HFM

artykulylista3

 

Michael Landau - Rock Bottom

cd052018 005

Provogue 2018

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Michael Landau zasłynął jako utalentowany gitarzysta sesyjny. W latach 80. XX wieku nagrywał ze światowymi gwiazdami. Ma też na koncie kilka płyt solowych, do których zalicza się również najnowsza – „Rock Bottom”. Wkładając krążek do odtwarzacza, byłem przygotowany na typową mieszankę bluesa i rocka, jednak Landau całkowicie mnie zaskoczył. Klimaty są tu zupełnie inne. Artysta nie powiela schematów. Wszystkie kompozycje napisał on lub jego współpracownicy. Przeważają wolne tempa, a gitara hipnotyzuje. Muzyków improwizujących tak stylowo i w podobny sposób podających riffy ze świecą szukać. Landau wymyślił technikę, która kojarzy się z czasami Woodstock, jednak zawiera także frazy jazzujące. Do tego jego brat, Teddy Landau, fantastycznie gra na basie. Niskie dźwięki prawie we wszystkich nagraniach pojawiają się na pierwszym planie. Całość to prawdziwa uczta dla miłośników gitarowych brzmień. Wokale zapewne tu i ówdzie można by poprawić, ale pod względem instrumentalnymi jest to album, jakich mało.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 04/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Blues Flowers - Kryminał

cd032018 021

Flower Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Blues to albo smutek i ból istnienia, albo jaja i dystans. W tym przypadku mamy do czynienia z drugą koncepcją. Dowcipne teksty nie są jednak najmocniejszą stroną „Kryminału”. Nie jest to nawet sztuka średnich lotów, ale „do piwka i ogniska” chyba pasuje. Oczywiście tych piwek przed przesłuchaniem trzeba trochę zrobić. No bo refreny oparte np. na figurach „bardziej miło – wredne ryło” to kiełbaski nie dosyć, że ciężkostrawne, to jeszcze po terminie. Co z tego, że komunikatywnie, prosto i bez kompleksów podane, skoro niekoniecznie smaczne? Na szczęście, z muzyką jest lepiej. Zespół naprawdę potrafi grać. Panowie znają złoty środek pomiędzy profesjonalizmem i precyzją; bez popisów, ale i bez niechlujstwa. Wykonanie to najmocniejsza strona tego wydawnictwa. Wiem, że wokalista jest zawsze celem doskonałym i najłatwiej czepiać się frontmana. W tym przypadku jednak, o ile wszystko inne się zgadza, śpiew jest, co najwyżej, poprawny. I na tym zakończmy. Pamiętam Blues Flowers sprzed ćwierć wieku, więc już za staż mają ocenę w górę. Następna belka przysługuje za schludne granie. Ale nieuczciwością wobec czytelników oraz innych muzyków byłoby dawanie tutaj noty wyższej niż 3.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

proAge - Odmienny stan rzeczywistości

cd032018 016

Lynx Music 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Na krajowym rynku rocka progresywnego fala wznosi się i nie chce opaść. Nie zatrzymujmy jej zatem i cieszmy się, że ciężko pracujący muzycy wciąż mają radość z grania. Na krążku proAge ciężką pracę i szacunek dla słuchacza słychać w każdym takcie. To solidne, czytelne i zdecydowane granie. Muzyka nie jest ani oryginalna, ani specjalnie odkrywcza, ale na pewno bardzo klimatyczna i wciągająca. Nawiązania do Marillion (zarówno Fishowego, jak i Hogarthowego) są oczywiste. Ale nie rażą wtórnością ani nachalnością. Szczególnie słychać je w ciepłych i przestrzennych gitarach, groove’ach, przejściach i frazach wokalnych, choć śpiewający Mariusz Filosek jest bardziej opowiadaczem niż melodystą. Na szczęście, zupełnie bezpretensjonalnym. Gdyby chcieć najszybciej określić charakter tego albumu, to najwięcej jest na nim pewnego specyficznego nerwu, właściwego naszej starej, dobrej… Republice. A w liryce, podobnie jak w chrypce głównego wokalisty, czai się nuta filozoficznego klimatu Lecha Janerki. Biorąc pod uwagę polską scenę, fani rocka progresywnego usłyszą tu także echa Abraxas. Nie ma w tym jednak nic złego, bo to była wspaniała kapela.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Yesternight - The False Awakening

cd032018 004

12 Sounds Production 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Używany czarny samochód, który zrobi wrażenie na osiedlu – 30000 zł; dwuletni karnet na siłownię – 3000 zł; skórzana kurtka dobrej jakości – 1000 zł. A to i tak bardzo niewiele kasy i zaangażowania w porównaniu z tym, jakie trzeba poświęcić graniu dobrego art rocka. Dlatego za taką muzykę biorą się ludzie najsilniejsi i najmniej dbający o pozory. A przecież można by o wiele łatwiej wyrywać laski i zdobyć szacun ziomów. Tyle że nie każdemu o to chodzi. Niektórzy zajmują się sztuką. Tworzą rzeczy wzniosłe i wzruszające, a nie takie, które ludzie na pewno chcieliby widzieć i słyszeć. Tak jest w przypadku Yesternight. To ekipa prawdziwych wojowników. W czasach przewijania Spotify tworzą wysmakowaną muzykę według starych, dżentelmeńskich zasad: szacunku dla słuchacza, sztuki i samych siebie. Wszystko, co się wiąże z tym zespołem, jest na poziomie: od teledysków, przez koncerty, na koncepcji i wykonaniu albumu skończywszy. Malkontenci mogą się czepiać, że takich dźwięków powstało już wiele i te proponowane przez Yesternight nie są oryginalne; że struktury bywają ospałe i mało energetyczne. Ale oni będą się czepiać wszystkiego, a my posłuchajmy dobrej muzyki, która niesie piękne melodie i mądry przekaz.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Wojciech Ciuraj - Ballady bez romansów

cd032018 019

Nasiono Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Gitarzysta i wokalista Wojciech Ciuraj to lider progresywnej grupy Walfad. Pod koniec 2017 roku ukazała się pierwsza solowa płyta artysty, na której postawił na krótkie formy, łącząc brzmienia lat 70. z elementami folku. Do realizacji Ciuraj zaprosił przyjaciół. Ich doświadczenia, zdobyte w klasyce, jazzie i popie, w zestawieniu z rockowym pazurem Ciuraja, pomogły stworzyć interesującą mieszankę brzmień. Utwory wciągają odbiorcę w klimat zadumy i kontemplacji. Lider nie zaskakuje nas wirtuozowskimi solówkami na gitarze. Pełni raczej funkcję narratora, dopowiadającego treść. W tekstach dostrzeżemy nawiązania do romantycznej poezji Mickiewicza, ale też „Władcy pierścieni” J.R.R. Tolkiena. Wszystkie łączy wspólne przesłanie – protest przeciwko ingerencji człowieka w świat przyrody i naturę. Poza gitarą i głosem lidera, istotną rolę w kreowaniu nastroju albumu odgrywają klawisze Pawła Kukli, skrzypce Piotra Rachwała i flet Zofii Neugebauer. Utwory zawierają wiele smaczków i są ciekawie aranżowane. Dlatego szkoda, że w nagraniach brakuje przestrzeni i oddechu.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Rito - Rito

cd032018 007

Nasiono Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Rito tworzą gitarzysta Piotr Pawlak oraz trzej muzycy grający na instrumentach perkusyjnych: Jacek Stromski, Kuba Staruszkiewicz i Michał Gos. Na płycie zamieszczono nagrania z koncertu, który odbył się w sopockim Teatrze Wybrzeże w 2015 roku. Medytacja, trans i rytm – to najważniejsze cechy projektu. „Rito” w języku esperanto znaczy „rytuał”. I tak chyba można określić godzinę spędzoną z tym albumem. To muzyka pełna energii i hipnotycznych rytmów, odwołująca się do obrzędów i ceremoniałów, a przy tymzanurzona w elektronice i preparowanych efektach. Pięć rozbudowanych kompozycji zahacza o rock progresywny i awangardę, tworząc kalejdoskop nastrojów. Doszukamy się tu wpływów ambientu Briana Eno, ale też klasyków minimalizmu – Karlheinza Stockhausena czy Johna Cage’a. Stopniowo budując atmosferę, Rito przenosi nas na inny poziom dźwiękowej przestrzeni, wolnej od upływającego czasu i izolującej od bodźców zewnętrznych.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 03/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF