fbpx

HFM

artykulylista3

 

Gutek - Stan rzeczy

cd092021 004

Mystic 2021


Muzyka: k3
Realizacja: k3

Chciałoby się powiedzieć, że Gutek wreszcie poszedł na swoje. Po ćwierć- wieczu różnych kooperacji, a przede wszystkim współtworzenia zespołu Indios Bravos, w którym działał z Piotrem Banachem (dawniej Hey), nareszcie wydał album w pełni solowy. Zdarza się, że niektórzy mają parcie na szkło od samego początku i nic dobrego z tego nie wychodzi. Inni, tak jak Gutek, czekają pokornie wiele lat, mimo że ich potencjałem można by obdzielić wielu i jeszcze by trochę zostało. Trzeba bowiem powiedzieć, że Gutek ma głos jak dzwon. Stanowi on podstawę jego twórczości i zapewnia punkt wyjścia, ale jednocześnie nie ciągnie za sobą na siłę pozostałych składowych muzyki; wysoki poziom dotyczy każdego z elementów „Stanu rzeczy”. Artysta nie uprawia także autoerotyzmu przy użyciu strun głosowych. Album ma swój porządek i równowagę. Czy gatunkowo moż- na mówić o płycie czysto reggae’owej? W żadnym razie. Znajdziemy tu płynny i naturalny synkretyzm. Nie ma jedynie hip-hopu, dzięki któremu Gutek dał się poznać szerokiej publiczności. Był taki moment, że mocno wszedł w ten świat i śpiewał refreny w rapowanych utworach. Ale widocznie kiedyś było kiedyś, a teraz jest teraz.


Michał Dziadosz


 


 

 

Plastic - Space

cd092021 006

Empik 2021


Muzyka: k3
Realizacja: k3

Po latach przerwy Plastic wraca z nową płytą. Z jednej strony jest ona powściągliwa i niezbyt odkrywcza; z dru iej – rozmarzona i przestrzenna. Z całą pewnością ciekawa. Materiał już się spotkał z zarzutami, e kompozycje są za długie i nie porywają typowo radiową atrakcyjnością. Może jeszcze dorzucić do pakietu za zutów, że są zbyt transowe? Na litość boską! Czy taka klubowa, elektroniczna muzyka nie jest właśnie od tego, żeby wciągać, hipnotyzować i wprowadzać w specyficzny nastrój? Ostatni raz by- em na dance party dwie dekady temu, le nie zapomniałem, o co chodzi w tego typu klimatach. Dlatego właśnie ozumiem, czemu Plastic nie produkuje nerwowych hitów, obliczonych na ma- olatów z TikToka, tylko stara się budować nastrój – pulsujący, taneczny, ide lnie nadający się do dusznego klubu, le również do nocnej jazdy samo hodem. Czy jest to płyta dla każdego? Abso utnie nie. Trzeba albo być fanem takich dźwięków, albo mieć otwartą głowę, by e pojąć. Czy ma potencjał komercyjny? Jak najbardziej. Tego typu muzyka prawdzi się jednak w określonych krę- ach słuchaczy. Na przykład na wielkich plenerowych festiwalach muzyki nieco nnej niż biesiadna, na których zresztą Plastic już nieraz gościł. Generalnie jest dobrze i nie ma wstydu. n


Michał Dziadosz


 


 

 

Nick Jonas - Spaceman

cd Hifi 0708 2021 005

RCA Records 2021

Muzyka: k3
Realizacja: k3

Nick Jonas to piosenkarz, aktor i prezenter telewizyjny. Razem z braćmi Kevinem i Josephem stworzył popularny zespół The Jonas Brothers. Jako nastolatek wystąpił na Broadwayu w sztukach „Opowieść wigilijna” (2000), „Piękna i bestia” (2002) oraz „Nędznicy” (2003). Zagrał też w „Nocy w muzeum 2” (2009), „Jumanji: Przygodzie w dżungli” (2017), a w tym roku na ekrany trafił film akcji „Ruchomy chaos” z jego udziałem. Najbardziej znany jest jednak jako wokalista. Oprócz pięciu płyt, które nagrał z braćmi i jednej z grupą The Administration, ma na koncie cztery albumy solowe. „Spaceman” przynosi typowe dla niego klimaty. Jest to muzyka pop ze sporą dawką elektroniki, użytej jednak w taki sposób, by przypominała brzmienie tradycyjnych instrumentów. Nie narzuca się, ale stwarza dźwięczne tło dla wokalu. Wśród nagrań wyróżnia się tytułowe, które w chwili pisania tego tekstu miało ponad 17 mln odsłuchów w serwisie Spotify. Amatorom zabaw na parkiecie powinno się spodobać „This Is Heaven”, z rytmem nadającym się do tańca w nocnym klubie. W programie nie znajdziemy natomiast melancholijnych kawałków, które zwykle są obecne na płytach z kręgu muzyki pop. Do takich zbliża się tylko „Death Do Us Part” („Śmierć nas rozdzieli”), który zaczyna się od słów „Możesz mnie włożyć do trumny”. Utwór spokojny, ale do relaksu raczej nie zachęca.


Grzegorz Walenda

 


 

 

Jazmine Sullivan - Heaux Tales

cd Hifi 0708 2021 004

RCA Records 2021

Muzyka: k3
Realizacja: k3

Urodzona w Filadelfii Jazmine Sullivan nie otrzymała jeszcze Grammy, mimo że była do tej nagrody nominowana aż dwunastokrotnie. Nie brzmi to jak wielki sukces, ale jeśli się chwilę zastanowić, to już sama nominacja stanowi wyraz uznania i wyróżnia z tłumu wykonawców. W sumie jednak trudno powiedzieć, dlaczego Jazmine nie zasłużyła dotąd na złoty gramofon. Śpiewać bowiem potrafi, a jej doprawiony lekką chrypką głos wydaje się wręcz stworzony do stylu R&B. „Heaux Tales” to czwarta płyta wokalistki. Nie wiedzieć czemu, nie jest traktowana jak kolejny album, ale jak EP-ka, mimo że zawartość muzyczna przekracza pół godziny i składa się z 14 nagrań. Fakt, że niektóre z nich to jedynie wypowiedzi różnych kobiet, ale między nimi znalazło się też osiem pełnowymiarowych piosenek. Wszystkie zostały fachowo zinstrumentowane, z dobrze poprowadzonym wokalem bohaterki. Dodatkową atrakcję stanowią partie gitarowe. Jedna pojawia się w nagraniu „On It”. Drugą słyszymy w promującym płytę utworze „Lost One”, a jeszcze jedna zdobi zarezerwowaną na finał piosenkę „Girl Like Me”. Tę ostatnią razem z Sullivan wykonuje modna ostatnio artystka o pseudonimie H.E.R. „Heaux Tales” to przyjemna w odbiorze, żywa muzyka, bez elektroniki, z kołyszącym bluesowym rytmem. Warto posłuchać.


Grzegorz Walenda

 


 

 

London Grammar - Californian Soil

cd Hifi 0708 2021 006

Ministry Of Sound 2020

Muzyka: k3
Realizacja: k3

Brytyjska grupa London Grammar debiutowała w roku 2009. Tworzy ją dwóch instrumentalistów – Dot Major i Daniel Rothman – oraz wokalistka Hannah Reid. „Californian Soil” to ich trzeci album. Zespołowi towarzyszy sekcja smyczkowa, wzbogacająca aranżację. Utwory, wszystkie autorstwa członków grupy, są łagodne, choć nie brakuje im rockowego ducha. Na pierwszym planie słychać mocny, a zarazem melancholijny głos, który szczególnie dobrze brzmi w wysokich rejestrach. Takie dominują na przykład w kompozycji „Call Your Friends”, jednej z lepszych w programie płyty. Może się również podobać utwór „Missing” – ze względu na oszczędną instrumentację i przyjemną dla ucha partię wokalną. Poza tymi dwoma nagraniami jest różnie. Wydawać by się mogło, że uwagę powinien przyciągać przede wszystkim singiel „Baby It’s You”, ale mnie nie zachwycił; dudniąca elektroniczna perkusja dominuje w nim nad delikatnym wokalem. Podobnie się dzieje w kilku innych piosenkach. Po pewnym czasie można się przyzwyczaić, ale lepiej gdyby wspomnianego dudnienia było mniej. Trafiają się wprawdzie nagrania bez elektronicznych „bębnów”, ale pozostają w zdecydowanej mniejszości. Przykładem „Talking” i finałowa ballada „America”, atrakcyjnie kończąca album.


Grzegorz Walenda

 


 

 

Birdy - Young Heart

cd Hifi 0708 2021 007

Atlantic Records 2021

Muzyka: k3
Realizacja: k3

Birdy to artystyczny pseudonim angielskiej piosenkarki indierockowej Jasmine Lucilli Elizabeth Jennifer van den Bogaerde. Debiutowała na estradzie w wieku 12 lat, kiedy wygrała brytyjski konkurs „Open Mic”, pokonując blisko 10000 konkurentek. Sukces tym bardziej wart podkreślenia, że zaśpiewała własną kompozycję „So Be Free”. Teraz ma 24 lata i cztery longplaye na koncie. Wśród nich omawiany „Young Heart”, który ukazał się 30 kwietnia 2021. Niemal wszystkie nagrania są utrzymane w delikatnych folkowo-rockowych klimatach. W akompaniamencie króluje fortepian; od niego wszystko się zaczyna. Dopiero w drugim utworze – „Voyager” – pojawia się delikatny, operujący w wysokich rejestrach głos bohaterki płyty. Odnoszę wrażenie, że ostatnio brakuje takich piosenek. Nie dość, że jest ciekawie zaaranżowana i z wyczuciem zaśpiewana, to ma natychmiast wpadającą w ucho melodię. Najmniej natomiast przypadł mi do gustu „Celestial Dancers”, w którym od połowy wiodący motyw zaczyna się powtarzać, przez co piosenka się dłuży. Ale to tylko jeden słabszy moment. Autorką większości kompozycji jest Birdy. Między nimi przez niecałą minutę rozbrzmiewa „Walc a-moll” Chopina. Płyta dla sympatyków melancholijnych piosenek i fortepianu.


Grzegorz Walenda