Records 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Norah Jones na samym początku swojej kariery była objawieniem. Ale składowych owego splendoru było więcej niż ona sama i jej głos. W jej pierwsze albumy wytwórnia zainwestowała ogromne pieniądze. Grali na nich muzycy przyprawiający o ciarki na plecach każdego melomana. A później stało się coś dziwnego. Artystka zeszła do symbolicznego podziemia. Choć formalnie pozostała w swojej macierzystej Blue Note, jej płyty zaczęły brzmieć surowo, a kompozycjom brakowało dawnej uniwersalności. Pierwsze wydawnictwa były sterylne, ekskluzywne, profesjonalne i dostojne. Na ich tle późniejsze albumy stały się mocno… garażowe. Nie wiadomo, czy chodzi o pieniądze, czy o wolność artystyczną. A może o jedno i drugie? W każdym razie, zespół Puss N Boots, który Norah założyła w 2008 roku, idzie raczej tą bardziej niezależną drogą. Płyta „Sister” nie brzmi źle, ale zwolennikom audiofilskiego spektrum i starannego omikrofonowania raczej bym jej nie polecał. Muzycznie jest za to przyjemnie. Jeżeli ktoś lubi soft rock na pograniczu popu i country, może śmiało sięgnąć po ten krążek. Bywa niechlujnie, ale ogólnie jest uroczo. Ładne kompozycje snują się powoli, nie porywając i nie roszcząc sobie nadmiernych ambicji ani pretensji. Ot, taka wyluzowana płyta dla miłośników gatunku i artystki.

Michał Dziadosz

 


 

 

David Garrett - Unlimited Greatest Hits

davidgarret cd

Universal 2018

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

David Garrett to współczesny heros skrzypiec. Burza włosów, zarost, powłóczyste spojrzenie. Złośliwcy mówią o nim „Barbie”. Fakt, jest przystojny, a panie go uwielbiają. Nawet takie, które „nie rozpoznałyby dobrej muzyki, gdyby ta ugryzła je w dupę” – parafrazując Franka Zappę. My tu jednak nie oceniamy ładnych twarzy, tylko muzykę. A ta jest niezła i nie ma co szukać uników. Garrett to skrzypek biegły, a jego gra może zadowolić nawet tych, którzy nie lubią łączenia rozrywki z tym instrumentem. Jedyne zastrzeżenie zgłaszam do repertuaru – o, litości! Bardziej familijnie już się nie dało? Mamy tu wszystko. Od „Smooth Criminal” Michaela Jacksona, przez motyw z „Piratów z Karaibów”, na „Arii na strunie G” Bacha skończywszy. Istny Disneyland! Nawet jeżeli ktoś szuka komunikacji z publicznością, powinien zachować zasadę 50/50. Tzn. gramy połowę utworów, które wszyscy znają, a w połowie przemycamy repertuar nieco bardziej ambitny. Taką, nieco cwaną misję powinna nieść prawdziwa współczesna sztuka, która chce dotrzeć do ludzi. Gdy, choćby w tych proporcjach, zasada ta nie jest spełniona, mamy do czynienia z chałturą. Z chałturą na najwyższym poziomie, ale nadal. Jeśli szukacie prezentu dla babci, która ma prawo jazdy – ta pozycja będzie idealna.

Michał Dziadosz

 


 

 

Fiona Apple Fetch the Bolt Cutters

cd102020 006

Columbia 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Nareszcie płyta wyróżniająca się na tle tegorocznych premier. Zarówno pod względem kompozycji, jak i z uwagi na niecodzienne aranżacje. Jej autorką jest 42-letnia amerykańska pianistka i wokalistka Fiona Apple. Praca nad albumem trwała pięć lat. W tym czasie Apple nie tylko komponowała piosenki i – jako główna producentka – dbała o ich oprawę, ale też miksowała zarejestrowany materiał w domu, używając aplikacji GarageBand. Zagrała również na głównych instrumentach melodycznych i wykonała większość partii perkusyjnych. Te ostatnie zostały wyeksponowane, co rzadko się zdarza na płytach wokalistek z kręgów popu i rocka. Rytmy zostały zagrane na perkusjach akustycznych, jak również na naśladujących ich dźwięki syntezatorach. Fiona sięgnęła nawet po przedmioty codziennego użytku. W nagraniu „Drumset” funkcję instrumentu rytmicznego pełni krzesło, którym artystka o coś uderza. Najważniejsze jednak jest to, że niecodzienne pochodzenie dźwięków nie skutkuje kakofonią, ale daje miłe w odbiorze piosenki. Owszem, wyraziste rytmicznie, ale wciąż melodyjne. Na pochwałę zasługują także wokalna strona przedsięwzięcia oraz niebanalne teksty.

Grzegorz Walenda

 


 

 

Gordon Lightfoot - Solo

cd0092020 004

Rhino 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

„Droga, którą wybrałem, nie zawsze była taka, jaką być powinna. Czasami jednak miałem na niej świetny ubaw” – tak w otwierającej płytę kompozycji „Oh So Sweet” śpiewa 81-letni Gordon Lightfoot. Starsi melomani zapewne znają to nazwisko, a młodsi, którzy go dotąd nie słyszeli, powinni zapamiętać. Pomimo faktu, że artysta jest Kanadyjczykiem, należy do legend muzyki country. Nagrał blisko 20 albumów studyjnych oraz mnóstwo singli. Na tegorocznym longplayu wzięło go na wspominki i podsumowania. Kompozycje nie są nowe. Większość powstała w pierwszych latach XXI wieku. Później autor miał problemy zdrowotne, a w 2006 roku przeszedł zawał, więc ze śpiewaniem musiał poczekać. Teraz zarejestrował materiał, towarzysząc sobie jedynie na gitarze akustycznej. Zawartość albumu jest przez to bardziej osobista i kameralna. Niekiedy artysta pozwala sobie na gorzkie konkluzje, jak w utworze „The Laughter We Seek”, w którym śpiewa: „Świat jest nieprzyjazny i są powody do obaw”.

Grzegorz Walenda

 


 

 

Laura Marling - Song For Our Daughter

cd0092020 005

Chrysalis Records 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Jeśli ktoś lubi muzykę amerykańskiego Południa, to chętnie posłucha nowych nagrań Laury Marling. Ta 30-letnia artystka, laureatka Brit Award 2011 i kilkakrotnie do tego wyróżnienia nominowana, nie urodziła się w USA, lecz w Anglii. W jej piosenkach słychać jednak wyraźnie folkowe brzmienia i rytmy country zza Atlantyku. Spora w tym zasługa Ethana Johnsa – współproducenta albumu. To też Anglik, ale mający na koncie współpracę z takimi amerykańskimi gwiazdami, jak Emmylou Harris, Ryan Adams i Ray LaMontagne. Marling ma delikatny, dziewczęcy głos o barwie godnej piosenkarki z Nashville. Wszystkie piosenki na krążku są jej autorstwa, przy czym w dwóch pomogli jej inni muzycy. Ponadto bohaterka płyty odpowiada za większość partii gitarowych. Albumu słucha się przyjemnie. Utwory nie uplasują się może wysoko na listach przebojów, ale do domowego słuchania dla relaksu będą w sam raz. Polecam zwłaszcza bardziej dynamiczny od pozostałych „Held Down”, z wpadającą w ucho partią basu. Z kolei w „Hope We Meet Again” zwraca uwagę podkład zagrany na gitarze akustycznej. Dobre jest też nagranie tytułowe, z ciekawym, pełnym życiowych przestróg tekstem.

Grzegorz Walenda