fbpx

HFM

artykulylista3

 

Walfad - Colloids

cd042019 002

Emet Records, 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Walfad to jedna z czołowych grup młodej polskiej sceny rocka progresywnego. Wodzisławski zespół ma na koncie trzy dobrze przyjęte albumy. Występował też przed koncertami takich wykonawców, jak Procol Harum czy Marillion. Według chemicznej definicji, koloidy to układy dyspersyjne, złożone z fazy rozproszonej oraz ośrodka rozpraszającego. Czy tę właśnie formułę zastosował na swym albumie Walfad? Bardzo możliwe, bo od początku do końca płyty w muzyce zachodzą rozmaite reakcje chemiczne. Album aż kipi od ciekawych brzmieniowych rozwiązań i inteligentnych poetyckich tekstów. W konwencję ambitnego rocka progresywnego udało się zgrabnie wpleść elementy jazzu, bluesa i hard rocka, zachowując przy tym własne brzmienie. Na szczególną uwagę zasługuje utwór tytułowy. Rozbudowany do formy minisuity, złożony z trzech części, silnie nawiązuje do estetyki rocka symfonicznego lat 70. XX wieku. „Colloids” to album odświeżający konwencję ambitnego grania, dzięki któremu polski rock łapie drugi oddech. Niejeden dinozaur krajowej sceny progresywnej po usłyszeniu tej płyty winien się poczuć zawstydzony.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 04/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Papa Roach - Who Do You Trust?

cd042019 001

Eleven Seven Music 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Papa Roach to amerykańska formacja rockowa. Działa od roku 1993, a do szerszej publiczności trafiła cztery lata później, debiutanckim albumem „Old Friends From Young Years”. Oprócz typowych dla gatunku przesterowanych gitar i riffów, w swoją muzykę wplata elementy rapowe, wykonywane przez wokalistę Jacoby Shaddiksa. Przykładami mogą być otwierające najnowszy album „Who Do You Trust?” utwory „The Ending” czy „Renegade Music”. Zdarzają się także fragmenty, kiedy frontman, z mainstreamowego rockmana, przemienia się w thrashowego krzykacza. W efekcie, zróżnicowany stylistycznie repertuar nie wszystkim sympatykom typowego gitarowego rocka musi przypaść do gustu. Nie zmienia to faktu, że muzycy wykonują materiał bardzo sprawnie. Potrafią też na moment zwolnić i zacząć utwór w stylu balladowym. Trwa to jednak krótko, bo już po minucie znów rozpiera ich energia. Tak czy inaczej, zgrabnie im się to składa. Jak na przykład w nagraniu „Problems”, jednym z najbardziej urozmaiconych w tej wybuchowej mieszance rockowo- -rapowej.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 04/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Bring Me the Horizon - Amo

cd042019 008

Sony Music 2019

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Zespół Bring Me the Horizon zadebiutował w 2006 roku – ukazał się wtedy krążek „Count Your Blessings”. Album „Amo” jest szóstym w fonograficznym dorobku angielskich muzyków. Zawartość to trochę pop, trochę rock, chwilami zahaczający o metal; nie brakuje też elektroniki. Pierwsze nagranie rozpoczynają chórki w stylu Backstreet Boys, po których tempo nadaje cyfrowy rytm. Później jest przebojowa, wydana przed premierą płyty na singlu „Mantra”. Tu z kolei od razu mamy ostry gitarowy riff. W refrenie dochodzi elektronika. Z każdym nagraniem brzmienia się zmieniają. „Nihilist Blues” jest oparty na jednostajnej elektronicznej perkusji. „In the Dark” to znów ostra gitara. Zgrabny riff idealnie się komponuje z głosami i elektroniką. W tym utworze grupie towarzyszy wokalistka Grimes. Z kolei w „Wonderful Life” śpiewa Dani Filth, a w „Heavy Metal” – amerykański raper Rahzel. Bywa, że na początku nagrań, jak choćby w „In the Dark”, odzywają się popowe harmonie wokalne. Czasami trwają dłużej, a niekiedy zaraz po wstępie nabierają rockowej mocy. Miejscami słychać smyczki – tak się dzieje w finałowym utworze „I Don’t Know What To Say”. W skrócie: zgrabnie przygotowany muzyczny tygiel. Dla melomanów lubiących rozmaitość.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 04/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Macy Gray - Ruby

cd0302

Mack Avenue, 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Macy Gray kojarzy się z natychmiast rozpoznawalnym chrapliwym głosem i specyficzną manierą wokalną. W 2018 roku artystka wydała dziesiąty album w swojej karierze. Dwanaście premierowych piosenek na „Ruby” przesyca stylistyka nowoczesnego r’n’b z elementami jazzu, bluesa i popu. Bogate aranżacje orkiestrowe przeplatają się z elektroniką i efektami dostępnymi w nowoczesnych studiach nagraniowych. Album promował teledysk „Sugar Daddy”, nawiązujący klimatem do legendy Billie Holiday i biograficznego obrazu „Lady Sings the Blues” z 1972 roku. Odwołanie do fascynacji Lady Day dostrzeżemy również w grafice okładki albumu, ale nie zmienia to faktu, że „Ruby” został skierowany do odbiorcy preferującego współczesne brzmienia i rozwiązania aranżacyjne. Uwagę zwracają otwierający album „Buddha”, ciekawe aranżacje smyczków w balladowym „But He Loves Me” i rozbudowana sekcja dęta w „Over You”. Cała produkcja jest nowoczesna i to ona definiuje ostateczny kształt płyty. Wygląda na to, że po krótkim flircie z jazzem artystka wraca do konwencji takich przebojów, jak „I Try” czy „Why Didn’t You Call Me”. W końcu to one przed blisko 20 laty zapewniły jej światowy rozgłos.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 03/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Jeff Tweedy - Warm

cd0301

DBPM Records 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Folkowe granie w łagodnie rockowym, amerykańskim stylu. Słychać tu echa Toma Petty, choć z większą dawką wyciszonych fragmentów, zagranych na gitarze akustycznej. Tweedy to kompozytor, gitarzysta i piosenkarz najbardziej kojarzący się z zespołem Wilco, którego jest liderem. Niezależnie od współpracy z macierzystą kapelą, z którą wydał dziesięć płyt, Tweedy nagrywa albumy pod własnym nazwiskiem. Na razie są dwa, w tym najnowszy „Warm”. Piosenki nawiązują do brzmienia Wilco. Nic w tym dziwnego, skoro Tweedy jest głównym kompozytorem formacji. Na marginesie warto dodać, że zarówno on, jak i grupa nagrywają i wydają płyty we własnej oficynie. Pozwala im to zachować twórczą niezależność. Album otwiera ballada „Bombs Above”. Idealnie definiuje brzmienia, które czekają na nas później. Od wzorca zdarzają się także odstępstwa. Czasami są nimi motywy country (jak w utworach „Let’s Go Rain” i „How Will I Find You?”) albo bluesa. Jednak niezależnie od kilku stylistycznych niespodzianek, muzyka niemal przez cały czas pozostaje spokojna i bez ostrych dźwięków. Wyjątkiem są podkręcone gitary przed finałem nagrania „The Red Brick”. Idealny repertuar na wieczorny relaks.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 03/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Rod Stewart - Blood Red Roses

cd022019 013

Republic Records 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Wokalista o głosie zabarwionym jedyną w swoim rodzaju chrypką powrócił na listy bestsellerów z przebojowym repertuarem. To już nie amerykańskie standardy, którymi od dłuższego czasu raczył słuchaczy, ani klubowe hity, którymi zachwycał amatorów dynamicznego rocka, kiedy stał na czele formacji Faces (tej z Ronnie Woodem – gitarzystą Stonesów). Wprawdzie od czasu do czasu w nagraniach (choćby w końcówce „Hole in My Heart”) odzywa się jeszcze „brudna” rockowa gitara, ale dominują piosenki pop. Obok nich pojawiają się melancholijne ballady z gatunku „Sailing” – ten 73-letni brytyjski wykonawca nadal czuje się w nich jak ryba w wodzie. Wyróżnia się melodyjna kompozycja „Farewell”; kameralna piosenka „Grace” ze skrzypcami w roli głównej także znajdzie wielu zwolenników. Choć na trzydziestym albumie Stewarta zgrabnie łączą się pop i rock, to artysta nie byłby sobą, gdyby między te style nie wplótł garści dźwięków celtyckich. Większość utworów wyszła spod pióra bohatera płyty, ale przy ich tworzeniu korzystał on z pomocy Kevina Savigara. Panowie współpracują już od dłuższego czasu, a Kevin gra na instrumentach klawiszowych w studiu i na koncertach. Aranżacje są bogate, z chórkami i orkiestrą. Krótko mówiąc: fachowa robota!

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 02/2019

Pobierz ten artykuł jako PDF