fbpx

HFM

artykulylista3

 

Margo Promińska - Amostorie

news052021 012

Flower Records 2020

Muzyka:k3
Realizacja: k3

 

„Amostorie” to debiutancki album Margo Promińskiej, na którym można usłyszeć nie tylko jej głos, ale także autorskie kompozycje. Utwory zostały nagrane we współpracy ze studiem Sound and Wave i zespołem muzyków w składzie: Paweł Lipski, Wojciech Gumiński i Radosław Mysłek. Nie spodziewałem się po Flower Records takiego repertuaru. Wytwórnia zwykle raczy odbiorców bluesowymi płytami, zalatującymi kapciami czyjegoś starego. Tymczasem Margo Promińska proponuje przyjemną syntezę popu, jazzu i poezji śpiewanej. Piosenkarka dysponuje delikatnym, dziewczęcym głosem, ale przy okazji kobiecą wrażliwością. Nie powoduje to wrażenia dychotomii. To taki oldskulowy amalgamat z pogranicza musicalu „Metro” i młodzieżowego przeglądu „Morda”, którego nikt dziś nie pamięta. Na koniec informacja dla niektórych kluczowa. Na płycie znajdują się piosenki do tekstów Jana Brzechwy, Haliny Poświatowskiej, Bolesława Leśmiana, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Adama Asnyka, Juliusza Słowackiego, Doroty Gellner, Macieja Kaczyńskiego i Macieja Papierskiego. Zostały opracowane naturalnie, ciekawie, bez kompleksów i nadęcia. To w dzisiejszych czasach rzadkość, bo zwykle tego rodzaju płyty nagrywa się na szybko i w oparciu o dotację, a nie z potrzeby serca.

 

Michał Dziadosz

 


 

 

Maria Sadowska - Początek nocy

news052021 011

Agora Muzyka 2020

Muzyka:k3
Realizacja: k3

 

Kto po gościnnym udziale m.in. Leszka Możdżera spodziewał się płyty jazzowej, ten może się zdziwić. Przez lwią część albumu Sadowska proponuje taneczny pop z ciekawymi harmoniami. Bardziej skupia się na energetycznym potencjale dynamicznych piosenek niż na nastrojach. Bez wątpienia Maria jest artystką dojrzałą i dobrze wie, czego chce. Największa siła tego wydawnictwa to jego cholernie konkretna forma; tu nie ma miejsca na wątpliwości. Choć z początku żaden utwór do końca nie porywa, to ogólnie można mówić o silnej koncepcji i złotym środku pomiędzy przystępnością a dojrzałością artystyczną. Ale czy z tą propozycją Sadowska trafi tam gdzie trzeba? Szczerze życzę powodzenia. Czasy dla muzyki nastały ciężkie. Nawet dla muzyki tak wpadającej w ucho. Warto pochwalić bogate wydanie płyty. Nie dość, że okładka została przygotowana z wytrzymałego gumowanego papieru, to jeszcze w środku znajduje się niespodzianka. Książeczkę rozczłonkowano na odrębne moduły ze zdjęciami piosenkarki. Na rewersach każdej fotografii można znaleźć teksty wraz z opisami utworów. Artystka udowadnia tym samym, że album w postaci fizycznej nadal ma dla niej konkretną moc. Doceniamy, bo też wolimy muzykę z klasycznych nośników i tylko taką recenzujemy.

 

Michał Dziadosz

 


 

 

7 uczuć. Piosenki Marka Koterskiego

news052021 010

Agora Muzyka 2020

Muzyka:k3
Realizacja: k3

 

Wszyscy wiemy, że Marek Koterski to już reżyser kultowy i nie będziemy tego wałkować. Chyba każdy widział „Dzień świra”, „Ajlawiu”, „Nic śmiesznego”, „Porno” czy (nomen omen) „7 uczuć”. Omawiany album nie jest ścieżką dźwiękową do tego ostatniego, choć w tekstach przemycono wiele filmowych cytatów i aluzji do twórczości artysty. Krążek może jednak funkcjonować jako dzieło autonomiczne. Takiego ładunku emocji i osobistych impresji nie słyszałem jeszcze… nigdy. Być może akurat do mnie to trafia, a ktoś inny potraktuje wszystkie te słowa i mieszaninę stanów jako przepełniony frustracją bełkot. Jednak biorąc pod uwagę, że właściwie każdy potrzebuje psychoterapii – niektórzy po to, by nie być palantami, inni po to, by się uporać z demonami przeszłości, a jeszcze inni po to, by żyć lepiej i wydajniej – przedstawione emocje powinny być odebrane zarówno jako zwierciadło, jak i ostrzeżenie. Mimo dramatyczności o ładunku stu megaton, na płycie nie brakuje specyficznego humoru. Choć mogłoby go być więcej. Podobnie jak ogólnego oddechu. A może biorę to wszystko zbyt serio? Nie wiem. Posłuchajcie sami. A jeśli lubicie poezję śpiewaną z rockowym pazurem i ładunkiem uczuć gotowym wysadzić w powietrze niejeden arsenał, nie zastanawiajcie się zbyt długo.

 

Michał Dziadosz

 


 

 

Jasmeno - Jasmeno

cd042021 012

Lynx Music 2020

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Ci, którzy doceniają repertuar Lynx Music, powinni wiedzieć, że Jasmeno to nie jest typowy art rock, jaki najczęściej pojawia się pod szyldem krakowskiego wydawnictwa. Co wcale nie oznacza, że omawiany album odbiega poziomem od tego, co na co dzień proponuje właściciel oficyny Ryszard Kramarski. „Jasmeno” to oniryczno-elektroniczna podróż w nieznane. Znajdziemy tu sporo wątków rockowo-progresywnych. Dużo jest także mrocznego, transowego grania, charakterystycznego dla zespołów sprzed lat, takich jak: Clan Of Xymox, Depeche Mode czy Alphaville. Wszystko zostało jednak przepuszczone przez filtr nowoczesnej produkcji, z dość mocno postawioną pieczęcią indywidualnego stylu. Brzmienie „Jasmeno” bywa przytłaczające, ale to debiut, więc można wybaczyć. To, z jednej strony, solowy projekt Slavomira Marii Nietupskiego; z drugiej – mamy tu sporą liczbę gości, w tym muzyków zagranicznych. Pojawiają się ludzie z Włoch, USA, a nawet odległej Australii. Wspólna wizja artystyczna łączy fascynatów nie tylko z różnych krajów, ale także kontynentów. Dzięki temu my, słuchacze, otrzymujemy płyty takie jak ta. Frapujące, stylowe, konsekwentne, a jednocześnie, momentami, naprawdę porywające.

 

Michał Dziadosz

 


 

 

Paweł Tur - Wilk

cd042021 011

ML 2020

Muzyka:k3
Realizacja: k3

<pZapewne, zdaniem niektórych, niewiele w życiu widziałem, ale tak ładnie wydanej płyty z pewnością nie widziałem od dawna. Aksamitne pudełko, w środku – starannie przygotowany krążek, opakowany w grubą, rozkładaną okładkę. Do tego pocztówka, plakat i naklejka. Trochę się obawiałem, że to jakiś jednoosobowy „produkt” z solidnym zapleczem budżetowym. Na szczęście, w przypadku Pawła Tura można mówić raczej o popowo-rockowym twórcy, który z szacunkiem potraktował słuchacza, decydującego się na zakup płyty, a nie tylko słuchanie z Youtube’a. A co z zawartością, która w końcu jest najważniejsza? Po pierwsze – plus za język polski i niegłupie teksty. Sny o zagranicznej karierze wciąż kuszą, a angielski znacznie wdzięczniej pasuje do takich piosenek. Jednak Paweł postawił na trudniejszą opcję. Sama muzyka to dość melodyjny i konkretnie osadzony rock z popowymi inklinacjami. Więcej tu inteligentnych nawiązań do lat osiemdziesiątych niż irytujących prób siłowego unowocześniania aranżacji; może tylko z niektórymi efektami w wokalu bardziej bym uważał. Świadomość historii muzyki i swobodne sięganie do inspiracji U2, Dire Straits, a idąc dalej – Bon Jovi czy nawet art rockiem – świadczą o artystycznej dojrzałości Pawła Tura.

 

Michał Dziadosz

 


 

 

Monika Lidke - Let The World Be A Question

cd042021 010

ML 2020

Muzyka:k3
Realizacja: k3

Miałem spory dylemat, czy sklasyfikować tę płytę jako popową, czy może jazzową. U nas panuje taka wolność i zaufanie, że recenzenci mogą sami przypisać tytuł do określonego gatunku. Ostatecznie Monika Lidke wylądowała w popie, ale od razu zaznaczam, że nie jest to łupanka dla młodzieży, która mogłaby się znaleźć w piętnastosekundowym fragmencie na Tik Toku. Artystka proponuje piosenki w onirycznej i refleksyjnej formie, grane przez zawodowych muzyków, głównie pochodzenia brytyjskiego. Sam wokal jest przyjemnie matowy, a jednocześnie – świetlisty. Jak by to powiedział poetycki sprzedawca sprzętu hi-fi: „Perłowa średnica nie przeszkadza w eksponowaniu miedzianego sopranu”. I o ile normalnie brzmi to jak piękna baśń, tu rzeczywiście ma uzasadnienie. Repertuar okazuje się dość klasyczny, choć – moim zdaniem – brakuje naprawdę porywających melodii. Świadome ośpiewywanie skal i swobodne poruszanie się w przyjemnej dla ucha materii to jedno. Kompozycja, która zabrzmi naprawdę mocno i ekscytująco, stanowi zupełnie inny temat. To zwyczajnie dziwne, by tak ciekawy wokal i tak konkretny rozmach, biorąc pod uwagę przedsięwzięcie sensu largo, blakły, bo utwory są tylko dobre lub bardzo dobre, ale nie wybitne.

 

Michał Dziadosz