fbpx

HFM

artykulylista3

 

David Garrett - Unlimited Greatest Hits

davidgarret cd

Universal 2018

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

David Garrett to współczesny heros skrzypiec. Burza włosów, zarost, powłóczyste spojrzenie. Złośliwcy mówią o nim „Barbie”. Fakt, jest przystojny, a panie go uwielbiają. Nawet takie, które „nie rozpoznałyby dobrej muzyki, gdyby ta ugryzła je w dupę” – parafrazując Franka Zappę. My tu jednak nie oceniamy ładnych twarzy, tylko muzykę. A ta jest niezła i nie ma co szukać uników. Garrett to skrzypek biegły, a jego gra może zadowolić nawet tych, którzy nie lubią łączenia rozrywki z tym instrumentem. Jedyne zastrzeżenie zgłaszam do repertuaru – o, litości! Bardziej familijnie już się nie dało? Mamy tu wszystko. Od „Smooth Criminal” Michaela Jacksona, przez motyw z „Piratów z Karaibów”, na „Arii na strunie G” Bacha skończywszy. Istny Disneyland! Nawet jeżeli ktoś szuka komunikacji z publicznością, powinien zachować zasadę 50/50. Tzn. gramy połowę utworów, które wszyscy znają, a w połowie przemycamy repertuar nieco bardziej ambitny. Taką, nieco cwaną misję powinna nieść prawdziwa współczesna sztuka, która chce dotrzeć do ludzi. Gdy, choćby w tych proporcjach, zasada ta nie jest spełniona, mamy do czynienia z chałturą. Z chałturą na najwyższym poziomie, ale nadal. Jeśli szukacie prezentu dla babci, która ma prawo jazdy – ta pozycja będzie idealna.

Michał Dziadosz

 


 

 

Fiona Apple Fetch the Bolt Cutters

cd102020 006

Columbia 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Nareszcie płyta wyróżniająca się na tle tegorocznych premier. Zarówno pod względem kompozycji, jak i z uwagi na niecodzienne aranżacje. Jej autorką jest 42-letnia amerykańska pianistka i wokalistka Fiona Apple. Praca nad albumem trwała pięć lat. W tym czasie Apple nie tylko komponowała piosenki i – jako główna producentka – dbała o ich oprawę, ale też miksowała zarejestrowany materiał w domu, używając aplikacji GarageBand. Zagrała również na głównych instrumentach melodycznych i wykonała większość partii perkusyjnych. Te ostatnie zostały wyeksponowane, co rzadko się zdarza na płytach wokalistek z kręgów popu i rocka. Rytmy zostały zagrane na perkusjach akustycznych, jak również na naśladujących ich dźwięki syntezatorach. Fiona sięgnęła nawet po przedmioty codziennego użytku. W nagraniu „Drumset” funkcję instrumentu rytmicznego pełni krzesło, którym artystka o coś uderza. Najważniejsze jednak jest to, że niecodzienne pochodzenie dźwięków nie skutkuje kakofonią, ale daje miłe w odbiorze piosenki. Owszem, wyraziste rytmicznie, ale wciąż melodyjne. Na pochwałę zasługują także wokalna strona przedsięwzięcia oraz niebanalne teksty.

Grzegorz Walenda

 


 

 

Gordon Lightfoot - Solo

cd0092020 004

Rhino 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

„Droga, którą wybrałem, nie zawsze była taka, jaką być powinna. Czasami jednak miałem na niej świetny ubaw” – tak w otwierającej płytę kompozycji „Oh So Sweet” śpiewa 81-letni Gordon Lightfoot. Starsi melomani zapewne znają to nazwisko, a młodsi, którzy go dotąd nie słyszeli, powinni zapamiętać. Pomimo faktu, że artysta jest Kanadyjczykiem, należy do legend muzyki country. Nagrał blisko 20 albumów studyjnych oraz mnóstwo singli. Na tegorocznym longplayu wzięło go na wspominki i podsumowania. Kompozycje nie są nowe. Większość powstała w pierwszych latach XXI wieku. Później autor miał problemy zdrowotne, a w 2006 roku przeszedł zawał, więc ze śpiewaniem musiał poczekać. Teraz zarejestrował materiał, towarzysząc sobie jedynie na gitarze akustycznej. Zawartość albumu jest przez to bardziej osobista i kameralna. Niekiedy artysta pozwala sobie na gorzkie konkluzje, jak w utworze „The Laughter We Seek”, w którym śpiewa: „Świat jest nieprzyjazny i są powody do obaw”.

Grzegorz Walenda

 


 

 

Laura Marling - Song For Our Daughter

cd0092020 005

Chrysalis Records 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Jeśli ktoś lubi muzykę amerykańskiego Południa, to chętnie posłucha nowych nagrań Laury Marling. Ta 30-letnia artystka, laureatka Brit Award 2011 i kilkakrotnie do tego wyróżnienia nominowana, nie urodziła się w USA, lecz w Anglii. W jej piosenkach słychać jednak wyraźnie folkowe brzmienia i rytmy country zza Atlantyku. Spora w tym zasługa Ethana Johnsa – współproducenta albumu. To też Anglik, ale mający na koncie współpracę z takimi amerykańskimi gwiazdami, jak Emmylou Harris, Ryan Adams i Ray LaMontagne. Marling ma delikatny, dziewczęcy głos o barwie godnej piosenkarki z Nashville. Wszystkie piosenki na krążku są jej autorstwa, przy czym w dwóch pomogli jej inni muzycy. Ponadto bohaterka płyty odpowiada za większość partii gitarowych. Albumu słucha się przyjemnie. Utwory nie uplasują się może wysoko na listach przebojów, ale do domowego słuchania dla relaksu będą w sam raz. Polecam zwłaszcza bardziej dynamiczny od pozostałych „Held Down”, z wpadającą w ucho partią basu. Z kolei w „Hope We Meet Again” zwraca uwagę podkład zagrany na gitarze akustycznej. Dobre jest też nagranie tytułowe, z ciekawym, pełnym życiowych przestróg tekstem.

Grzegorz Walenda

 


 

 

Sparks - A Steady Drip, Drip, Drip

cd0092020 006

BMG 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Sparks to amerykański duet, który tworzą bracia Mael – Russell (wokal) i Ron (instrument klawiszowe). Grają razem od 1967 roku, tworząc piosenki pop z nie zawsze poważnymi tekstami, za to z oryginalną aranżacją. Russell wielokrotnie rejestruje swoje partie wokalne, tworząc z nich niecodzienne harmonie, na granicy chorału i arii operowej. Tak było na ich debiutanckim albumie z 1971 roku („Halfnelson”, przemianowanym rok później na „Sparks”) i nie zmieniło się do dziś. Płyta „A Steady Drip, Drip, Drip” nie jest może tak odkrywcza i przebojowa, jak „Kimono My House” z 1974 roku i nie dorównuje „Hippopotamusowi” sprzed trzech lat, ale ma swoje zalety. Russell Mael wciąż dysponuje takim samym głosem jak pół wieku temu, a Ron po mistrzowsku potrafi bratu akompaniować. Fortepian w utworze „One For the Ages” świetnie się łączy z rytmiczną elektroniką i partiami wokalnymi Russella. W „Onomato Pie” słychać połączenie popu z wodewilem. Duet słynie z takiego mariażu i nagrał w tym klimacie niejeden hit. Członkowie Sparks nie stronią również od rocka, czego przykładem nagranie „I’m Toast”. W ich repertuarze znajdują się również ballady, które na „A Steady Drip, Drip, Drip” reprezentuje kompozycja „Please Don’t Fuck Up My World”.

Grzegorz Walenda

 


 

 

The Boomtown Rats - Citizens Of Boomtown

cd0092020 007

BMG 2020

 

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Irlandzka grupa The Boomtown Rats ma długą historię – debiutowała w 1975 roku w Dublinie. Nie może się jednak pochwalić licznymi albumami, ponieważ ma ich w dorobku zaledwie siedem. Ostatnio zespół długo pauzował. Od poprzedniego longplaya upłynęło aż 36 lat. Przyczyn jest wiele, ale najważniejsza tkwi w osobie lidera, którym jest Bob Geldof. Muzyk ma na koncie pięć płyt solowych, które odciągały go od pracy pod szyldem Boomtown Rats. Zasłynął też jako organizator wielu akcji charytatywnych, z których najsłynniejsza to widowisko Live Aid z 1985 roku. Jego celem była zbiórka funduszy na walkę z głodem w Etiopii. Geldof wystąpił również w kilku filmach, m.in. w „The Wall”. Wskrzeszenie grupy The Boomtown Rats także było jego pomysłem i to on skomponował większość nowych piosenek. Utwory nawiązują do muzyki rockowej minionych czasów. Do nagrań takich gwiazd, jak The New York Dolls, Mott the Hoople czy David Bowie. Słyszymy znane brzmienia, ale we współczesnym wydaniu. Zagrane przez weteranów sceny muzycznej, z charakterystycznym wokalem Geldofa na pierwszym planie. Jeżeli ktoś zna twórczość The Boomtown Rats, to zapewne już kupił płytę lub przesłuchał ją w serwisie streamingowym. Melomanom, którzy grupy nie kojarzą, polecam ten niesztampowy krążek, choć uprzedzam, że nie wszystkie kompozycje są godne uwagi.

Grzegorz Walenda