fbpx

HFM

artykulylista3

 

AnVision Love & Hate

cd042022 2 002

Empire 2020


Muzyka: k3
Realizacja: k3

AnVision to polski zespół o ambicjach międzynarodowych. Czy rzeczywiście zrobi karierę nie tylko u nas, trudno powiedzieć. Plan jest jednak dobry, bo nie ma co się ograniczać do rodzimego podwórka. Poza tym ludziom podobają się bardzo różne rzeczy, więc warto i trzeba próbować. No i czasem bardziej się docenia lokalnych muzyków za granicą niż w ojczyźnie. Pomówmy jednak o czwartym albumie AnVision. Miłośnicy gatunku powinni być zadowoleni. Ci, którzy kompletnie nie mają rozeznania w prog metalowej materii, niech lepiej zaczną od klasycznych wydawnictw Dream Theater. Płyta „Love & Hate” miewa bardzo ciekawe, liryczne i przestrzenne momenty. Cała reszta to niemiłosierne galopady, oparte na dynamicznych riffach, solówkach i bardzo technicznej perkusji. Niestety, realizacja dźwięku nie jest na tyle dobra, żeby dało się wszystko usłyszeć. Ekipa gra sprawnie i niestraszne jej ryzykowne przejścia oraz karkołomne gonitwy. Ale całość jest zbita i brzmi trochę jak z boomboksa. Szkoda, bo taka muzyka wymaga nie tylko niesamowitej precyzji od strony wykonawczej, ale również technicznej. O ile tę pierwszą słychać, o tyle brak drugiej psuje efekt.

Michał Dziadosz

 


 

 

Bloody Mess - Changes

cd042022 2 003

Góra Muzyki 2021


Muzyka: k3
Realizacja: k3

Dobrze, że koledzy z redakcji polecili mi kupić lepszy sprzęt do słuchania muzyki, bo mój stary by tego materiału nie wytrzymał. Potrzeba bowiem sporej ilości prądu, żeby przetworzyć energię zespołu Bloody Mess. Na co dzień nie słucham metalu, ale umiem odróżnić bezmyślny uliczny młyn od profesjonalnego łomotu na ringu. Tu zdecydowanie mamy do czynienia z drugą kategorią. Bloody Mess to zawodnicy wagi superciężkiej, choć wciąż latający w lidze boksu amatorskiego. Nie przez wzgląd na swoje umiejętności, a bardziej dlatego, że nie dotarli jeszcze do żadnej oficjalnej federacji. Grają tak, jakby miało nie być jutra albo jakby od ich grania zależało wszystko. Ostrzegam jednak, że jest to materiał zdecydowanie dla fanów tego rodzaju estetyki. I to niekoniecznie spod znaku klasyki gatunku, choć zespół nie stroni od nawiązań zarówno do grania sprzed dwudziestu, jak i sprzed czterdziestu lat. Są to jednak tylko delikatne aluzje. W większości materiał gniecie powietrze w nowoczesny sposób, ale odbywa się to z sercem i świadomością. Wady? Utwory z polskimi tekstami wydają się jednak bardziej nośne; wokalista zwyczajnie lepiej w nich śpiewa. Angielski do dopracowania. To drobiazg, ale lekko psuje odbiór całości. Podobnie jest z perkusistą, który czuje, o co chodzi, ale czasem zdarza mu się niechlujstwo.

Michał Dziadosz

 


 

 

Dla Kontrastu - Daleko

cd042022 2 010

Dla Kontrastu 2020


Muzyka: k3
Realizacja: k3

Zacznę od końca. Adam Karol Drozdowski, czyli autor tekstów i główny głos, jest najmocniejszym, a jednocześnie… najsłabszym ogniwem zespołu Dla Kontrastu. Jego odważne liryki – raczej obecnie niespotykane – to prawdziwe perły. Ich odwaga nie kryje się ani w wulgaryzmach, ani w łamaniu schematów na siłę, ale w prawdziwej poetyckości, która niewielu już interesuje. Choć powinna. Mądre jednostki, skłonne do głębokich wyznań to rzadkość, o którą trzeba dbać. Niestety, Adam Karol techniką recytacji nie dosięga do poziomu swoich tekstów. W tym względzie jest, co najwyżej, dostateczny. Jeżeli o to chodziło, to… nie o to chodziło. Dwupłytowy, pięknie wydany i starannie opracowany album wymaga konsekwentnej troski o klimat. Klimat, do którego chciałoby się wracać, bez uwag na marginesie. Bo zespół gra świetnie. Tworzy niezwykłe przestrzenie, w których gitarowy rock miesza się z ambientem, ciepłymi brzmieniami i nieuchwytną nostalgią, generowaną nie tylko słowami. Jeżeli chodzi o aspekty techniczne, to na podkreślenie zasługuje fakt, że według deklaracji składanych w książeczce materiał został nagrany „na setkę”. To dzisiaj wielka rzadkość. Muzyce wyszło to tylko na dobre, bo taka naturalność stanowi atut.

Michał Dziadosz

 


 

 

Dariusz Kozakiewicz - Krokodyl

cd042022 2 012

Polskie Radio 2021


Muzyka: k3
Realizacja: k3

Patrząc na oprawę graficzną „Krokodyla”, pomyślałem: „pewnie jakiś jubileuszowy koncert i dwugodzinna męczarnia”. Na szczęście ten podwójny album to tylko składanka. Tylko i aż. „Aż”, bo każdy szanujący się fan polskiego rocka powinien ją mieć w swojej kolekcji. To fascynująca podróż przez meandry, częstokroć już zapomnianej, historii. Główną ideą i punktem wyjścia jest oczywiście postać Dariusza Kozakiewicza, czyli legendarnego gitarzysty, który właśnie obchodzi pięćdziesięciolecie działalności. Omawiany album to chaotyczny esej o obecności i działalności muzyka w krajowej muzyce rockowej. Dlaczego chaotyczny? Ano dlatego, że utwory nie zostały uporządkowane według jakiegokolwiek sensownego klucza. Z roku 1974 przeskakujemy do 1979, by za chwilę znaleźć się w 2010, a następnie wrócić do 1980 i tak w kółko. Ma to swoje plusy, bo od gęstości współczesnej „loudness war” można sobie odpocząć przy muzyce sprzed pięćdziesięciu lat, która naprawdę oddycha. Nawet jeśli jest bardzo rockowa. Jednak edukacyjnie ten album kuleje. Bez wsparcia odpowiednimi annałami lub chociaż Wikipedią trudno przez niego przebrnąć, nie doznając zawirowania. Tadeusz Mieczkowski dokonał prawdziwego cudu, że to wszystko się nie gryzie na poziomie masteringu. Powyższe minusy nie zmieniają jednak faktu, że „Krokodyl” jest płytą ważną.

Michał Dziadosz

 


 

 

Janusz Estep Wykpisz Wszystko zmyśliłem

cd042022 2 011

Flower Records 2021


Muzyka: k3
Realizacja: k3

Dobrze, że jestem w świetnej formie, bo zabranie się za tę płytę w deszczowy, poniedziałkowy poranek mogłoby się skończyć zepsutym startem w nowy tydzień. I to wcale nie dlatego, że coś z nią jest nie tak. Jej pierwsza część to po prostu totalny dół. Teksty, oględnie mówiąc, nie napawają optymizmem. Szczególnie jeśli się w nie wczujemy. Bo dzieło artystyczne można potraktować z dystansem godnym mędrca i uśmiechnąć się pobłażliwie. Jednak z albumem „Wszystko zmyśliłem” nie jest tak prosto. No i samemu Wykpiszowi też się należy szacun na dzielni, bo nie urodził się wczoraj, choć pewnie jego nazwisko nie każdemu coś powie. Zorientowanym w krajowym bluesie i rocku na pewno jednak takie zespoły jak Gang Olsena czy Obstawa Prezydenta są znane. Właśnie w nich działał wokalista. Dziś, po wielu latach na scenie, przychodzi do nas z pierwszą solową płytą. Dobrze nagraną, świetnie zagraną i charakterystycznie zaśpiewaną. Za co tak wysoka ocena? Za styl, za poziom, za klimat. Warto też zwrócić uwagę na linie wokalne, które są naprawdę jakieś, nie tylko pod względem wykonawczym, ale również kompozycyjnym. To dziś rzadkość, bo większość muzyków nie słyszała o istnieniu tak dziwnego i tajemniczego zjawiska jak… melodia.

Michał Dziadosz

 


 

 

Maciej Lenartowicz - Nagi w pokrzywach

cd032022 002

Dla Kontrastu 2021


Muzyka:nie podejmuje się oceny
Realizacja: k3

Maciej Lenartowicz proponuje ciekawy muzyczno-słowny eksperyment z pogranicza różnych estetyk, z przewagą elektroniki. Ciemnej, analogowej, industrialnej, ale niepozbawionej naturalnego groove’u. Pod pewnymi względami przypomina to dźwięki z płyty „Trial” zespołu Annalist, wydanej w roku 2000. Sięgając do wzorców międzynarodowych, można się odwołać do klimatu grupy Sisters of Mercy, która jamuje z Depeche Mode. Nie ma tu jednak mowy o kopiowaniu ani wtórności. Artysta dodaje sporo od siebie. Również na płaszczyźnie tekstów, kontestujących zastany porządek. Z jednej strony przekaz nie jest zbyt optymistyczny; z drugiej – skłania do refleksji nad koniecznością zmian. Zmian nieuniknionych, które często zależą tylko od nas samych i świadczą o dojrzałości. Materiał jest obiecujący, ale to, niestety, tylko EP-ka z czterema utworami. Jak będzie pełny album, to pogadamy o ocenie. Do tego czasu trzeba: 1. poprawić mastering, tak żeby przyzwoicie brzmiał nie tylko na dobrym sprzęcie domowym, ale również na trochę gorszym (ginie wokal); 2. jeżeli tekst jest ważny – usprawnić selektywność linii wokalnych; 3. uporządkować chaos panoramiczny i pasmowy, ale nie zmieniać basu, ani na poziomie pasm, ani brzmień instrumentów, bo jest super.

Michał Dziadosz